Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 10 mar 2010, 13:37
Mamy takie 2 działy o lekach......




----
nie poszłam na szkolenie, stwierdziłam, że szkoda mojego czasu, bo nie chcę tego robić. więc po co się męczyć?
zeżarłam misie-żelki, czekoladę i dobijam się pepsi, a potem zamierzam zebrać się w sobie i powysyłać kilkanaście cv przynajmniej :twisted:
paradoksy
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez polakita 10 mar 2010, 13:39
A więc opowiem wam moją drastyczną historię (wrażliwi czytelnicy - nie czytać!). Jakieś półtora roku temu miałam przeziębiony na maksa pęcherz (poszłam na cmentarz 2 listopada w miniówce i cienkich rajstopach i wymarzłam - a miało być tak sexy) i po prostu co chwila sikałam, nie mogłam utrzymać. A miałam już kupiony bilet na wycieczkę. No i kupiłam takie pampersy dla dorosłych i nie dało rady - po prostu sikałam w majty :oops: Obciach na maksa ale tego pampersa nie widać więc jeśli macie strach że nigdzie nie możecie pójść bo nie zdążycie do toalety to może jest to jakieś wyjście, dla psychicznego bezpieczeństwa?
polakita
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 10 mar 2010, 13:42
magdalenabmw napisał(a):Ale ciekawych historii widzę :D

Joaśka
- ja też zawsze tak przeżywam wszystko. Sprawa o której piszesz po części wiąże się z moim hobby- uwielbiam czytać 'Detektywa', czytać o morderstwach, oglądać programy detektywistyczne dot zabójstw. p.s. Boli Cię dziś głowa?

Mój dzień? Od obudzenia (tj ok 11) napierdziela mnie głowa. Najmocniej na skroniach. Żadna nowość ! Już dość mam tego bólu! Mam nadzieję że to sie szybko skończy bo jak nie to przestanę wierzyć że to od pogody i zacznę sobie coś wkręcać !!!
I zastanawiam się co by może na rower nie wyjść?...


Madzia - ja to nie oglądam ani nie czytam nic o morderstwach, bo mam potem straszne sny i obrazy przed oczyma, to jest jakaś masakra, mam tak przez całe życie :evil:
Co do głowy to boli mnie dziś jak cho**ra, rano było jako tako, całkiem nieźle, a tak gdzieś od południa to się ledwo na nogach trzymam, właśnie skronie mnie najbardziej bolą, i czoło, mam zaburzenia równowagi, tak jakby mnie też kości twarzy bolały i zęby... Nienawidzę migren :evil: Zapisałam się do neurologa, ale aż na koniec marca. :roll:
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez polakita 10 mar 2010, 13:44
Jadis napisał(a):nie wolno mi brać benzodiazepin, a to eliminuje mnóstwo fajnie uspokajających leków.

Jadis, to nie są fajnie uspokajające leki, tylko czysta chemia która dodatkowo uzależnia, a oprócz tego niczego nie leczy (mimo że nazywa się lekiem).
Ostatnio edytowano 10 mar 2010, 13:47 przez polakita, łącznie edytowano 1 raz
polakita
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 10 mar 2010, 13:46
od 3 lat nigdzie nie pojechałam przez to :? też nie znam na to sposobu, a znajomi regularnie mnie ciągną (na razie nie byłam jeszcze), ale coraz częściej planują wycieczki po świecie, i nie umieją zrozumieć o co mi chodzi z tym strachem przed podróżowaniem.

Ja takie sytuacje wykorzystałem żeby się przełamać - bo co się może stać najgorszego, będziesz musiała iść do kibla i tyle. Ludzka rzecz, tylko my ją tak postrzegamy. Przekonałem się dzięki temu m.in. że w każdej sytuacji, w obcym mieście, jestem w stanie znaleźć kibel, że będąc na łódce ze znajomymi parę kilometrów od brzegu, bez kibla, też jestem sobie w stanie poradzić. A podróżowanie samochodem po wiecznie zakorkowanej Warszawie, i to jeszcze z pasażerami (czyt. czujesz że nie możesz ich zawieść), to już w ogóle hardkor... Ale nie uciekam bo po prostu wtedy jest gorzej, wyobrażenie o niebezpieczeństwie sytuacji się nasila.

Vasques napisał(a):Wiecie zrozumiałem coś, że im bardziej się starasz i chcesz żeby Cię ludzie lubili tym mniej to robią, nie można na siłę kogoś do siebie przekonywać.

Dobrze że to zrozumiałeś.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 10 mar 2010, 13:48
Polakita - zachciało Ci się wyglądać sexy w taki ziąb :P A na poważnie to i tak dobrze, że takie wyziębienie gorzej się nie skończyło, bo "rewelacje" z układem moczowym nie są przyjemne... :roll:
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 13:49
paradoksy napisał(a):Mamy takie 2 działy o lekach......


no przecie wiem ;)

scrat, Ty to potrafisz tak z grubej rury człowiekowi :P
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 10 mar 2010, 14:04
Ja ogólnie jak muszę czekać albo gdzieś siedzieć zamknięta to wpadam w panikę. Np w kolejce, w kościele, przy stole z ludzmi, na zajęciach itp A najgorsze są dla mnie korki na ulicy i czerwone światło. Dlatego boję się iść na prawo jazdy. Wizja tego, że siedzę zamknięta w tym małym pudełku, z obcym gościem, w korku albo na światłach i nie mogę uciec............. :shock: Koszmar !

Pampersów jeszcze nie potrzebuję, bo tak sobie 'wychowałam' faceta że jak tylko mówię 'wracamy' to on już wie co robić. I generalnie z nim sie czuję bezpieczniej.

A pomyśleć że jak chorowałam dopiero kilka miesięcy i byłam na Asertinie to chciałam lecieć na Majorkę do pracy, na 3 miesiące... :roll:
I nie poleciałam tylko dlatego że ta robota nie wypaliła. Pojechaliśmy wtedy na kilka miesięcy nad morze.

Joasia- czyli to jednak od pogody ta głowa :?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 10 mar 2010, 14:11
magdalenabmw napisał(a):Ja ogólnie jak muszę czekać albo gdzieś siedzieć zamknięta to wpadam w panikę. Np w kolejce, w kościele, przy stole z ludzmi, na zajęciach itp A najgorsze są dla mnie korki na ulicy i czerwone światło.

No ja tak samo. Czerwone to może nie zawsze (tylko jak jest naprawdę źle), ale generalnie to podobnie. Plus jak coś ode mnie zależy (deklaruję się że się z kimś spotkam, odwiozę go, albo np. jestem na jednokierunkowej samochodem w korku, tak że nie mogę uciec bo zablokuję całą ulicę).

Dlatego boję się iść na prawo jazdy. Wizja tego, że siedzę zamknięta w tym małym pudełku, z obcym gościem, w korku albo na światłach i nie mogę uciec............. :shock: Koszmar !

Łatwo nie było, ale cholernie się cieszę że dałem radę. Na egzaminie motocyklowym dodatkowo czekasz dwa razy - najpierw aż wszyscy z twojej grupy zrobią plac, potem aż wrócą z miasta... To też nie jest przyjemne. Dodatkowo na pierwszym terminie na kat. B byłem bez leków (tzn. zmieniałem wtedy na Lexapro, które zupełnie nie działało, czyli tak jakby bez), czekałem niecałe 3 godziny aż mnie wylosują... 3-godzinny pełny atak. Koszmar.

Ale nie żałuję. Bardzo się cieszę że kiedyś miałem taki impuls, żeby się zapisać na kurs (bo to był impuls) i że przez to przeszedłem, że mimo tego że było tak ciężko z tą cholerną nerwicą dałem radę. Ogólnie mam wrażenie że nasze życie to ciągła walka, jeżeli nie walczymy, to nerwica z nami wygrywa... Tylko walcząc mamy szansę na jako takie normalne życie.

A co do kursu a nie egzaminu - jeżeli masz normalnego instruktora to naprawdę nie jest źle, jeździcie sobie powoli, on czuwa nad wszystkim... Zawsze możesz wyjść, odwołać, zapłacić za tą lekcję a on nawet się ucieszy (bo będzie miał wolną chwilę). Taka wizja mnie uspokajała. Ogólnie wizja że za coś płacę i jeżeli ucieknę to jedyne co to stracę kasę, uspokaja mnie. A koleś zrozumie jak mu powiesz że się czymś zatrułaś, zresztą nie ma wyboru.

Warto zadać sobie jedno pytanie - co się może stać najgorszego. Jeżeli już powiesz co, to drugie pytanie - i co wtedy, co z tego, co to zmienia? I tak kilka razy. Czasem wtedy można dojść do wniosku że ta wizja wcale nie jest taka straszna jak się nam wydaje. Że jest straszna dla dziecka w nas (reakcji emocjonalnych wyniesionych z dzieciństwa) a nie dla dorosłego (dorosłych możliwości radzenia sobie z różnymi sytuacjami).

A pomyśleć że jak chorowałam dopiero kilka miesięcy i byłam na Asertinie to chciałam lecieć na Majorkę do pracy, na 3 miesiące... :roll:

Może by się okazało że wcale nie jest tak źle, że dajesz radę.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 14:15
ze zrobieniem prawa jazdy ani jazdą samochodem nie miałam nigdy problemów.

ciężko mi się dzisiaj oddycha. może to efekt wczorajszych wymiotów wieczorem.
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 10 mar 2010, 14:25
A ja mam zrobiony kurs, ale egzaminu nie zdalam, bo nie mialam kiedy. Niedlugo mi przepadnie (przeterminuje sie) i bede musiala zaczynac od nowa. Albo juz sie przeterminowalo... Sama nie wiem, nie chce mi sie zerkac w papiery.
Ja sie telepie, choc goraczki nie mam. To pewnie przez nerwy. Jeszcze mnie jeden gosciu tak wkurzyl, ze mam ochote mu zrobic z tylka jesien sredniowiecza.
Musze wymyc glowe, zjesc cos (bo jeszcze nie jadlam) i po 15 kierunek lekarz :P Na szczescie mam blisko, bo sie przepisalam i nie dojezdzam juz 8km, skad wracalabym ze 3h przy obecnych korkach (remont drogi krajowej nr 1 + kiepskie polaczenia), tylko pod blokiem, 3min piechota :D
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 10 mar 2010, 14:27
Scrat- najgorsze jest to że dostanę ataku na środku drogi, albo w połowie egzaminu. A ja wtedy nie jestem w stanie racjonalnie myśleć, ba! ja nie jestem w stanie jakkolwiek myśleć... Wiem, że wysiadłabym z auta i zaczęłabym biec przed siebie, wystukując numer mojego chłopaka albo mamy i krzycząc do słuchawki :''Przyjedz po mnie bo umieram!''.. Niezły wstyd.

Zresztą już sobie powiedziałam że jak tylko poznam mojego pana który ma mnie uczyć jezdzić to powiem mu o nerwicy. Żeby nie było zaskoczenia. Albo powiem mu dopiero jak sie żle poczuje. Jakoś mnie ogólnie ten cały kurs przeraża.. praktyka, teoria, egzaminy.. Boże.

Muszę iść po leki i pierwsze co zrobię jak tylko sie lepiej poczuję to zrobię prawko i zapiszę się na terapię. Mam kasę na te prawko, mam auto pod domem a nie mam odwagi, bo boję się ch* wie czego :evil:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 14:34
magdalenabmw napisał(a):Scrat- najgorsze jest to że dostanę ataku na środku drogi, albo w połowie egzaminu. A ja wtedy nie jestem w stanie racjonalnie myśleć, ba! ja nie jestem w stanie jakkolwiek myśleć... Wiem, że wysiadłabym z auta i zaczęłabym biec przed siebie, wystukując numer mojego chłopaka albo mamy i krzycząc do słuchawki :''Przyjedz po mnie bo umieram!''.. Niezły wstyd.


mam to samo - najchętniej w momencie ataku paniki bym zaczęła biec i uciekła. niestety nie mam do kogo zadzwonić "Przyjedź po mnie bo umieram" :? Mój facet nie potrafił nawet zrozumieć jak chciałam wracać do mnie do domu z imprezy i leżałam zamknięta w łazience w wannie i wymiotowałam z nerwów.
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 10 mar 2010, 14:43
magdalenabmw, Jadis, ja jak mialam ataki paniki, to musialam sie polozyc :roll: Teraz jak czuje, ze ma ochote mnie wziac, to po prostu dusze to w sobie, blokuje. Nie wiem czy probowalyscie kiedys zatrzymac atak? Ja sie nauczylam poprzez kontrole oddechu i wizualizacje oraz skupianie sie na czyms innym - mam gg w komorce.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do