Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 10 mar 2010, 09:19
Tet, ja o 6.25 wstałam :P Miałam koszmarną noc, nie mogłam się doczekać kiedy będzie rano... :roll: Budziłam się w nocy kilka razy, miałam koszmary, jak zwykle, gdy się o czymś złym dowiem... Wczoraj się dowiedziałam, że znajoma mi dziewczyna mieszkająca niedaleko mnie, która zaginęła kilka dni temu została w końcu znaleziona, NIEŻYWA, tajemnicza i dziwna sprawa. :shock: No i oczywiście w nocy złe sny, bałam się... :roll: Echhh, kiedy ja w końcu emocjonalnie dorosnę... :evil:
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 10:12
wczorajszy wieczór koszmarny - facet mnie rzucił, bo znalazł jakieś stare komentarze pod zdjęciami mojego kumpla na Facebooku i mnie zgnoił doszczętnie. skończyło się tym, że wypiłam 2 piwa, zjadłam jakieś kanapki, a później pojechałam do Rygi przez Jumę (jeśli ktoś zna to wyrażenie). w nocy kilkukrotnie się budziłam, zjadłam na raty tabliczkę czekolady ( :shock: ), od rana mam biegunkę i nieznacznego kaca. nie ma to jak zdrowy tryb życia. sama radość. przynajmniej mam mocne postanowienie poprawy.

Vasques, ja się cięłam więc znam to uczucie. mój facet pociął sobie calutkie ciało nożem do chleba. ja miałam pocięte tylko całe przedramiona. to ciekawy sposób przelania bólu psychicznego na ból fizyczny, ale nie pomaga na długo, rany goją się w ślimaczym tempie i cholernie bolą, trudno się nosi ubrania przez to, a do tego wygląda się jak jaszczurka.

co do biegunek - mam takie biegunki, że w ostatnim roku miałam nawet sytuacje, gdy wychodziłam z domu i musiałam zaraz wracać, bo praktycznie miałam wrażenie, że mi pocieknie po nogach (i prawie tak było). i wyobraź sobie, że nadal wychodzę z domu. w krytycznych sytuacjach biorę Laremid i idę tam, gdzie mam iść. ja mam dodatkowo problem, z którym męczę się od dziecka, mianowicie mam nietolerancję pokarmową. nie mogę jeść białka jajek, mleka, i paru innych rzeczy. czasem nie wiem, że zjadłam coś, w czym jest składnik, którego mój organizm nie toleruje, i zaczynam się czuć jak zatruta - biegunka, zawroty głowy, pocenie się, wymioty. i wyobraź sobie, że czasem staje się tak znienacka, gdy najmniej się tego spodziewam, bo np. dwie godziny wcześniej zjadłam coś niewłaściwego.
wyobraź sobie teraz sytuację, w której jadę do IKEI, bo muszę kupić sobie regał. Do IKEI mam 40 minut autobusem, 15-20 minut taksówką. Dojeżdżam do IKEI i już czuję, że boli mnie brzuch, ale staram się być dzielna. Ledwie przechodzę cały sklep, znajduję regał, kupuję, załatwiam transport i biegnę do ubikacji, bo już mam biegunkę. Wychodzę z ubikacji i znajduję taksówkę, bo jestem gotowa zapłacić kilkakrotnie razy więcej niż za autobus, bo chcę już być w domu. W taksówce czuję, że znowu robi się niedobrze, chce mi się wymiotować, oblewam się potem, ale myślę, że zaraz będę w domu. Nagle okazuje się, że na rondzie przed nami był wypadek - nie ma możliwości się wycofać, bo to jest trzypasmówka, musimy czekać, poruszając się o metr na minutę. I wiesz co zrobiłam? Zdjęłam kurtkę, powiedziałam panu taksówkarzowi, że się źle czuję, że chyba się czymś zatrułam, że muszę się położyć, i że ma się kompletnie nie przejmować jeśli zacznę wymiotować, bo mam foliową torbę i w razie czego będę wymiotować do torby. Pan taksówkarz specjalnie uchylił dla mnie okno, żeby wpadło więcej świeżego powietrza (było bardzo mroźno i to powietrze orzeźwiało), i był bardzo miły i życzliwy. Spędziłam następne 40 minut leżąc na tylnym siedzeniu taksówki, modląc się, żeby nie osrać sobie spodni i tapicerki, i żeby nie zarzygać całej taksówki. Wytrzymałam - a myślałam, że nie wytrzymam. Dojechałam do domu, do mojej bezpiecznej łazienki. Jak widzisz zdarzają się czasem naprawdę tragiczne sytuacje, więc myślę, że wyjście na spacer do miasta, gdy możesz wrócić w przeciągu paru minut, nie jest aż takim problemem.
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez polakita 10 mar 2010, 11:28
Ja się dziś obudziłam o 6, obudził mnie zły sen - taki jakiś diaboliczny... przestraszyłam się go. No a potem atak - serce wali, ręce się pocą, umieram - ale nie umarłam ;) szybko przeszło. Takie złe sny (jakby zły duch się śnił) miałam rok temu jak mi się zaczynała nerwica, nie wiem jak wy ale ja wierzę w świat widzialny i niewidzialny...

Joaśka, nie dziwię ci się wcale że się źle czujesz, to okropne co się wydarzyło... :(
polakita
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 11:31
mi się regularnie śni, że jestem w ciąży :roll: dzisiaj w nocy razem z kuzynką byłyśmy surogatkami dla jeszcze innej kuzynki. moje dziecko urodziłam sama (bez pomocy położnej czy lekarza), ale okazało się, że ma błony między palcami i jego rączki i stópki wyglądają jak smocze łapy (z błonami i pazurami), więc nie nadawało się do adopcji :roll:
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 10 mar 2010, 11:44
polakita napisał(a):Joaśka, nie dziwię ci się wcale że się źle czujesz, to okropne co się wydarzyło... :(


Polakita, no ja byłam w szoku :shock: Najpierw mi mama wczoraj przed południem powiedziała, że ona zaginęła kilka dni temu w niewyjaśnionych okolicznościach, zmartwiło mnie to. A potem po południu dowiedziałam się, że już ją znaleziono, niestety martwą, teraz policja bada tą sprawę. :shock: Strasznie mi jej szkoda, fajna, dobra dziewczyna. :cry: No i się bałam. Zawsze się boję, gdy komuś coś złego się stało, mam wtedy złe sny, budzę się zlana potem i rozglądam się po pokoju czy to aby na pewno tylko sen. W ogóle moje psychoterapeutka dała mi zadanie, żebym zapisywała swoje sny i będziemy potem o nich rozmawiać. Bo gdy mi się coś śni to tylko koszmary, przez całe życie :( Mogłabym pisać scenariusze do horrorów :roll:
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez blanka27 10 mar 2010, 11:55
Vasques nie znam Cie czasem czytam Twoje wpisy.Kiedy miałam 17 lat moje koleżanki zmieniały chłopaków jak rękawiczki mi sie niestety nie udawało.Byłam za bardzo uczuciowa i to mnie gubiło ale znalazłam miłość mojego męża mam 2 cudownych dzieci.Tobie też sie uda tylko musi nadejść twój czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
05 mar 2010, 11:27

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 10 mar 2010, 12:52
Ale ciekawych historii widzę :D

Joaśka
- ja też zawsze tak przeżywam wszystko. Sprawa o której piszesz po części wiąże się z moim hobby- uwielbiam czytać 'Detektywa', czytać o morderstwach, oglądać programy detektywistyczne dot zabójstw. p.s. Boli Cię dziś głowa?

Polakita- atak, niedobrze :( Ale już sie lepiej czujesz?

Jadis- może i lepiej że ten XXX Cie rzucił? Teraz masz zwolnione miejsce na to, żeby sobie normalnego chłopaka znalezc :smile: A może sie z Vasques'em spiknij :mrgreen: ;) Mam nadzieję że nie cierpisz za bardzo. Co historii przez Ciebie opisanej - domyślam się że przeżyłaś koszmar. Miałam raz podobną sytuację w taksówce. Masakra.

Jadis, Vasques, Scrat- ja niestety mam to samo co Wy. I chyba 99% nerwicowców to ma. Vasques nie ma sie co wstydzić tematu bo nie tylko Ty to masz. Ja też zawsze sie boję wyjść z domu gdzieś dalej min dlatego że boję się iż zachce mi sie do toalety i co wtedy?!
Jak mam atak to w trybie natychmiastowym muszę się znalezc w domu, w MOJEJ toalecie - w cudzej nie czuję się bezpiecznie. Dlatego boję się podróży. Nie znam na to sposobu, niestety. Chyba otworzę firmę produkującą pampersy dla lękowców ;) :P ''StopBiegun-Lękowy'' :mrgreen:

Mój dzień? Od obudzenia (tj ok 11) napierdziela mnie głowa. Najmocniej na skroniach. Żadna nowość ! Już dość mam tego bólu! Mam nadzieję że to sie szybko skończy bo jak nie to przestanę wierzyć że to od pogody i zacznę sobie coś wkręcać !!!
I zastanawiam się co by może na rower nie wyjść?...
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 12:58
magdalenabmw napisał(a):Jak mam atak to w trybie natychmiastowym muszę się znalezc w domu, w MOJEJ toalecie - w cudzej nie czuję się bezpiecznie. Dlatego boję się podróży. Nie znam na to sposobu, niestety. Chyba otworzę firmę produkującą pampersy dla lękowców ;) :P ''StopBiegun-Lękowy'' :mrgreen:


od 3 lat nigdzie nie pojechałam przez to :? też nie znam na to sposobu, a znajomi regularnie mnie ciągną (na razie nie byłam jeszcze), ale coraz częściej planują wycieczki po świecie, i nie umieją zrozumieć o co mi chodzi z tym strachem przed podróżowaniem.

jak opatentujesz te pampersy to daj znać :lol: Ale muszą być mega classy, seksi i w ogóle :mrgreen:
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 10 mar 2010, 13:00
magdalenabmw, mnie bolala wczoraj na wieczor, dzis od rana (tj ok. 11) nie.

Poszlam spac dosc wczesnie, przed 1am. Usnelam kole 2 pewnie, spalam do 11. Z przerwami na sluchanie myszka gryzacego tutke od papieru :P Ogolem czuje sie niezle, ale boli mnie lewy nadgarstek no i jak wstane to w boku, takze dzis do lekarza po skierowanko na rtg. Ale jest lepiej niz bylo wczoraj. Smarowalam sie namietnie, owinelam koszulka, swetrem i koldra, wygrzalam sobie te plecki i pomoglo troche. Matka mnie chce na ten masaz kregoslupa wziac, a ja mam okres i mi sie bardzo nie chce tam jechac. No i jednak wolalabym wiedziec czy to faktycznie kregoslup.

Ja z biegunkami problemu o dziwo nie mam, ale z jezdzeniem w brzuchu to juz inna para kaloszy :P
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 10 mar 2010, 13:01
magdalenabmw, Jadis, Blanka, Widzę, że cały czas adresujecie do mnie posty więc nie mogę nie odpowiedzieć,
Wiecie zrozumiałem coś, że im bardziej się starasz i chcesz żeby Cię ludzie lubili tym mniej to robią, nie można na siłę kogoś do siebie przekonywać.
Będę na tym forum, lecz już nie będę nabijał postów i zachowywał się jak smarkacz, bo to, że z każdą rzeczą tu przybiegałem było pragnieniem żebyście mnie polubili i zaakceptowali.
Czuję się dobrze choć rano miałem mocne lęki, brało mnie na wymioty ale nie zwymiotowałem.
Leki wziąłem, pomogły chyba bo już się nie boję.
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 10 mar 2010, 13:15
Vasques- ale my Cię lubimy i bez tych Twoich tysiąca postów, zrozum to wreszcie ! :smile: I pomyśl nad tym zwierzakiem.
Jadis- ja sie zmuszam mimo wszystko do podróży. Nie jest łatwo ale cóż :? Ech.. a te tabletki co Ty jesz to na co one są?
Agaska- zanim pójdziesz na jakikolwiek masaż zrób najpierw RTG. Po pierwsze żeby masażysta wiedział jak mam masować (bo zapewne każdą wadę inaczej sie masuje) i po to aby nie zrobił Ci krzywdy (bo np wymasuje Cie mocno a okaże się że Ciebie bolą np nerki i od masażu kamienie Ci sie zsunęły i trafisz do szpitala). Najpierw RTG :smile: Baw sie dobrze heh.

A mnie dziąsła bolą, trochę mi napuchły, muszę iść dwa korzenie wyrwać a sie boję i ciągle to odkładam :?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 13:22
ja biorę paroksetynę, teoretycznie na lęk napadowy. na mnie działa o tyle, że prowadzę w miarę normalne życie (bez podróży), mając niestety ciężkie napady lęku raz na jakiś czas, szczególnie jeśli mam gdzieś jechać (ale nie daleko, tylko np. w nieznane miejsce) albo zmierzyć się z czymś mega stresującym. niestety nie mogę brać większych dawek, bo od razu dostaję to http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3 ... h_n%C3%B3g :?
Dlatego też poszłam ostatnio do nowego psychiatry i poprosiłam o nowe leki. póki co dodał mi do paroksetyny quetiapinę, która jest stabilizatorem nastroju stosowanym w schizofrenii. na razie nie zauważyłam działania, ale biorę 1/10 dawki leczniczej na początek.

szukam czegoś naprawdę dobrego, bo nie wolno mi brać benzodiazepin, a to eliminuje mnóstwo fajnie uspokajających leków.
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 10 mar 2010, 13:31
magdalenabmw, wiem, wiem :) Zadnego masazu bez diagnozy, heh. Ale stawiam na kregoslup. Zbyt wiele z nim problemow.
Jadis, moze sprobuj spamilan?
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 10 mar 2010, 13:34
agaska, brałam spamilan. niestety u mnie bez różnicy czy biorę czy nie. tzn. w początkowej fazie leczenia, jakieś 3 lata temu, pomógł mi i nawet pojechałam nad morze i do chłopaka do innego miasta, w sumie na dwa tygodnie. jakoś sobie radziłam, mimo że ataki były. obecnie niestety nie ma na mnie już działania, więc musiałam zmienić ten lek. mam już przerobioną masę leków. część działa, część niestety po krótkim czasie przestaje na mnie działać.
Jadis
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do