Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jadis 09 mar 2010, 17:00
Vasques, pisze się "pociąłem się". A teraz zadzwoń do swojego psychiatry i znowu trafisz do szpitala.

Czy Ty się czasem zastanawiasz co robisz?

najgorsze jest to, że robisz to na pokaz, żeby wszyscy zwracali na Ciebie uwagę. ja się nie dziwię, że dziewczyna nie chce być z kimś, kto jest miękki i jak ma problem to się tnie i pisze o tym na forum.
Jadis
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 mar 2010, 17:01
Vasques- I co Ci da to ze sie potniesz? Ladniej wygladasz z tymi bliznami? Ma Ci ktos wspolczuc? Co chcesz tym osiagnac???

Co mowi Twoj terapeuta na to, ze nie wychodzisz z domu?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 09 mar 2010, 17:02
Jadis, Pytałaś to odpowiadam, nie robię tego na pokaz, mów co chcesz.
Każdy ma problemy, ja zamierzam z nich wyjść a ty ?

[Dodane po edycji:]

magdalenabmw, Mówi, że nei ma presji że powoli będziemy wyznaczać nowe cele, nie cięłaś się więc nie wiesz chyba co to za uczucie...
To sprawia chwilową ulgę, to złe rozwiązanie ale dziś nie dałem rady nie tnę się gdy mam problem.
VasqueS
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 09 mar 2010, 17:06
magdalenabmw, dobrze prawisz, kobieto, bardzo dobrze :) Ja w najgorszym okresie balam sie wyjsc z lozka, bo sie balam, ze upadne na podloge, a po drodze rozbije sobie glowe czy cos. Na cale szczescie mam ukochana psinke, z ktora MUSIALAM chodzic na dwor, bo zostawalam sama w domu. Gdyby nie to, zamknelabym sie w 4 scianach i nigdzie nie wychodzila. Moja przyjaciolka wyciagala mnie tez to na miasto, to na dwor zeby pograc w badmintona czy na spacer. Sis cioteczna rowniez. I moj amancik. Zajelam sie akwarystyka i w sumie wtedy nastapil przelom - latalam sama po miescie najpierw za akwa, potem za urzadzeniami, zwirami i innymi rzeczami. Oraz nad wisla i po lesie za kamieniami i korzeniami, heh. No i oczywiscie za rybkami po akwarystykach :) Zeby urzadzic mysiolkowi dom, zwiedzilam kilka supermarketow zeby kupic wszystkie potrzebne dla niego rzeczy :D Takze mam i akwarium z krewetkami oraz rybkami i mysz i psa 8) Male zoo, ale pomaga mi sie odmozdzyc :)

Vasques, znajdz sobie jakies hobby, moze zapisz sie na jakies zajecia w grupie? Sztuki walki, pilka halowa, tenis stolowy... Zbieranie kamieni? Naprawde nie masz choc 1 osoby, z ktora moglbys sobie isc na spacer? Sluchaj, masz 17 lat, baw sie poki jeszcze mozesz!
Gram teraz w mmorpg, zwane Margonem. Masa dzieciakow 9 - 15 lat. Jak padl serwer, wszyscy pisali: wroccie gre bo sie nuuuudzeee!
Zatrwazajace to dla mnie. Dzieciak lat 13 i on sie nudzi? Zima?! Gdzie sniegu po kolana?!?! :shock: Ja w jego wieku bralam sanki na plecy i szlam szalec....
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 09 mar 2010, 17:08
agaska, Myślę o sztukach walki i zamierzam iść jutro na nią.
Nie mam z kim chodzić...
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 mar 2010, 17:09
Vasques - bedzie brutalnie wiec uwaga. Musze Cie zdziwic. Raz sie pocielam. Mialam 15 lat i poklocilam sie z rodzicami. Blizne mam do dzisiaj i uwazam ze jest to znamie mojej glupoty. Fakt, przynioslo mi chwilowa ulge. Ale zaraz potem stwierdzilam ze jestem idiotka skoro niszcze cialo ktore kocham i zdalam sobie sprawe z tego PO CO to zrobilam - aby rodzice zwrocili na mnie uwage, zeby zobaczyli jak cierpie, aby im sie zrobilo zal.

A Ty? Masz 17 lat. Nie wynurzasz nosa z domu. Jestes z 15latka 3 miesiace ( i z tego co pisales i tak na odleglosc) i wymagasz od niej dojrzalosci emocjonalnej i masz pretensje ze nie chce sie z Toba piescic. Jak wylewasz Wasze prywatne zale na forum (ktore ona czyta) ona Cie rzuca bo juz ma tego dosyc. A Ty- jak prawdziwy facet- tniesz sie i marudzisz ze chcesz sie zabic bo Twoje zycie stracilo sens. A na dobra sprawe - ile razy w zyciu ja widziales przez te 3 miesiace? ...

Wez zycie w SWOJE rece chlopie bo zginiesz :-|

Agaska podsuwa Ci dobry pomysl- znajdz sobie hobby moze. Kup psa!
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 09 mar 2010, 17:12
Vasques, to kup sobie psa? Kota? Swinke morska? Kurcze, nawet chomika... Wiesz, zwierzeta to wspaniala sprawa dla nerwicowcow. I naprawde musisz zaczac wychodzic z tego domu, bo staniesz sie agorafobem. Do tego to wszystko dazy na chwile obecna, a z agorafobii wyjsc jest baaaaaaaardzo ciezko...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 09 mar 2010, 17:15
agaska, Agorafobię nie wiem czy nie mam :(
Chcę kupić szczura ale mama mi nie pozwala bo mamy psa, a ten pies kochany ale nie chce do mnie przychodzić, to nie to co szczur że spędza czas na moim ramieniu.
Wrócę z terapii a pewnie będę w lepszej formie, biorę życie w swoje ręce, wiem napisałem ale powiedziałem to był błąd.
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 09 mar 2010, 17:18
Vasques, powiem tak. Jak mama sie nie zgadza, ale ty masz fundusze to kup. Mama jak zobaczy, poglaska, dotknie to sie przekona :) Tylko pamietaj, ze utrzymac bedziesz go musial sam. To rowniez dobre cwiczenie odpowiedzialnosci. No i w koncu bedziesz musial wychodzic z domu - chociazby po jedzenie dla niego i zabawki :P
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 09 mar 2010, 17:21
agaska, Mama jest taka, że każe oddać :/
Ale spróbuję. :)
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 09 mar 2010, 17:26
Vasques, jesli go wyposazysz we wszystko co niezbedne: klatke, poidlo, michy, trociny, kolowrotek, hamaczek (gryzonie uwielbiaja hamaczki), zarelko - to nie sadze zeby kazala go oddac z tego wzgledu, ze szczura to moze i zwrocisz. Ale potrzebnych dla niego rzeczy juz nie. Tylko wez samca, pamietaj, ze samice lubia towarzystwo i powinny byc trzymane we 2, samce trzyma sie osobno :smile:
A mama jakby jeszcze robila jakies problemy, to obiecaj, ze nie bedzie go musiala ogladac, ze szczurkiem sam sie bedziesz zajmowac, ze to nauczy Cie odpowiedzialnosci, obowiazkowosci, ze dzieki temu latwiej bedzie Ci pokonac nerwice. Aha i pogadaj o tym z terapeut,a co ona na to. Zazwyczaj jest tak, ze sa jak najbardziej za wzieciem zwierzaka. Jak bedziesz miec wsparcie w terapeucie, bedziesz miec wieksze pole manewru do przekonania mamy.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 09 mar 2010, 17:34
Vasques napisał(a):scrat, Innej nie będzie, nie będę już się wyżalał ani mówił jak cierpię bo widzę, że nie chcecie mnie ani trochę słuchać, wiem, że popełniłem błąd ale wina jest pośrodku, tak mi Asia powiedziała, ja uważam, że jest moja...

I dobrze uważasz bo twoja.

Vasques napisał(a):Jadis, Nie zachęca mnie do tego, ale moja sytuacja jest ciężka chłopaki z osiedla mnie scigają i buntują przeciw mnie osoby, klase w gimnazjum zaszczuli.

To się z nimi dogadaj. Zapytaj co chcą żebyś zrobił żeby się odpieprzyli.

fobia napisał(a):byłam w urzędzie ... 2 godziny stania w kolejce, porażka :roll: i nagle wezbrał we mnie niepokoj, myślałam ,że przejdzie w atak ,ale zaczęłam głeboko oddychać i uspakajać się ,że to "przyjaciółka" nerwica się przypomina i mi przeszło :mrgreen:

Ta, też dzisiaj miałem - śmigałem na moto, panowie policjanci postanowili mnie zatrzymać do kontroli - niby wszystko w porządku więc nie ma się czego bać (wszystkie dokumenty mam ok) ale taki niepokój, że nie można uciec (jak sprawdzają w tej swojej bazie - czeka się) itd.

Vasques napisał(a):Jadis, Nie lubię, wolałbym normalnie funkcjonować, nudzę się często w domu sam, chciałbym mieć kolegów i koleżanki...
:(

To zrób coś z tym.

Vasques napisał(a):magdalenabmw, Nie wymiguję się, miasto nie jest takie duże, ja mam lęki nie tylko przed kolegami ale wstydzę się tych lęków i za bardzo nie chcę tu pisać, terapeutka wie o nich.

Biegunki?

Vasques napisał(a):magdalenabmw, Dzięki ale podejście psychoanalityczne już takie jest pozatym, widać poprawę zanim nie zostałem porzucony to się dobrze czułem.

Ale zostałeś i to na swoje własne życzenie, życie już takie jest że nie zawsze wszystko jest po naszej myśli i im szybciej przestaniesz przed nim uciekać tym lepiej dla ciebie. Takim podejściem naprawdę nie szkodzisz nikomu innemu oprócz siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 09 mar 2010, 17:43
ciężko w tej chwili odróżnić wątek "mój dzisiejszy dzień" od "jak się dziś czujecie".... wszędzie te same dialogi.... aż strach zaglądać do innych wątków...

przestańcie na chwilę jęczeć i ciąć się (ci którzy jęczą i się tną etc.), wiosna idzie - wiem, wiem, zimno jak za cara piotra, ale wiosnę i tak czuć, wystarczy tylko chcieć...
no i chciałoby się przypomnieć, że to jest forum psychologiczne: nerwica, depresja itp., a nie bravo, więc owszem, czasem jęczymy, ale także opowiadamy o tym jak walczymy z chorobą i co robimy, aby było nam lepiej. nie chcę pomniejszać niczyich problemów, bo dla każdego jego problemy małe czy duże są w danej chwili wielkie i najważniejsze, ale hmmm..... czasem trzeba się ogarnąć...

pozdrawiam :)

PS - mój dzień? rozmarzony :) zmysły buzują, emocje szaleją, a w mózgu burza! no ale nie powiem, ostatnio poczułam, że znów żyję - a raczek budzę się do życia :)
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 09 mar 2010, 17:52
o dzizas, ale jęczarnia, w dodatku o waleniu kotka młotkiem :roll:

mój dzień z dupy, nic nie sprzedałam, a jutro mam ostatni dzień żeby się wykazać, samo to, że wykonałam duuuużo telefonów bez efektów (poza mejlami, które czyta może 1/10 klientów) przybija mnie.

powysyłam jakieś cv-ki znowu a taaaak mnie się nie chce.

zresztą, dzisiaj mija rok od wydarzenia, które zmieniło nieodwracalnie moje życie. skończyłam antybiotyki to się pewnie napije żeby zapomnieć choć na chwilę, bo ciągle mam ten obraz przed oczami, a dzisiaj szczególnie.

i w ogóle - ehhh
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do