Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez iryss 17 gru 2009, 23:05
to super Madziu!! Czyli lubisz dzieci?!
A o czym ta bajka?
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 gru 2009, 23:17
Bardzo lubię, sama już chciała bym mieć :D Niestety nerwica...
Książka( "Popsute strachy") jest o tym, co dla mnie było i jest lękiem - o nocnych strachach z szafy, ale także o przyjażni, pomocy, walce dobra ze złem... Do dzisiaj boje sie ciemności. Jak byłam mała to szkoda że nie było książki żadnej o tym, że strachów tak naprawdę nie należy się bać. Teraz ja chcę dać coś takiego maluchom, pokazać im że lęk może okazać sie pomocny, że często lęk jest niepotrzebny i bezpodstawny :smile: - nie ukrywam że ta powieść ma podtekst o nerwicy, ale tylko dla osoby która na to wpadnie :D Książka jest o dwójce bliżniaków - Jasiu i Jadzi, pewnej nocy z ich szafy wychodzi ktoś/lub coś co sie nikomu ze straszeniem nie kojarzy.... i tu zaczyna się cała historia :smile: Teraz Wam nie zdradzę, ale jak skończę to dam znać i mam nadzieję znajdą się chętni do przeczytania? :smile:
Mój facet codziennie jak wraca z pracy to pyta czy napisałam kolejny rozdział, tak go wciągneło :mrgreen:
A wiecie co jest najlepsze? Mi sie ta historia przyśniła. Cała fabuła, bohaterowie, wszystko ! Niezłe co?

Tu początek, już tu kiedyś wklejałam:
"Ta opowieść zaczyna się tak, jak nikt nie lubi aby się zaczynało a tym bardziej kończyło. Aż sama boję się napisać, takie to przerażające! Ale muszę, bo bez tego nie zaczniemy. Dobrze, przygotujcie się.. uwaga.. gotowi? To piszę – ta opowieść zaczyna się od strachu. I to nie do takiego zwykłego strachu. Ten strach jest wyjątkowo nieprzyjemny bo mieści się w szafie. Ale może od początku. Wyobrażcie sobie że jest ciemna noc. Widzicie las, a w lesie mały domek. Widzicie? Na piętrze tego domu znajduje się pokój. W tym pokoju stoją dwa łóżka – na których leżą mały Jaś i Jadzia, a na przeciwko nich stoi szafa. Tak, ta sama szafa o której wspominałam przed chwilą. Dzieci z regóły szaf nie lubią, szczególnie w nocy. Powiem Wam, że nawet mi cierpnie skóra jak myślę o takiej ciemnej, skrzypiącej szafie. No bo kto wie, co siedzi w środku? I tak zaczyna się nasza opowieść...
Pomimo tego, że była jeszcze wczesna godzina na dworzu zrobiło się już ciemno. Tak zazwyczaj się dzieje, kiedy jest już zima. Jaś i Jadzia zjedli kolację na którą składały się jajka i bekon, umyli zęby, ubrali się w swoje niebieskie piżdżamki i położyli się jak codzień do miękkich łóżek. Dzisiaj spać szli wcześniej niż zwykle, a to z racji tego że jutro rano miała przyjechać ciotka Cecylia z mężem i dzieciaki musiały wcześnie wstać. Mama Jasia i Jadzi - pani Matylda, ucałowała swoje pociechy w czoło, zgasiła światło i udała się do salonu w celu poczytania dobrej książki. Jaś i Jadzia zostali sami. Bardzo nie lubili tego momentu. Ja wcale im się nie dziwię. Kiedy byłam mała też nie lubiłam zostawać sama w ciemnym pokoju. Muszę się nawet przyznać że nie lubię tego do dziś, i być może dlatego tak bardzo zaciekawiła mnie historia Jasia i Jadzi. Ale przejdzmy do opowieści. Więc Jasiu i Jadzia leżeli już w swoich łóżkach, za oknem skrzypiały drzewa poruszane zimowym wiatrem a dzieci otaczała jedynie ciemność. I w tym momencie stało się to, czego bardzo, ale to bardzo nie lubi żadne dziecko. Szafa zaczeła skrzypieć. Tak naprawdę to nikt nigdy nie dowiódł naukowo dlaczego szafy skrzypią. A skrzypią zawsze. Szczególnie szafy starej daty. Ta szafa właśnie taka była – stara, wielka i niezwykle skrzypiąca ! W zasadzie nie było by w tym nic niezwykłego – Jaś i Jadzia byli już przyzwyczajeni do tego skrzypienia. Jak by nie patrzeć to szafa stała tutaj już od 9 lat – a to dokładnie tyle, i mieli Jaś i Jadzia. Przez tak długi czas obcowania z takim dużym, skrzypiącym sprzętem można było się do niego przyzwyczaić. Ale tym razem wydarzyło się coś wyjątkowego. Coś, czego nawet tak mądre dzieci jak Jaś czy Jadzia zrozumieć nie mogli. Z szafy wyszedł pluszowy miś.
Pluszowy miś – to może nie brzmi grożnie. Ale pluszowy miś bez łapki– to brzmi już inaczej. Miś ten wyglądał na naprawdę wysłużonego misia. Jak już wspomniałam nie miał łapki. Poza tym wyglądał na kompletnego, ale był cały umorusany i miał poprzecierane futerko w kilku miejscach. Jaś i Jadzia byli przerażeni. Ale nie do końca. Spodziewali się bowiem, że w szafie mieszka jakiś potwór, a w najlepszym wypadku krasnal który lubi psocić, ale nie sympatycznie wyglądający, pluszowy miś. Przecież miś nikomu (nawet dorosłym) nie kojarzy się z czymś, co chce straszyć dzieci. I dlatego to było takie wyjątkowe. Miś zbliżył się do łóżek dzieci i szybkim hop wskoczył na łóżko Jadzi. Spojrzał się przyjażnie na dziewczynkę i tu nastąpiła kolejna niespodzianka. Miś przemówił ludzkim głosem. "

Dalej nie powiem :P
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez iryss 17 gru 2009, 23:28
Kurcze świetne!!
Zgłaszam się na ochotnika! bardzo chętnie przeczytam jak skończysz!!!
Myslałaś żeby pracować z dziećmi?
Masz taki styl pisania... wydaje mi się że nadawałabyś się do tego.
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 gru 2009, 23:51
Myślałam, ale póki co moje studia (turystyka, rekreacja i ekonomia w jednym) nie mają związku z dziećmi, a na zaczynanie pedagogiki nie mam teraz siły. Ale kto wie co życie przyniesie :smile: Gdyby nie nerwica to już sama bym w ciąży biegała, bo nic poza nerwicą nie stoi na przeszkodzie. Ten styl pisania mam chyba dlatego, że mam 10 letnią siostrę i czytałam jej bardzo dużo książek- jakoś mi w krew weszło. A swoją drogą z wypracowań w szkole zawsze miałam 6, więc czemu by tego nie wykorzystać ? :smile: Jeszcze kończę powieść, dopracowuję rysunki i zajmę się rozsyłaniem tego po wydawnictwach, może ktoś sie skusi. Nie chcę na tym zarobić, chcę dać dzieciom to, czego mi brakowało.
Bardzo sie cieszę, że Ci sie podoba :smile: To daje motywacje do dalszego pisania. A może Ty pochwalisz sie nam jakąś próbką swojej twórczości? :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez namiestnik 17 gru 2009, 23:51
magdalenabmw, zupełnie się nie zrozumieliśmy :twisted: Ja mówię o tym, że faceci często nie szukają drobnych zmarszczek traktując to jak szukanie dziury w całym. A swoje kobiety cenią i uważają za piękne nie rozumiejąc ich narzekań na niedostrzegane męskim okiem wady.
I nie tylko swoje kobiety. Jak piszesz o cellulicie a pokazujesz się na fotkach na których go nie widzę to ja prosty facet myślę sobie, że to może ściema. Ale absolutnie nie traktuj, że umniejszam pracę którą trzeba włożyć by wyglądać oki. :)

iryss, czekamy na wiersze na forum.

bee84 :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 gru 2009, 23:56
Namiestniku- ja na cellulit nie cierpię, mam tylko kilka rozstępów na cyckach i na pośladkach. Mam taki jeden dobry krem w domu... :mrgreen:
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez iryss 18 gru 2009, 00:03
to napisałam kilka dni temu, babka od polskiego tak przynudzała że masakra i w 3minuty skleciłam pare słów o mojej koleżance z klasy. Swietna dziewczyna tylko troche nieufna i bardzo delikatna.

Jak kwiat który otwiera się pod wpływem dużej ilości światła
Jak spokuj który płynie z jego płatków
Jak cisza panująca w jego obecności
Jak niepokuj który pazy ogniem gdy mrok przesłania jasność
Jak sen który znika za dotknięciem czarodziejskiej różdzki
Jak pustka w jej wzroku tak nieprzeniknionym i pełnym wądpliwości
Jak łza w jej oku która pokzauje się światu tylko w ciemności...tylko w samotności
Jak jej zapach niczym morze kwiatów które wyzwala najpiękniejsze uczucia
Jak jej uśmiech który sprawia że deszcz zmienia się w słońce
Jak ona w blasku zachodzącego słońca niczym płomień ognia rozpalający ludzkie serce...

Czytali to tylko moi znajomi z klasy i im sie podobało ale jesli wam się nie spodoba to powiedzcie bo może jakieś głupoty pisze i się do tego nie nadaje..
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 18 gru 2009, 00:11
linka656 napisał(a):Co nie zmienia faktu, że zaplanowałam na dziś rolnicze prace związane z kobiecym ciałem :mrgreen:

Posiew? :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez namiestnik 18 gru 2009, 00:13
Madzia - niestety nie miałem okazji oglądać (a szkoda) :) :) Irys - dawaj więcej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 18 gru 2009, 00:17
Iryss- ja na poezji kompletnie sie nie znam (mimo tego iż sporo poezji czytam :smile: ), dla mnie brzmi dobrze i sensownie ale ja sie nie znam, jesli pozwolisz wyślę to mojej koleżance- pisze poezję już od 7 lat, ciekawe co by o tym powiedziała. Co Ty na to? :smile:

Namiestniku- może kiedyś sie spotkamy na plaży, popływamy, pooglądasz.. :mrgreen: ;)
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez iryss 18 gru 2009, 00:22
Czy istnieje prawdziwa brzydota?
Czego nie wiesz a wiedzieć powinieneś…



To tak jakby zapytać księgowego czy istnieje liczba ostatnia…skończona. Czy ludzie którzy mają wyblakłe włosy, krzywe nogi lub grube palce muszą być skazani na brak przyjaciół? Czy ludzie którzy mają brzydkie zęby, koślawe nosy albo grubą warstwę tłuszczu rozpościerającą się na ciele muszą być skazani na wytykanie palcami? Bo przecież w dzisiejszym świecie już mało kto zwróci uwagę na niczym nie wyróżniających się „Pięknych” ludzi natomiast „Brzydki” człowiek nie przejdzie niezauważony. Wytykają go palcami, obgadują…Tylko co jest gorsze? To że owy „brzydki” musi tego słuchać czy może to że nie słyszy choć jest świadom jak inni go postrzegają albo widzi pełne obrzydzenia spojrzenie. Co jest gorsze? Idąc przez miasto przygląda się „pięknym” a to brunetce z długimi włosami i nogami do nieba która wygląda jak żywcem ściągnięta z jakiegoś bilbordu a to przystojnemu blond włosemu przystojniakowi który pewnym siebie krokiem zgrabnie przewija nogami i nie tylko…jakby chciał powiedzieć „spójrzcie na mnie jaki jestem cudny aż sam tego nie pojmuje..” I wtedy nasz „brzydki” zamyka oczy i marzy… Marzy o tym że kiedys też będzie „piękny”. Marzy że kiedyś przechodząc obok lustra przejrzy się w nim i z przekonaniem w głosie powie „Cholera jak ja dziś ładnie wyglądam”. Marzy o tym że kiedyś będzie choć odrobinę ładniejszy..Bo „brzydcy” nie marzą by być idealnymi… Nie oczekują że będą idealni. Dążą do akceptacji przez resztę świata i samych siebie…Marzy…Dlaczego? Bo to jedyne co mu pozostaje bo jego wyobraźnia to jedyne miejsce w którym siebie akceptuje takim jaki jest. Czy to dobrze że marzy akurat o tym? Myślę że nie. Nasz umysł jest jak strych na który przechowywane są różne myśli, przewinienia, błędy. To składowisko strachu ale i szczęścia. To pomieszczenie pełne nieodpowiedzialności ale i celów. To pokuj pełen marzeń, planów i ambicji. Szkoda że nie tylko bo to również miejsce pełne nienawiści chamstwa i zazdrości. Każdy to w sobie ma! Tyle że nie każdy jest wstanie szufladkę z napisem „nie ruszaj pod żadnym pozorem!” zostawić w spokoju. Właśnie wtedy gdy otwieramy tą szufladkę zaczyna się nasz problem. Tyle że dla nas to nie jest problem. Sposób myślenia ludzi jest tak niesamowicie mało skomplikowany że aż trudny do rozszyfrowania…Weśmy np. taką zgrabną blondynkę dlaczego przechodząc obok niskiej szarej myszki nie oszczędzi sobie obelg pod jej adresem? Bo otworzyła naszą zakazaną szufladkę. Dlaczego ją otworzyła? Bo zakazany owoc pociąga bardziej niż czekolada z bakaliami albo prywatna kopia Brada Pita. Czy to że ktoś ma niekształtny nos albo niedoskonałą skórę musi to znosić? Czy jego wady są oznaką jego brzydoty? „Piękni” każdego dnia pracują nad swoim wyglądem zastanawiają się czy już mają odrosty. Czy już czas na manicure, pedicure. Myślą o tym czy dobrze wyglądają. Przechodząc obok lustra nie odmówią sobie przejrzenia się w nim choć przecież swoje idealne piękno znają na pamięć. Ci „Piękni” śpią 8 godzin żeby rano nie musieć walczyć z podkrążonymi oczami ale swoją drogą to nie wiem po co skoro i tak każdego dnia nakładają na siebie kilogram tapety. Dużej różnicy by im to nie zrobiło! „Piękni” są piękni ale co z tego??? Hmmm…tak sobie myślę że piękno przemija a brzydota zostaje o wiele dłużej ale przecież nie ma brzydkich osób!!! Nikt nie jest brzydki nawet jeśli ma niezgrabną figurę, 0,5cm odrosty koloru bląd na czarnym tle pozostałych, nawet jeśli ma 4 albo i 5garbów na nosie. Nawet jeśli ma zęby czarne jak węgiel i nawet jeśli każdy rośnie w inną stronę. Nikt nie jest brzydki! Nawet jeśli jego twarz pokrywają setki pryszczy które rozrastają się mega szybkim tempie. NIKT NIE JEST BRZYDKI….Nawet jeśli aktualnie swojego piękna nie dostrzega. Myślicie że można pogrupować ludzi na 4grópy..brzydki na zewnątrz i w środku/czytaj-totalnie brzydki, brzydki na zewnątrz ale w środku piękny, piękny na zewnątrz brzydki w środku, piękny w środku i piękny na zewnątrz/ideał. Nie!!!! Ktoś kto mówi ci że jesteś brzydki jest cholernym egoistom i chamem! Zgadzasz się ze mną? Nikt nie ma prawa tego robić. Każdy ma w sobie piękno nawet jeśli dostrzebasz na jego ciele lub duszy niedoskonałości. Mało to te niedoskonałości są pięknem!!! Są ludzie którzy potrafią dostrzec w niedoskonałości harmonie i prawdziwe piękno…Bo ono jest wszędzie tam gdzie jest miłość i akceptacja. Dziś jadąc autobusem spostrzegłam kobiete…Była stara po 60. Jej twarz pokryta był zmarszczkami..Pachniała starością i mydłem ale jej oczy…W nich dostrzegłam piękno. Błękit głębi oceanu zafascynował mnie i zmusił do przemyśleń. Mam gdzieś piękno które każe mi myśleć o tym czy moje odrosty nie są dłuższe niż 0.5cm! Mam gdzieś takie piękno które każe mi stosować setki kremów poprawiających wygląd mojej dalekiej od ideału skóry! Mam gdzieś takie piękno które zabrania mi być sobą!!! Co to za piekno!?! Bo czy jestem sobą pod grubą warstwą makijażu, w dżinsowej mini i słodziutkiej różowej bluzeczce z dekoltem w szpic oraz obcasach dokładnie dziesięciocentymetrowych? Hmm..ja raczej nie za to jestem sobą w moich ulubionych dżinsach, wypłowiałej od prania bluzie i trampkach! To jestem ja. Prawdziwa ja. Czy jestem brzydka? Może niektórzy mnie za taką uważają może nie…Nie wiem ale ja myślę że jestem piękna! Choć moja cera jest jasna za jasna wręcz blada i nie całkiem idealna. Choć przydałoby się zrzucić kilka kilogramów. Choć mogłabym być kilka centymetrów wyższa. Choć moje malutkie dłonie mogłyby być ciut większe a paznokcie bardziej kształtne to i tak jestem piękna bo dostrzegłam harmonie. Jestem piękna bo każdy jest. Jestem podwójnie piękna bo to dostrzegam. Czy to prawda że „brzydcy ukrywają się w ciemnościach? Wychodzą na spacer wieczorem gdy już trudno jest komuś zidentyfikować czy nasz owy „brzydki” ma aparat na zębach lub odrosty na pół głowy? Czy uciekają przed miejscami publicznymi? Czy boją się ludzi? Czy boją się zaufać? Czy boją się pokochać? Myślę że tak bo nie jest łatwo kochać kogoś jeśli nie pokocha się siebie. Nie jest łatwo pokochać kogoś kto sam siebie nie kocha.








Bajka o brzydkiej/totalnie brzydkiej małpie….?

Słyszeliście historie o totalnie brzydkiej małpie? Nie..to dobrze!
Mieszkała na odległej wyspie i była to najmądrzejsza małpa ze wszystkich małp. Była jednak tak brzydka że lwy nie chciały jej pożreć. Nawet węże nie chciały jej kąsać. Była tak totalnie brzydka że nawet hieny jej nie chciały w swoich najgorszych koszmarach. Żyła więc sama. Rosła. Oczy napełniały jej się obrazami, uczy wdziękami a nos zapachami. Następnie dźwięki łączyły się z zapachami i obrazami a ona rosła…jasne? Nauczyła się rozumieć kroki lwa, zieleń brzozy i słyszała syczenie węza. Miała dużo czasu by zrozumieć dlaczego nikt nie chce z nią być.
Wszyscy o niej zapomnieli. Nie należała do wyspy.
Któregoś dnia zwierzęta zobaczyły jak chodzi na dwóch łapach, z wyprostowaną głową i uczesanymi włosami. Pozostawała jednak brzydka ze swoimi małymi czarnymi zębami ustami w kształcie brzozy i zadartym nosem.
Stanęła pośrodku innych zwierząt które kręciły nosem i udawały że patrzą w inną stronę. Ona nic. Zaczęła chodzić na tylnych łapach a przednie trzymała wysoko nad głową.
Rozzłoszczony lew próbował ale upadła na plecy.
Wąż rzucił kilka przekleństw i poszedł pogryźć bobra.
Hiena śmiejąc się sarkastycznie poderwała się z całej siły do góry ale wyszło z tego jedynie pokraczne salto.
Teraz zwierzęta nie były wstanie oderwać od niej wzroku. Poprosiły małpę by nauczyła je tej magicznej sztuczki. Małpa spojrzała na każde z nich po kolei uśmiechała się do każdego zwierzęcia z wyspy, następnie z wdziękiem stanęła powrotem na czterech łapach.
-Z przyjemnością ale najpierw musicie nauczyć się być brzydkimi….








Słyszał ktoś dlaczego „brzydcy” są „brzydcy”…????

Dawno, dawno, temu…Hmm tak na prawdę to nikt nie wie kiedy. Za górami za lasami i rzekami też, hmmm ale ta na prawdę to nikt nie wie gdzie. Żył sobie człowiek. Człowiek ten był pełen miłości i dobra. Człowiek ten był pełen piekna i ciepła. Człowiek ten był stworzony w tak cudowny sposób że słowo „piękny” nie wyraża jego urody ono ją wręcz obraża tak niesamowity był owy człowiek. Pytacie czy miał idealną cerę, czy miał idealny wzrost, ciało, uszy, oczy, zęby? Nie, był niski trochę łysawy, nieogolony i przygruby, ale był jeszcze jeden człowiek przypominał młodego boga który nawet w worku na śmieci zdobyłby sobie rzesze fanek. Można by powiedzieć że ideał to jego drugie imię. Można by powiedzieć że to kolejny cud świat…Jednak nikt tego nie powiedział. Dlaczego? Pierwszy człowiek był piękny na duszy drugi zaś na ciele…Co jest leprze? Pierwszy człowiek potrafił się dzielić, rozumiał innych, pomagał im w każdej chwili, nie tracił czasu na zbędne czynności. Człowiek ten był stworzony by nieść pomoc. Był stworzony po to by przenosić góry swoją wiarą…Człowiek ten był stworzony po to by walczyć…Nasz młody bóg swój czas poświęcał na przeglądanie się w lustrze, ciągłe kąpiele, maseczki i inne paskudztwa mające za zadanie opuznić proces starzenia się i jego konsekwencje. Po co? Hmmm nie mam zielonego pojęcia przecież prędzej czy później i tak każdy się zestarzeje i chyba lepiej zrobić to z godnością a nie po 50roku życia być częstszym gościem u chirurga plastycznego niż u własnej matki. No ale cóż. Młody bóg był pełen próżności. Ne znał czegoś takiego jak walka bo dzięki swoim „pięknie” każde drzwi stawały przed nim otworem. Dzięki swoim walorom miał wszystko…Wszystko oprócz miłości i prawdziwej przyjaźni. Obaj męszczyżni mieszkali na jednej wyspie. Wyspie którą rządził wielki Pan. Władca nieba i ziemi. Sprawiedliwy w swoich rządach i polityce. Był to Król Królów i Pan Panów. Jego moc była niepojęta. Jego siła była nie zmierzona. Jego władza była nie ograniczona…Pan tego świata każdego z nich ustawił na półce. Półce pełnej takich jak oni…Ta półka symbolizowała przynależność do posiadanej przez nich duszy. Były cztery półki. Jedna znajdująca się najwyżej. Najbardziej reprezentacyjna i ewidentnie najbardziej gustownie wyglądająca z zewnątrz…Tyle że gdy się przyjrzeć można dostrzec tonę kurzy, zdechłe karaluchy i inne obrzydlistwa. Ta poniżej była mało wystawna wręcz szara i nijaka ale gdy podejdzie się bliżej można zauważyć jak lśni każdym kolorem tęczy, jak błyszczy niczym oświetlona przez ogrom światła. Gdy się przyjrzeć widać coś czego nie ma nigdzie indziej coś czego słowa nie mogą określić…To coś co czuje ptak gdy pierwszy raz rozprostowuje skrzydła na delikatnym wiosennym wierze. Zapach tego wiatru płonie w jego nozdrzach żywym ogniem…Delikatny powiew unosi go niczym muzyka…Smak tej wolności daje mu sens istnienia…To coś co czuje kobieta trzymając swoje dziecko pierwszy raz w ramionach. Coś co może określić tylko piękno tylko miłość. To coś co czuje człowiek stawiający swoje pierwsze kroki spędziwszy dziesiątki lat na wózku inwalidzkim. Pan świata ustawiał na pułkach ludzi. Ale dał im wybór…Powiedział „Przydzielę każdego do wybranej przeze mnie duszy ale to do was należy ostateczna decyzja..To wy musicie zdecydować. Możecie zostać tam gdzie jesteście albo zmienić półkę na piętro niższą lub Pietro wyższą…”

no to teraz nie poezja/napisałam to w zasadzie przed chwilą jeszcze niedopracowane dopiero ogulny zarys i początek opowiadania o brzydocie i rzeczach które jeszcze nie zostały powiedziane o niej..Madziu nie musisz sobie robić kłopotu wystarczy mi że nie uważasz tego za mieszanke starych wypłowiałych skarpetek z białą wyprasowaną koszula...

[Dodane po edycji:]

w zasadzie to jestem początkująca nigdy nie lubiłam czytać dopiero w wakacje pokochałam to robić i zarazem pisać całe wakacje siedziałam na łąkach i pisałam..ale nie jestem w tym za dobra choć lubie to robić i sprawia mi to przyjemność to do Paolo Coehlo mi daleko
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 18 gru 2009, 00:38
Ja już spadam z neta, bo mój luby z pracy wrócił ale jutro przeczytam wszystko i zdam Ci relacje :D
dobranoc wszystkim :*
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez namiestnik 18 gru 2009, 00:42
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Aldik 18 gru 2009, 01:56
Ja dzis znów o 14 wstałem, eh troszkepopracowałem ale dzis bez fajerwerków, jakoś źle sobie dzień poukładalem albo co hmm ... jutro moze poczytam co tu Madzia wypociła :) Aaa dziś jeden sukces - byłem w markecie i kupilem prezenty siostrze i szwagrowi :) Jeszcze tylko rodzicą :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do