Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 09 gru 2009, 10:03
no wlasnie co z Magdà?u mnie dobrze,zaraz do pracy i tak caly dzien..;w dalszym ciàgu nie mogè wejsc na czata;;cos siè popieprzylo chyba..pozdrawiam wszystkich!! :mrgreen:
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Donkey 09 gru 2009, 10:09
Ja od wczoraj jestem w rozsypce - dopiero co zaczety zwiazek zaczyna sie sypac- niczym domek z kart!
Moze to moja wina , moze ja po prostu jestem tak fatalna ze nie pisane byc mi szczesliwa :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 13:35
Dawno tu nie byłam.

Cały ostatni tydzień ciężko pracowałam, od rana do 23, skręcałam anteny satelitarne i pomagałam w montażach. Zjechałam całe województwo. Zero nerwicy. Aż do wczoraj.
Byliśmy w mieście 50km od nas, i jeszcze w samochodzie pomyślałam:
'Kucze, ale super, zero nerwicy.'
I jeb. Taki atak że masakra. Dwa Zomireny. Musiałam godzinę czekać aż mój facet skończy montaż, na resztę nie dałam rady czekać do nocy, czułam że MUSZĘ uciekać do domu, wkurzył sie troche bo czas go gonił bardzo ale odwiozł mnie do domu. W normalnych warunkach tzn w domu wziełabym leki i spać, zapomniałabym o tym incydencie i nie byłoby lęku wolnopłynącego. A tu musiłam tyle wytrzymać.

Dziś czuję się okropnie, jakaś lekka derealizacja, powrócił lęk wolnopłynący którego już na dobre sie pozbyłam, a którego nienawidzę bardziej od ataków paniki.
Co ja mam robić aby to wyłączyć?! Nie mam siły!Aby poczuć sie znowu normlanie tak jak jeszcze dobę temu???

pomocy :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2009, 14:18
magdalenabmw napisał(a):Co ja mam robić aby to wyłączyć?! Nie mam siły!Aby poczuć sie znowu normlanie tak jak jeszcze dobę temu??


Jeśli samo nie przejdzie to zostaje psychiatra i lekarstwa (przeciwlękowe, antydepresanty) no i terapia. Na lękw wolnopłynący dorażne afobamy czy xanaxy nie pomogą, chyba że te SR .
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 14:30
Linko- wziełam wczoraj dwa Zomireny 0,5 mg (czyli naraz 1mg) SR.
Zastanawiam sie czy dziś też go wziąść, 0,5mg SR?
Mi Xanax(Zomiren) pomaga i pomagał zawsze tylko na ataki, na lęk wolnopłynący nie pomógł nigdy nawet jak brałam go dwa razy dziennie, codziennie. Ja chyba jestem jakaś dziwna...
A pom jakim czasie 'powinien' przejść sam? Bo długo tego nie wytrzymam....
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2009, 14:34
magdalenabmw napisał(a):Linko- wziełam wczoraj dwa Zomireny 0,5 mg (czyli naraz 1mg) SR.
Zastanawiam sie czy dziś też go wziąść, 0,5mg SR?....

Jeśłi faktycznie źle się czujesz, a to choć troszkę pomaga - to moim zdaniem możesz wziąć.


magdalenabmw napisał(a):Mi Xanax(Zomiren) pomaga i pomagał zawsze tylko na ataki, na lęk wolnopłynący nie pomógł nigdy nawet jak brałam go dwa razy dziennie, codziennie.

No bo na lęk wolnopłynący działają tylko chyba leki....nasenne (w moim przypadku - tylko jak spałam to było mi dobrze )
No i niestety antydepresanty brane regularnie przez długi czas - u mnie to wyeliminowało taki stan, ale trwało to około miesiąca niestety......

magdalenabmw napisał(a):A pom jakim czasie 'powinien' przejść sam? Bo długo tego nie wytrzymam....

Eh, zależy ile wytrzymasz- staraj sie teraz robić wszytsko co cię wycisza( wiem, ze to niełatwe jak człowiek jest w takim stanie, ze go nosi i rozsadza z nerwów ale trzeba) - jeśli za dzień, dwa nie przejdzie - radziłabym wybrać sie do lekarza :(
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 14:44
Okej, dziękuję Ci bardzo, pomogłaś mi. Właśnie w epizodzie na początku mojej choroby miałam Xanax na miesiąc, do tego Clonazepam i Asertin na stałe, niestety przestałam go brać po 3 miesiącach i o dziwo...poczułam sie lepiej bez leków. Na lekach nadal miałam lęk wolnopłynący, ataków już nie. Ja naprawdę sto razy bardziej wolę mieć ataki niż ten lęk wolnopłynący. Wogóle wkręcam sobie że te leki nie pomogą, że wezmę je i nic to nie da, ze moje życie znowu sie zmieniło, ze wszystko na marne i znowu walka od nowa :cry: To straszne... jedna sekunda i koniec.

Wezmę narazie Nervomixy bez recepty i zobaczymy co dalej. Narazie zajmuję myśli czym sie da tylko. Jak nie pomoże to jutro zapiszę sie do psychiatry.
p.s. Zomiren (Xanax) działa na mnei właśnie nasennie, wczoraj spałam jak kamień po nich od 17 do 11 dzisiaj rano... I faktycznie lęku wolnopłynącego nie mam tylko jak śpie, dlatego tak go nienawidzę bo ile można spać.
p.s.2. Po miesiącu brania antydepresantów lęk wolnopłynący Ci minął całkiem?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2009, 14:51
No tak mniej więcej po miesiącu lęk wolnopłynący przestał mnie męczyć cały czas, pojawiał sie tylko w sytuacjach stresowych, jakichś ważnych momentach, - i miewałam takie , kurcze jak to nazwać, za lekkie to było żeby nazwać ataki, miałam lekkie napady takiego lęku - ale z tym można sobie już poradzić i go kontrolować.......

W ogóle coś do dupy dziś dzień jest, też miałam w szkole fazę, serducho zaczeło walić, niedobrze mi było, gorąco, duszno ..bleeee, dobrze, ze się ogarnęłam :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 14:55
Właśnie mnie wkurza to że od roku umiałam panować nad moimi atakami. Jak wczoraj- był atak, wziełam leki, pooddychałam głęboko i mówię:
-Okej, jest dobrze.
Poszłam do gościa, skręciłam antenę (czując się niezle już), wracam do auta........i matrix na maxa.

Wiem, że gdybym była w domu to wziełabym leki i spać, a tak dupa była, i pewnie dlatego ten lęk wolnopłynący mi sie aktywował, bo nie mogłam pierwszy raz zapanować nad atakiem.

Ech...zobaczymy co to będzie. Co za dzień, co za dni.. dupa dupa dupa. Linka, też sie trzymaj, dobrze że już też rozgryzłaś mechanizmy nerwicy i umiesz w mairę nad tym panować :cry:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez itakbotak 09 gru 2009, 17:43
linka656 napisał(a):W ogóle coś do dupy dziś dzień jest, też miałam w szkole fazę, serducho zaczeło walić, niedobrze mi było, gorąco, duszno ..bleeee, dobrze, ze się ogarnęłam :smile:


Hah. Ja mam tak codziennie. Ale powiem Ci, że zaakceptowałem to. Co nie znaczy, że mi to pasuje.
Ale moim zdaniem akceptacja jest lepsza niż bunt. Napinanie mięśni przy żołądku z rana, uczucie mdłości podczas lekcji, to u mnie norma. O biciu serca i poceniu się nie wspomnę, i te hektolitry wpitej wody... :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 gru 2009, 16:42

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez zarka70 09 gru 2009, 18:36
Kochani czy to jest normalne?,wizyta pierwsza u psychiatry,4 minuty i jakies leki ...tekst spotkamy sie za dwa tygodnie....i tyle nic nie wiem i nic dalej nie rozumie.ten jeden lek to chyba lexofan..tak jakos a drugiego nie umie nawet rozszyfrowac :(
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
02 gru 2009, 10:49

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2009, 20:51
zarka70, moim zdaniem to nie jest normalne.....ja na pierwszej wizycie siedziałam w gabinecie 40 minut żeby o wszystkim popwiedzieć.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 09 gru 2009, 20:57
zarka70, to po prostu ignorancja ze strony lekarza!ja na terapii sièdzè bite dwie godziny i nie ma zmiluj.Moj dzien ok,duzo pracy no i dobrze ,szybciej czqs mi leci!!za dwa tygodnie o tej porze bèdè juz w domu,zakutana w koc i z dobrà ksiàzkà w lapie ach!!
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez zarka70 09 gru 2009, 21:45
To,widać nie miałam szczęsćia.Nie wiem czy będę brać te leki,skoro nawet nie mam pojecia jaka jest diagnoza.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
02 gru 2009, 10:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do