Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Koturre 27 paź 2009, 10:05
Witam wszystkich,
czytając ten wątek dochodzę do wniosku, że sporą uwagę przykładacie do szukania dobrego psychologa. Kto Was zna lepiej niż Wy sami? Jak znerwicowany człowiek ma w 45minut bądź w godzinę powiedzieć to co naprawdę mu ciąży w życiu? I jak ten psycholog ma mu odpowiedzieć? Psychoterapia... Może i to komuś pomogło, ale hmmm... widocznie był zdrowy:) Poniższy tekst opisuje TYLKO moje doświadczenie i nie sugerujcie się nim, może akurat Wam psychoterapia pomoże.

Ze swojego doświadczenia - opowiem Wam pewną historię (nie ma ona na celu obrażania psychologów)

Po paru miesiącach szukania sobie choroby i robieniu badań (na niby raka mózgu, wątroby, chore serce itd) trafiłem do poradni zdrowia psychicznego. Chciałem zapisać się do psychiatry. Niestety w owej placówce była zasada, że najpierw trzeba zapisać się do psychologa. Myślę sobie - ok. Zapisałem się na przyszły tydzień. Przychodzę, wchodzę do gabinetu i mówię, że byłem zapisany. Ok, rozmawiamy, a co pan robi, a gdzie pracuje, z czym pan tutaj przyszedł itd. Pytam więc czy naprawdę interesuje panią psycholog moja praca - ależ tak, pan mówi. Więc opowiadam opowiadam, aż tu wchodzi kobieta z recepcji i mówi, że nie dostarczyłem RMUA :) Pani psycholog przerywa rozmowę i stwierdza, że w takim razie nie może ze mną rozmawiać. Pytam się więc - jak to? Przed chwilką to panią bardzo interesowało?!? - Ona na to że nie ma RMUA to nie ma rozmowy! Rozumiecie? W dupie miała pacjenta - najważniejsze jest to żeby przyniósł RMUA (żeby fundusz zapłacił :D). Pomyślałem sobie, kurczę, znów będę czekał tydzień na wizytę i kolejny do psychiatry, więc pytam czy mogę zapłacić za wizytę gotówką. Nie ma takiej możliwości. Tłumaczę, że zapomniałem po prostu tej RMUA. Zadzwoniłem do firmy i poprosiłem o przesłanie faksem, ok. Ale pani z recepcji stwierdziła, że nie może obsłużyć faksu bo nie umie. Więc ja na to że ja odiorę faks. Nie, pan nie może tu wejść. W tym momencie coś we mnie pękło - obrzuciłem panie stekiem wyzwisk, nogą przestawiłem biurko i pojechałem do domu. Za tydzień przychodzę z RMUA - do innego psychologa. I okazało się, że mam jakieś poczucie winy. Fakt, w młodości byłem bardzo niegrzeczny, robiłem różne głupoty, ale hmmm... do dziś nie doszukuje się poczucia winy. Przy którejś kolejnej wizycie gdy pani psycholog powtarzała swoją mantrę - "...ma pan po prostu poczucie winy, musi się pan z tym poczuciem skonfrontować" zapytałem wprost - "to co mam w końcu kur.. zrobić, bo nie rozumiem". Wiecie jaka odpowiedź? Musi się pan z tym poczuciem skonfrontować!!! Hahahaha, ubawiłem się. Przy następnej wizycie pytam czy nie zna jakiś innych sloganów, bo ten już mnie troszkę nudzi, a ona wciąż swoje. Inny psycholog z kolei twierdził, że uciekam przed problemami. Nigdy tego nie robiłem. Podsumowując - summa summarum - nie wydawajcie pieniędzy na psychologów, bo szkoda. Gdybym zapłacił za to sto złotych (choć akurat nieźle zarabiam) to dopiero bym miał nerwicę, chyba bym poszedł do tego psychologa i mu wyrwał z gardła te pieniądze. Za sto złotych można sobie kupić krem Biotherm np albo inny fajny kosmetyk jak jest się kobietą. W przypadku facetów, to wolałbym pójść nawet do burdelu za te sto zł lub dać je Rumunowi który gra na harmonii w tramwaju, niż dać je komuś kto niby słucha a na koniec powie to co i tak ma powiedzieć. W moim przypadku wyleczyłem się z nerwicy sam z wielką pomocą psychiatry, dobrej i FACHOWEJ kobiety, która wiedziała po prostu co robi. Miała rzeczywistą wiedzę. Jestem zdrowy obecnie - jedynie co mi pozostało to od tego czasu jak słyszę słowo psycholog to odrazu waliłbym w mordę :D Większość "psychologów" kończy jakąś szkołę typu SWPS, UKSW itd. Hahaha, jeśli się tam czegoś nauczy to chyba tylko jak zrobić laskę albo drinka, ewentualnie palić (to moja subiektywna ocena).

To tyle :D Pozdrawiam wszystkich - bierzcie się w garść i zdrowiejcie czego Wam życzę

PS. Przepraszam za ew. przekleństwa ale mam uczulenie na słowo "psycholog" i wyzwala ono we mnie złe fluidy. Poddaje się w osąd moderatora :) Raz jeszcze pozdrawiam.
Koturre
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez polakita 27 paź 2009, 10:20
mon08, Koturre, kurczę ale się z wami zgadzam! U mnie również występuje uczulenie na psychologów (oczywiście nie samoistne ale po poznaniu szeregu osób o tym zawodzie). Nie chcę generalizować że wszyscy są do d, ale większość myślę że tak. Ludzie są naiwni myśląc że pójdą do psychologa i to rozwiąże ich problemy. A niestety większość ludków w to wierzy. Po prostu większości psychologów brak warsztatu.
polakita
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Koturre 27 paź 2009, 10:36
Zapomniałem dodać - im więcej poznaję psychologów tym bardziej kocham swojego kota :)
Koturre
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez slitzikin 27 paź 2009, 10:49
Hm, a ja zacząłem chodzić do psychoterapeutki, którą poleciła mi moja koleżanka i ta Pani daje mi bardzo dobre rady i zwraca mi uwagę na wiele rzeczy, których sam może bym w sobie nie odkrył.

Nie zgadzam się z nią czasem, i owszem, ale słucham uważnie i wydaje mi się, że sporo mi pomogła.

Jedno w Twojej historii mnie troche irytuje. Do Ciebie do pracy jakby koleś przyszedł i powiedział, że chce coś za friko, bo jest człowiekiem, a człowiek jest najważniejszy, to co byś z nim zrobił? Obsłuzył?

Psycholog nie robi charytatywnie. Nie słucha Was bo ma na to ochotę. To jego praca. Ty akurat trafiłeś na gównianych, ale nie należy od razu osądzać, że wszyscy są tacy do dupy.

Mi to pomaga. Ważne jest też, a może najważniejsze, że największym psychologiem musimy być sami dla siebie. Pracować nad sobą i nie odpuszczać. Psycholog, psychiatra, szaman, partner, nie wiem kto tam jeszcze, mogą pomóc, ale tylko pomóc. Za nas się nie wyleczą. Trzeba do tego dojść samemu, wierzyć, że się uda i przeć do przodu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 27 paź 2009, 11:18
Koturre- fajny facet z Ciebie :smile: tzn podoba mi sie to, jak piszesz, chyba masz taki sam charakter jak mój ;)

Ja też mam złe wspomnienia. Bylam u psychoanalityka, który moje 45minutowe gadanie za 150zł skwitował- mhmy, musisz dorosnąć. I nara, do domu :lol:
Ale zastanawiam się nad terapią grupowo-indywidualną na oddziale dziennym, trwa 12tyg codziennie od 8.30 do 13.30...
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez tet 27 paź 2009, 11:27
Heh, mam podobnie.. z reguły mogłabym to samo o sobie powiedzieć co i oni mi mówią.

ps. Koturre tego kotka przy klawiszach? :mrgreen:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 27 paź 2009, 11:31
tet, to chyba misiek przy klawiszach>? ;)
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 27 paź 2009, 11:35
Koturre ma u mnie kolejny plus, za miłość do kotów :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 27 paź 2009, 11:43
magda co u ciebie,jak spèdzasz dzien?
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 27 paź 2009, 11:50
Piekę murzynka i sprzątam (naraz :mrgreen: ) bo teściowie przyjadą dziś do mnie na kawę, trzeba przyszpanować ;) :mrgreen:
A jak u Ciebie złotko? Nie jestes w pracy dzisiaj?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 27 paź 2009, 11:52
Hej, mnie od wczoraj normalnie nosi...:)W zeszły piatek zakonczyłam 12 tygodniową terapię grupową na dziennym oddziale leczenia nerwic, na wypisie mam:stan psychiczny przy wypisie taki jak przy przyjęciu :shock: Dwanaście tygodni w plecy... A cięzko było,że hej. Zresztą taki wpis ma 95% mojej byłej grupy bo porównywalismy...Dobrze że mam dziś spotkanie z moją panią psycholog od behawioralnej. Ostatnio powiedziala mi, że dopiero teraz rozpocznę prawdziwą terapię:) Tak więc nosi mnie, sprzątam bez końca i walczę z myslami natretnymi. Te to dopiero rozbujały mi się podczas tego 12. tygodniowego maratonu. Normalnie zżera mnie napięcie, eh...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 27 paź 2009, 11:55
Honey az tak? Bo ja wlasnie chce isc na tą terapie 12 tygodniowa na dziennym.......
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 27 paź 2009, 11:56
pracujè po poludniu,i dobrze bo mam problemy z rannym wstawaniem,tu o 8 rano jest jeszcze ciemno brr,teraz siedzè na forum,obiadzicho zrobiè wieczorem i jakos czas leci.czujè siè bardzo dobrze,wczoraj minèly dwa miesiàce odkàd nie biorè lekow,aczkolwiek w torbie mam procha tak w razie w. :D ach i zaczèlam dietkè,szpinak jem codziennie praktycznie,za tydzien bèdè zielona :twisted: :twisted: zmienilam avatarka ladny?
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Koturre 27 paź 2009, 11:56
Magdalenobmw :) -

Z założenia - psychoanalityk za kasę analizuje przede wszystkim Twoje możliwości finansowe :) I to jest aksjomat:(

To działa podobnie jak zawód prawnika, mam sporo znajomych prawników. Kiedyś właśnie siedziałem u takiego znajomego, pokazywał mi "arkana" swojego zawodu :) Więc po co wygrywać sprawę w pierwszej instancji, skoro można ją przegrać a potem ciągnąć w drugiej instancji (za którą klient również płaci)?

Parafrazując - po co komuś pomagać za 150zł? Niech przyjdzie 100 razy i płaci, płaci, płaci. :) Choć i to dobre, bo przynajmniej wtedy człowiek po drugiej stronie jest istotą okrutną - ale i rozumną.
Najgorszym jednak tworem naszych czasów, są "specjaliści" po wątpliwego poziomu uczelniach, które mogła by skończyć moja 6cio letnia córka, oby tylko opłaciła czesne!. I taki mgr psycholog, cipka, bądź pan-cipka "zbawia ludzi". Pracuje w jakieś przychodni i jest "kimś!". Przychodzą ludzie a ona rozsądza ich sprawy niczym 80cio letni rabin. A że na ogół nie ma nic ciekawego do powiedzenia, bo te uczelnie to naprawdę dno - to sypie sloganami i zużytymi frazesami, który inteligentny w miarę człowiek rozpozna od razu.
Jako informatyk pisałem testy dla kilku uczelni których nazwy nie wymienię, pisałem programy do testów np paragydmatu Posnera. Zapytajcie swojego psychologa czy wie co to takiego, szczerze w to wątpię - choć ma to na pierwszym czy drugim roku. Zapytajcie czy wie co znaczy pojęcie np. "okres analny u dzieci". Zakładam się o mojito w Mariott że raczej nie wie. I taki ktoś, niech zbawia raczej spokojny sen swoich rodziców, którzy na studia, mieszkanie i utrzymanie swojego "króliczka" wybulili kasę i mają się czym chwalić znajomym, a nie zawraca ludziom dupę, ludziom którzy naprawdę potrzebują pomocy.
Oczywiście, może i ktoś z Was ma dobre doświadczenia z psychologiem, osobiście jednak uważam, że są tak potrzebni jak zającowi dzwonek na ch.. podczas polowania :). Zaznaczam, że moja wypowiedź ma charakter SUBIEKTYWNY. Wg mnie najbardziej pomagają fajni znajomi, przyjaciele, wysiłek fizyczny aerobowy (siłownia obciąża serce - w nerwicy mało wskazane, chyba że ktoś to kocha), pływanie, rowerek, fajna kobieta (mężczyzna) i ogólne zdystansowanie się od problemów czyli mówiąc po prostu, nieraz trzeba położyć "laskę" na coś i się nie stresować. Każdy zna siebie najlepiej i wie czego mu do szczęścia trzeba.

Co do terapii codziennie w tych godzinach, to aczkolwiek przyznaje że może to i być fajne to troszkę szkoda czasu by mi było, ale jak pisałem wcześniej to tylko moja SUBIEKTYWNA ocena.
Ogólnie to przez 12 tygodni czasu można się przygotować od np. maratonu, przez co wcale Ci nie odradzam tej terapii, sam myślałem o szpitalu parę miesięcy temu. Na szczęście dałem radę jakoś się ogarnąć, choć jak pisałem z pomocą psychiatry, cudownej kobiety - bo naprawdę niegłupiej i z pomocą tego forum, zanim tu napisałem jakiegokolwiek posta. Jak poczytałem Wasze posty to nabrałem przekonania, że to naprawdę "tylko" nerwica, za co jestem Wam bardzo wszystkim wdzięczny. Zdiagnozowałem problem i robię z tym porządek. Nie było to żadne poczucie winy o którym wciąż bełkotała jak w pijackim transie pani psycholog...

Życzę dużo zdrowia i owocnej walki z problemem. Pozdrawiam serdecznie :)

[Dodane po edycji:]

Ach, dementuje pogłoski, to jest kotek przy klawiszach :)

I żeby dokończyć temat psychologów dedykuję im tę piękną piosenkę - jak ulał pasuje do sytuacji, mogę ją zaśpiewać każdemu psychologowi jakiego znam

http://www.youtube.com/watch?v=myTktAvNM1w

Pozdrawiam :)

PS. Moderatorze - litości :)
Koturre
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 5 gości

Przeskocz do