Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez vanderlei 17 wrz 2009, 16:47
Gunia86 ..takie poprostu jest życie musisz swoim życiem zacząc życ bo w tym błednym kole co opisujesz to nigdy nie będzie dobrego momentu.zawsze możesz się usamodzielnic i pomagac na tyle ile czas będzie ci pozwalał.szczera rozmowa wyjaśni wiele.twoi rodzice powinni byc szcześliwi że wkraczasz w pewien etap dorosłości i chcesz tego.pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

rodzic -poprawka
vanderlei
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Gunia86 17 wrz 2009, 17:02
Ja wlasnie tak planuję, usamodzielniac sie i jednoczesnie trzymac w miare dobry kontakt z domem, ale szczera rozmowa niestety nie wchodzi w grę... no ale ja nie chce o tym opowiadac i nie po to sie zarejestrowałam aby sie w to wglębiać.

Najgorsze jest tylko to, ze ten etap 'usamodzielniania' ktory wlasnie powinnam teraz zaczać zbiegł mi się z początkami choroby. Czuję się fatalnie, nie wiem jak zabrac sie za swoje zycie :(

Wracając do tematu, co by nie odbiegac tak bardzo...
Dzisiejszy dzień jest po prostu fatalny, czuję straszny lęk, strach, scisk w zolądku, czuje sie po prostu okropnie, mam za soba pełną strachu nieprzespaną noc a na dodatek daje mi znac o sobie zapalenie pęcherza :(
Gunia86
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez vanderlei 17 wrz 2009, 17:28
właśnie oglądam fajny film ''elling'' może widzieliscie. o 2 nerwicowcach , przełamywaniu lęku i o wielkich problemach i atakach lęku przy np.wyjściu do sklepu ,rozmowie z innymi lub przez telefon, podobno ten film ma 2 dno (lubie takie)swoją drogą to główny bohater wczuł się genialnie w role.
vanderlei
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 17:47
Gunia- mozesz sie usamodzielnic i pomagac mamie np odwiedzac ją często itp Bo niewiem czy uda Ci sie wyleczyc nerwicę jesli zrodlo choroby ciągle bije i jest obok Ciebie. Nie odebralam tego jak ataku na mnie, bardziej jako 'chce ale sie boje, wiesz ze taka niezdara jestes ;) Dobrze, ze dbasz o mame, ale czuje ze bierzesz jej problemy mocno na siebie, a nie tak powinno byc.

<ja wlasnie robie tipy i bede ogladac 'brzydule' ;) >
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Gunia86 17 wrz 2009, 17:54
magdalenabmw, wiesz bo sie zrobiłam taka 'niezdara' wlasnie przez te wszystkie lęki, mam okropne problemy z podejmowaniem decyzji ale mam kochajacego chłopaka i on mnie bardzo wspiera i wiem, ze nie pozwoli mi juz na nastepne wakacje wrocic do domu, pomoze mi znalezc prace i jakos sie poukłada, tylko jak mam ataki to wpadam w panike i mam wrazenie ze nigdy nic sie nie ulozy i ze nigdy juz nie bede taka jak jeszcze na przyklad rok temu, ja sie przez te 3 miesiace zmienilam nie do poznania, zawsze bylam stanowcza, wiedzialam czego chce od zycia,otwarta a teraz? wrak czlowieka... i to tylko 3 miesiace odkąd zachorowalam...
lekarz, przyjaciele i wyprowadzka do mojego miasta studenckiego za dwa tygodnie powinny mi raczej pomoc. Poczułam się lepiej dzieki Tobie magdalenabmw bo przypomnialas mi, ze musze dązyc do wlasnego szczescia a nie pograzac sie w swojej rozpaczy i ciemnosci, dziekuje!

a ja ide sobie zrobic pyszna kolacyjkę jakąs, a co sobie bede zalowac ;)
Gunia86
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez namiestnik 17 wrz 2009, 17:58
Gunia86, trzymamy kciuki. Wyznaczanie granic, poczucie winy i obowiązku, chęć sprostania przeciwstawnym wymaganiom. To trudne. Ale to też się udaje. Trzeba dobrze przeanalizować swoje życie. Polecam taką książkę "Sztuka mówienia nie".

Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Gunia86 17 wrz 2009, 20:03
Nadszedł wieczor i czuje sie lepiej :) ustąpił ból głowy, lęk się przytłumił, pojawiły się w głowie małe plany, że być może uda mi się w koncu wyjsc na spacer i nawet mi ta mysl nie przysporzyła nagłego gorąca i potliwosci z nerwów...
Tłumacze sobie ile fajnych chwil ucieka mi przez palce przez to cholerstwo i jeszcze bardziej chce walczyc.
Życze wszystkim udanej nocy i lepszego jutra
Gunia86
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 22:47
Gunia- nie zmarnuj zycia dziewczyno, przeciez do konca zycia nie mozesz byc zalezna od kogos. A pojdziesz do pracy, wyprowadzisz sie, mame bedziesz odwiedzac a jak troche juz bedziesz zarabiac to mozesz jej terapie fundowac i tak wyjdziecie obie na prosta. A tak? Obydwie siedzicie w domu, ktory doprowadzil was do choroby. A Ty przebywajac tam napewno sie nie wyleczysz, to masz gwarantowane. To tak, jak by molestowal Cie ojciec, dostalabys nerwicy do tego, i w trakcie leczenia zamkneli by Cie z nim w jednym pokoju. Rozumiesz? Trzymaj sie jakos i walcz, za darmo nic nie ma w zyciu :*

dobranoc wszystkim, ide na spacer.. ostatni przed tą cholerną 20 :x :cry:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez mon08 19 wrz 2009, 22:23
Postanowiłam rozpisać sobie moją chorobę na zasadzie 'dziennika', wypełniałam go dzień za dniem robiąc notatki, ażeby rozłożyć nerwicę na części pierwsze. W końcu doszłam do pewnych wniosków, które podniosły mnie na duchu jak nic innego podczas przebiegu nerwicy. Zdaję sobie sprawę, że moje zapiski mogą nie być jakimś wielkim odkryciem, jednak może komuś spodoba się taki punkt widzenia na to wszystko :) To jest część po której nastąpił przełom - coś się we mnie odblokowało i momentalnie poczułam się lepiej.

''Czy zrobiłam dzisiaj cokolwiek żeby walczyć z nerwicą? - Nie.
Czy zrobiłam cokolwiek co dałoby mi możliwość chwilowego oderwania się od choroby? - Nie.
A może zrobiłam coś, aby spróbować zrozumieć chorobę i pójść z nią na kompromis? - Też nie.

Również nie pojechałam na uczelnie złożyć dokumentów, odwołałam 4 spotkania, cały dzień przesiedziałam w domu nie decydując się nawet na krótki spacer. Wobec tego stawiam sobie pytanie: Czy jestem szczęśliwa i usatysfakcjonowana? - Nie jestem.

Wiem jedno: JEŻELI NIE ODWAŻĘ SIĘ WYJŚĆ, ZAŁATWIĆ CZEGOŚ, SPOTKAĆ SIĘ ZE ZNAJOMYMI, BĘDĘ SIEDZIAŁA TUTAJ, W TAK SAMO ZŁYM HUMORZE AŻ DO USRANEJ ŚMIERCI!

Wiem, że choruję, zdaję sobie z tego sprawę. Chcę z nerwicą stworzyć jedność, utożsamić się. Zdaję sobie sprawę, że może mi się zrobić słabo w każdej chwili, mogę również zapomnieć o samozaparciu i poddać się złemu samopoczuciu zwalniając trochę tempo zaplanowanego działania. Wiem o tym doskonale. Więc dlaczego przeżyłam kolejny dzień jak wyżej opisany? Przecież nic samo się nie zrobi, ani nikt nie zrobi tego za mnie. Myślę o nerwicy trochę tak, jakby była moim usprawiedliwieniem. Może po prostu mi się nie chce i sama przed sobą to ukrywam..? Wymagam od ludzi wiecznego wsparcia i nadmiernego zainteresowania moją osobą- o tak, nerwica w tym bardzo pomaga. I w tym momencie- obiecuję sobie, że tego typu spostrzeżeń nie będę więcej kryła. Czas najwyższy na to, abym sama się sprecyzowała, określiła jakieś reguły i cele do dążenia, a co najważniejsze żebym się sama sobie przyznała czego naprawdę chcę i z całego serca pragnę..''

Kiedy odpowiedziałam sobie na to, jestem w szoku ile poważnych decyzji muszę podjąć żeby poczuć się 'wolna' :shock: Dało mi to wiarę na lepsze jutro, tak więc jak postanowiłam, tak zrobię ;) Pozdrawiam!
''Gdy nie masz perspektyw, to jedyna rzecz
Ruszaj do przodu, obierz drogi cel
Zapamiętaj dzień kiedy odnalazłeś sens...''
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
10 maja 2009, 22:51

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez petunia 20 wrz 2009, 17:06
Ile mnie to już tutaj nie było? Około 3 może 4 m-cy? Pierwsze emocja jaka pojawiła się po zalogowaniu to radość i ciepło, że znów znalazłam się wśród swoich :) Widzę, ze pojawiły się nowe "twarze" to dowodzi, że wciąż się "rozwijamy". Tak więc witam zarówno naszych nowych nerwicowców jak i stałych weteranów ;D.

U mnie trochę się działo, była praca ale szybko się skończyła; dalej nie mogę przebrnąć przez mgr :( ale walczę z tą sytuacją; dalej mam bliskie spotkania III stopnia z psychoterapeutą :); ... i rzecz najważniejsza wyznaczająca teraźniejszą mnie rozstałam się z mężczyzną, z którym wytrwale wiązałam przyszłość. A teraz przechodzę tzw. Etap I pt. "Przeżywanie". Siedzę w kącie niczym kot i powoli wylizuję wszystkie rany...

Pozdrawiam wszystkich cieplutko ...
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 21 wrz 2009, 09:58
Dziwne dni, dziwny ten dzień. Czuję się jak wystrzelona w nicość. Ani źle, ani dobrze, pusto.
Jedynie bijące szybko serce przypomina mi, że mimo wszystko jestem ludziem - dziwnym i pokręconym, ale należącym mimo wszystko do rasy człowieków ;)
Ale rosnące tętno to początek kłopotów. Rosnące tętno może oznaczać wszystko... Od zaburzeń panicznych... Po coś... znacznie poważniejszego. Serce, które nierówno bije... albo zamiera... – To może być znak tajemniczej dolegliwości... Albo może to oznaczać romans... co byłoby najbardziej kłopotliwe.
Okazuje się, że nie mamy żadnej władzy nad własnym sercem. Warunki mogą się zmienić bez ostrzeżenia. Romans powoduje, że serce wali. Trwoga natomiast... A trwoga powoduje, że serce staje. Nic dziwnego, że lekarze poświęcają tyle czasu, żeby ustabilizować jego rytm. Spowolnić je. Żeby było równomiernie. Regularnie. Żeby nie wyskoczyło nam z piersi. Przed lękiem, że stanie się coś złego. Lub oczekiwaniem... na coś zupełnie innego...
Korba
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez petunia 21 wrz 2009, 11:14
Pięknie napisane Korba, chyba nic bym nie dodała :)
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Mister94 22 wrz 2009, 08:10
Ja opisze wczorajszy:
No więc wstałem i na dzien dobry wiadomo moje mysli obsesyjne, zjdalem sniadananie poszedłem do szkoly, wrocilem, zjadlem obiad, pogram na komputerze poszedlem z psem, zrobilem prace domowa obejrzalem TV i niestety przez mniej wiecej 75% dni mam te moje myśli, no a pod wieczor nie wytrzymałem i sie poryczałem, bo najgorsze jest to, ze jeszcze 2 miesiace temu wszystko bylo ok... Za pare dni ide do psychologa to moze pomoze, najbardziej boje sie tego, ze do konca zycia sie bede tym martwil i wkoncu padne na zawal w wieku 40 lat ;/ ehhh... Przed wczorajszy dzien był lepszy
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 09:56

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 22 wrz 2009, 08:43
Nie wiem, jaki będzie dalej, ale od 4 rano tak mi serce zapiernicza jak po wyścigu. Jeszcze trochę poczekam, a jak nie przejdzie to jadę na pogotowie... Ostatnim razem jak tak miałam, to mnie wzięli do szpitala :/ Nie ma czym oddychać!!
Korba
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do