Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez vanderlei 17 wrz 2009, 13:05
magdalenabmw

Van, jesli bedziesz potrzebowac porady prawnej, dot. dotacji, papierow itp w sprawie zalozenia wal do mnie na priv, pomoge, sama przez to przeszlam niedawno i musze znow na nowo i ubiegam soe o dotacje :)

jak będe miał coś w planach to chętnie skorzystam z porady :smile:

ładny dzień dziś ,pogoda na kujawach dopisuje:)
vanderlei
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 17 wrz 2009, 13:54
Już mi lepiej, obudziły się moje zmysły...........
Korba
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 14:06
Dopiero wstałam, ładna pogoda ale czuję jakiś dziwny lęk... Wogole jakis dziwny dzien (jak u Was :smile: ).

Dzis mam depresję. OSTATNI DZIEN bycia nastolatką. Jutro 20 na karku. Mam doła.
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 17 wrz 2009, 14:21
Leee, to ty mloda jestes ;p
Niech mnie ktos pocieszyyyyyy... Kurcze, jutro odbieram wyniki, w srode lekarz znow. Oby bylo wsio ok...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 17 wrz 2009, 14:23
madzia, to Ty siksa jestes :mrgreen:

agaska, będzie dobrze, zobaczysz :smile:
Korba
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 14:41
Siksa... to mnie pocieszyliscie, to oznacza więcej lat z nerwicą :P
Siksa nie siksa, ale przejście z nasto na dzieścia jest dla mnie conajmniej trudne :? I czuje sie z tym bardzo dziwnie. Nie chce być duża !

Agaska, przeciez wiesz ze wszystko jest dobrze bo bylas u lekarza i jakby stwierdzil ze 'cos tu smierdzi' to juz bys lezala na onkologii a tak nie jest
:smile: Naprawde nie ma sie co martwic, to nie jest pocieszanie, ale fakty.

Z innej beczki- dziewczyny, miala ktoras z Was kiedys powiększony jeden jajnik? Jakie są tego przyczyny? Mozliwe ze przed okresem jest większy???
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 17 wrz 2009, 14:54
No właśnie. Pamiętacie, jak byliśmy dziećmi i największym zmartwieniem było to, czy dostaniemy rower na urodziny albo herbatniki na śniadanie. Dorosłość jest przereklamowana, serio, niech was nie zwiodą wystrzałowe buty, seks i rodzice, którzy nie mówią wam, co macie robić. Dorosłość to odpowiedzialność. Odpowiedzialność to koszmar. Kompletne dno. Dorośli muszą być gdzie trzeba, robić co trzeba, zarabiać na życie i płacić czynsz. Jesteśmy dorośli. Kiedy to się stało?? Jak to zatrzymać???
Korba
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 17 wrz 2009, 15:18
Korba, z tym, że dla kogoś komu dzieciństwo kojarzy się z nawalonym, bijącym i poniżającym go rodzicem, z bólem, głodem, upokorzeniem - dla tych osób dorosłość, z całą jej odpowiedzialnością - jest lżejsza i przyjemniejsza, jest wybawieniem :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 17 wrz 2009, 15:20
Dzieeeki za slowka otuchy, no dzis mam dola, bo po prostu sie nie wyspalam... Co to jest 3h.
Magda... Powiekszony jajnik? Eee... Nie, nie mialam tego nigdy.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Korba 17 wrz 2009, 15:40
linka656 napisał(a):Korba, z tym, że dla kogoś komu dzieciństwo kojarzy się z nawalonym, bijącym i poniżającym go rodzicem, z bólem, głodem, upokorzeniem - dla tych osób dorosłość, z całą jej odpowiedzialnością - jest lżejsza i przyjemniejsza, jest wybawieniem :-|


zdaję sobie z tego sprawę. patrzę na to przez pryzmat mojego dzieciństwa, które było krótkie, bo musiałam szybko wydorośleć i od tego czasu miałam ciągle pod górkę i za duży ciężar odpowiedzialności nie tylko za własne życie. dlatego w mojej głowie dzieciństwo pozostało takim marzeniem, które nie wiadomo, czy w ogóle się spełniło.
Korba
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 15:48
Korba- i stad biorą sie nerwice, najprawdopodobniej tez moja (wg psychoanalityka).Fajne dziecinstwo, z jakimis tam cieniami- mama ciąglew pracy, ojczym ktorego wtedy nie trawiłam itp) ale ogolnie słodko te dziecinstwo wspominam. I potem przeprowadzka, a jak mialam 15lat i musialam jezdzic do obcego, wielkiego miasta do szkoly, pracowalam dorywczo, mialam full obowiązkow będąc jeszcze dzieckiem... potem na 19 urodziny pzreprowadzka do swojego mieszkania, obce miasto, dom, brak rodzicow (daleko), swoja firma (mega odpowiedzialnosc), studia (obowiązki).... Niewiem czy nie za wczesnie to wszystko.
Dlatego mam jutro 20 urodziny, a tyle juz przezylam, i czuje je nie jak bym wstepowala w cudny czas 'ja mam 20 lat, ty masz 20 lat, przed nami 7 niebo..' tylo jakby to byla moja 40stka a za nią smutne obowiązki itd............... To jest chore. Moja ambicja doprowadzila mnie do martwego punktu z nerwicą.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Gunia86 17 wrz 2009, 15:54
Widzisz magdalenabmw, jedni, tak jak Ty, mają nerwice ponieważ za wczesnie wkroczyli w zycie dorosle i odpowiedzialne jak piszesz, a inni, tacy jak ja, mają nerwicę (a jestem starsza od Ciebie) ponieważ ich zycie jest ciagle podporządkowane despotycznym rodzicom, którzy kontrolują, nie pozwalają na usamodzielnienie i wyrwanie sie z gniazda, szatazują emocjonalnie... a ja ich kocham i nie potrafie sie od nich odwrócić, bo wiem, że ta osoba która jest despotyczna mnie tez bardzo kocha, wychowała mnie i dała mi ciepło w dziedzinstwie a teraz sama jest chora i nerwowa.

Boże, jak ja marze o pracy... o samodzielnym mieszkaniu... o wyrwaniu się... o tym, żeby moj dom nie był tak okropnie inny niż to co obserwuję dookoła... żeby był normalny... chcę mieć męża, chcę mieć dziecko... a nie mam nawet swoich pieniedzy... wciąż na utrzymaniu matki która na siłę wysyła mnie na studia dzienne bylebym sie przypadkiem nie usamodzielniła...
Gunia86
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 17 wrz 2009, 16:03
Czekaj, jak to na SILE matka Cie wysyla na dziennie? Dziewczyno, a dlaczego Ty sie tak jej dajesz, jak kukla - sterują Tobą ludzie. Czemu? Nie masz sily powiedziec NIE ? p.s. Na dziennych tez mozna pracowac, moj chlopak jak konczyl dzienne to pracowal na kasie w makro po godzinach i mial ok 700zl miesiecznie, a za 300zl juz masz akademik, za 400zl spokojnie starczy na jedzenie (mialam czasy ze zylam za 200zl miesiecznie!).. Wiec nie rozumiem? Wg mnie to Ty sie zwyczajnie boisz swojej matki, boisz sie usamodzielnic, wcale nie chcesz, jakbys chciala naprawde to uwierz mi ze sie da! Jest ciezko, ale da rade. I jestes dorosla, jak masz ochote isc na zaoczne i do pacy to poprostu to zrob, nikt Cie nie zje. W sumie to ręce opadają jak czytam ze dorosla osoba boi sie kogos, kogos sie slucha choc nie chce.. ludzie! Nie ma 13 lat juz. Co do konca zycia chcesz byc na garnku mamy?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Gunia86 17 wrz 2009, 16:25
No faktycznie troche to nie tak zabrzmialo, sytuacja jest troszkę bardziej skomplikowana, bo wiem, że gdybym chciała to bym mogła i zrobie to powoli powoli zaczne się usamodzielniac, na dzienne poszłam dlatego ze dostaje alimenty od ojca i dość duze dodatki ze wzgledu na stopien niepełnosprawnosci, i wlasciwie dlatego wlasnie moja mama mnie namówila na dzienne dalej a mamy sie nie boje, to kochana kobieta ktora tez cale zycie zyje w cieniu swojej matki i depresji i wiem ze chce dla mnie jak najlepiej i poparlaby kazda moja decyzje ale ja zostalam w tym domu i ciagle jeszcze sie nie usamodzielnilam wlasnie ze wzgledu na nią, nie chce jej zostawic samej w tym piekle, ona ma tylko mnie i nie zostawie jej z jej wlasną matką na pozarcie no i przez to wszystko i ja sie w chorobe wpedzilam...

No i mam zrypaną psyche, bo jestem jedynaczką i cale zycie balam rozpieszczana, nagle wszystko przewrocilo sie do gory nogami, moj kochany dom zamienił sie w piekło przez niewyleczoną nerwice i problemy psychiczne mojej babci. I co, i ja mam sie tak nagle odwrócic niewdziecznie na pięcie od osób ktore mnie wychowaly i obdarzyly miloscią w dziecinstwie tylko dlatego ze jest mi z tym niewygodnie juz? Nie, ja taka nie jestem.

Najwazniejsze dla mnie teraz to zacząć się leczyć, wyjsc z tego. Bardzo chcę. Ale chyba nie musze tu pisać jakie to cholernie trudne...

Ach i jesli odebralas mojego posta jako atak to przepraszam Cię, bo to nie miał być wcale atak na Ciebie tylko chciałam zobrazowac jak różne idee mamy i kazda z nas wpedzila sie w chorobe z zupelnie odmiennych przyczyn, pozdrawiam Cię ciepło
Gunia86
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do