Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez inez3 04 paź 2008, 20:57
linka656, dziekuje, za mile slowa, na prawde milo mi sie zrobilo i nawet sie usmiechnelam :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 paź 2008, 21:23
Dokładnie każdy ma prawo czasem się żle poczuc ale to nie oznacza od razu nerwicy...KAŻDY CZASAMI PRZEŻYWA SYTUACJE STRSOWE I TO JEST NORMALNE.Także Inez jesteś na najlepszej drodze do całkowitego wyjścia z nerwicy.Wszyscy powinniśmy brać z Ciebie przykład.Tak jak napisała Linka,dajesz nam wiare że można z tego wyjsc.
Pozdrawiam cieplo:)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez inez3 04 paź 2008, 21:44
usmiecham sie dzieki wam :smile: ciesze sie, ze komus moge pomoc i obiecuje, ze ja tez sie nie poddam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek 05 paź 2008, 10:36
U mnie dziś nawet nieźle... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Stokrotka_G 05 paź 2008, 11:00
U mnie Misiek,tez nie najgorzej :smile: Tak trzymac ;)
Prosilem Boga o zdrowie,zeby robic zeczy wielkie....on dal mi chorobe zebym robil zeczy lepsze....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 14:50

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 05 paź 2008, 11:00
Moje samopoczucie nadal do bani Boję się chodzić do psychologa bo chce mnie wysłać do szpitala a ja nie chcę Nie mogę wywalić z siebie myśli o samobójstwie albo o samookaleczeniu To tak we mnie siedzi że nie mam już siły Śni mi się mój pogrzeb że jestem dopiero wtedy szczęśliwa Jestem na skraju załamania nie mam już siły na dalszą walkę Nie mam podstaw ani motywacji na dalsze życie Nic mnie nie cieszy jestem do dupy
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 05 paź 2008, 11:11
Gosiulka, szpital to nie kara!
To sznas na to, ze w końcu będzie dobrze, nigdzie nie będziesz miała bardziej kompleksowej pomocy - psychiatra+psycholog+leki pod kontrolą i święty spokój.......
Nie masz na nic siły, może czas wkońcu oddać się w ręce które wiedzą co z nami zrobić.......
Czemu tak się boisz szpitala?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek 05 paź 2008, 11:16
Gosiulka, Trzymaj się... pewnie w końcu będzie lepiej... :smile:

linka656, ma rację...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez krysiunia 05 paź 2008, 11:59
hej,,,gosiulka wierz mi szpital byłby dla ciebie najlepszym rozwiazaniem !!!! naprawde wierz mi tam nie jest tak zle jak sobie wyobrazasz duzo ci tam pomoga poznasz ludzi ktorzy tez choruja i najlepiej cie zrozumia ,wypoczniesz i dobiora ci leki po ktorych staniesz na nogi.... ja byłam 2 tyg moja lekarka chciała mi zrobicz wszystkie badania a ze jest ordynatorka tej kliniki takze wszystko załtwiła ...na poczatku jak mi zaproponowała byłam w szoku ale pozniej doszłąm do w niosku ze jest mi to potrzebne i naprawde poznałam fajnych ludzi z ktorymi do tej pory utrzymuje kontakt ,wypoczełam , i było np.spoko,,,,takze naprawde zdecyduj siie a zobaczysz ze nie pozałujesz i bedzie ok,,,,pozdrawiam cie !!!! :P
krysiunia
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 05 paź 2008, 12:57
Nie boje się szpitala wręcz przeciwnie nawet chciałabym tam iść Tylko że ja pracuje dopiero od połowy roku i na dniach czyli 14 pażdziernika (dokładnie w moje urodziny ;) ) kończy mi się umowa i jeśli mi ją przedłużą to wtedy miałabym obawy aby iść do szpitala bo po co im taki pracownik który bierze wolne aby iść na chorobowe a jeśli nie przedłużą mi umowy to raczej się zdecyduje i pójdę na leczenie I jeszcze jeden problem tu tkwi przecież nie mogłabym zostawić dzieci mojemu małżonowi wtedy to już byłaby katasrofa No i nadal mam problem jeśli pójdę do szpitala to fakt może będzie lepiej ale pozbędę się pracy ukochanej i zostawię dzieci na jeszcze gorszy koszmar niż teraz ale gdy nie podejmę się leczenia to nadal będę się wgłębiać w mój już i tak kiepski stan także czy tak czy siak jest żle :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Mooni 05 paź 2008, 18:35
Gosiulka napisał(a):Moje samopoczucie nadal do bani Boję się chodzić do psychologa bo chce mnie wysłać do szpitala a ja nie chcę Nie mogę wywalić z siebie myśli o samobójstwie albo o samookaleczeniu To tak we mnie siedzi że nie mam już siły Śni mi się mój pogrzeb że jestem dopiero wtedy szczęśliwa Jestem na skraju załamania nie mam już siły na dalszą walkę Nie mam podstaw ani motywacji na dalsze życie Nic mnie nie cieszy jestem do dupy


chyba powinnaś iść do szpitala. Przecież zawsze możesz poprosić kogoś z rodziny, żeby dzieciaki dogladał, i przy okazji małzona kontrolował.

A ja... wróciłam
podwójnie silne lęki, nie do zniesienia
z powrotem leki, te same + dodatkowe
deprecha, jaką już zdążyłam zapomnieć...
koszmarzysko w mojej głowie
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 paź 2008, 18:59
A ja dzisiaj już nie moge wyrobić
Miałem bardzo silny atak astmy pomimo tego że biore leki......mam alergie chyba na spaliny,jakieś pyłki,i środki czyszczące<mydło zwłaszcza>.......ten atak dopadł mnie w pociągu.....wszędze cośmi się działo:w nosie,w nogach, w brzuchu,no i na klatce piersiowej....więc wziąlem Xanax oraz Ventolin....
Kiedy wstałem z miejsca w pociągu zeby wysiąść zrobilo mi sie bardzo bardzo słabo...poszlem do najbliższej apteki,czekalem godzine aż otworzą...w tym czasie stwierdziłem,że chyba się dusze i dałem sobie kolejną dawke ventolinu do wchlonięcia,potem znowu kolejną...
Kiedy apteka byla juzotwarta to powiedziałem farmaceutce<bardzo uprzejmej>że coś mi jest i tak sobie siedziałem w aptece i mierzyłem ciśnienie....skakało jak cholera,najpierw było 139 na 78,potem po kilku minutach 126/80,potem znowu ponad 130....musze dodać zę cały sie trząsłem nie wiem czemu,bo lęku nie odczuwałem a jedynie słabość....no i tak siedzialem w tej aptece z godzine i co kilka chwil mierzyłem ciśnienie bo naprawde ten atak astmy pozbawil mnie sił nawet do wyjścia z tej apteki....potem ciśnienie się ustabilizowało..
ale tętno przy każdej próbie ciśnienia mialem wysokie bardzo...do teraz mam,boje sie że przedawkowałem Ventolin....i teraz bede miał jakieś problemy z sercem albo coś bo mi tak słabo ale bardzo szybko wali.A już najgorzej jest wtedy kiedy wstaje.....
ie musze pisać że w szkole nawet dzisiaj nie byłem z tego wszystkiego...nie mógłbym tam wytrzymać..
Postanowiłem wrócić do domu i pojechałem pociągiem i zaczeło sie na nowo,czułem jakiśsmród,cosmi się działo w każdej częsci organizmu i mimowolnie stawałem siecoraz bardziej słabszy...no i oczywiscie na klatce piersiowejcoś mi sie działo również.....no i wstałem potem aby wjść z pociagu trzymając sie za głowe bo normalnie tak osłabiony się czułem....i podeszla do mnie dziewczyna która sie spytała czy coś mi jest< za co bardzo jej dziękuje,bo jako jedyna z ludzi w pociagu nie bała się podejśc i spytala sie czy cos nie tak>no i ja odpowiedziałem jej że troche siezłe czuje ale to minie i nic mi nie będzie, i podziękowałem Jej za zainteresowanie tym co się ze mną działo..
No i oczywiscie wysiadłem z pociągu i reakcja alergiczna ustała i spokojnie pojechalem do domu ale wciąż mam podwyższone tętno<chyba 100>.Co oznacza takie tętno?Czy cos mi grozi?śmierć?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 05 paź 2008, 20:02
... oj widzę - parszywy dzień wszyscy dzisiaj mieli :roll:
... u mnie by było ok ... gdyby nie to, że jutro zaczynam w końcu zajęcia .... przeraża mnie już sama myśl o dojazdach (1,5 h w jedną stronę) ... i obym nie kończyła podróży tak jak Wy dwoje powyżej :cry: ... bo obawiam się, że u mnie też będzie kiepsko ... ech ... co za życie ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Rafał9 05 paź 2008, 20:30
A ja miałem chyba prawdziwego omama czy przy nerwicy też to może mieć miejsce?
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: freda i 9 gości

Przeskocz do