weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 17 wrz 2013, 22:28
Hahahahahha - tak było naprawdę (możesz sprawdzić jakoś w sieci - tam propaganda przyjmuje obłąkany wręcz rozmiar)
A wrażliwości to swoją drogą nie mam raczej (jak każdy aleksytymik) :D
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez Reiben 17 wrz 2013, 22:34
veganka napisał(a):anonus, nazwisko Patrik Baboumian coś Ci mówi? facet jest strongmanem, najsilniejszym weganinem świata, zwycięzcą niemieckich zawodów strongmanów, mistrzem Europy w trójboju siłowym (cokolwiek to jest :D) tu masz fotkę http://veganworkout.org.pl/wp-content/u ... 04/PB2.jpg

Też mi dowód, nie zje mięsa ale pokłuje dupę mocniej i efekt ten sam, jako sportowiec siłowy będąc wegetarianinem jest on po prostu idiotą ;]
edit. nie ma to jak otworzyć pierwszą stronę wątku zamiast ostatniej
veganka napisał(a):Obrazek

Jak głupim trzeba być żeby tworzyć takie porównania :lol:
Jak już coś do jajka porównywać to noworodka, a dzieci nie jemy bo są niesmaczne :smile:
Reiben
Offline

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez lukk79 17 wrz 2013, 23:11
no słonie są wrażliwe, kiedy któryś z członków stada umiera to mają po nim żałobę. W niewoli chorują na stereotypię ale to akurat jak inne zwierzęta.

w tym zdjęciu nie chodzi o efekt końcowy, czyli narodziny, a o menstruację bo jajo to kurza miesiączka.

co do sportowców wegetarian to faktycznie nie do końca dobrze, lepsze wyniki są na diecie wegańskiej.
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez libertynka 18 wrz 2013, 07:20
dokładnie, jajko kurze z fermy jest niezapłodnione, więc noworodkiem nie jest i nigdy nie będzie, bliżej mu do menstruacji, ale wiadomo nie w ludzkim wydaniu, to analogia jedynie.

lukk79, z tymi sportowcami jak coś powiesz :mrgreen: no jasne, że lepsze wyniki są na wegańskiej, ale tutaj nikt tego nie zrozumie ;)

-- 18 wrz 2013, 07:20 --

dokładnie, jajko kurze z fermy jest niezapłodnione, więc noworodkiem nie jest i nigdy nie będzie, bliżej mu do menstruacji, ale wiadomo nie w ludzkim wydaniu, to analogia jedynie.

lukk79, z tymi sportowcami jak coś powiesz :mrgreen: no jasne, że lepsze wyniki są na wegańskiej, ale tutaj nikt tego nie zrozumie ;)
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez Śmiercionauta 19 wrz 2013, 15:56
Wrzucam na forum wpsi z blogu wegańskiego o festiwalu filmowym, który odbywa się u mnie w mieście. Może ktoś z Was przyjedzie za rok :mrgreen:

-- 19 wrz 2013, 15:16 --

zapomniałem wstawić link :P
http://m-non-meat.blogspot.com/2013/08/ ... demia.html
"nerwice upaństwowić moderacje wypierdolić"
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
8831
Dołączył(a)
16 sty 2012, 18:55

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez lukk79 24 wrz 2013, 12:11
Już 29 września akcja Empatii "Jestem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć" w Warszawie, a 12 października w Krakowie.
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez libertynka 24 wrz 2013, 12:25
kurde, a ja jestem w pracy 28 i 29 i nie moge byc ani na proteście pod cyrkiem ani na empatii :why:
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez EmInQu 24 wrz 2013, 13:10
Byłam świadkiem jak zagorzała wegetarianka wpierdzielała jogurt truskawkowy nie biorąc w ogóle pod uwagę, że barwiony jest koszenilą :mrgreen:
Weganie też często o tym zapominają sięgając np. po landrynki.
Zrób wszystko, aby uniknąć walki, ale gdy już musisz do niej stanąć - WYGRAJ!
Gdybym stosowała się do wszystkich reguł, daleko bym nie zaszła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1760
Dołączył(a)
14 sie 2013, 14:39
Lokalizacja
ロジック

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez lukk79 24 wrz 2013, 18:59
tak, sam raz naciąłem się na szelak. swoją drogą to zupełnie nie rozumiem po co barwić produkty czymś takim.
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez libertynka 24 wrz 2013, 20:10
to trochę głupota bo można wziąć inny smak tego jogurtu i już nie będzie barwiony koszenilą, niestety trzeba zawsze mieć oczy dookoła głowy i czytać składy, ale nie zawsze się pamięta/chce. no i co innego zjeść coś niewegańskiego przez przypadek a co innego z pełną premedytacją :/
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez Rebelia 25 wrz 2013, 12:26
Czytanie składów wszystkich produktów, które kupuję często przyprawia mnie o ból głowy. Pomijając kwestie wege, zwykły serek może być kopalnią chemii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez lukk79 26 wrz 2013, 16:34
as fuck picture.jpg

Obrazek (albo logo, jeśli wolicie tak je nazywać) towarzyszący temu wpisowi reprezentuje etyczną filozofię, która została wyrażona wizualnie.
Można stwierdzić, że swobodne przeklinanie w taki sposób jest obraźliwe. Więc po co to wszystko i co w zasadzie znaczy "vegan as fuck"?
Chciałbym, aby zarówno weganki i weganie, jak i nie-weganki i nie-weganie to zrozumieli. Zajmijmy się jednak najpierw tymi drugimi.
To stwierdzenie jest celowo prowokujące – ma uderzać prosto w twarz tak bardzo, jak to tylko możliwe. Prawdę mówiąc mam gdzieś to, czy ludzie poczują się dotknięci z jego powodu. Powiem więcej – z radością urażam nim nie-wegan i nie-weganki.
Dlaczego? No cóż, to tylko słowa, tylko wyrażenie, tylko logo, tylko obrazek. Jeśli ludzie czują się tym dotknięci, to czemu w takim razie nie dotyka ich całe okrucieństwo, rozlew krwi i śmierć - to, co w ich imieniu spotyka zwierzęta pozaludzkie w każdym momencie każdego dnia każdego roku?
Jeśli ktoś nie jest weganinem lub weganką (a smutna prawda jest niestety taka, że przeważająca większość społeczeństwa nie jest), to tym samym konsumuje produkty, którymi tak bardzo gardzę. Wspiera praktyki, przez które gotuje się we mnie krew. To właśnie ci ludzie umożliwiają zarabianie firmom i osobom bezpośrednio robiącym rzeczy, które tak bardzo wstrząsają moją wrażliwością.
Jeśli ktoś nie jest weganinem lub weganką, to jest tym samym za przemocą w rzeźniach, za brutalnością przemysłu mleczarskiego, za grozą przemysłu drobiarskiego, za niewyobrażalną przemocą mającą miejsce na fermach przemysłowych. Za dewastacją mórz i pustoszeniem oceanów, za niszczeniem lasów tropikalnych, za zanieczyszczaniem lądów i wód. A także za potwornym marnotrawieniem ograniczonych zasobów wody i żywności - w czasie, kiedy miliard ludzi jest spragnionych i niedożywionych, na skraju śmierci głodowej. I w końcu jest też za bezwzględnym zabijaniem rok po roku miliardów jednostek pogrążonych w cierpieniu, bólu i strachu.
I właśnie tym czuję się dotknięty.
Kiedy chodzę między półkami w supermarkecie i widzę równe rzędy niedawno zapakowanych, pokrojonych w plastry martwych ciał, doskonale zdaję sobie sprawę z tragedii i cierpienia, strachu i bólu przeżywanych przez te zwierzęta w czasie ich celowo skróconych żyć i pełnego przemocy umierania. I kiedy patrzę na ludzi, którzy z roztargnieniem przepatrują te czyste opakowania, tak swobodnie, tak obojętnie, wybierając dla siebie kawałki "mięsa", to właśnie tym czuję się dotknięty.
Kiedy idę na najbliższy mojego domu przystanek komunikacji miejskiej, pierwszą rzeczą, jaką widzę rano w drodze do pracy, jest sklepik z kanapkami oznaczonymi jako: szynka, ser, szynka z serem, kurczak, indyk i krewetki. Następną są znudzeni podróżni leniwie kupujący kawałki martwych ciał i pochodzące z nich płyny. To właśnie tym czuję się dotknięty.
Kiedy czytam w porannej gazecie, że pięć najpopularniejszych kanapek w tym cholernym kraju zawiera "kurczaka" jako składnik, to właśnie tym czuję się dotknięty.
Pozwoliłem sobie na zdobycie wiedzy o niewiarygodnym okrucieństwie stojącym za tymi wszystkimi ładnie zapakowanymi produktami, tak wszechobecnymi i łatwo dostępnymi, z nazwami ("szynka", "wieprzowina", "ser", "jagnięcina", "wołowina", "cielęcina") i obrazkami nonszalancko pokazywanymi wszędzie, gdzie się nie spojrzy – w sklepach, gazetach, telewizji. I kiedy widzę tak wielu ludzi, którzy dali się do tego przekonać i którzy każdym swoim zakupem podtrzymują i wzmacniają niewiarygodne okrucieństwo wobec niewinnych zwierząt – to właśnie tym czuję się dotknięty.
Więc tak naprawdę nawet mnie cieszy bycie po tej "obraźliwej" stronie i celowe prowokowanie; naprawdę mam to gdzieś, że nie-weganie i nie-weganki czują się dotknięci tym obrazkiem...
Jestem już zmęczony chodzeniem na palcach dookoła tych problemów, siedzeniem cicho, byciem potulnym i łagodnym w kwestii tego, dlaczego jestem weganinem.
Mam dość starań o to, by przypadkiem nie obrazić delikatnej wrażliwości jakiegoś mięsożercy. Mam też dość przepraszania za mój weganizm, traktowania go jako pomyłki czy osobistego dziwactwa. Już wystarczy, nigdy więcej. Wykorzystywanie, torturowanie i zabijanie miliardów zwierząt pozaludzkich jest horrorem o przerażających rozmiarach, obrzydliwym i szokującym. Jestem po prostu przerażony tym, że jest tak wiele cholernie obojętnych wobec tego ludzi, zachowujących się tak, jakby problem w ogóle nie istniał. Ludzi, którzy wydają się w ogóle nie być tym dotknięci, zupełnie, nawet odrobinę.
No tak. Łącząc słowo "vegan" ze słowem "fuck", chcę szokować ludzi. Chcę nimi potrząsnąć, aby wypadli ze swojego sennego samozadowolenia, chcę wybudzić ich z bezczynnej uległości, w której się pogrążyli.
Wiem, że nie powinni mnie dziwić ludzie obojętni wobec ogromnego okrucieństwa, bestialstwa i strat związanych z tak zwaną "produkcją zwierzęcą". I nie dziwią mnie – takich ludzi było już zbyt wielu. W zupełnie innej sytuacji, ale z podobnego powodu, Wilfred Owen poczuł się zmuszony do napisania następujących słów:
But cursed are dullards whom no cannon stuns, That they should be as stones. Wretched are they, and mean With paucity that never was simplicity. By choice they made themselves immune To pity and whatever mourns in man.
(Wilfred Owen, Insensibility, 1918)
Poczuł się zmuszony do napisania tego, bo był zszokowany i głęboko urażony pod względem moralnym tym, że ludzie "powracający do domu", jakim była Wielka Brytania, byli całkowicie obojętni wobec rzezi, koszmaru i strat spowodowanych przez wojnę na froncie zachodnim. Szokujący fakt, że wielu ludzi pozostało beztroskich, nieczułych i obojętnych wobec nieszczęść, przemocy i piekła znoszonego przez mężczyzn w okopach był dla Owena niczym innym, jak tylko dowodem na kompletny upadek wartości i człowieczeństwa.
Teraz, w zupełnie innej sytuacji, ale z bardzo podobnego powodu, zmuszony jestem stwierdzić prosty i okrutny fakt, że nie-weganie i nie-weganki w naszym społeczeństwie z własnego wyboru uczynili siebie samych odpornymi na tą całą niewiarygodną, podłą przemoc, której ofiarami są codziennie miliony zwierząt pozaludzkich. A to wszystko w imię zysku, przyjemności ("Nie mógłbym żyć bez kotleta”!) i rzekomego postępu nauki (barbarzyństwo naszych instytucji zajmujących się "badaniami biomedycznymi").
Aby zaspokoić pragnienie czegoś do jedzenia, nowych butów, płaszcza lub ulepszonej wersji starego leku, ludzie postanawiają pozostać głupcami. Niczym kamienie, nawet w zderzeniu z krzykiem agonii pozostają niewzruszeni.
Nie rozumiem systemu wartości ludzi odpornych na cierpienie niewinnych i bezbronnych zwierząt, które są dosłownie na naszej łasce i niełasce. A my, zamiast im tę łaskę okazać, dajemy im kopniaka w twarz i wbijamy nóż w gardło.
Nie rozumiem, w jaki sposób ludzie ci mogą usprawiedliwiać ten horror i być z niego zadowoleni. A więc: jeśli ktokolwiek ma zobaczyć ten obrazek i poczuć się dotknięty, to naprawdę mnie to nie obchodzi.
Ale obrazek mają zobaczyć także weganie i weganki. Jaką wiadomość im przekazuje?
Mam nadzieję, że da do zrozumienia, kim jako weganie i weganki jesteśmy i co sobą reprezentujemy. W mediach i w głowach wielu ludzi już od dawna jest zakorzeniony stereotyp weganina czy weganki - kogoś nieco roztrzepanego, prawdopodobnie typowego osobnika z klasy średniej, albo też kogoś trochę "alternatywnego": czarne ubrania, farbowane włosy, za dużo wolnego czasu, który można tracić na takie błahostki jak tworzenie tysiąca i jeszcze jednego przepisu na kotlety sojowe.
Patrząc z punktu widzenia ogółu społeczeństwa, weganie i weganki są trochę problematyczni - nieco dziwni, najlepiej zostawić ich w spokoju; są zbyt nudni, by dobrze czuć się w ich towarzystwie. Wciąż myślą o małych, puszystych króliczkach, z uporem maniaka psują imprezy i piją tylko sok marchwiowy lub pomarańczowy. Stojąc w kącie i podpierając ściany, uśmiechają się blado i tęsknie rozmyślają o szaroburych ubraniach z naturalnych tkanin.
Jednak w rzeczywistości wygląda to zupełnie na odwrót. Jesteśmy fajniejsi. O wiele, wiele fajniejsi.
Nie wspieramy rozlewu krwi na światową skalę, pełnego przemocy więzienia, bicia i kopania niewinnych istot. Nie akceptujemy i nie kiwamy głową ze zrozumieniem, gdy widzimy podrzynanie gardeł, gotowanie i mielenie żywcem świadomych istot wrażliwych na ból. Jesteśmy zbyt fajni, by brać udział w czymś takim.
Nie rozsiadamy się wygodnie i nie pozwalamy się udobruchać litanią kłamstw na temat tego, jak to niby hodowla zwierząt jest dla nich dobra. Nie łykamy bajek, od których robi nam się niedobrze - bajek na temat szczęśliwych zwierząt i ich dobrostanu na fermach ekologicznych.
Nie przekonują nas kłamstwa firm i lobbystów przemysłu spożywczego, że powinniśmy jeść mnóstwo ryb albo innego "mięsa", pić dużo mleka i obżerać się jajkami, bo niby jest to dla nas takie zdrowe. Ale ci, którzy nam mówią to wszystko, napychają sobie kieszenie pieniędzmi, podczas gdy ludzie napychają swoje żołądki cholesterolem. Nie jesteśmy tacy głupi, by dać się na to nabrać.
Nie karmimy swoich ciał jedzeniem, o którym wiemy, że jest największą przyczyną zmian klimatycznych i głównym powodem, dla którego ścinamy lasy deszczowe, wypalamy je i obracamy w nicość całe życie, które do tej pory w nich kwitło.
Nie kieruje nami obsesja wydzierania z dna każdej żyjącej istoty, pływającej i pełzającej w odmętach, po czym zostaje tylko pustynia, zupełnie pozbawiona bogactwa i wspaniałości życia, które kiedyś na niej tętniło, a teraz go już po prostu nie ma – ani tu, ani nigdzie indziej. Jesteśmy o wiele za mądrzy, by zaśmiecać jedyną planetę, jaką mamy.
Nie popijamy płynów laktacyjnych przeżuwaczy, nie ślinimy się na widok mleka przeznaczonego dla noworodków, które są zarzynane na tanie mięso, a których zrozpaczona matka jest ponownie zapładniana w niekończącym się cyklu macierzyńskiej niedoli. Zbyt wcześnie wysysa ona z niej wszelkie życie, aż wreszcie następuje śmierć w imię białego płynu w misce płatków albo filiżance kawy. Nie robimy tego, bo po prostu nie jesteśmy na tyle okrutni i bez serca, by kraść jedzenie, od którego zależy życie noworodka i by odrywać młode od ich matek, a matki od młodych.
Nawet przez minutę nie wierzymy w oburzające kłamstwa, rozpowszechniane przez przemysły medyczne i farmaceutyczne, które zarabiają miliardy dzięki podtrzymywaniu starych mitów na temat tego, jak bardzo te miliony eksperymentów na zwierzętach są przydatne dla ludzi.
Nie zważają przy tym na to, że pomimo owych milionów eksperymentów, czwartą najczęstszą przyczyną śmierci w tym kraju jest faszerowanie się testowanymi na zwierzętach lekami. Wybaczcie, ale nie: sięgnęliśmy po badania, przeanalizowaliśmy dane, przeliczyliśmy szokującą ilość zwierzęcych i ludzkich ofiar. Sami wiemy, gdzie leży prawda.
Myślimy zbyt niezależnie, jesteśmy zbyt mądrzy, zbyt świadome, zbyt etyczni, zbyt moralne.
Za bardzo nam zależy, mamy w sobie za dużo współczucia. Jesteśmy zbyt porządni, zbyt radykalne, zbyt rewolucyjni, i po prostu zbyt fajne, by dać się nabrać na to całe gówno. Jesteśmy weganami i wegankami i mamy ku temu cholernie dobre powody. Jesteśmy weganami i wegankami w pełnym znaczeniu hasła "vegan as fuck".

Poniższy tekst pochodzi ze strony http://www.richardde-boo.com.
Tłumaczenie: Natalia Kołodziejska
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

Avatar użytkownika
przez libertynka 27 wrz 2013, 11:22
lukk79, super tekst! podpisuję się rękami i nogami :!:
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

weganie i wegetarianie z forum - łączmy się!

przez Anna Maria 08 paź 2013, 14:23
Kupiłam dziś smalec wegetariański. Pyszny tylko trochę przesolony. Taki z prażoną cebulą.
Anna Maria
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do