E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 mar 2013, 19:55
Do info o ubezpieczeniu zdrowotnym maja dostęp też rejestratorki w przychodni, one nie należą nawet do personelu medycznego. W rejestracji przychodni pracuje np moja sąsiadka :hide:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 mar 2013, 19:57
Ale zaraz zaraz.....rozmawiamy o czymś w sumie narazie wirtualnym.Pewnie nawet w samym ministerstwie nie wiedzą jak to będzie wyglądało z tymi kartami pacjenta...Do 2014-ego jeszcze wszystko się może zmienić :mrgreen:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

przez medela 19 mar 2013, 20:01
A czy psychoterapia to (patrząc formalno -prawnie) "leczenie psychiatryczne" ?
Offline
Posty
282
Dołączył(a)
26 sty 2013, 15:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 mar 2013, 20:05
bittersweet, no właśnie o czymś takim mówię. O mnie sąsiedzi nic nie wiedzą, nawet nie wiem, czy wiedzą, jak mam na imię, bo trzymam się od Nich z daleka, ale gdyby coś wiedzieli, to naprawdę mogliby mi uprzykrzyć życie. W poprzednim miejscu zamieszkania właśnie coś podobnego miało miejsce i nie chcę powtórki z historii. Ludzie wytykali mnie palcami, nie odzywali się do mnie, odsuwali się na korytarzu, nawet "cześć" mi nie odpowiadali, a ich komentarze były tak przykre i raniące, że do tej pory je pamiętam. Teraz mieszkam na drugim końcu Polski i w mojej okolicy nikt nie wie o mnie nic i chcę, żeby tak zostało. Dlatego uważam, że dokładanie do systemu E-wuś historii choroby pacjenta i ewentualne nieograniczenie dostępu personelowi pomocniczemu- jest złamaniem praw pacjenta i tajemnicy lekarskiej. Bez zgody pacjenta coś takiego nie powinno mieć w ogóle miejsca.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 19 mar 2013, 20:07
medela, Formalno-prawnie psychoterapeuta nie jest lekarzem, więc nie leczy, a osoba uczęszczająca na terapię jest klientem, a nie pacjentem. Ale jak chodzisz na terapię na NFZ... :-|
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

przez blue space years 19 mar 2013, 20:07
Nie ciekawie to wyglanda wszystko :evil:
Posty
108
Dołączył(a)
18 sty 2013, 00:17
Lokalizacja
Polska

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 mar 2013, 20:12
Spokojnie,nie martwcie się na zapas....jeszcze jest czas do 2014 i jeszcze może coś się zmienić.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 mar 2013, 20:19
medela, jeśli psychoterapeuta ma podpisany kontrakt z NFZ, to w chwili obecnej mają obowiązek sprawdzić pacjenta w systemie- jeśli chodzi o ubezpieczenie. Jak będzie, jeśli wprowadzą historię choroby pacjenta i czy psychoterapia tez będzie w tym ujęta? Trudno powiedzieć. Ale skoro psychoterapia jest refundowana, jest przez NFZ uznawana za sposób leczenia, to obawiam się, że też będzie ujęta. Ponadto, czasami psychoterapia jest prowadzona przez psychiatrę, jeśli ten ma uprawnienia psychoterapeuty. Czy będzie to rozdzielane? Jak to miałoby wyglądać w praktyce? Też trudno powiedzieć. Nawet zakładając, że będzie tam tylko ujęte leczenie psychiatryczne, to i tak dużo. Jeśli ktoś nie ma nic przeciwko, to ok- wyraża zgodę i tyle. Natomiast, jeżeli ktoś jest temu przeciwny, to powinien mieć prawo do odmowy umieszczenia diagnozy psychiatrycznej w systemie.
Ponadto- a co z lekarzami medycyny pracy? Wiadomo, że niektórzy, aby iść do pracy nie przyznają się do niektórych problemów i chorób i dzięki temu dostają zgodę. Podstawowe badania często nie wykazują, że ktoś jest chory, przebył poważną chorobę, nie może pracować fizycznie. Ale w momencie, kiedy cała historia choroby będzie dostępna, to nici z tego. I co? Taka osoba zostaje praktycznie z niczym. A zakładając, że ma dużą rodzinę, kredyt czy choćby nie chce utrzymywać się ze świadczeń tylko pracować( owszem, robi to kosztem zdrowia, ale to już indywidualny wybór), ma ofertę pracy, ale lekarz się nie zgodzi ze względu na historię choroby? To też dość śliska kwestia...

depresyjny86, jasne, że to rozmowa czysto hipotetyczna ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez linka 20 mar 2013, 07:36
Lilith, i serio uważasz, że pielęgniarki nie będą miały nic do roboty tylko przeglądać historię choroby? :lol: Po kilkunastu, kilkudziesięciu latach pracy zapewne jeszcze je to interesuje .....

Pielęgniarka będzie miała swoje hasło i lekarz swoje, każdy z nich będzie miał inne uprawnienia, co jest kuriozalne - bo teraz ma większe ;)

Wiadomo, że niektórzy, aby iść do pracy nie przyznają się do niektórych problemów i chorób i dzięki temu dostają zgodę.

A później pan policjant zabija siebie, żonę i dziecko..... :roll:

A zakładając, że ma dużą rodzinę, kredyt czy choćby nie chce utrzymywać się ze świadczeń tylko pracować( owszem, robi to kosztem zdrowia, ale to już indywidualny wybór), ma ofertę pracy, ale lekarz się nie zgodzi ze względu na historię choroby/


Jak idziesz do lekarza medycyny pracy t robi ci testy psychologiczne - nie - więc i tutaj nie będzie wchodził w kompetencje innych lekarzy, a do pracy która wymaga opinii psychologicznej i tak jest się badanym przez psychologa i nie ma sensu ukrywać swoich zaburzeń psychicznych. I bardzo dobrze, że ktoś kto ma jakieś problemy ze sobą nie dostanie jakiejś specyficznej pracy..... to ma czemuś służyć....

Ale w momencie, kiedy cała historia choroby będzie dostępna, to nici z tego. I co? Taka osoba zostaje praktycznie z niczym.

Tak...opublikują taką historię choroby na oficjalnej stronie NFZ na facebooku .... bez przesady.....

Uważam, że korzyści o których pisałam, dostęp do historii wszystkich chorób w przypadku urazu, zasłabnięcia, wypadku - może uratować życie ......

Coś za coś - jak się korzysta z państwowej służby zdrowia trzeba będzie się z tym pogodzić.... inną kwestią jest to, że składki na ubezpieczenie zdrowotne nie powinny być obowiązkowe ..... chcesz płacisz-korzystasz- nie chcesz - nie płać- lecz się prywatnie.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 mar 2013, 20:19
Lilith, i serio uważasz, że pielęgniarki nie będą miały nic do roboty tylko przeglądać historię choroby? :lol: Po kilkunastu, kilkudziesięciu latach pracy zapewne jeszcze je to interesuje .....
Przecież napisałam, że coś podobnego przeżyłam, więc to pytanie jest nie na miejscu :? Pielęgniarką była córka "przyszywanej" ciotki, tak zwanej "przyjaciółki" rodziny, z którą ja się nigdy nie lubiłam, z ponad dziesięcioletnim stażem pracy, która wyniosła na zewnątrz szczegóły choroby z mojej karty :roll: Łańcuszek rozniósł się błyskawicznie :? linka, jeśli miejscowe plotkary trafią na znajome nazwisko, to wierz mi, że będą miały ochotę. Zwłaszcza, jeśli będzie to dotyczyć osoby, z którą mają na pieńku. Powtarzam: już to raz przeżyłam. Też kiedyś myślałam, że to niemożliwe, a Ci, co uważają, że coś takiego może mieć miejsce, są paranoikami, przesadzają, ale...no właśnie- doświadczenie własne wiele rzeczy weryfikuje i sprawia, że wywala się ze słownika zwrot:"to się nigdy nie przydarzy, bo balansuje na granicy absurdu" :? Mnie się przydarzyło i dlatego jestem ostrożna. I z łaski swojej nie wyśmiewaj mnie, jeśli czegoś takiego nie doświadczyłaś, bo nie masz pojęcia jak to w małej mieścinie potrafi zniszczyć życie i relacje z ludźmi. A zresztą -prawdę mówiąc, nieszczególnie mnie interesuje to, czy w to wierzysz, czy nie. Nie masz prawa, by to, co przeżyłam negować, oceniać, czy wyśmiewać. Tego typu podejście nie świadczy zbyt dobrze o stosunku, jaki żywisz do doświadczeń innych :roll: Małe miasteczka rządzą się swoimi prawami, plotkami i stereotypami. Tego nie da się od razu wykorzenić. Powolutku gdzieś już się z tego wychodzi, ale tego typu informacje bywają pożywką dla rządnych uwagi plotkar. Ponadto, jak już wcześniej wspomniano, istnieją "inteligenci", dla których depresja jest równoznaczna ze schizofrenią :roll: W dużych miastach jest od groma przychodni i jeśli wybieram jakąś na drugim końcu miasta, to tak, jakbym leczyla się w innym mieście. Natomiast jeśli mówimy o miasteczkach, gdzie jest jedna przychodnia i wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, to sprawa wygląda trochę inaczej :?
Pielęgniarka będzie miała swoje hasło i lekarz swoje, każdy z nich będzie miał inne uprawnienia, co jest kuriozalne - bo teraz ma większe
No własnie nie wiadomo, jak to będzie wyglądało w praktyce. Czy poziom dostępu faktycznie będzie inny? Może tak, a może nie. Wszystko jest jeszcze w fazie przygotowań, dyskusji, hipotez, projektów i może się dziesięć razy zmienić. Dopóki przepisy nie wejdą w życie, to tak naprawdę nie możemy być pewni co do ich rzeczywistego oddziaływania. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób NFZ ewentualnie rozwiązałby tę kwestię.
A później pan policjant zabija siebie, żonę i dziecko
A gdzie ja przy fragmencie dotyczącym medycyny pracy wspomniałam o zawodach, przy których przeprowadza się testy psychologiczne? :shock: Nie takie sytuacje miałam na myśli tylko takie, które dyskwalifikują ludzi przy pracy fizycznej.
Jak idziesz do lekarza medycyny pracy t robi ci testy psychologiczne - nie - więc i tutaj nie będzie wchodził w kompetencje innych lekarzy, a do pracy która wymaga opinii psychologicznej i tak jest się badanym przez psychologa i nie ma sensu ukrywać swoich zaburzeń psychicznych. I bardzo dobrze, że ktoś kto ma jakieś problemy ze sobą nie dostanie jakiejś specyficznej pracy..... to ma czemuś służyć....
:hide: Wszystko odniosłaś do problemów z psychiką :roll: Hello, pisząc o medycynie pracy miałam na myśli inną rzecz :roll: Nie wszystko się kręci wokół zdrowia psychicznego :roll: Nie miałam tutaj na myśli badań psychologicznych tylko ograniczenia do pracy fizycznej. Ile osób dostałoby zgodę na pracę w "fizycznym" zawodzie mając przykładowo przebytą poważną chorobę lub posiadając inne ograniczenia? Przykładowo ja mam zakaz pracy fizycznej ze względu na wadę serca i kręgosłupa. Teraz jeśli się nie przyznam do tego ograniczenia, to lekarz nie będzie o tym wiedział, bo podstawowe wyniki badań mam dobre. Fakt, podjęłabym spore ryzyko, ale to byłby mój wybór. Niemniej jednak na pewnym etapie człowiek chwyta się każdej pracy, żeby przykładowo móc się utrzymać na studiach. Według zaleceń lekarza, ja nie mogę nawet pracować jako kelnerka( a dodam, że przez jakiś czas sobie dorabiałam w ten sposób i żyję :roll: ) :roll: Tylko ciekawe, czym miałabym to zastąpić, skoro studentów jest jak mrówek i akurat by mi się poszczęściło i mogłabym sobie dorobić w jakiejś restauracji. Stypendia obniżyli do takich kwot, że praktycznie na nic nie starczają, a kiedys można się było z nich spokojnie utrzymać. To zmusza ludzi, którzy chcą się ksztalcić do szukania innych rozwiązań- pracy. Czy jeśli lekarz nie wyrazi zgody na pracę w roli kelnerki, to dostanę jakieś wsparcie od państwa? Nie. Innymi słowy- nie utrzymam się finansowo. Proste. Owszem, można szukać innej pracy, ale można nie mieć szczęścia, bo jak już wspomniałam- chętnych jest sporo. Zatem każdy chwyta się tego, co ma pod ręką. To jest oczywiście tylko przykład. Rynek pracy wygląda w Polsce tak, a nie inaczej i gdyby czlowiek zwracał uwagę na to, w jakim zawodzie może pracować, a w jakim nie, jeśli nie miałby wykształcenia(a nawet, gdyby je mial, to i tak pracy mógłby nie znaleźć)- nie miałby szans na cokolwiek i skazany byłby na zasiłki i biedowanie.
Tak...opublikują taką historię choroby na oficjalnej stronie NFZ na facebooku .... bez przesady.....
Ech...ja o Niebie, Ty o chlebie :? Kompletnie nie zrozumiałaś kontekstu, który miałam na myśli, w dodatku wyrwałaś fragment z całości tekstu, który odnosił się do czegoś innego. :roll: W przypadku medycyny pracy NIE chodziło mi o zaburzenia psychiczne- zacytowany przez Ciebie fragment dotyczył dostępu lekarzy medycyny pracy( ZAMIESZCZONYCH W SYSTEMIE, jakby to jeszcze nie było dostatecznie jasne :roll: ) do historii chorób, które uniemożliwiają podjęcie pracy FIZYCZNEJ. Nie dotyczył również kwestii udostępniania informacji poza systemem :roll: Nie dopowiadaj sobie czegoś, czego NIE NAPISAŁAM :roll:

Żebyśmy się dobrze wszyscy zrozumieli- nie chce tutaj demonizować tego systemu i opieram się jedynie na subiektywnych odczuciach, niemiłych doświadczeniach ze swojego życia, obawach, wątpliwościach, nasuwających się w stosunku do tego pomysłu, a które rzecz jasna, mogą się nie potwierdzić w przypadku E-wuś. Jasne, że ten system ma zarówno plusy i minusy. Przykładowo w przypadku uczuleń, jak najbardziej może się sprawdzić. Niemniej jednak negatywne strony również są. Tak pół-żartem pół-serio, kojarzy mi się to trochę z "Człowiekiem Demolką" i wizją kodowania ludzi za pomocą podskórnych nadajników 8) Wiem, że to nie jest to samo i w dalszym ciągu ma charakter abstrakcyjny, ale... :bezradny:
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

przez Soulmate 21 mar 2013, 22:32
Candy14 napisał(a):linka, zgadzam siez Toba. Do naszych kart bedzie miec dostep tylko personel medyczny wiec nie ma sie czego bac.


Ja jestem personel pielęgniarski i dlatego założyłam ten wątek powołując się na pracę w dps-ie. My naprawdę nie jesteśmy dyskretni! Pielęgniarki są plotkarami i ja też.
W moim miasteczku kobieta poszła do AA porozmawiać z terapeutką uzależnień na temat swego popijającego męża, zanim doszła do domu, terapeutka zadzwoniła już do teściowej tej pani a teściowa zaczęła wykrzykiwać, żeby synowa nie robiła pijaka z jej syna. Ot dyskrecja.

Po drugie pójdź do gastrologa bo masz wrzoda żołądka a on zajrzy do systemu i powie: "aha schizofreniczka! Pewnie kosmicie wiercą jej w brzuchu dziurę laserem. Oleję ją"

Co Ty na to?!

Pozdrawiam
Pielęgniarka
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
02 sie 2010, 23:52

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 22 mar 2013, 19:23
Już dzisiaj NFZ zbiera informacje o udzielonych świadczeniach dla konkretnego pacjenta.http://www.nfz-poznan.pl/page.php/1/2/show/6582
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez linka 22 mar 2013, 19:33
Soulmate napisał(a):
Candy14 napisał(a):linka, zgadzam siez Toba. Do naszych kart bedzie miec dostep tylko personel medyczny wiec nie ma sie czego bac.


Ja jestem personel pielęgniarski i dlatego założyłam ten wątek powołując się na pracę w dps-ie. My naprawdę nie jesteśmy dyskretni! Pielęgniarki są plotkarami i ja też.
W moim miasteczku kobieta poszła do AA porozmawiać z terapeutką uzależnień na temat swego popijającego męża, zanim doszła do domu, terapeutka zadzwoniła już do teściowej tej pani a teściowa zaczęła wykrzykiwać, żeby synowa nie robiła pijaka z jej syna. Ot dyskrecja.

Po drugie pójdź do gastrologa bo masz wrzoda żołądka a on zajrzy do systemu i powie: "aha schizofreniczka! Pewnie kosmicie wiercą jej w brzuchu dziurę laserem. Oleję ją"

Co Ty na to?!

Pozdrawiam
Pielęgniarka

Co ja na to?
Nic, ja na twoim miejscu bym się wstydziła, że jestem paskudną plotkarą a nie chwaliła się tym na forum.....


Też mieszkam w niedużym mieście i z racji tego co robię mam dostęp do dokumentacji medycznej. orzeczniczej ..... ale ani ja ani moje koleżanki z pokoju, a pracują w tym i po 30 lat nie mamy w zwyczaju latać i roznosić plotek, czasem podyskutujemy o tym, że np. jest tak dużo chorób psychicznych u młodych ludzi, lub jaka to szkoda gdy młoda osoba choruje na raka, ale nie roznosimy tego tu i tam.
Poza tym nie chcę nic mówić ale na takie sprawy się reaguje - gdyby zdarzyło mi się coś takiego można pisać skargi, ustawa o ochronie danych osobowych, zwłaszcza tzw "wrażliwych" jasno mówi co komu wolno!
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

E-wuś a poufność informacji o leczeniu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez Artemizja 22 mar 2013, 19:41
Poza tym nie chcę nic mówić ale na takie sprawy się reaguje - gdyby zdarzyło mi się coś takiego można pisać skargi, ustawa o ochronie danych osobowych, zwłaszcza tzw "wrażliwych" jasno mówi co komu wolno!
Skarg osoby niepełnoletniej nikt wówczas nie chciał słuchać i w tym problem. Ponadto- czasu nie da się cofnąć, ani wymazać z ludzkiej pamięci tego, co wyszło na jaw i sprawić, by ludzie nie uprzykrzali życia swoimi komentarzami, które oscylowały wokół tekstów :"na Jej miejscu rzuciłabym się pod pociąg"...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do