Czy dobrze jesteśmy leczeni?

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Czy dobrze jesteśmy leczeni?

Avatar użytkownika
przez Marek1977 12 sty 2013, 20:54
Skoro mózg poznany jest załóżmy optymistycznie w 40% to 60% jego potencjału stanowi dla ludzkości zagadke. Tym czasem znając jego część madycy leczą różne choroby psychiczne i neurologiczne tak jakby poznali go w całości-to tak jakby znając część elementu pewnej całości wyrokowano by co dla tej całości będzie najlepsze,co będzie dla niej najkorzystniejsze a przecież jakakolwiek cząstka niepoznanej całości może zmienić diagnoze (gdy zostanie poznana) o 180 stopni.Zmieniając stężenie np.seroptoniny w mózgu uruchamiamy kaskade zmian na zasadzie domina których w żaden sposób nie jesteśmy kontrolować nie mówiąc już o przewidywaniu konsekwencji długofalowych takich zmian.Mózg to nie serce które można poznać w całosci ,mózg to mobilny narząd który składając sie z miliardów sieci różnych chemicznych i funkcjonalnych zależności może
zaburzyć zmiana lokalna w wymiarze globalnym.
Jest tu wielu z nas miedzy innymi ja którzy leczą sie już latami i nadal uważają że są chorzy,niektórzy nawet bardziej niż przed początkiem farmakoterapii.Kto mi da że stosowane przez X lat leki nie spowodują zmian nieodwracalnych których nie wyleczy nawet interwencja chirurgiczna.
Conscientia est, necesse est
Avatar użytkownika
Offline
Posty
654
Dołączył(a)
04 sty 2013, 11:42

Czy dobrze jesteśmy leczeni?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 12 sty 2013, 21:00
ja to ze skutkow ubocznych ssri chyba nigdy sie nie wygrzebie pomimo ze minely 2 lata od odstawki. Cholera wie co te leki tak naprawde robia na pewno nie sa tak bezpieczne i zdrowe jak mysla sobie niektorzy lekarze. Szlag by to trafil
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Czy dobrze jesteśmy leczeni?

Avatar użytkownika
przez Marek1977 12 sty 2013, 21:08
Podchodziłem juz chyba z 10 razy do SSRI i za kazdym razem był płacz i zgrzytanie zębami-już nigdy ich nie wezmę do ust-akatyzja,zanik libido,bezsenność,pobudzenie,lęki,ból głowy ,zaburzenie pamięci i motywacji-to tylko część objawów obencych u mnie przey farmakoterapii SSRI-u mnie te "leki" pogarszały stan zdrowia,powodowały regres w chorobie wyzwalając coraz to nowe stany patologiczne wymagające interwencji.Najlepiej sie czuje gdy nic nie biore-kiedys miałem nieleczoną depresje-trwała ok. 2 miesięcy i sama przeszła-potem czułem sie jak nowo narodzony,teraz biore leki i mam od 3 lat depresje dzięki nim-to o czymś świadczy.Jest moze kilka leków które rokowały nadzieje-tianeptyna,bupropion i jeszcze trzy inne nienależące do SSRI.Reszta to dla mnie trucizny.
Conscientia est, necesse est
Avatar użytkownika
Offline
Posty
654
Dołączył(a)
04 sty 2013, 11:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy dobrze jesteśmy leczeni?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 12 sty 2013, 21:26
w moim przypadku to skutki ktore sie ciagna to bole miesni,bezsennosc, 20 kg ktore zyskalem dzieki ssrajom i ktorych nie moge zrzucic, gleboka anhedonia , utrata uczuc i emocjii ktore juz pewnie nigdy nie wroca.(czesc powrocila). Ciagle mini adhd w glowie, przerzucanie sie z tematu na temat podczas rozmowy czy podczas robienia czegokolwiek, brak poczucia sensu i celu w zyciu, wyblakla osobowosc , oslabiona pamiec i koncentracja. Zaluje ze 3 lata stosowalem paroksetyne . Miala ona spory negatywny wplyw zarowno ten fizyczny jak i psychiczny. Ale coz czasu nie cofne..Nie potrafie zrozumiec jak to jest ze niektorzy biorac ssri pisza ze sa szczesliwi , czuje satysfkacje z zycia. W moim przypadku powodowaly obojetnosc w stosunku do wszystkiego i do wszystkich. Zadnych gorek i uniesien. Wszystko w kolrach czarno bialych...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do