Nieodbyta wizyta

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 03:17
Teraz sobie nic nie zrobię. Na pewno przez weekend będziecie mieć ze mną męczarnie, ale w poniedziałek mam nadzieję, że nadarzy się okazja...
na spokój.
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 11:52
Oj Monar, lecisz po skrajnosciach..albo go kochasz albo nienawidzisz. Pooddychaj gleboko i zacznij myslec racjonalnie.
witajcie
po pierwsze płacenie za nieodbytą wizytę to jest standard

skad macie takie wiadomosci? To odbywa sie na takiej samej zasadzie jak wizyty u lekarza... placi sie nie od ilosci zarejestrowanych pacjentow ale od ilosci przyjetych.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 13:48
Candy14, ale ja go nie "kocham". :shock:
placi sie nie od ilosci zarejestrowanych pacjentow ale od ilosci przyjetych.

jeśli tak by było to wtedy jest fair... i zajebiście.
Monar
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 13:53
Monar, napisalam kocham w takim samym sensie jak nienawidzisz..czyli albo go lubisz albo nie lubisz :) Tylko zauwaz ze Twoje skrajne reakcje to jest TWOJ problem a nie jego. A skoro Twoj to sama musisz nad nimi popracowac. Dla mnie takie burze emocji na poczatku terapii to normalny objaw... nie raz mialam ochote rzucvic w moja terapeutke doniczka i wyjsc trzasnawszy drzwiami. Ale mialam tydzien na ochloniecie, przemyslenie, wyciagniecie wnioskow. Nie marnuj czas na bezsensowna zlosc na niego tylko przemysl to sobie i dokop do wlasciwej przyczyny Twojej zlosci. Na tym polega dobra terapia ze sami wyciagamy wnioski a nie dostajemy je na tacy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 14:12
nie raz mialam ochote rzucvic w moja terapeutke doniczka

hehe :D
czyli albo go lubisz albo nie lubisz

no tak jest... bo jak lubic kogos, kto mnie nie lubi? ale jak nie lubic kogos, kogo lubię?
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 14:24
Mnie chyba bylo latwiej bo kompletnie nie zalezalo mi na tym zeby moja terapeutka mnie lubila i zebym byla dla niej wazna poza ramami terapeuta- klient. Nigdy tez nie zastanawialam sie czy ja ja lubie. Cenilam jej profesjonalizm i tyle. Ja tam bylam bo potrzebowalam pomocy-ona zeby mi pomoc. Na tym opieraly sie nasze kontakty
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 14:26
Candy14, no tak, też jestem tam po to, by mi pomógł.
Ale on mi nie pomoże, skoro mnie nie lubi. Bo jak ktoś mnie nie lubi, to ja sie zrażam. Bo po co mam się "żalić" komuś, kogo nie obchodzę? :bezradny:
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 14:36
Monar, jego zadaniem nie jest Cie lubic tylko pomoc. To nie jest kumpel.przyjaciel tylko terapeuta
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 14:58
Candy14, czemu on nic nie zrobił, jak mu mówiłam, że fajnie mi się z nim gada, bo jak z kumplem? Gadałam tak na samym początku, naprawdę, czułam, że się rozumiemy. Czułam się tak fajnie i mu to mówiłam. Czemu "nie ogarnął" mnie? Czemu mi nie powiedział: "Nie jestem tu po to, by wzbudzać Pani sympatię". Czy coś takiego...? Może powinnam była to od niego usłyszeć, teraz nie byłoby żalu.
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 15:10
Mysle, ze nadal sie rozumiecie tylko Ty chcesz przekroczyc granice a on nie...no i zaczely sie trudniejsze tematy wiec masz w sobie chec ucieczki a to co sie ostatnio wydarzylo jest doskonalym pretekstem
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 15:15
Candy14, no fakt, że np. nie mam ochoty teraz tam chodzić, odkąd mu powiedziałam, jaki mam problem z bratem, bo czuję się jak dziwka po prostu, ale mimo to poszłam tam ostatnio, bo on nie dał mi powodu do tego, bym czuła się jak dziwka. On właśnie zachował się fajnie.

Nadal się rozumiemy, ale te lubienie nie jest obopólne.
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 15:18
Teraz tez Ci nie dal takiego powodu... sama go wytworzylas w glowie zeby uciec :) Wiem jak to dziala nbo sama kiedys potrafilam pieknie sie nakrecac
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nieodbyta wizyta

przez Monar 10 lis 2012, 15:25
To, co mam zrobić?

Co mam zrobić, by się nie nakręcać? Za godzinę wychodzę do przyjaciela na urodziny, a ja myślę cały czas o tym, że terapeuta mnie nie lubi...

Z drugiej strony. Współczuję mojemu terapeucie. Ma bardzo trudne zadanie. Ja to rozumiem, że nie może się angażować emocjonalnie ani w moją, ani w żadną inną sprawę... Przez to ludzie często pewnie się na niego wściekają. A jakby ktoś się na mnie wściekał, to źle bym się z tym czuła. No ale on jest "wytresowany" niczym pies policyjny. :shock: I się tym nie przejmuje. Nie wyobrażam sobie tego. On musi byc bez uczuc, a jednoczesnie mnie przekonuje, ze uczucia nie są złe. :shock:
Monar
Offline

Nieodbyta wizyta

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 15:37
Monar, a gdybys poszla ze zlamana reka do chirurga to tez mialabys do niego pretensje ze Cie nie lubi? I wmawiala sobie ze nie ma uczuc? Dasz sie leczyc tylko tym ktorzy okazuja Ci jawna sympatie? Wiesz gdzie tkwi problem wiec nie trac czasu na zastanawianie sie nad terapeuta tylko popracuj nad racjonalnym mysleniem. Zaakceptuj granice terapeuta- klient
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do