Czy lubicie siebie?

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 26 gru 2007, 15:05
nierzeczywista - jesteś na dobrej drodze: najważniejsze jest to, żeby zdać sobie sprawę z tego, że nasza niska samoocena to tylko błędne, zaburzone odczucia, a nie coś, co odzwierciedla prawdziwy stan rzeczy. A Ty zdajesz sobie z tego sprawę i to jest już bardzo, bardzo dużo! :)


nierzeczywista napisał(a):że się staram i z tego starania wychodzi tylko tyle
- Ale starasz się, walczysz! A bez walki nie ma zwycięstwa. Ja też tak mam, że od razu oczekuję widocznych efektów i łatwo się zrażam, jeśli nie pojawiają się tak szybko, jakbym chciała. Moja terapeutka mówi mi zawsze, ze coś, co osiągamy powoli, dzięki ciężkiej pracy, jest trwalsze niż to, co przychodzi szybko i bez problemu :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 26 gru 2007, 17:43
Brunhilda, dziękuję za tak ciepłe słowa. Nie będę Cię przekonywać, że "i co z tego", bo w sumie i tak wszyscy wiedzą... zresztą, nie mam siły na to.
Więc tylko dziękuję.
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

przez Zagubiona=> 26 gru 2007, 18:02
Nie lubię siebie.Im jestem starsza tym gorzej :shock: Nienawidzę siebie za to,że nie potrafię nawiązywać kontaktów i jestem zamknięta.Wystarczy że w towarzystwie pojawi się ktoś obcy,i już mnie nie ma,siedzę wtedy i sie nie odzywam :roll: a poza tym,wkurza mnie to,że nie potrafię walczyć o swoje życie,że nie mam siły.
Zagubiona=>
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 26 gru 2007, 18:09
nierzeczywista napisał(a):Brunhilda, dziękuję za tak ciepłe słowa. Nie będę Cię przekonywać, że "i co z tego", bo w sumie i tak wszyscy wiedzą... zresztą, nie mam siły na to.
Więc tylko dziękuję.


Myślisz, że ja nie mówię "i co z tego", kiedy ktoś próbuje mnie pocieszać? To chyba najbardziej typowy tekst u ludzi z depresją :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez luthien 26 gru 2007, 18:18
Zagubiona=> napisał(a):Wystarczy że w towarzystwie pojawi się ktoś obcy,i już mnie nie ma,siedzę wtedy i sie nie odzywam :roll:


Bardzo dobrze cię rozumiem. Ja mam tak, że jak w towarzystwie jest ktoś, kogo nie bardzo lubię, czuję zagrożenie i wtedy się wyłączam, stresuję się, gdy mam coś powiedzieć. Jedna osoba przeważnie nie sprawia mi problemu, ale tak ze trzy. A gdy obca osoba wyda mi się sympatyczna, to się otwieram i nie mam problemu z rozmawianiem. Kiedyś było o wiele gorzej, bałam się nawet rozmawiać przez telefon z obcą osobą, a w towarzystwie w ogóle się nie odzywałam. Odkąd zaczęłam studia jest lepiej, przyzwyczajam się do tego, że wokół mnie jest pełno obcych ludzi, którzy mogą się okazać całkiem sympatyczni. Już się tak bardzo ich nie boję. Czasem tylko, jak mam coś ważnego do załatwienia, to czuję stres przed rozmową z obcym (zabrzmiało jak z kosmitą :mrgreen:). Ale ogólnie wolę mniejsze grupy ludzi.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez Zagubiona=> 26 gru 2007, 21:11
dokładnie.Jeśli chodzi o załatwianie jakichś spraw,to 100 razy sobie układam w głowie,co mam powiedzieć i jak,i też nieźle się przy tym denerwuje :oops:
Zagubiona=>
Offline

Avatar użytkownika
przez luthien 27 gru 2007, 08:24
Czasem jak gdzieś mam dzwonić i się bardzo denerwuję, że zapomnę co mam powiedzieć, to piszę sobie przynajmniej początek na kartce. Zdarza się to już żadko, ale jednak jeszcze czasem. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, bo wydaje mi się, że to głupie i że ludzie by się ze mnie śmiali :oops: Jeżeli chodzi o załatwianie różnych spraw, to w tej chwili nie mam większego z tym problemu, no chyba że mam gorszy dzień. Nabrałam większej pewności siebie dzięki studiom - wielkie miasto, tłumy ludzi, tysiąc różnych spraw do załatwienia na uczelni, których nie mogłam "zwalić na innych" :oops: Z dzwonieniem mam największy problem, przed świętami miałam zadzwonić załatwić pewną sprawę i odłożyłam po nowym roku :oops:
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 29 gru 2007, 03:42
dokładnie.Jeśli chodzi o załatwianie jakichś spraw,to 100 razy sobie układam w głowie,co mam powiedzieć i jak,i też nieźle się przy tym denerwuje

Oj ja też tak mam z załatwianiem jakichs spraw,zawsze sobie układam ze 100 razy co mam powiedzieć,co zrobić i oczywiściee baardzo się denerwuje...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Gort 30 gru 2007, 12:58
Zagubiona=> napisał(a):Nienawidzę siebie za to,że nie potrafię nawiązywać kontaktów i jestem zamknięta.Wystarczy że w towarzystwie pojawi się ktoś obcy,i już mnie nie ma,siedzę wtedy i sie nie odzywam a poza tym,wkurza mnie to,że nie potrafię walczyć o swoje życie,że nie mam siły.


Bardzo dobrze to rozumiem. Ja też tak mam, chociaż już rzadziej. Choroba dopadła mnie w drugiej klasie szkoły średniej, najpierw robiłem mnóstwo głupot, potem zrozumiałem, że nic nie pomoże i dosłownie w ogóle sie nie odzywałem, unikałem ludzi, bardzo sie ich bałem. Nienawidze tego okresu. Wtedy zacząłem naprawde nienawidzić siebie, niestety to mi zostało.
Hmm, to jest wojna, wojna o nas samych.
Sory, że sie tak ostatnio rozgadałem, czuje, że za rogiem czai sie sadystyczny dół w czarnym kapturze, jak śmierć która dopomina się o swoje...
Pozdrawiam.
"Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!"

"Dziwna rzecz, ale nawet cierpieć trzeba według szablonu, żeby być zrozumianym przez ludzi."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 gru 2007, 21:01
Lokalizacja
z ukrycia

przez kataśka 17 sty 2008, 13:46
Kiedyś bardzo lubiłam siebie i przede wszystkim akceptowałam swój wygląd (pomimo małych mankamentów urody, hehehe...)

Jednak akceptacja i poszanownanie swojej osoby została mi brutalnie odebrana w dwóch momentach, w tym jednym najważniejszym - drugim porodzie dziecka.
Zostałam eh...nie chce mi się tego pisać...
Teraz walczę aby ponownie spojrzeć na siebie inaczej.
Pomimo zapewnień męża, ze jestem dla niego najpiękniejszą kobietą ciągle nie mogę uwierzyć w siebie, w swój wygląd.
Ale małymi kroczkami idę do przodu. No, przynajmniej się staram.


Zagubiona=> napisał(a):dokładnie.Jeśli chodzi o załatwianie jakichś spraw,to 100 razy sobie układam w głowie,co mam powiedzieć i jak,i też nieźle się przy tym denerwuje :oops:


dokładnie tak samo postępuję .
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
12 mar 2007, 12:40
Lokalizacja
piękna okolica Poznania

przez Pstryk 17 sty 2008, 20:57
Niektórym ten sposób pomaga. Myślę, że luthien miała na myśli nie to, aby mechanicznie odczytywać z kartki a jedynie aby na nią 'zerknąć'. Osobiście robię punkty z najważniejszymi kwestiami, w razie gdyby brakło mi słów.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez luthien 18 sty 2008, 08:42
anand22 a właśnie, że nie, zresztą nie będę cię przekonywać, bo przecież wiesz lepiej pomimo, że to ja siedziałam w tym bagnie, co się nazywa fobia społeczna, nie ty. No, ale w końcu jesteś "ekspertem" od wszystkiego, co nie?
Ja "żywcem" z kartki nie czytałam, po prostu czułam się bezpieczniej mając kartkę. I to tylko i wyłącznie jak coś załatwiałam, bo przecież do znajomych dzwoniłam normalnie bez "ściągi". Moim zdaniem lepiej zadzwonić gdzieś z kartką niż nie zadzwonić w ogóle. Bo wiele osób z fobią społeczną rezygnuje jak ma gdzieś zadzwonić, bo po prostu się boi. A ja przynajmniej w taki sposób przełamywałam strach i nie rezygnowałam z dzwonienia.
I to mi pomogło, bo teraz już nie używam kartki, bo się nie denerwuję. Przełamałam swoje lęki, to nie znaczy że czasem nie odczuwam stresu. Ale już żadko. Więc mnie kartka pomogła przełamać strach. anand22 możesz podać setki argumentów, ale chyba doświadczenia kogoś kto z tego wyszedł nic nie ma siły przebić. Właśnie po takich twoich postach widać jak bardzo nie rozumiesz naszych problemów, a udajesz eksperta. Czym innym jest załatwienie sprawy przez telefon dla osoby zdrowej, czym innym dla osoby z fobią społeczną!
A co do tej sprawy co ostatnio nie załatwiłam przez tel przed świętami, to po prostu już miałam dość tej osoby (admin na uczelni od siedmiu bolości), non stop go nie było, naganiałam się za nim nieźle. I już po prostu miałam go dość i nie zadzwoniłam. A to czego potrzebowałam załatwiłam w inny sposób :D
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Samanta 27 sty 2008, 15:55
jasne, że lubie Siebie 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do