Kobiece sprawy :)

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 maja 2011, 13:07
_asia_,

Bidulko:* A mniejsze i bardziej "zielone" miasto nie wchodzi w gre? Moze to byby jakis kompromis?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Kobiece sprawy :)

przez paradoksy 11 maja 2011, 13:09
zdjęli mi szwy. bolało, szczypało.
dziwnie się czuję.
chirurg mówił, że coś mu się tam nie podoba, ale że nie będzie tego rozwalać.
w razie czego mam jechać na pogotowie, jakby coś się działo.
wyników histopatologicznych nie odbiorę dopóki nie dostanę pracy, bo mi kartę nfz zablokowali.
dobrze, że jeszcze zdążyłam te szwy usunąć........ masakra.
paradoksy
Offline

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez _asia_ 11 maja 2011, 16:42
kasiątko napisał(a):Ja z miasta wracam zawsze "chora".Potworny ból głowy i nie mogę go zwalczyć lekami.Wypluta,zbiera mi się na wymioty i wiruje w głowie,zatkany nos.Może na nie które objawy też pływ nadmiaru emocji,ale też upały w mieście tak na mnie działają.
Cieszę się,że mieszkam na wsi.Mam dużo drzew na podwórku i latem jest chłodniej niż gdzie indziej.


Kasiu
, dokładnie... Ja czuję się podobnie tylko gorzej. :/ Mieszkając na wsi czułam się o wieeeeele lepiej. :roll:

Wiolu, na razie o żadnej przeprowadzce nie ma mowy... Musiałabym dojeżdżać i tak do Wawy na różne wizyty, a nie jestem w stanie. :(

Basiu, Biedulko. :roll: :*
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez marcja 11 maja 2011, 20:40
A ja kocham wies i lubie tam jezdzic, ale ze wzg. na pojawiajaca sie czasem nerwice, raczej nie moglabym na wsi na stale zyc... Nie ma tam szpitali i dobrej opieki medycznej;)
Faktem jest, ze miasta sa bardziej "duszne" i meczace w upaly,ale czy az tak duzo bardziej? Czasem sie zastanawiam, czy nie jest to kwestia wmawienia sobie czegos:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 maja 2011, 20:46
A ja mieszkam na wsi, ale do centrum miasta przy sprzyjającym wietrze dojeżdżam w 10 minut i to jest właśnie złoty środek :D
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez marcja 11 maja 2011, 20:49
No to masz super :) W Waw tez sa "wsie w miescie", nawet niedaleko mnie jest taki zakatek, ale ceny domow powalaja...;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 maja 2011, 20:53
marcja,

Częstochowa to nie Warszawa, na całe szczęście, bo ja jak jadę nawet przejazdem przez Warszawę to jestem od razu chora. Podziwiam ludzi , którzy tam potrafią się odnaleźć a w szczególności takich z NL.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez marcja 11 maja 2011, 21:01
Jak zyje sie tu od urodzenia, to inaczej sie na to patrzy :) Przyzwyczajenie druga natura czlowieka.
Widzialas pewnie scisle centrum miasta i inne zakatki tetniace zyciem. Ale sa tu tez sielskie, wiejskie zakatki i to niedaleko centrum:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez Pinkii 11 maja 2011, 22:13
Są i miasta gdzie jest zielono i spokojnie. A nawet części wielkich miast. W moich są dzielnice że są same domy jednorodzinne, łąki i lasy. A do centrum 10 minut autem lub 20 autobusem. Nie trzeba od razu mieszkać w centrum.



Mam pytanie- jak/czym odświeżyć i wyczyścić już trochę znoszone buty? Chodzi mi konkretnie o koturny z zamszu i baleriny z materiału. Chcę je wyczyścić w środku i na zewnątrz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 maja 2011, 22:21
Ale mnie sam ogrom tych miast przeraża. Ja ,żeby się w miarę bezpiecznie czuć muszę ogarniać całość i mieć możliwość szybkiej ucieczki. Fakt, że Szczecin mi się podoba, ale żyć w dużym mieście nigdy nie chciałam.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez marcja 11 maja 2011, 22:29
Hmm, a mnie przeraza najbardziej NIEZNANE miasto, czy wies.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez _asia_ 12 maja 2011, 07:49
No ja na szczęście nie mieszkam w centrum Warszawy, bo chyba bym tam kipnęła. :shock: :hide: :pirate: Powiem Wam, że naprawdę czuje się różnicę, bo będąc w Centrum w upały jestem dosłownie jak naćpana. A na Kabatach jednak jest lepiej...

Wiolu
, ale masz fajnie... To jest idealne rozwiązanie - wieś niedaleko miasta. :D

marcja, w moim przypadku to zdecydowanie nie jest wmawianie sobie. :roll:
w sumie moja ciocia też musiała się przeprowadzić na wieś, bo jak mieszkała w mieście to cierpiała na permanentne migreny i była chora. :roll: a po przeprowadzce minęły migreny, ciągłe zmęczenie, duszności...
moja inna ciocia mieszkająca w Suwałkach jak przyjeżdża w lecie czasem do Warszawy to chce jak najszybciej stamtąd uciekać, bo mówi, że tam nie ma czym oddychać i ona nie wie jak ludzie tam żyją. :pirate: jak człowiek mieszka w stolicy od urodzenia to może i jest przyzwyczajony, ale jak ktoś przyjedzie "z zewnątrz" to różnica jest OGROMNA.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Kobiece sprawy :)

przez paradoksy 12 maja 2011, 07:55
mam krew na opatrunku :shock: mam nadzieję, że to po ściągnięciu szwów.
nie zaglądałam pod spód bo chirurg kazał mi to do dzisiejszego dnia zostawić (swoją drogą - myśłałam, ze dostanę kurwicy, bo mnie swędzi po tym kleju z plastra a się boję podrapać)
paradoksy
Offline

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez linka 12 maja 2011, 09:30
paradoksy, No mam nadzieję, ze nie masz takiego zonka jak ja....co do swędzenia, kochanie przygotuj się teraz na jakie 2 miesiące chamskiego swędzenia, swędzi jak się goi, swędzi jak się robi blizna, później też swędzi..... :twisted:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do