dusze.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez Korba 08 gru 2010, 13:49
ja nie widzę powodu, aby czuć się tu czymkolwiek urażonym :bezradny:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 08 gru 2010, 13:56
victoria26 napisał(a):nerwicaman i inni którzy poczuli się w jakimś stopniu urażeni Przepraszam,nie to było moim celem...chciałam z wami tylko podzielić się moją wiedzą(oparta na wielu książkach,własnych doświadczeniach)Zaciekawić,oderwać od codzienności dnia codziennego,byście się na chwile zatrzymali i zastanowili nad istotą życia ale i śmierci.
Każdy ma swoje teorie,przeżycia,problemy....ja chciałam podzielić się tylko moją pasją jaką jest tak naprawdę czytanie książek :D związanych właśnie z psychologią ale i parapsychologią.
Jeszcze raz przepraszam:) bo co złego to nie ja:)
Pozdrawiam:)


ale ja sie slonce nie poczulem urazony, naprawde musialabys sie postarac, ja tylko musialem sie bronic, mam taki instynkt. rzuce okiem nawet na Twoja ksiazke :smile:... kiedys
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Re: dusze.

przez GreenGo 08 gru 2010, 17:56
Każdy ma swoje teorie,przeżycia,problemy....ja chciałam podzielić się tylko moją pasją jaką jest tak naprawdę czytanie książek związanych właśnie z psychologią ale i parapsychologią.
Jeszcze raz przepraszam:) bo co złego to nie ja:)
Pozdrawiam:)
Hej, nie przejmuj się tak :smile: , to tylko forum, nie odbieraj tego co tu piszemy jako ataków, to tylko dyskusja.
Też kiedyś czytałem nałogowo książki o ezoteryce, parapsychologii, ale bardziej mnie interesowały takie tematy, jak oobe, świadome sny. Jeśli chcesz coś bardzo ciekawego, to przeczytaj Trylogie Roberta Monroe'a - "Podróże poza ciałem" (to część pierwsza). W takich książkach lubiłem najbardziej to, że nigdy nie miałem pewności, że może to rzeczywiście jest prawda, to działa na wyobraźnie. A LD - świadome sny miałem wielokrotnie, więc te książki jeszcze bardziej na mnie działały.
GreenGo
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dusze.

przez 19_latek 08 gru 2010, 18:01
GreenGo,
Ja takze kocham takie tematy jak swiadomy sen. Odkad biore mianseryne mam prawie co noc kilkuminutowe swiadome sny, moge robic co chce, ostatnio np chodzielm sobie kolo domu, widzialem tate, babcie itp.
19_latek
Offline

Re: dusze.

przez TAO 08 gru 2010, 18:12
Ciekawy wątek... brawa za pomysł :brawo:
z niecierpliwością czekam na następne wypowiedzi... :105:
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: dusze.

przez victoria26 08 gru 2010, 18:24
...........Hej, nie przejmuj się tak :smile: , to tylko forum, nie odbieraj tego co tu piszemy jako ataków, to tylko dyskusja..........
Ależ ja się nie przejmuje,nie odbieram tego jako atak:)Sama przecież narzuciłam temat do dyskusji ,uważam że temat bardzo ciekawy :smile::D wiec uważam że wszyscy jesteśmy w odpowiednim miejscu :D w końcu od czego mamy forum....
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez Lili-ana 08 gru 2010, 19:18
Nawiązując do tematu polecam film o zbłąkanej duszy... to jest thriller.
"Piąty wymiar"(Triangle) świetny film!
Lili-ana
Offline

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez Ishtaar 09 gru 2010, 15:56
Zaintrygował mnie temat, więc się odezwę ;P
W tym roku pisałam pracę licencjacką pośrednio dotyczącą śmierci. Jeśli chodzi o pytania: dlaczego boimy się śmierci, to odpowiedź jest całkiem oczywista. Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku, kiedy rozkwit przemysłu doprowadził do tego, że ludzie zaczęli mieć więcej wolnego czasu, nie musieli harować po -naście godzin na dobę, a medycyna zaczęła radzić sobie z chorobami, które wcześniej uznawano za śmiertelne czy niewyleczalne. Po pewnym czasie przestrzeń życiowa ludzi została podzielona na sektory, w innych miejscach się bawiono, w innych miejscach pracowano, w innych miejscach umierano, a dawniej wszystko działo się pod jednym dachem. Ludzie odzwyczaili się od widoku umierającego człowieka, uznając ten proces za nieczysty, za temat tabu. Zamykali chorych w szpitalach zamiast opiekować się nimi w domu, a kiedy członek rodziny umierał, to ciałem zajmowały się firmy do tego przeznaczone - tak dzieje się do dziś, ale dziś to nikogo już nie dziwi, dziś to jest norma.
Dodatkowym czynnikiem, który sprawia, że myśl o śmierci nas paraliżuje jest nie tyle ból, bo ten można środkami farmakologicznymi załagodzić, ale brzydota towarzysząca śmierci. Starość nie jest postrzegana jako zjawisko piękne, a nie oszukujmy się żyjemy wczasach, gdzie dobry wygląd niezależnie od wieku jest bardzo ważny. Operacje plastyczne, diety, zabiegi kosmetyczne, a jak się czegoś nie da poprawić, zawsze można zrobić zdjęcie i photoshop' em dosztukować ;] Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na śmierć? Żyjemy z dnia na dzień oddając się błogiej konsumpcji dóbr, nie zastanawiając się co przyniesie następny dzień, aż pewnego dnia po prostu już tego następnego dnia nie ma.
Zaczynacie się oburzać, kiedy mowa jest o duszach, a przecież już sam Platon teorię duszy skonstruował, co prawda później św. Augustyn ją dopasował do religii chrześcijańskiej, ale samo pojęcie duszy jest świeckie i nie oznacza to, że Platon miał nierówno pod sufitem.
To co się dzieje później po śmierci jest ściśle przypisane do konkretnej religii: jeśli jesteś chrześcijaninem to wierzysz w duszę nieśmiertelną, jeśli buddystą wierzysz w reinkarnację, jeśli ateistą nie wierzysz w nic i uważasz, że po śmierci nie ma niczego, także nie ma najmniejszego sensu sprzeczać się, co jest bardziej prawdziwe. Jedyną prawdą dotyczącą śmierci jest to, że umrzemy wszyscy a nasze ciało ulegnie rozkładowi :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 gru 2010, 19:40

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2010, 16:27
dlaczego boimy się śmierci, to odpowiedź jest całkiem oczywista. Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku, kiedy rozkwit przemysłu doprowadził do tego, że ludzie zaczęli mieć więcej wolnego czasu, nie musieli harować po -naście godzin na dobę, a medycyna zaczęła radzić sobie z chorobami, które wcześniej uznawano za śmiertelne czy niewyleczalne. Po pewnym czasie przestrzeń życiowa ludzi została podzielona na sektory, w innych miejscach się bawiono, w innych miejscach pracowano, w innych miejscach umierano, a dawniej wszystko działo się pod jednym dachem. Ludzie odzwyczaili się od widoku umierającego człowieka, uznając ten proces za nieczysty, za temat tabu. Zamykali chorych w szpitalach zamiast opiekować się nimi w domu, a kiedy członek rodziny umierał, to ciałem zajmowały się firmy do tego przeznaczone - tak dzieje się do dziś, ale dziś to nikogo już nie dziwi, dziś to jest norma.
Ja się z tym z kolei zgadzam....kiedys poprzez czuwanie przy ciele zmarłego rodzina mogła przejść żałobę, pożegnać się....dziś nie mamy kontaktu ze "zwłokami", nie żegnamy się znimi, trumna na pogrzebie zwykle jest zamknięta lub ciało zostaje skremowane...
Dlatego ludzie często w domach zostawiają rzeczy po zmarłych, nie ruszają ich, robią sobie "sanktuaria".......i nie potrafią pozwolić odejść....
Co się dzieje z duszą......hm.......tu też się zgadzam z Ishtaar, zależy w co wierzymy .....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: dusze.

przez polakita 09 gru 2010, 16:33
Ishtaar, ciekawe spojrzenie, od strony antropologii kultorowej, która jest mi bliska :smile: chociaż nie zgadzam się ze wszystkim co piszesz, o operacjach plastycznych i konsupcyjnym społeczeństwie to raczej do Ameryki się odnosi ;) No i fakt że przestaliśmy mieszkać na wsi, w jednolitych wspólnotach, gdzie ludzie mają wspólne systemy wartości, wspólnie pracują i odpoczywają, tylko mieszkamy w miastach, każdy sobie i jak chce... a jak umrze to czasem i nikt nie zauważy... ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez Ishtaar 09 gru 2010, 17:01
Tak, to zdecydowanie antropologia kulturowa ;) jeśli chodzi o konsumpcjonizm i jego przynależność do Ameryki, to spojrzenie socjologa prof. Baumana, ja je tylko przytaczam ;) a że moja praca dotyczyła i antropologii i socjologii, więc powstało cuś takiego :D Wydaje mi się mimo wszystko, że przez homogenizację kultury, również i u nas można zaobserwować wpływ amerykański, z pewnością jest bardziej widoczny w dużych miastach niż w tych mniejszych (ja właśnie z takiego pochodzę). Przykładem tego typu zachowań może być na przykład szukanie pracy: jeśli przyjdą na rozmowę kwalifikacyjną jedna piękna lecz nie koniecznie z doświadczeniem lub odpowiednimi kwalifikacjami a druga z doświadczeniem ale nie koniecznie urodziwa, to jeśli szefem jest osobnik płci męskiej wybierze tą ładniejszą z nadzieją na to, że będzie kumata i nie będzie swoją aparycją odstraszać potencjalnych klientów ;P niestety kult urody i powierzchowności przyszedł do nas z zachodu >.<
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 gru 2010, 19:40

Re: dusze.

przez victoria26 09 gru 2010, 22:16
Nie uważam by temat śmierci był przerażający:)Panna_Modliszka czy nawet nawiedzony :D Miło że się dołączyłaś :D Temat jak każdy inny....Napisze inna ciekawostkę związaną z nagłą śmiercią....duszami:)Tym w jaki jeszcze inny sposób możemy zatrzymać przy sobie duszę.
Gdy kochająca para została rozdzielona trudno jej się z tym pogodzić.Dlatego normalnym jest fakt,że po pogrzebie z czułością wspominamy naszego ukochanego\ukochaną,często rozmyślając nad wspólnie spędzonymi chwilami.Rozpamiętujemy w myślach każdy pocałunek,czuły dotyk ....Nasza wyobraźnia zaczyna tworzyć coraz to nowe obrazy,a wspomnienia nie mają końca.Takie fantazjowanie daje nam ukojenie,jest nam jakby lżej na sercu.Jest to jednak bardzo krytyczny okres,podczas którego musimy być czujni.Z samego początku bardzo cieszymy się ,że tak intensywnie czujemy obecność ukochanej osoby,ulegamy wrażeniu jakby był.Zaczynamy coraz bardziej namacalnie odczuwać jego dotyk,pieszczoty.Jest nam dobrze.Nie zauważamy,że posuwamy się coraz dalej w tym co robimy.Dochodzi do momentu ,w którym czujemy się ,jakbyśmy kochali się fizycznie( ze zmarłym ukochanym).....Wkrótce staje się to dla nas normalnością i już na dobre zaczynamy mieć seks z duchem.Taki stan może trwać nawet do końca życia,ale gdy tylko zechcemy go przerwać,zaczną się kłopoty.Spytacie jakiej natury??Mijają tygodnie,miesiące,może lata i to co ,dawało nam na początku tyle radości i ukojenia teraz nam już nie wystarcza.My już więcej nie chcemy i nie możemy żyć w samotności ,wśród duchów.Chcemy do ludzi ,do żywych.Poznaliśmy kogoś,z kim jest nam dobrze,chcemy pójść na spacer,do kina.Chcieli byśmy zapomnieć o przeszłości.Zazwyczaj jednak to nam się nie udaje,bo związek z duchem trwa nadal.Bardzo często nie pozwala on nam na kontakty z innymi ludźmi.Przepędzi każdego,kto znajdzie się na naszej drodze lub jest w pobliżu.Doprowadza do tego że wszyscy nagminnie nas unikają.Nawet do głowy nam nie przyjdzie,że każdy kto się do nas zbliży,zostanie najzwyczajniej przez ducha odepchnięty......nasuwa się więc pytanie jak pożegnać się z ukochanym??Czy w ogóle nie przeżywać żałoby??Przeżywać,w sposób jak najbardziej nam odpowiadający ,ale jednocześnie tak by nie zakłócać spokoju duszy( w końcu zależy nam by zaznała spokoju,gdyż nie chcemy doprowadzić do sytuacji gdzie będzie skazana na wieczną tułaczkę)Niech wie że ją kochamy,że już w tej chwili za nią tęsknimy,ale właśnie że tak ją kochamy pozwalamy jej odejść.Jest to bardzo trudny okres i dla nas i dla umierającego.W ciężkich chwilach powinniśmy zdawać sobie sprawę ,że wszyscy należymy do Boga i że w momencie śmierci wracamy do niego.Gdy to zrozumiemy ,lub chociaż zaczniemy w ten sposób myśleć,będzie nam już dużo lżej.Śmierć jest niczym innym jak powrotem ze szkoły,jaką jest ziemskie życie ...aż w końcu powrót w ramiona kochającego Boga.Na ziemię przyszliśmy po to ,żeby się czegoś nauczyć (miłości),a gdyż przerobimy nasze lekcje na ziemi wracamy do domu.Gdy usiłujemy zatrzymać przy sobie odchodzącą duszę to jest to tak,jakbyśmy zatrzymywali w klasie kolegę ze szkoły,nie bacząc na to ,że w domu wkrótce się zobaczymy(dom to nasza wieczność...spokój dla duszy u boku Boga)
victoria26
Offline

Re: dusze.

przez victoria26 09 gru 2010, 22:20
Naturalnie że tak,nawet nie wiesz jak bardzo to szanuje......lubię czytać wypowiedzi innych,tych którzy się ze mną zgadzają i tych którzy mają przeciwne zdanie :D
pozdrawiam Cie:)
victoria26
Offline

Re: dusze.

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 09 gru 2010, 22:45
Victoria rozpamietujac sutuacje, placzac, zwracajac sie do duszy naszych bliskich wyrzadzamy jej krzywde, nie mozemy jej obarczac nasza rozpacza i problemami, mamy ich zostawic w spokoju. piszesz o Bogu, nie modlisz sie czasem za dusze zmarlch, i nie prosisz wtedy o wieczny odpoczynek dla nich?
powiesz ze to co pisze to tylko teoria... wiem tak samo, jak to co Ty piszesz, ale nie wydaje Ci sie ze jak mielibysmy miec z nimi kontakt to Bog nie zabieralby ich?
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do