sprawy damsko - męskie..

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 gru 2010, 03:22
no Namiestnik heh nie wiem czy byś chcial kobiete grubą z rozstępami na ciele,pryszczami na gębie i w dodatku walniętą psychicznie:D
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez soulfly89 01 gru 2010, 03:37
Krzysiek1234 napisał(a):Mam przykre wrażenie, że kobiety zbyt rzadko myślą o mężczyznach jak o ludziach, którzy naprawdę mają jakieś uczucia do zranienia, w ogóle jakiekolwiek życie uczuciowe, z którym trzeba się głębiej liczyć. Wielu kobietom chyba po prostu wygodniej myśleć stereotypami "to facet, czym on się może przejmować, jest twardy, to on ma mnie wspierać". Ja przynajmniej chciałbym trafić na taką, którą naprawdę interesowałoby co czuję i myślę, a nie tylko ile mogę zarobić i jak ekscytujący wyjazd mogę jej zorganizować...


No wiesz, ciężko tak nie myśleć skoro Wy o swoich uczuciach rzadko kiedy mowicie, a jeśli już to za mało i to nie o tych złych, a te złe i bolesne uczucia dla związków są dużo ważniejsze... Sami udajecie twardych, ilez to razy ja się z tym spotkałam? A ja już nie mam siły drążyć kto co czuje i dlaczego, mogę zapytać raz, dwa razy, ale nie jestem niczyją matką, żeby faceta uczyć jak rozmawiać. Nie to nie... Wiesz co, to jest tak, że do tanga trzeba dwojga, i jeśli oczekujesz rozmowy to może spróbuj ją zacząć? Ciężko wymagać od kobiety żeby Ci czytała w myślach.

Poza tym co ja mam sobie myśleć o mężczyznach którzy po rozstaniu zachowują się jakby nigdy nic i udają że jest im cudownie? Ja w końcu zaczynam w to wierzyć, że jest tak jak napisałeś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez namiestnik 01 gru 2010, 19:15
człowiek nerwica napisał(a):no Namiestnik heh nie wiem czy byś chcial kobiete grubą z rozstępami na ciele,pryszczami na gębie i w dodatku walniętą psychicznie:D


Jeżeli to by były jedyne jedyne jej wady.. :) A kochałaby naprawdę..

Jest wiele kobiet które mają piękny wygląd i paskudną duszę, a tak mało tych z piękną duszą. Te z pięknym wyglądem często są na różny sposób poprawiane pod tym względem. A duszy zamalować czy wymodelować nie sposób.

No i na szczęście gusta są różne. Dla Ciebie będzie to gruba kobieta, dla innego piękna foczka (nie moje określenie). Dla Ciebie szczupła, dla innej osoby szkieletor. Ach pamiętam te rozmowy i oceny wyglądu w męskim gronie. I w sumie to piękne, że ta sama osoba dla jednego faceta jest kobietą marzeń z wyglądu a dla innego pasztetem (tak - kiedyś przedstawiłem kumpelę (bardzo piękną, z super figurą, pięknymi rudymi włosami i uroczymi piegami na nosie) znajomym - a oni - mówiłeś, że extra laska, a to jakiś pasztet). Dla jednej osoby kobieta ma dużą d., a fajna jest ta obok. A dla innego ta pierwsza to laska, że ....... ehem, a ta druga to jak facet ma figurę.

Więc tusza, czy pryszcze za młodu nic nie znaczą. O ile ktoś się dobrze czuje tak jak wygląda.

Tak, że te cechy co podałeś, ich negatywy czy inne wariacje IMO nie są przeszkodą. A szczególnie "walnięcie psychiczne" bo jakoś ludzie którzy tak mówią o sobie bywają co prawda postrzeleni jednak są dużo bliżsi mi niż jakieś kłótliwe, upierdliwe egzemplarze które twierdzą, że cały świat wkoło jest chory a one/oni jedyne normalne.

[Dodane po edycji:]

soulfly89 napisał(a):Ciężko wymagać od kobiety żeby Ci czytała w myślach.

Poza tym co ja mam sobie myśleć o mężczyznach którzy po rozstaniu zachowują się jakby nigdy nic i udają że jest im cudownie? Ja w końcu zaczynam w to wierzyć, że jest tak jak napisałeś.


Tak - trzeba rozmawiać. Nikt nikomu nie czyta w myślach. I dotyczy to nie tylko stosunków damsko-męskich, ale i przyjacielskich czy kumpelskich.


A z tymi mężczyznami... chyba faktycznie często udajemy. Ale może też być tak jak napisałaś i zupełnie szczerze. Gdy nie dajemy rady, a ktoś za nas podejmie decyzje której nie podjęlibyśmy nigdy. I czujemy się wolni. Nawet jeżeli samotni. Choć to może być wydumany przypadek (ale prawdziwy).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: sprawy damsko - męskie..

przez stardoll 01 gru 2010, 19:31
namiestnik napisał(a):Jest wiele kobiet które mają piękny wygląd i paskudną duszę, a tak mało tych z piękną duszą. Te z pięknym wyglądem często są na różny sposób poprawiane pod tym względem. A duszy zamalować czy wymodelować nie sposób.


Ja mam wrażenie, ze to jest właśnie mój problem. Piękna nie jestem, mam tego świadomość, ale do diabła są na tym świecie chyba gorsze "pasztety" ode mnie! Musze mieć naprawdę paskudną dusze (o tym tez wiem) i musi to być widać na zewnątrz. A najgorsze to co napisałeś - dusza jest jedna i nie da sie jej wymienić na lepszy model. Zresztą jestem pewnie odrażająca wewnetrznie i zewnętrznie. Nie ma porady na takie kwiotki jak ja.
stardoll
Offline

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 01 gru 2010, 20:07
soulfly89 napisał(a):Sami udajecie twardych, ilez to razy ja się z tym spotkałam? A ja już nie mam siły drążyć kto co czuje i dlaczego, mogę zapytać raz, dwa razy, ale nie jestem niczyją matką, żeby faceta uczyć jak rozmawiać. Nie to nie... Wiesz co, to jest tak, że do tanga trzeba dwojga, i jeśli oczekujesz rozmowy to może spróbuj ją zacząć? Ciężko wymagać od kobiety żeby Ci czytała w myślach.
Myślę, że w takich sytuacjach, są (jak to często bywa) dwie strony medalu. "Udawanie twardych" przez mężczyzn jest częściowo narzuconym stereotypem, a częściowo wynika z odmiennego pojmowania pojęć przez obie płcie (np. chyba nie jest rzadkim taki oto męski punkt widzenia - mężczyzna, który ma służyć wsparciem, nie powinien prosić o wsparcie, bo to jakby jedno zaprzeczało drugiemu ?). A drugą stroną tego medalu może być zmęczenie i frustracja kobiet, na które stereotypowo nakłada się "obowiązek" dbania o jakość relacji w związku czy w rodzinie.
Zarówno mężczyźni mogą się czuć przeciążeni "obowiązkiem bycia twardymi", jak i kobiety mogą mieć dość bycia "mediatorkami/terapeutkami związków". Tylko co się wtedy stanie z takim związkiem (rodziną), gdzie obie strony zbuntują się przeciw spełnianiu takich "obowiązków", nie oferując nic w zamian ? :bezradny:

Chyba jednak w trosce o jakość związków i rodzin, takie "obowiązki" jak wspieranie, dbanie o samopoczucia, zaradność, opiekuńczość (i inne), powinny być spełniane. Natomiast kwestią otwartą dla każdego z tych związków (rodzin) pozostanie to, która strona i w jakim stopniu będzie to spełniała. ;) ...a na to już chyba bardziej mają wpływ wzorce wyniesione z domów rodzinnych. :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez namiestnik 01 gru 2010, 21:09
Trafne uwagi!




stardoll napisał(a):Ja mam wrażenie, ze to jest właśnie mój problem.


Nie wiem co powiedzieć. To mógłby powiedzieć ktoś kto Cię dobrze zna. A z wyglądu to choć widzi Cię poprostu. Obstawiam, że to Twoja subiektywna opinia.

Mogę Cię pocieszyć, że czuję podobnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez soulfly89 02 gru 2010, 01:26
Chyba lepiej się nie skupiać na tym czy jesteśmy z wyglądu "super" czy nie, ale na tym, żeby po prostu zachowaniem wyrażać siebie. Zastanowić się kim jestem, co lubię robić, jak lubię wyglądać. Odciąć się chociaż raz na jakiś czas od oceniania siebie i skupić się raczej na "byciu sobą" - wtedy wychodzą z nas najlepsze, najbardziej "nasze" cechy osobowości i widać je na zewnątrz :)

stardoll, Ty też na pewno masz w sobie pozytywne cechy, musisz je tylko pokazać :) widać ta pozytywność choćby po sposobie w jaki piszesz na forum! głowa do góry! :) mnie ludzie najlepiej oceniają akurat wtedy jak skupiam się na byciu sobą i cieszeniu się chwilą, nie ważne czy akurat ubrałam się jak 'laska' czy nie. może to przypadek, a może coś w tym rzeczywiście jest.

No, ale "bycie sobą" jest trudne, trzeba mieć na to odwagę albo po prostu... "mieć wyjebane" 8)

A z tymi mężczyznami... chyba faktycznie często udajemy. Ale może też być tak jak napisałaś i zupełnie szczerze. Gdy nie dajemy rady, a ktoś za nas podejmie decyzje której nie podjęlibyśmy nigdy. I czujemy się wolni. Nawet jeżeli samotni. Choć to może być wydumany przypadek (ale prawdziwy).


namiestnik, dzięki za ten tekst. trochę mi rozjaśniłeś w głowie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 gru 2010, 02:39
Soulfly a jak ktoś nie wie "kim jest"?,wtedy nie może "być sobą"..
Ja mam dwie twarze...kiedy jestem sam-zachowuje się normalnie,potrafie myśleć,być spokojny,wyrażać swoje poglądy<na forum lub w stosunku do rodziny>...a kiedy rozmawiam z ludżmi wszystko zaczyna się zmieniać..nie wiem wtedy co mówię,często mówię coś głupiego,myle wyrazy,nie potrafie upomnieć się o swoje,nie potrafie wyrażać swoich poglądów...
I teraz jak powiedzieć kiedy jestem sobą,a kiedy nie?
Żałosne wiem,ale taki jestem .
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 gru 2010, 23:13
Nie chce mieć.
A gdybym chciał to wszystko było by przeszkodą,dosłownie.Najbardziej nie do przejścia jest moja popieprzona osobowość unikająca,
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez soulfly89 04 gru 2010, 01:51
niemądry napisał(a):człowiek nerwica, zawsze jesteś "sobą". Nawet jeśli wierzysz, że to co robisz spowodowane jest siłą wyższą czy kosmitami. Nawet jeśli zachowujesz się w określonych sytuacjach inaczej niż zwykle to też jest to przejaw "bycia sobą".


Nie zgadzam się z tym. Ja mam podobnie jak człowiek nerwica czasem łapię się na tym, że zachowuję się jak kompletny debil. potem jak wracam myślami do tych sytuacji, przychodzi mi na myśl, że "przecież to nie ja!".

Mam na to dwa wytłumaczenia: albo przez to, że ludzie mnie jakoś zestresowali albo nie czułam się wystarczająco pewnie, nie miałam odwagi, żeby być sobą - taką jaką siebie znam, taką jaką mnie znają najbliżsi przyjaciele i za to mnie lubią. Drugie: cały czas się zmieniam i jeszcze do końca nie wiem kim jestem. Dlatego cały czas próbuję nowych rzeczy i staram się tego dowiedzieć :) No i ćwiczę odwagę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez soulfly89 04 gru 2010, 23:12
No nie wiem... Ja mam nadzieję, że zrozumienie dlaczego w niektórych sytuacjach zachowuję się inaczej niż chcę, inaczej niż bym się po sobie spodziewała, pomoże mi to zmienić. Jasne, we wszystkich sytuacjach to jestem ja, ale nie mam poczucia spójności swojej osoby. A chciałabym być najlepszą wersją siebie, i wiem, że to możliwe, tylko czasem niektóre rzeczy mnie blokują - tak to widzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2010, 02:01
Jasne, we wszystkich sytuacjach to jestem ja, ale nie mam poczucia spójności swojej osoby. A chciałabym być najlepszą wersją siebie, i wiem, że to możliwe, tylko czasem niektóre rzeczy mnie blokują - tak to widzę.

soulfly89 - bardzo fajnie to ujełaś...tak samo jest właśnie ze mną.
W jaki sposób ćwiczysz odwagę?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez Prusak 07 gru 2010, 23:29
człowiek nerwica napisał(a):W jaki sposób ćwiczysz odwagę?


Zabawne, bo też bym chciała wiedzieć - ja mogę wydawać się odważna, ale w rzeczywistości jestem impulsywna. Odwaga to wyższa szkoła jazdy i bardzo zależy mi by ją w sobie wykształcić :)

Moje metody to:
-zgłaszanie się na ochotnika do pewnych zadań (można się sprawdzić)
-wygłaszanie swojego zdania podczas rozmowy w taki sposób, by być ze sobą szczerym, ale nie ranić drugiej osoby - dzięki temu nie mam później wyrzutów sumienia z powodu tego co powiedziałam (a to czasami powstrzymywało mnie przez odpowiedziami)

A żeby było bardziej w temacie:
-podczas rozmowy z płcią przeciwną nie myślę o płci drugiej osoby, dzięki temu mogę rozmawiać :) w innym wypadku nie byłabym w stanie rozmawiać z żadnym chłopakiem/mężczyzną bo bym wcześniej umarła ze strachu :pirate: Dzięki temu znam ludzi jako osoby a nie kobiety/mężczyzn (głupio brzmi, ale tak mam i dla mnie to ma całkowity sens)

I moim zdaniem najważniejsza rzecz: nie być dla siebie katem! Jeśli nie myśli się o sobie źle (nie jest się męczennikiem własnego życia) ma się więcej sił by stawić czoło światu i odwaga bierze się wtedy wręcz z powietrza :)

Mi czasami wychodzi to co napisane powyżej :mrgreen:
I'm heavy handed - To say the least
My mother thinks I'll be an awful clutcher
'Cause I spill things from stirring 'em too quickly
I'm far too loud
It's like, as soon as I've got an opinion
It just has to come out
I laugh at stupid things
Just 'cause they tickle me
Avatar użytkownika
Offline
Posty
422
Dołączył(a)
16 lis 2010, 16:34

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez marcja 07 gru 2010, 23:39
Prusak napisał(a):-podczas rozmowy z płcią przeciwną nie myślę o płci drugiej osoby, dzięki temu mogę rozmawiać :)


Ale jak facet Ci sie podoba, to tez tak umiesz? Albo jak Ty mu sie podobasz i on ciagle rzuca jakies komentarze i komplementy? Trudno wtedy zapomniec, ze on jest innej plci :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do