sprawy damsko - męskie..

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: sprawy damsko - męskie..

przez Mantis 26 paź 2010, 00:48
niemądry napisał(a):człowiek nerwica, są ale u większości tyla zegar biologiczny i po prostu muszą mieć dziecko bo inaczej wariują i są strasznie nieszczęśliwe...


:8):
Ja tam nie czuję się na siłach by Wypowiadać się w imieniu większości kobiet.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 26 paź 2010, 00:50
Z tym zagadaniem, to myślę ,że my kobiety o wiele gorzej przeżywamy odtrącenie i dlatego nie mamy odwagi zaczynać. Chyb nam łatwiej odpuścić niż przeżyć takie upokorzenie. Tak mówię w oparciu o własne odczucia, nie wiem jak u innych to wygląda.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez marcja 26 paź 2010, 00:52
niemądry napisał(a):marcja, racja. Tylko ja już wolę być sam do końca życia niż tworzyć taki żałosny związek żałosnych ludzi.


Kazdy zyje, jak chce i dazy do szczescia :) Jesli uwazasz, ze Tobie samotne zycie przyniesie wiecej szczescia, niz zycie w zwiazku, niekoniecznie z super laska, to jest to Twoja sprawa :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: sprawy damsko - męskie..

przez Mantis 26 paź 2010, 00:55
marcja napisał(a):Jak facet jest zainteresowany to zagada, jak nie to przyjdzie kolejny ;)

:twisted:
Ja tam czasem lubię powku@#$ać.
To jest mój chyba jedyny złośliwy zwyczaj, ale uwielbiam to takie spojżenie: "NO EJ!! PRZECIEŻ DAJE CI ZNAKI!!". Lepsze to przecież niż wziąć numer i nie oddzwonić.

Chociaż...
Tak właściwie, dziewczyny wypowiedzcie się. Co jest większą torturą. Czekać aż facet zagada, czy czekać aż zadzwoni.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez soulfly89 26 paź 2010, 01:07
marcja napisał(a):
Mantis napisał(a):Macie jaja i cierpliwość, by przez pół godziny przycinać na kogoś w pociągu i wysyłać mu wszystkie znane ludzkości znaki ale nie zagadacie.
No ja rozumiem, że takie coś może być przyjemne ale gdzie tu sprawiedliwość (edit. I logika).

Jak facet jest zainteresowany to zagada, jak nie to przyjdzie kolejny ;)

Eee tam. A jak nie przyjdzie? :P
Mantis napisał(a):Czemu to zawsze jest tak, że facet musi pierwszy się odezwać?
Czemu laski tylko wystawiają się na giełdę?

Nie zawsze tak jest. Jak mi się ktoś bardzo podoba to się odzywam pierwsza. A dlaczego dziewczyny się tak zachowują? Bo - moim zdaniem - jesteśmy wychowywane na jakieś pierdo*** księżniczki. Że niby nie odzywaj się pierwsza, bo to nie wypada, szanuj się, jak chłopak Cię "odrzuci" to upokorzenie itd itp. Moim zdaniem to jakaś głupota - wrażliwy chłopak tak samo odczuwa emocje jak wrażliwa dziewczyna.
wiola173 napisał(a):Z tym zagadaniem, to myślę ,że my kobiety o wiele gorzej przeżywamy odtrącenie i dlatego nie mamy odwagi zaczynać. Chyb nam łatwiej odpuścić niż przeżyć takie upokorzenie. Tak mówię w oparciu o własne odczucia, nie wiem jak u innych to wygląda.

U mnie to tak nie wygląda.
Mantis napisał(a):Tak właściwie, dziewczyny wypowiedzcie się. Co jest większą torturą. Czekać aż facet zagada, czy czekać aż zadzwoni.

Ja tam nie czekam ;). Lubię jasne sytuacje i jak mi naprawdę zależy i warunki sprzyjają to się odzywam pierwsza. Tortury? Nieee, to nie dla mnie ;) A Ty Mantis nie bądź taki wredny bo Cię kiedyś jakaś dziewczyna zrobi na cacy i będzie Ci przykro.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sprawy damsko - męskie..

przez Mantis 26 paź 2010, 01:21
soulfly89 napisał(a):
Mantis napisał(a):Czemu to zawsze jest tak, że facet musi pierwszy się odezwać?
Czemu laski tylko wystawiają się na giełdę?

Nie zawsze tak jest. Jak mi się ktoś bardzo podoba to się odzywam pierwsza. A dlaczego dziewczyny się tak zachowują? Bo - moim zdaniem - jesteśmy wychowywane na jakieś pierdo*** księżniczki. Że niby nie odzywaj się pierwsza, bo to nie wypada, szanuj się, jak chłopak Cię "odrzuci" to upokorzenie itd itp. Moim zdaniem to jakaś głupota - wrażliwy chłopak tak samo odczuwa emocje jak wrażliwa dziewczyna.
wiola173 napisał(a):Z tym zagadaniem, to myślę ,że my kobiety o wiele gorzej przeżywamy odtrącenie i dlatego nie mamy odwagi zaczynać. Chyb nam łatwiej odpuścić niż przeżyć takie upokorzenie. Tak mówię w oparciu o własne odczucia, nie wiem jak u innych to wygląda.

U mnie to tak nie wygląda.

TEGO, powinni uczyć w szkołach.
Mantis napisał(a):Tak właściwie, dziewczyny wypowiedzcie się. Co jest większą torturą. Czekać aż facet zagada, czy czekać aż zadzwoni.

Ja tam nie czekam ;). Lubię jasne sytuacje i jak mi naprawdę zależy i warunki sprzyjają to się odzywam pierwsza. Tortury? Nieee, to nie dla mnie ;) A Ty Mantis nie bądź taki wredny bo Cię kiedyś jakaś dziewczyna zrobi na cacy i będzie Ci przykro.

Wredny czy nie. Za swój wygląd nie odpowiadam. Po prostu nie zawsze chce mi się gadać co tydzień z nową dziewczyną, brać od niej numer telefonu, po czym powoli stopniowo przestać z nią się komunikować.
No chyba zrozumiale to jest.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 paź 2010, 18:16
niemądry napisał(a):biologia. To kobieta decyduje o tym kogo "dopuścić" i kto może być ojcem jej dzieci. Wybierze tego, który najlepiej będzie pasował do jej kryteriów. Cichy i spokojny zwykle od razu odpada bo nie jest w oczach kobiety wystarczająco energiczny, przebojowy, wystarczająco nią zainteresowany. Jak taki facet ma utrzymać rodzinę?
Wg mnie to nie jest kwestia biologii, a wychowania, norm społecznych. Skądinąd jest to postawa bierna - czekać aż pojawi się kandydat i ewentualnie odrzucać lub akceptować. Tak jakby przebojowość partnera w zalotach gwarantowała najlepszy wybór. :?
Ponadto w innych kulturach nie ma aż tak ścisłych "norm" wyznaczających kto może, a kto nie może "zagadywać", co obala teorię o rzekomym biologicznym uwarunkowaniu takiej metody doboru partnera. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: sprawy damsko - męskie..

przez Mantis 26 paź 2010, 18:19
God's Top 10 napisał(a):Wg mnie to nie jest kwestia biologii, a wychowania, norm społecznych. Skądinąd jest to postawa bierna - czekać aż pojawi się kandydat i ewentualnie odrzucać lub akceptować. Tak jakby przebojowość partnera w zalotach gwarantowała najlepszy wybór. :?
Ponadto w innych kulturach nie ma aż tak ścisłych "norm" wyznaczających kto może, a kto nie może "zagadywać", co obala teorię o rzekomym biologicznym uwarunkowaniu takiej metody doboru partnera. ;)

Też tak myślę.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 paź 2010, 19:18
niemądry napisał(a):sposobów na wykorzystanie wolnego czasu mamy znacznie więcej. Kobieta nie musi zajmować się domem bo ma od tego lodówkę, pralkę, zmywarkę do naczyń, robota kuchennego, mikrofalówke i gotowe jedzenie z torebki... Stąd możemy sobie pozwolić na "luksus"(?) braku wyraźnego podziału ról. Nawet dzieci nie musimy wychowywać bo od tego jest opiekunka lub, w tańszej wersji, żłobek/przedszkole.
Mam na to zupełnie inne spojrzenie. ;) Wg mnie paradoksalnie im bardziej staramy się "oszczędzać czas" na tym, by coraz więcej zadań zlecać maszynom, tym więcej pojawia się możliwości czy potrzeb, które ten "zaoszczędzony czas" natychmiast zajmą. Co z tego, że dziś pozmywa za człowieka zmywarka, że jakąś potrawę wykona się robotem kuchennym, skoro równocześnie "ktoś" zadbał o wykorzystanie tego wolnego czasu w postaci stworzenia mody (a nieraz presji) na to, "by się rozwijać", by gotować wykwintniej, by uprawiać jakieś wymyślne hobby, by "bywać w odpowiednich miejscach i odpowiednio spędzać czas" ?
Trochę to przypomina sytuację ludzkości przy okazji rewolucji przemysłowej z przełomu XVIII i XIX wieku, czy wprowadzania na szeroką skalę PCetów - ludzie z jednej strony bali się tego, że "maszyna spowoduje, że człowiek stanie się zbędny", a z drugiej strony pozwoli "zyskać czas". Tylko, że po tym się okazywało, że wprowadzenie maszyny spowodowało zapotrzebowanie na specjalistów do jej obsługi, do naprawy... a zaoszczędzonego w ten sposób czasu jak nikt nie miał, tak nie ma do dziś. :mrgreen:

Poza tym wg mnie brak wyraźnego podziału ról wynika bardziej z tego, że teraz rzadko która rodzina może sobie finansowo na to pozwolić, by pracowała w niej tylko jedna osoba - najczęściej muszą pracować oboje partnerzy. I przez to zaciera się podział ról, bo kobieta po prostu nie będzie w stanie pracować "na 2-3 etatach" (zawodowo, jako żona/partnerka i ewentualnie jako matka). :? :?

A żłobki, przedszkola czy szkoły coraz częściej umywają ręce od wychowywania dzieci i młodzieży. A nawet gdyby tak nie postępowały, to nie są w stanie zastąpić rodziców w sferze emocjonalnej. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez linka 26 paź 2010, 19:31
No tak, moja mama nie miała pralki automatycznej, mikrofali i zmywarki....ale za to pracowała od 6 do 14 i później miała czas żeby to wszystko wykonać. Ja mam wszystkie te rzeczy i co z tego skoro ciągle czasu mi brakuje...pracuje do 16, dojazd do domu - godzina czasu w korkach.......ona nie miała takich problemów, w tamtych czasach mało kto pracował do późnego wieczoru (chyba, ze na 2 zmianę). Coś kosztem czegoś jak napisał God's Top 10, kiedyś jeśli kobieta zostawał w domu był to jej świadomy wybór w większości przypadków i mąż zwykle dawał radę w utrzymaniu domu. Teraz nastały takie czasy, że oboje partnerów musi iść do pracy, ani to nie jest ujma na niczyim honorze ani sytuacja dziwna ( jak dla mnie).
No i nie można patrzeć na kobiety jak na twory całkiem poddające się biologii, wybierając partnera nie kierujemy się tylko kryterium : o ten będzie miał dobry materiał genetyczny na przyszłe dzieci.
Ile kobiet nie chce potomstwa, ile wiąże się z osobami chorymi, niepełnosprawnymi.......nie da się tak włożyć do jednego wora wszystkich, jest coś jeszcze poza biologią...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez linka 26 paź 2010, 19:43
niemądry, ale wiesz, dla ciebie logiczne jest, ze to mężczyzna musi utrzymać kobietę, a przynajmniej powinien......a dla mnie logiczne jest, ze w związku jeśłi jedna ze stron nie moze pracować - druga utrzymuje rodzinę, al najlepiej jak obie strony pracują.

Dla mnie nigdy tradycyjnym modelem rodziny nie był taki model gdzie matka siedzi w domu, pracowała moja mama, obie babcie i nigdy nikt problemu z tego nie robił. I wcale nie dlatego, ze siedzenie w domu byłoby da nich "uwłaczające" :roll: tylko byłoby cholernie nudne, nieekonomiczne i niesprzyjające zdrowiu psychicznemu........

No i trzeba też pamiętać, ze przedszkole jest lepsze niż siedzenie w domu z mamą do wieku lat 6....... bo żaden rodzic nie zastąpi rówieśników i procesu socjalizacji dziecka :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez marcja 26 paź 2010, 20:11
linka napisał(a): I wcale nie dlatego, ze siedzenie w domu byłoby da nich "uwłaczające" :roll: tylko byłoby cholernie nudne, nieekonomiczne i niesprzyjające zdrowiu psychicznemu........



No nie wiem, to zalezy od czlowieka. Mojemu zdrowiu psychicznemu zdecydowanie nie sprzyja 8, czy nawet 10 godzinny czas pracy. Ponadto, nawet kiedy pracowalam w miejscu dostarczajacym wielu atrakcji, jesli mozna tak powiedziec, to i tak pamietalam o tym, ze jestem w pracy, ze MUSZE tu byc i pracowac, bo ktos "mi karze" (szef) Jedyne wyjscie, jakie dla siebie widze, to prowadzenie wlasnej dzialalnosci, nie lubie dzialac pod czyjes dyktando.
Gdyby byla taka mozliwosc, to chetnie wcale bym nie pracowala i nie uwazam, zeby niepracowanie bylo nudne...Czlowiek jest wtedy wyspany, zrelaksowany, kluby sportowe oferuja teraz mnostwo zajec w godzinach porannych i poludniowych - mozna chodzic na basem, uprawiac fitness, joge, w milym towarzystwie (a towarzystwa nie brakuje-bardzo mnie to dziwi, ale np. o godzinie 12 w pobliskim klubie fitness jest od groma ludzi...) Mozna jezdzic na rowerze, w lecie opalac sie, mozna wreszcie isc do lekarza (w mojej bylej pracy nie moglam doprosic sie o pare godzin nieobecnosci...), isc na zakupy w spokoju (nie ma tloku). Nie moglabym jednak zniesc mysli, ze ktos mnie utrzymuje calkowicie-z jakiej strony facet ma harowac, zebym ja spedzala czas na zakupach i w klubie fitness... Uwlaczajaca bylaby tez dla mnie prosba: "Daj mi 300 zl na sukienke"... Z tego powodu musze jednak pracowac, niezaleznosc finansowa jest nie do przecenienia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez linka 26 paź 2010, 20:23
marcja, ależ oczywiście, że zależy co dla kogo ;)
Są kobiety które chciałyby opiekować się domem - i ja je szanuję, a nawet podziwiam, że potrafią się tak spełniać :smile:
Ja bym normalnie "zgłupiała" gdybym musiała siedzieć w domu, sprzątać, prać gotować, prasować....basen, fitness, znajomi - pewnie ale to godzina, dwie trzy...brak kontaktu z ludźmi... nie nie, to nie dla mnie ;)
Poza tym, to co piszesz...niezależność finansowa, lub choćby wkład w utrzymanie domu...bezcenne. :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: sprawy damsko - męskie..

Avatar użytkownika
przez marcja 26 paź 2010, 20:52
linka napisał(a):Ja bym normalnie "zgłupiała" gdybym musiała siedzieć w domu, sprzątać, prać gotować, prasować....basen, fitness, znajomi - pewnie ale to godzina, dwie trzy...brak kontaktu z ludźmi... nie nie, to nie dla mnie ;)
Poza tym, to co piszesz...niezależność finansowa, lub choćby wkład w utrzymanie domu...bezcenne. :smile:


Nie chodzac do pracy, wstajesz ok 10. Sniadanie, kawka i necik i juz 11 :) Na 12 pedzisz na basen i fitness (gdzie spotykasz sie ze znanymi ci juz ludzmi-wszak skoro tam bywasz, to ich juz znasz), wracasz padnieta przed 15, gotujesz obiad, wychodzisz z psem itp. Ani sie obejrzysz a tu juz po 17-znajomi, chlopak, czy maz wyszli z pracy i nie mozesz juz narzekac na brak kontaktu z ludzmi;)

No ale co do meritum sie zgadzamy - niezaleznosc finansowa zdecydowanie przemiawia na korzysc pracy zawodowej:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do