zycie na emigracji :)

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: zycie na emigracji :)

Avatar użytkownika
przez linka 03 paź 2010, 15:10
słońce_nie_wzejdzie, no nie koniecznie....bo jeszcze nie słyszałam, żeby przyjeżdżającą do Polski imigrantkę z dwójką dzieci, bez pracy, znajomości języka było stać na cokolwiek.

Ona dostała ogromną pomoc socjalną od państwa na początek i dopiero po kilku latach gdy skończyła szkołę i dostała dobrą pracę mogła pozwolić sobie na życie całkowicie na własny rachunek. Państwo pomogło jej zdobyć wykształcenie a do tego czasu pomagało dokładając się do czynszu, dając kasę na dzieci itd.

Nie porównuj poziomu życia Skandynawii do naszego...jeśli o to idzie to jeszcze nam brakuje.........eh, kiedy to u nas stanie się normą, ze młody, 18-19 letni człowiek po szkole idzie do pierwszej pracy a wraz z tym wydarzeniem wyprowadza się z domu i kupuje auto - i stać go na to....w Szwecji to naturalna kolej rzeczy.........

Gdyby wszędzie niezależnie od miejsca pobytu można było osiągnąć taki sam poziom życia tym samym nakładem sił - emigracja byłaby zjawiskiem marginalnym.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: zycie na emigracji :)

przez słońce_nie_wzejdzie 03 paź 2010, 15:31
linka, sama sobie udzieliłaś odpowiedziałaś:

linka napisał(a):Ona dostała ogromną pomoc socjalną od państwa na początek i dopiero po kilku latach gdy skończyła szkołę i dostała dobrą pracę mogła pozwolić sobie na życie całkowicie na własny rachunek. Państwo pomogło jej zdobyć wykształcenie a do tego czasu pomagało dokładając się do czynszu, dając kasę na dzieci itd.


Ona dostała, jej państwo pomogło. W tej sytuacji, to trzeba być wyjątkowo niezaradnym życiowo, by nie poprawić swojego statusu materialnego. Bo sukcesem byłoby osiągnięcie tego samego w kraju, który nie dokłada do swoich obywateli. A jest to możliwe.

Jeżeli państwo polskie dokładałoby do mieszkań, do kształcenia i fundowało dolce vita wszystkim bezrobotnym, to zapewne część osób by dalej była w tym samym miejscu co wcześniej - tj. na państwowym garnuszku, zaś część faktycznie mogłaby awansować. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Gdy położymy kulkę na pochylni, to zacznie się toczyć. Jak położymy klocek, to może się zsuwać, bądź gdy siła tarcia przewyższy siłę grawitacji, zostać na miejscu. Sukcesem jest osiągnąć to wszystko bez pomocy państwowej. Bo z pomocą państwową, to każdy głupi da radę :)
Jeżeli jesteś szczęśliwy, to oznacza, że zaraz stanie się coś złego albo nie wiesz o czymś istotnym.

Kiedyś chciałem, aby Bóg pomnożył inteligencję otaczających mnie ludzi przez trzy. Ale dowolna liczba przemnożona przez zero, nadal daje zero...
Posty
316
Dołączył(a)
18 wrz 2010, 23:00

Re: zycie na emigracji :)

Avatar użytkownika
przez linka 03 paź 2010, 15:52
słońce_nie_wzejdzie, dla ciebie nie jest to nic nadzwyczajnego a dla mnie jest. ja rozważam ten jeden przypadek i gdyby nie pomoc socjalna moja ciotka wróciłaby do Polski i klepała biedę....bo niestety nie byłaby w stanie tutaj, bez wykształcenia zdobić dobrej pracy, a do pracy musiałaby iść bo ktoś musi na dzieci zarobić........więc nie, wątpię czy dałoby się inaczej.

Dla mnie sukcesem jest to, że państwo dajmy na to Szwedzkie pomaga jednostkom słabym ( samotne matki, niepełnoletni, starsze osoby) i nie czuje z tego powodu uszczerbku na budżecie, nie ma tam ogromnej fali ludzi bezrobotnych - choć mogłoby być, bo zasiłek wypłacany jest do czasu aż pracy się nie znajdzie.......tam ludzie korzystają z pomocy aż staną na własne nogi a nie jak u nas doją państwo ile się da.....

To o czym mówisz jest w polskiej mentalności - na próżno szukać tego w Skandynawii........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zycie na emigracji :)

przez słońce_nie_wzejdzie 03 paź 2010, 16:35
linka, właśnie o tym mówię. Gdyby nie pomoc socjalna. Ludzie w wielu przypadkach nauczyli się liczyć na państwo, zamiast samemu wziąć się do pracy. Zauważ, że Twoja ciotka nie klepałaby biedy z powodu przypadków losowych, bo np. dom jej spłonął, ale z własnej winy. Nie miała wykształcenia, nie miała kwalifikacji i musiała się zajmować dziećmi. To nie jest kwestia mentalności, ale pewnego szacunku dla pracy i pieniądza. Ja np. zżywam się niesamowicie, że państwo zabiera część moich pieniędzy, by potem dawać je innym.
Jeżeli jesteś szczęśliwy, to oznacza, że zaraz stanie się coś złego albo nie wiesz o czymś istotnym.

Kiedyś chciałem, aby Bóg pomnożył inteligencję otaczających mnie ludzi przez trzy. Ale dowolna liczba przemnożona przez zero, nadal daje zero...
Posty
316
Dołączył(a)
18 wrz 2010, 23:00

Re: zycie na emigracji :)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 03 paź 2010, 23:46
Ale to chyba nie o to chodzi by sobie utrudniać życia a o to by ułatwiać.

Nie da się ukryć, że w wielu miejscach jest po prostu łatwiej niż w Polsce. Choć jest jednak tęsknota za krajem w którym się wychowaliśmy, za rodziną, ludźmi z którymi żyliśmy. Nawet za miejscami i zwyczajami.

I zapewne o to właśnie chodziło - jak to wyważyć - a dokładniej co kto z nas myśli na ten temat. I co znaczy być niezaradnym życiowo? To znaczy np. nie umieć oszukiwać? Bo np. w Polsce w wielu sprawach nie ma jak żyć uczciwie i tak by nie gwałcono praw człowieka krzywym prawem. Z drugiej strony to jednak nasz kraj bez względu na ciągłe zawody po kolejnych rządach i tą źle pojętą magnaterię władzy. Tyle, że tak naprawdę przecież nie tęsknimy do Polski jako do administracji rządowej, ale jako do Polski - czyli ludzi którzy w Polsce żyją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: zycie na emigracji :)

przez PhilosophyOfLife 04 paź 2010, 14:04
U mnie nie da sie ukryc tesknoty.Codziennie jestem myslami na moich Włoclawskich ulicach,widze je oczyma wyobrazni:)Zastanawiam sie wtedy jaka jest pogoda na danej ulicy,ze zolte autobusy mkna,ludzie gdzies ida.Przenosze sie uczuciami np jak to bylo pieknie wracac do domu zatloczonym autobusem w zimowy dzien hehe.Gdzie trzaska mroz,w oknach blokowisk swieca swiatla i ten zapach powietrza.Emocje,ktore towarzyszyly mi kazdego dnia sa tak instensywnymi wspomnieniami,ze az serce sciska.Jestem w UK to odczuwam jakby trafilam na inna planete.Jestem wrazliwa,skonczylam w sumie szkole artystyczna,wiec uwazam,ze jestem w szczegolny sposob naznaczona,niekoniecznie dobry jak sie okazuje.Zbyt bardzo uwrazliwiona,juz taki typ ze mnie.Wczoraj caly dzien myslalam o sklepie Ogrodniczo-Nasiennym na ulicy Wysokiej:)Ten zapach nasion,wiosna,spacery z Mama po szkole do tegoz sklepu w celu zakupienia produktow na Nasza dzialke.Pozne lata 80-te,wczesne 90-te.Te moje wybujale emocje raczej prowadza do duchowej katorgi w jakiej tkwie od 4 lat.Jedno wiem,ze nigdy wczesniej w Pl nie zastanawialam sie nad tym co bylo,nad minionym czasem,latami dziecinstwa.Teraz odczuwam to bardzo intensywnie.
Doceniajcie to co macie!Wiem,ze ciezko jest zyc w Pl,ale nie warto tego rzucac czasami dla wiekszych pieniedzy.Tym bardziej jesli jestescie jednostka podobna do mnie :smile:
Wczoraj z sentymentu obejrzalam 4 filmy Kieslowskiego,a raczej Dekalogi(I,II,IV,VII).Tam mam szanse zobaczyc Polske taka jaka pamietam z lat 80 tych:)Przy okazji odswiezyc ludzkie wartosci.

[Dodane po edycji:]

namiestnik, oczywiscie,nie tesknimy za rzadem,za administracja!Teskni sie za zapachami,miejscami,ludzmi.Moj Tata kiedys mnie rozbawil mowiac-Jak wyjezdzalam z Polski to czulem taka pustke,przez 2 lata pobytu w US tesknilem nawet za glupim kamieniem lezacym gdzies na skrzyzowaniu ulic..
tak czul owczesnie majacy 30 lat mezczyzna:)Nie trzeba chyba komentowac.
Niby to takie blache sie wydaje,a jakze bardzo istotne:)
PhilosophyOfLife
Offline

Re: zycie na emigracji :)

przez słońce_nie_wzejdzie 04 paź 2010, 15:13
namiestnik, jeżeli w życiu Ci się nie ułożyło, to nie jest powód by z zawiści do tych wszystkich, którzy jakoś dali radę, oskarżać ich o czyny zabronione.
Jeżeli jesteś szczęśliwy, to oznacza, że zaraz stanie się coś złego albo nie wiesz o czymś istotnym.

Kiedyś chciałem, aby Bóg pomnożył inteligencję otaczających mnie ludzi przez trzy. Ale dowolna liczba przemnożona przez zero, nadal daje zero...
Posty
316
Dołączył(a)
18 wrz 2010, 23:00

Re: zycie na emigracji :)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 07 paź 2010, 20:45
słońce_nie_wzejdzie napisał(a):namiestnik, jeżeli w życiu Ci się nie ułożyło, to nie jest powód by z zawiści do tych wszystkich, którzy jakoś dali radę, oskarżać ich o czyny zabronione.


Że jak? Chyba Ci się coś pomyliło... To do mnie??? A już z całą pewnością wyciągasz błędne wnioski.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do