Klnięcie

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Klnięcie

Avatar użytkownika
przez Sean1 18 cze 2010, 21:01
Tak sie zastanawiam, co kryje sie pod tym ladnym jezykiem postow wsrod forumowiczow, jak to wyglada w realu :P Klniecie duzo, czesto? Czy nerwica ma jakis wplyw na to czy nie? Ja przyznaje klne ogolem malo, przy rodzinie w ogole, przy kolegach mysle, ze przecietne. Czesto jak jestem zly zdarzaja mi sie wiazanki przeklenstw, ale glownie pod nosem. A wplyw nerwicy? Mysle, ze musi byc, przez frustracje jaka mnie podczas niej dopada. A temat nie chcialbym zeby zostal przeniesiony, gdyz tylko przy okazji jest o wplywie nerwicy, ale ogolnie jest o przeklinaniu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Klnięcie

przez paradoksy 18 cze 2010, 21:03
ja klnę jak szewc, a chciałabym się tego oduczyć :mrgreen:
paradoksy
Offline

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez Korba 18 cze 2010, 21:05
strasznie dużo klnę, to raczej nie przez nerwicę, lubię to i dobrze mi to wychodzi i nie zamierzam się tego pozbywać :mrgreen:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Klnięcie

przez Magdaa 18 cze 2010, 21:11
Nie rozkminiam, czemu przeklinam :smile: Jak mam ochotę to to robię- czyli non stop :mrgreen: Ciągle rzucam jakimś mięchem... Moje ulubione to 'chyba cię poje*ało :mrgreen: ' :pirate: Ale na razie nie mam potrzeby się tego oduczać... heh. Chociaż czasem mnie to wkurza, że nie umiem przestać!
Gorzej, jak będę mieć dziecko- przy nim nie przeklnę.
Magdaa
Offline

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez Sean1 18 cze 2010, 21:23
No wiecie co dziewczyny :D
Korba pewnie potrafisz akcentowac kur... na sto jeden sposobow :P
Mi tam sie nie podoba ogolnie jak kobieta klnie. Czasami jakies przeklenstwo w nerwach nie zaszkodzi, ale tak caly czas, to odpycha ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Klnięcie

przez Magdaa 18 cze 2010, 21:24
A co mnie to, że odpycha :mrgreen: Ja już mam chłopa :lol: ;)
Magdaa
Offline

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 18 cze 2010, 21:30
Ja tak jak poprzedniczki, duużo, chętnie i bez wyrzutów sumienia, ku*wy i ch*je sypią sie od rana do wieczora, rzeżnia. W końcu nie dla picu " chamka ze śląska" :lol:
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Klnięcie

przez brokenwing 18 cze 2010, 21:34
...jakoś wyszło ..że mało przeklinam .No ,chyba ,że akurat gram w pokera online ..to wtedy ku...chu...w du...Ty pie...cwe...jeb...pokur...etc..etc
brokenwing
Offline

Re: Klnięcie

przez fobia 18 cze 2010, 21:37
ojjj ja też klne ,aż miło :lol: czasami to aż tak głupio :oops: ale nie sądzę abym kiedykolwiek się tego pozbyła bo i po co ;) jak trza to umiem się pohamować np. w pracy, czy przy babci (bidulka na zawał by chyba zeszła jakbym takim soczystym mięchem rzuciła ;) ) ale czasami to taka ulga jak się jakąś kurfą albo ujem rzuci ;) :lol:
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 cze 2010, 22:01
Dużo klnę w domu, nie hamuję się.Odnoszęwrazenie,ze wtedy złość , którą okazuję nabiera większego wymiaru, ale to są moje odczucia. W pracy natomiast nie praktykuję używania mocnych słów, nie wypada poprostu. W domu też nie wypada, zresztau mnie w domu wszyscy klną i tak było od zawsze, wzrastałam w tym klimacie wyzwisk.
Wiem,że to nieładnie. Mimo wszystko cieżko zastąpić brzydkie słowa ładniejszymi podczas sytuacji stressujących.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 18 cze 2010, 22:05
Ja za kierownicą:) Niech tylko jakiś dupek drogę mi zajedzie, nie zamiga albo coś takiego. W domu czasem, przy obcych raczej nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Klnięcie

przez Natascha 18 cze 2010, 22:35
Ja tam wcale nie kumam o co chodzi z tymi bluzgami- taki sam zlepek liter jak przy innych słowach. Ktoś tam wymyślił, ze takie a nie inne słowa są brzydkie i ludzie się tym podniecają.
Osobiście najbardziej drażni mnie, gdy ktoś mówi np. złape, drape zamiast złapię, drapię, garek zamiast garnek :evil: - czuję się wtedy, jakbym rozmawiała z jakimś niedorozwojem umysłowym.
Bluzgi wcale mi nie przeszkadzają i nie robią na mnie żadnego wrażenia...no, chyba, ze ktoś używa qrwy jako przecinka- to juz świadczy o prymitywiźmie.
Natascha
Offline

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez Korba 18 cze 2010, 22:41
suicidesilence napisał(a):No wiecie co dziewczyny :D
Korba pewnie potrafisz akcentowac kur... na sto jeden sposobow :P


no dokładnie... i często właśnie mi to jest wybaczane, nawet jak faceci teoretycznie tego nie lubią - u mnie lubią :P
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Klnięcie

Avatar użytkownika
przez Krzysiek1234 20 cze 2010, 02:56
Tak... Przekleństwa podobno są fe, ale spójrzmy na pierwszą lepszą dyskusję o nich. Padają radosne stwierdzenia "hoho, ja to klnę jak szewc, hihihihi, hohoho, uhuhuhu", śmiechu i radości nie ma końca, lecą lole i greeny, duma aż ludzi rozpiera... Chociaż czasami dla niepoznaki dodają:- ale baldzio siem tego wstydziem.

Ja dosyć mało przeklinam, ale bynajmniej nie dlatego, że mam coś przeciwko wulgaryzmom. Ja po prostu mam kompleksy na punkcie swojej dykcji. Dzisiaj i tak mniejsze niż kiedyś, ale jednak dalej są.

Od zawsze niewyraźnie wymawiałem "r", zamiast niego wychodzi mi takie połączenie amerykańskiego "r" oraz "y"... W pewnych okresach życia była to dla mnie katorga, z opisaniem której miałbym poważne trudności. Nie przesadzę jeśli powiem, że to jedna z głównych przyczyn, dla których ugruntowała się moja nerwica, dystymia, a potem depresja.

W klasie licealnej miałem aż trzech gości z podobną wadą wymowy, każdy z nich nieco inaczej kaleczył. Jeden wymawiał r jako "l", drugi, "ł" , trzeci "y"... Kulwa , kułwa, kuywa.... Za chwilę do tych ziomków wrócę.

Trafiając do liceum zobaczyłem wyraźnie, jaką potęgę mają proste, soczyste, warczące bluzgi, bez dodatków i udziwnień. Zawsze wiedziałem, że ludzie wyszczekani, agresywni i przebojowi nie narzekają na brak szacunku i społecznej aprobaty, ale po doświadczeniach z gimnazjum jakoś nie sądziłem, że można się obyć bez siły fizycznej przy walce o ten szacunek. Mój pogląd zweryfikowałem szybko po zapoznaniu Kubusia J. w nowej klasie - z którego było wyjątkowe chucherko, ale z ust jego wypadały tak doskonale wściekłe kur.wy, że nie było takiego kpiarza co by do niego fikał.
Pamiętam, siedziałem na lekcjach i zazdrościłem "poprawnym erowcom", kiedy to dziewczyny chichotały ekstatycznie, gdy tylko któryś z klasowych adonisów powarkując po nosem z ostatniej ławki, wyrażał dezaprobatę/zniechęcenie do przebiegu lekcji...
Taa... Też chciałem kozaczyć, dominować, cwaniakować. I nie mogłem za cholerę. Słyszałem jak przeklina Kuzka albo Rutkowski: "...i mówię ci kulwa staly ja wtedy kulwa a on mi kulwa, no kulwa ja pieldole!!!" To było żałosne i ja nie chciałem brzmieć jak oni.

Katorgą była myśl, że tak niewiele dzieli mnie od szczęścia, od możliwości swobodnego dania emocjom ujścia, naturalnego zdobycia aprobaty ludzi wokół. Do dzisiaj nie tego ogarniam. W dalszym ciągu mam wrażenie, że miałem wszystko na wyciągnięcie ręki; brak jednej maleńkiej cegiełki zniweczył wszystko... Troszkę zbyt gruba końcówka języka i gówno, gówno, gówno, jedno wielkie gówno. Czuje to ktoś?

Ile to razy siebie pytałem, co takiego złego zrobiłem, że ta pierdo.lona Bozia czy jakieś inne fatum, taki kawał mi wycięła?

Moje kompleksy urosły do tego stopnia, że zacząłem unikać wymawiania wszelkich wyrazów zawierających "r". Kontrolowałem każde słowo w trakcje wypowiedzi, i kiedy trzeba było, starałem się zastąpić je ekwiwalentem bez "r". Mowa straciła na płynności, co w połączeniu z derealizacją przyniosło koszmarny efekt... Często nie mogłem się kompletnie wysłowić, zacinałem, jąkałem, bełkotałem...

Minus do minusa, i całokształt biorąc, w klasie licealnej cieszyłem się zaaaaajjebistym rispektem :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
14 sty 2010, 19:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do