Aborcja - za czy przeciw?

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Co sądzisz o usuwaniu ciąży?

Jestem za
23
29%

Za tylko w przypadku gwałtu, zagrożenia życia, chorób płodu
26
33%

Jestem przeciw
26
33%

Nie mam zdania
5
6%

 
Liczba głosów : 80

Re: Aborcja - za czy przeciw?

Avatar użytkownika
przez Sean1 15 cze 2010, 19:22
Niedlugo jeszcze antykoncepcja zostanie okrzyknieta morderstwem. Niektorzy sie tu chyba zagalopowali. Albo masturbacja. W koncu mezczyzni bezkarnie topia swoje plemniki, a przeciez mogly by byc z nich dzieci w przyszlosci! :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez Magdaa 15 cze 2010, 19:30
Ok wzięłaś tabletkę szybko i co? Masz 100% pewności, ze nie ucelowałaś w owulację i do zapłodnienia już nie doszło? Takiej pewności mieć się nie da ( chyba że stosujesz NPR).[/quote]

Mam pewność 100%. ginekolog zanim przepisze tabletkę PO powinien zrobić usg dopochwowe czy w ogóle jest sens brać tę tabletkę. Jeśli jest przed owulacją- to tak. Mam pewność że nie trafiłam w owulację. Nie doszło do zapłodnienia, po 9h jest to fizycznie niemożliwe wręcz.

MOCca napisał(a):Doszło czy nie doszło to z formalnego punktu widzenia, ale twierdzenie, że ktoś dokonał aborcji (z pewnych powodów) i rzucanie tych osób na piekielne ognie nie jest w porządku, tym bardziej, że to równa się z zastosowaniem takiej właśnie tabletki, jedno i drugie prowadzi do jednego, do końca. Dlatego Twoja argumentacja wydaje mi się trochę bezpodstawna. Tabletka Po jest antykoncepcją?


Tabletka PO (antykoncepcja PO) działa na IDENTYCZNEJ zasadzie jak tabletki antykoncepcyjne. I to nie równa się aborcji!
Tabletka PO i tabletki anty nie dopuszczają do zapłodnienia/zagnieżdżenia a aborcja usuwa już zagnieżdżone dziecko ! To jest różnica- nie dopuścić do czegoś, a zrobić to po fakcie dokonanym!
I proszę mnie nie stawiać obok kobiet, które dopuściły się aborcji bo sobie nie życzę!!!

suicidesilence napisał(a):Niedlugo jeszcze antykoncepcja zostanie okrzyknieta morderstwem. Niektorzy sie tu chyba zagalopowali. Albo masturbacja. W koncu mezczyzni bezkarnie topia swoje plemniki, a przeciez mogly by byc z nich dzieci w przyszlosci! :lol:


No dokładnie, dziewczyny już mnie tutaj porównują do morderczyń bo brałam tabletki anty :lol:

Śmiertelniczka- już odpowiedziałam, bo zarodek to zarodek a zygota to zygota.
Magdaa
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez Magdaa 15 cze 2010, 19:51
Takie jak teraz. Nie interesuje mnie w sumie co kto o tym myśli, jakie organizacje... mam swój mózg. Wg mnie antykoncepcja to nic złego, jest potrzebna, chroni przed HIV i przed tym, aby ludzie nie rozmnażali się jak króliki.
Ja nie stosuję, ale jak ktoś chce to bardzo dobrze, pozytywnie.
Magdaa
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez Magdaa 15 cze 2010, 20:04
Prezerwatywy chronią przed HIV, nie tabletki.
To jak- jesteś za prezerwatywami a za tabletkami już nie? A co to za różnica??? W takim razie też jesteś za aborcją? Prezerwatywy nie dopuszczają do zapłodnienia tak samo jak tabletki- gdzie jest różnica?
Magdaa
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez Magdaa 15 cze 2010, 20:14
Śmiertelniczka napisał(a):Różnica jest ogromna. Prezerwatywy NIE DOPUSZCZAJĄ do powstania zygoty, a tabletki tę zygotę zabijają. Zauważ, że NPR również stosuje się w celu niedopuszczenia do zapłodnienia, a na tę metodę KK "zezwala".



O Boże... skąd Ty masz kobieto takie informacje?! Tabletki antykoncepcyjne zabijają zygotę?! Od kiedy to?!
Cyt. :
''Tabletka antykoncepcyjna, pigułka antykoncepcyjna – doustny środek antykoncepcyjny zawierający syntetyczne odpowiedniki hormonów. Działanie jej polega na blokowaniu owulacji oraz zmianie konsystencji śluzu szyjki macicy w taki sposób, że nie przepuszcza on plemników.''

Tabletka nie dopuszcza do owulacji, zagęszcza śluz aby plemniki nie doleciały- to JAK może zabijać zygotę skoro zygota nie ma szans się wytworzyć? No jak? Wytłumacz mi to!
Prezerwatywy czy tabletki- to samo! Żadnej różnicy! Ani jedno, ani drugie nie dopuszcza do zapłodnienia!
Magdaa
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

Avatar użytkownika
przez linka 15 cze 2010, 21:46
Magdaa, weź już nie gadaj co ci ślina na język przyniesie...... tabletki działają na trzy sposoby:
- niedopuszczanie do owulacji
- zagęszczanie śluzu
- nie dopuszczanie do zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej

Więc po raz kolejny, istnieje takie ryzyko, może 1%, może 0,01% ale istnieje że w twoim organizmie dojdzie do owulacji, dojdzie do zapłodnienia a wtedy tabletki nie pozwolą się zagnieździć komórce i ciąży nie ma.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez Natascha 08 lip 2010, 01:45
Zajrzałam ponownie do tego wątku bo wpadł mi ostatnio w ręce ciekawy artykuł na temat syndromu poaborcyjnego. Zaczęłam bardziej zastanawiać się nad zagadnieniem i...robię się na...nie.
Na pewno nie będę oceniać innych kobiet ale sama nigdy nie poddałabym się aborcji.
Natascha
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez maksinek 08 paź 2010, 17:34
przeciw
maksinek
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez maksinek 08 paź 2010, 19:26
znam takie piz*y co przed mezami udaja dobre mamusie a na koncie maja skrobanki :twisted: :twisted:
Ostatnio edytowano 08 paź 2010, 19:28 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Hamuj sie trochę,nie jesteś w chlewie ;/
maksinek
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez NatNat 08 paź 2010, 20:28
Jestem przeciw od ok 12 roku życia kiedy widziałam film "Niemy krzyk". Oczywiście mam wątpliwości w przypadku kobiet, które zostały zgwałcone bądź gdy ciąża zagraża życiu matki, bądź dziecko urodzi się wysoce upośledzone - teraz nie chcę zostać źle zrozumiana, nie uważam że osoba upośledzona nie ma prawa do życia, oczywiście że ma! ale czasami zdarzają się przypadki tak okropnego upośledzenia, że dziecko jest jarzynką, w takich chwilach faktycznie zastanawiam się czy nie lepiej było by przerwać jak najszybciej katorgi takiego skrzywdzonego przez los dziecka - i tu znowu problem moralny, wiem, że możecie mnie teraz uznać za osobę o podwójnych standardach, bo tu piszę coś innego i poniżej coś innego, ale ja naprawdę mam mętlik w głowie jeśli chodzi o cierpienie dzieci upośledzonych w stopniu wysokim.
Wiem, że są rodzice dla których taki stan dziecka nie jest przeszkodą w kochaniu go i chwała za takich wspaniałych ludzi, ale czasami mam wrażenie że to dziecko mimo ogromnej miłości ze strony rodziców niesamowicie cierpi i nie jest w stanie o tym ani powiedzieć, ani dać znaku że wolało by zakończyć to cierpienie - stąd mój dylemat, bo nie wiemy co siedzi w serduszku takiemu dziecku. Wiem brzmię jak nawiedzona i piszę raczej niemożliwe rzeczy, ale ja to tak odczuwam, powinnam napisać, że ja to tak rozumiem, ale bym kłamała - ja to odczuwam i przez to ten temat mnie tak męczy i czuję się wręcz upodlona, że należę do gatunku stworzeń, które zabijają swoje młode - do tej pory pamiętam jak znienawidziłam moją chomiczkę po tym jak zagryzła cały swój miot).

Poza tym! Jeśli kobieta decyduje się na seks a nie ma zamiaru mieć nigdy dzieci to niech sobie usunie macice! Polskie prawo zabrania uszkadzania organów rozrodczych, no ale zabrania też aborcji (oprócz konkretnych przypadków), więc taka kobieta, która miałaby zamiar dokonać aborcji w "podziemiu" równie dobrze może usunąć sobie macice - jesli dobrze by zapłacila jakaś klinika by się tego podjęła. Jestem wściekła na cały ten temat, bo dla mnie to niezmiernie bolesne sprawy, ja w każdej ciąży widzę dziecko, kocham dzieci i nie wyobrażam sobie jak ktoś może je krzywdzić, no jak ?! :(

Tak rozumiem, że niektóre kobiety lubią seks (i dobrze 8) ) ale konsekwencją seksu może być ciąża, szkoda że dla niektórych kobiet to problemik który można załatwić przez aborcję - a bo nie mają zaplecza finansowego dla dziecka, a bo to nie ta pora na ciąże, wolą pozbyć się brzucha i pozbawić życia to co w nich wzrastało. Ja i mój brat byliśmy wpadkami i nie wyobrażam sobie aby moja mama powiedziała, że zrobi sobie skrobankę, bo jej się teraz nie chce być w ciąży - lub jakiś inny argument, który do mnie nie przemówi jako właściwy by ułagodzić i postawić w jasnym świetle aborcję. Równie dobrze moglibyśmy zabijać 2-3 miesięczne noworodki, bo podobno dopiero po tym okresie zaczynają nabywać świadomość/osobowość - opieram się na dokumencie, który oglądałam na temat faz rozwoju noworodków i niemowląt.

Nienawidzę hasła "Mój brzuch, moja sprawa" - takie kobiety najchętniej wszyłabym w brzuch jakiejś otyłej osoby (żeby się zmieściło), po czym poprosiłabym aby ta otyła osoba powiedziała "Mój brzuch, moja sprawa" i żeby lekarz profilaktycznie postraszył panią zaszytą w brzuchu tymi szczypcami, którymi rozrywa się dziecko w macicy - ciekawe jakby wtedy myślała o aborcji. Tak wiem chory przykład, zbyt ogólny, pobieżny ale to mi przyszło przed chwilą do głowy.

Kończę, bo mnie zaraz nerwy zjedzą :cry:

Krwiopij oj - rozumiem, że każdy ma prawo do własnej opinii, ale to smutne co piszesz, ale smutnym było by też gdyby dziecko czuło się od początku niepotrzebne ... ale żyłoby i może pewnego dnia znalazło by miłość w kimś innym.

Hmm teraz sobie pomyślałam, ze są dwa typy kobiet dokonujących aborcji, te dla których to skutek uboczny seksu i nie podchodzą do tego w żaden sposób emocjonalnie, po prostu idą na zabieg i koniec oraz te dla których to nie ten moment, nie te możliwości na dziecko (kurczę nie umiem skonkretyzować swoich myśli).

Piz*a to glupia malpa,ktora ocenia kogos nie mając pojęcia o jego sytuacji i cierpieniu i czynnikach,ktore doprowadzily do konkretnej sytuacji

Ja jestem w stanie spróbować zrozumieć kobietę z takimi rozterkami, ale nie potrafię zrozumieć jak można zabić własne dziecko. Tyle :(
NatNat
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez słońce_nie_wzejdzie 08 paź 2010, 20:43
Szafowanie zdjęciami usuniętych płodów przez środowiska pro-life jest żałosne.
Jeżeli jesteś szczęśliwy, to oznacza, że zaraz stanie się coś złego albo nie wiesz o czymś istotnym.

Kiedyś chciałem, aby Bóg pomnożył inteligencję otaczających mnie ludzi przez trzy. Ale dowolna liczba przemnożona przez zero, nadal daje zero...
Posty
316
Dołączył(a)
18 wrz 2010, 23:00

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez wovacuum 08 paź 2010, 20:49
To ja tak z innej beczki-gdyby okazalo siè,ze teraz jestem w ciàzy(to tyllko przyklad) i po zrobieniu badania prenatalnego,okazaloby siè,ze dziecko ma siè urodzic ulomne-niepelnosprawne-nie wahalabym siè przed usunièciem owej ciàzy!!A co to za zycie potem..ja znerwicowana-pewnie i tak bym wylàdowala w jakims zakladzie zamkniètym bo bym zeswirowala z powodow wyrzutow sumienia.. a dziecko??co by zrobilo???w jakiej rodzinie by siè wychowywalo??znerwicowana matka i ojciec ,ktory musialby(a moze nie chcial)podolac tej sytuacji.Podtrzymujè swoje zdanie-kobieta ma prawo wyboru jesli wie ,ze nie da rady sobie z macierzynstwem.
wovacuum
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez NatNat 08 paź 2010, 20:55
Haniu ja rozumiem o co Ci chodzi, nie mam zamiaru Cię namawiać na zmianę zdania, bo takich rzeczy nie da się zmienić za czyjąś namową, nie wiem czy w ogóle w tym temacie zdarza się zmiana zdania.
Chodzi mi tylko o to aby nie decydować o czyimś życiu bądź śmierci - rozumiem, że boisz się, że Twoje dziecko spotka podobny los do Twojego, ale skąd wiesz jak no by odczuwało całą sytuację? Na forum jest kilka osób, które mimo przegranego dzieciństwa walczą o siebie - nie twierdzą że jest i było kolorowo, mają problemy mniejsze bądź większe, ale próbują swoje życie naprostować, życie które mają, bo mieli szczęście w nieszczęściu się urodzić.

Haniu nie chcę Cię w żaden sposób oceniać (zbyt dużą sympatię u mnie wzbudzasz), mimo Twoich słów wcale nie myślę o Tobie gorzej, twierdzę tylko, że smucą mnie Twoje słowa. A jeśli tak bardzo obawiasz się ciąży to zastanawiałaś się kiedyś na trwałej sterylizacji? Wiesz, teraz możesz pomyśleć, że jakie ja mam prawo pisać o Twoich narządach, nie mam prawa, ale jestem ciekawa Twojej opinii w tej sprawie. Brzmię radykalnie? Pewnie dlatego, że ten temat mnie boli :(

Wovacuum Twoje słowa są właśnie tymi przez które sama siebie nie znoszę,bo jak pisałam w poprzednim poście, jestem w stanie zrozumieć taką aborcję, nie jest tak że ją popieram, ale po trochu to rozumiem - wychodzi na to, że jednak mam podwójne standardy, jestem okropna :cry: . Już się zamknę w tym temacie, bo mam mętlik w głowie a serce w kawałkach :(
NatNat
Offline

Re: Aborcja - za czy przeciw?

przez NatNat 08 paź 2010, 21:07
Haniu życzę Ci tego - i zdrowia i szczęścia - tak na serio, to nie puste słowa.

Zabawne, że to ja jestem starsza, ale Ty wydajesz mi się bardziej dorosła ode mnie.
NatNat
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do