Depresja kontra Bog.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 10 gru 2009, 00:39
Wiesz włąśnie takie podejście "Takie małe kłamstewko wsrud duzo gorszych grzechów to nic" juz mniejsza o to bierzmowanie ale ludzie z takim podejściem jak ty mnie przerazają bo własnie coś takiego prowadzi do wielkich nieszczęść
-a zgwałce sobie tą dziewczyny co tam ludzie gorsze zeczy robią zabijają np. ale ja przecież jej nie zabije zgwałce ją tylko i pozwole odejść...
albo
-skoro Jezus już za te grzechy umarł to dlaczego mam ich nie popełniać skoro on już umarł za wszystko co zrobiłem to teraz musze wykonać swoje życiowe zadanie i grzeszyć ile tylko się da!

z atkim podejsciem bedziesz sobie wiele odpuszczał bo przecież mój mały grzech w porównaniu z grzechami wielkich zabujców to nic. A co mi tam pogrzesze sobie co z tego ze to mnie niszczy. Bo wydaje mi się ze to właśnie grzechy w duzej mierze niszczą człowieka
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 gru 2009, 00:48
Amy Lee napisał(a):No to co z tą depresją? Może motyw "zaprzestanie narzekania na ludzi i instytucje o innych poglądach jako czynnik powstrzymujący pogłębianie się depresji"? ;)


Ammy nie trzeba być papieżem by zauważać co jest złe a co dobre.

Tu też w temacie IMO nie chodzi o narzekanie na instytucje o innych poglądach. Raczej jeżeli dobrze rozumiem to kwestia wiary a depresja. Dlatego przedstawiłem ten cytat. Widać, że depresja to nic takiego co jest w Biblii obce. I nic takiego co zabrania chodzenia do kościoła, czy uczestniczenia w mszy. A wręcz wskazówki jak można szukać oparcia.


Natomiast co do instytucji to w ostatnich stronach raczej widać ostre starcia pod względem hipokryzji tych instytucji. A nie poglądów. Chyba, że te poglądy to takie, że "będziemy mówić im, że nie wolno kraść, sypiać przed ślubem, ale wiesz.. tak między nami to te małolaty z tamtego osiedla to niezłe..., tylko żeby się Twoja kobieta nie dowiedziała, bo znowu będzie Cię szantażować, że doniesie biskupowi, że kasę na swoje dzieci to z tacy jej dajesz". Oczywiście nie można negować wszystkich na podstawie jednej, tak jak nie można powiedzieć, że wszyscy kolejarze piją bo się widziało kilku pijanych w sztok. Choć wiem, że czasami po pewnych przeżyciach i po tym jak widać co na to wyższe instancje to można mocno zwątpić.


Zresztą gdyby to była tylko kwestia innych poglądów to sprawa byłaby prosta. Ja uważam, że niebieskie auta są super, a Ty, że czerwone ładniejsze. No i dobrze. Mamy różne poglądy i nic w tym złego. Ani depresyjnego. Większy jest dylemat jak jesteśmy z jakichś powodów uwikłani w coś jak wyżej w cudzysłowach przytoczyłem i nic nie możemy zrobić. Bo jak powiemy prawdę to komuś zaszkodzimy, a jak nie to, a jak... Wiem, że osobom które z tym się nie spotkały ciężko uwierzyć, ale tak niestety jest. I już dużo lepiej moim zdaniem jest jak ksiądz ma związek z kobietą, dzieci, ale nie krzywdzi innych. Bo związek i dzieci to normalna sprawa.


Natomiast może faktycznie w stanie depresji jak już mało co możemy znieść to lepiej się trzyma z daleka od miejsc w których tak to się odbywa jak w tym powyższym, złym przykładzie, a jak nie znamy innych miejsc to lepiej się trzymać z daleka z daleka. Tylko wtedy właśnie powstaje z kolej problem... dokładnie jak w temacie. Bóg a depresja. W sensie pewnej schizofrenii Kościoła i Boga.

No i właśnie sam temat Bóg a depresja - to też jest trudne. Lecz to chyba najbezpieczniejszy temat jeżeli Ci co mają dobry przykład u siebie zabraniają myśleć inaczej tym co nie mogą zdzierżyć złego, a ci co mają zły, chcą by i Ci pierwsi wszystkie kościoły potępiali.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 10 gru 2009, 01:24
Gringo napisał(a):no coz, sa duzo gorsze rzeczy niz takie niewinne klamstewko :smile: Codziennie setki ludzi ginie w wypadkach, z glodu, na wojnie, takie klamstwo nic nie znaczy, nikomu nie szkodzi. Dla mnie tamto wydarzenie jest bez znaczenia.

No struktury świata to nie zmienia, ale pokazuje, że nie potrafisz swoją postawą zilustrować swoich poglądów.

namiestnik napisał(a):Amy nie trzeba być papieżem by zauważać co jest złe a co dobre.

Ale trzeba być, żeby wprowadzać zmiany do działania Kościoła :P

Mnie tylko chodzi o to, że jest męczące takie dyskutowanie wg. schematu
- osoba niechętna Kościołowi (a najczęściej do niego należąca) wywleka argumenty w rodzaju, że Kościół jest be bo jakiś ksiądz coś brzydkiego zrobił albo powiedział
- ja się muszę bronić, bo w tym momencie jako członek Kościoła zostaję określona jako osoba należąca do grupy idiotów i/lub hipokrytów

Na prawdę męczące to jest. Czy nie o to chodzi w forum, żeby ludzie się lepiej czuli rozmawiając ze sobą? Czy już nie można sobie wyznawać jakichś wartości, i to bynajmniej nie dziwnych i nie być krytykowanym?

A tak na marginesie - ja osobiście nie znam żadnego księdza, który by obrażał ludzi, wyciągał pieniądze i miał nieślubne dzieci. Widocznie ci, których ja znam są z Marsa :roll:
Amy Lee
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 gru 2009, 02:24
Masz naprawdę super Amy, że znasz to wszystko tylko z opowiadań. I nikt nie mówi, że jesteś be, czy hipokrytką. Ja to rozumiem, że Tobie trudno uwierzyć, że niektórzy trudne rzeczy przechodzili. Ja niestety znam takich "księży" osobiście. I to też przykre. Tylko widzisz - tak jak ja nie twierdzę, że Ty nie możesz obracać się w kręgu porządnych ludzi. Ale to nie znaczy, że nie ma takich przypadków jak te które ja znam. Bo one niestety są. I dlatego dobrze rozumiem ludzi niechętnych tej instytucji. Bo tam samo jak Ty na przykładzie osób które znasz przekładasz to na wszystkich księży, tak samo wiele osób te złe przykłady też przekłada na wszystkich księży.

Wszystkie rzeczy które wcześniej napisałem są jak najbardziej prawdziwe i jeżeli chcesz to mogę Tobie w privie podać więcej danych by je zweryfikować. Niestety widać miałem niefarta. Co ciekawe - wiele osób znało np. księdza sypiającego z oazowiczkami i miało o nim super mniemanie. Wiesz - on nie ma tego na czole wypisanego. A jest młody, miły, fajny. Kto wie czy któryś z tych znanych przez Ciebie taki nie jest. Mnie to niestety dość osobiście dotyczyło. Oczywiście gdy chciałem by wyjechał to proboszcz olał sprawę, biskup z początku obiecał przenieść za granicę, ale potem też olał sprawę i przeniósł do miasta kilkadziesiąt zaledwie km dalej by wrzawy nie było. Tam ma swoją żeńską, oazową drużynę koszykówki. Ma nowe "towary" do obmacywania a kto wie co jeszcze. Oczywiście żaden prokurator ani nic - bo Ci nie będą robić nic wbrew czcigodnemu biskupowi (który jest dla mnie przykładem cech antychrześcijańskich). Bo widzisz księdzu w parafii to wolno dowolnie długo posuwać nieletnie w co tylko chce i jak chce i żaden prokurator, ani nikt go za to nie ściga jak Polańskiego. Mi pozostaje mieć nadzieję, że nie jest tak w każdej kurii. No i fakt, że to wszystko ludzie. A uporczywy nakaz celibatu rodzi różne zboczenia. Jest też mnóstwo drobiazgów. Wywieszanie list tych co za mało zapłacili w mojej starej lokalnej parafii już się dawno skończyło. Ale kiedyś nie było wcale oczywiste, że znikną. To IMO nie jest ok. Obstawiam też, że większość z tych co tak czynią nie wieży tak naprawdę w Boga, a posługę traktuje jak każdą inną pracę. Niestety.


Nie trzeba być też papieżem by coś zmieniać. Zauważ, że często zmiany następowały w wyniku nacisków. I że tak naprawdę to jest mit o nieomylności papieża oraz o tym, że taki święty. Nie mówię tu o obecnych. Mówię o zamierzchłych czasach.

Mam też to na myśli, że Tobie chyba w niczym (poza kwestią przyzwyczajenia się do zmiany) by nie przeszkadzało to, że ksiądz ma żonę. Albo, że jego praca jest odseparowana od spraw duchowych. A wielu osobom by to sporo pomogło. Ale to rzecz do dyskusji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Ampułek 10 gru 2009, 02:48
Amy Lee napisał(a):Ale trzeba być, żeby wprowadzać zmiany do działania Kościoła :P.


Ja się chyba niedoceniam albo Ty przeceniasz - z całym szacunkiem, a jaki masz na to wpływ ?

Amy Lee napisał(a):- osoba niechętna Kościołowi (a najczęściej do niego należąca) wywleka argumenty w rodzaju, że Kościół jest be bo jakiś ksiądz coś brzydkiego zrobił albo powiedział


Wywleka ? Ze niby to było dawno i juz uległo przedawnieniu ? To sie dzieje na naszych oczach.

Amy Lee napisał(a):- ja się muszę bronić, bo w tym momencie jako członek Kościoła zostaję określona jako osoba należąca do grupy idiotów i/lub hipokrytów

Na prawdę męczące to jest. Czy nie o to chodzi w forum, żeby ludzie się lepiej czuli rozmawiając ze sobą? Czy już nie można sobie wyznawać jakichś wartości, i to bynajmniej nie dziwnych i nie być krytykowanym?


Z tego co do tej pory napisano takie okreslenie nie padlo. Kazdy z nas raczej podaje powody albo na tak albo na nie. To nie katolicka krucjata :) Nie staram sie wykazac wyzszosci "Swiat WiekiejNocy nad Bozymnarodzeniem." Kazdy wybiera co dla niego dobre. Kazdy z nas wyznaje jakies wartosci. Zreszta jak wyzej nie widze podstaw. Nawet jesli ktos wierzy w cos "dziwnego".


A wracajac. Firma pt. Kosciol zmienia cel swego dzialania. I stalo sie to juz dawno. Wiekszosc spraw podporzadkownych kwestii finansowej a mniej ludziom. I to nie walka o srodki na przezycie. Sukienkowo czarne towarzystwo powolujac sie na wole Boga, opatrznosc i inne nalezne tylko im atrybuty gdzies oderwala sie od ziemi. I stracila z nia kontakt. Polityka, wpływy, światynie opatrzności - chyba to nie to. Ostrosc na czlowieka gdzies sie gubi - sa zajeci czyms innym. Oczywiscie w imie Boze. I ku jego chwale. Jak w innych korporacjach - w zasadzie roznic niewiele. W przyzwoitej korporacji tez sa misje i wizje. I wcale nie chodzi o to ze mi zal ze to mają. Tylko dla mnie to kompletne pomieszanie - niemozliwa mieszanina wrecz. Niechec do nazywania rzeczy po imieniu i zamiatanie pod dywan. Traktowanie wyznawcow jak polgłowków i samozwanczy monopol na kontekst wiary i prawde absolutna.

[Dodane po edycji:]

OT ale imho jakis kontekst jest: http://www.onet.tv/ludzie-na-walizkach- ... klip.html#
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Re: Depresja kontra Bog.

przez Gringo 11 sty 2010, 14:50
Wiesz włąśnie takie podejście "Takie małe kłamstewko wsrud duzo gorszych grzechów to nic" juz mniejsza o to bierzmowanie ale ludzie z takim podejściem jak ty mnie przerazają bo własnie coś takiego prowadzi do wielkich nieszczęść
-a zgwałce sobie tą dziewczyny co tam ludzie gorsze zeczy robią zabijają np. ale ja przecież jej nie zabije zgwałce ją tylko i pozwole odejść...

:shock: ;)

Emili napisał(a):
Gringo napisał(a):no coz, sa duzo gorsze rzeczy niz takie niewinne klamstewko :smile: Codziennie setki ludzi ginie w wypadkach, z glodu, na wojnie, takie klamstwo nic nie znaczy, nikomu nie szkodzi. Dla mnie tamto wydarzenie jest bez znaczenia.

No struktury świata to nie zmienia, ale pokazuje, że nie potrafisz swoją postawą zilustrować swoich poglądów.

Jakich pogladow?
Gringo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 10 gości

Przeskocz do