Depresja kontra Bog.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 08 gru 2009, 18:02
"Ci ktorzy sie nie oszukuja zaczynaja dostrzegac, ze Boga nie ma, gdyby o nim nie mowic, zamknac koscioly to slad po Bogu by zaginal."

Ślad po Bogu nie zginie bo Bóg jest nieśmiertelny i jego słowa są nie śmiertelne..Owszem można żyć bez wiary ale mnie się zawsze wydawało że lepiej jest wierzyć w Boga który może mi pomuc nawet jeśli aktualnie tego nie robi niż w moc jakiejś wróżki, Buddy
Wole wierzeć że kryje się gdzieś to dobro /gdzieś pod stertą brudu który my sami produkujemy gdzieś pod naszymi grzechami łzami bólem i całym cierpieniem. Tak jest prościej przynajmniej dla mnie wierzyć w Boga i pokładać nadzieje w Nim a nie alkocholu czy narkotykach bo bez wiary w cokolwiek nieprubowałam życ i obawiam się że za dobrze by mi to nie wyszło
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Separatysta 08 gru 2009, 18:04
Gringo napisał(a):Ci ktorzy sie nie oszukuja zaczynaja dostrzegac, ze Boga nie ma, gdyby o nim nie mowic, zamknac koscioly to slad po Bogu by zaginal.


Racjonalnie rzecz ujmując nie ma żadnego dowodu na nieistnienie Boga i zapewne dobrze o tym wiesz. Racjonalizm nie ma nic wspólnego z nauką bo opisuje tylko to co jesteś w stanie zobaczyć. To jedna z wielu czarnych skrzynek ateizmu. Idąc tym tokiem myślenia kosmos kończy się tam gdzie sięga ludzki wzrok. Reszta nie istnieje bo nie jesteś w stanie tego zobaczyć więc nie ma na to dowodu.
Poza tym jak zapewne zauważyłeś na podstawie rozprzestrzeniania się Chrześcijaństwa, że miłość Boga do człowieka jest wieczna i zawsze zwycięża. Zaczęło się przecież od 12 uczniów, a proces ten postępował wolno i nie był widowiskowy. Później jak wierzymy Jezus zmartwychwstał. I nikt nie zamknie tej miłości w grobie. Jako dowód przypomnij sobie ostatnie orzeczenie Trybunału Praw Człowieka (który jak widać broni praw jakiegoś % z ogółu) gdy zakazał wieszanie krzyży we Włoskich szkołach. Krzyży przybyło tam kilkakrotnie, w urzędach, a nawet przydomowych ogródkach. Ludzie licznie demonstrowali w Jego obronie..

Gringo napisał(a):To zupelnie na odwrot niz ja, okolo 15 lat swojego zycia zmarnowalem na wiare w Boga i zludne nadzieje, co bardzo niekorzystnie odbijo sie na moim zdrowiu z czym walcze do dzis.


Nie chcę oceniać ale wygląda to na taką letnią wiarę. Można to było napisać inaczej: "wierzyłem gdy było mi dobrze ale kiedy zostałem wystawiony na próbę i nie wysłuchany dałem sobie spokój." Ja też mam non stop pod górkę, a jednak mimo tragicznej sytuacji wierzę..

wiola173 napisał(a):Ale z Twojej wypowiedzi wynika ,że tylko człowiek wierzący i na dodatek praktykujący może być "dobrym " żyjącym moralnie człowiekiem. Dla mnie to wielka bzdura. Nie jestem wierząca tak jak Ty wiarę pojmujesz, ale nie potrzebuję Dekalogu, żeby wiedzieć ,że nie wolno zabijać.


Z mojej wypowiedzi wynika tylko, że nie można czynić dobra bez udziału Boga bo przecież On jest dobrem i miłością. Co do tej pseudo moralności to dobrym przykładem jest dzisiejszy pseudo postęp i modernizm. Moralnym stało się zabijanie nienarodzonych, albo jak to w Danii wygląda eutanazja starszych wbrew ich woli (luka prawna). Moralnym jest stosowanie gumek bo przecież wg "nowej" moralności kobieta jest jak przedmiot wielokrotnego użytku, aby tylko sobie ulżyć. Rozumiesz do czego zmierzam?

wiola173 napisał(a):Myślę ,że jest wielu ludzi niewierzących w Boga, a przynajmniej nie czczących go w Kościołach, a żyjących o wiele bardziej w zgodzie z jego przykazaniami , niż Ci którzy latają do kościółka 2 razy w tygodniu!


Nie ma na to reguły i tak bywa. Ludzie innych wyznań mogą dojść do zbawienia żyjąc zgodnie ze swoim sumieniem. Oni wiedzą o Bogu mało więc mało się od nich wymaga, a grzechy i tak każdy popełnia..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 gru 2009, 23:04
Lokalizacja
System Mustafar

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez madseason 08 gru 2009, 18:16
ten typ dyskusji zazwyczaj kończy się straszeniem męką i zmarnowanym życiem, bo bez Boga przecież ono nie ma sensu.

we wszystkich tych rozważaniach zapominamy, że religia katolicka jest bardzo mocno wrośnięta w polską kulturę/mentalność. i także ze względu na tradycje ludzie biorą śluby w kościele...wyłamywanie się z tradycji może być dla ludzi ciężkie. sama nie wiem co bym zrobiła jakby przykładowo mojemu chłopakowi zależało na ślubie kościelnym (choć myślę, że zwiążę się z kimś światopoglądowo podobnym do mnie...ale nigdy nic nie wiadomo:P)...dzieci chciałabym żeby same zdecydowały czy chcą być ochrzczone...i chciałabym żeby religia była nauczana poza szkołą.

jeśli wchodzi się w ten świat sakramentów TYLKO po to by inni się krzywo nie patrzyli (jak na przykład ja zrobiłam idąc do bierzmowania) - a nie z wiary - to z mojego punktu widzenia są to PUSTE rytuały i jestem już na tyle dorosła, że nie chcę się im poddawać. tak samo ta obsesja chodzenia do kościoła...niech każdy rozsądzi w swoim sumieniu i nie ocenia innych...jeśli się chodzi bo ufa się księdzu i msza święta jest duchowo ważna - ok. ale jeśli ja tego nie potrzebuję i duchowość zawiera się dla mnie w świeckiej filozofii i zainteresowaniu innymi religiami świata (równie wartościowymi moralnie!) a nie w doktrynie kościelnej - też ok. mam się za dobrego człowieka, i staram się nie krzywdzić innych, wystarcza mi to by czuć się dobrze jako nie-katoliczka.
...i nie jestem wojująca. szanuję wierzące osoby. nie włażę im z butami w światopogląd, mają wolny wybór, ja też. więcej nas łączy niż dzieli, przede wszystkim jesteśmy ludźmi i chcemy być szczęśliwi.
jako, z waszego punktu widzenia, niewierząca - wyrażam swoje zdanie i też chcę być szanowana a nie żeby mi sugerowano, że marnuję życie (nie tylko doczesne, ale i to wieczne! to dopiero straszne!) a moje osobiste problemy wynikają z odsunięcia się od katolicyzmu...bo jedno z drugim nie ma totalnie nic wspólnego.
żyj i daj żyć innym. o. i jeszcze nie sądź bo sam będziesz osądzony;D
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja kontra Bog.

przez polakita 08 gru 2009, 18:17
Ciekawe że temat spadł z działu "depresja" do działu "off topic" widocznie można omawiać tematy depresja a rodzina, depresja a sprawność seksualna, depresja a prawo jazdy, depresja a nauka czy praca, lecz temat "depresja a Bóg" należy już do tych politycznie niepoprawnych :p najlepiej na ten temat wypowiadać się poza forum albo w ogóle nie mieć zdania, albo może moderatorowie uważają że dyskusja na ten temat jest jałowa.

Swoją drogą uważam że dyskusja jest jałowa, bo w tym temacie ważniejsze są działania - a zastanawianie się jest Bóg czy go nie ma, oraz czy lepsi są ci co chodzą do Kościoła czy co nie chodzą, po prostu nic nie daje :p
polakita
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 08 gru 2009, 18:49
polakita napisał(a):temat "depresja a Bóg" należy już do tych politycznie niepoprawnych :p najlepiej na ten temat wypowiadać się poza forum albo w ogóle nie mieć zdania, albo może moderatorowie uważają że dyskusja na ten temat jest jałowa.

Ktoś tu nawet kiedyś proponował, żeby na forum w ogóle nie poruszać spraw religijnych :P ale na to się przecież godzić nie trzeba.

Moim skromnym zdaniem człowiek religijny a człowiek bez religii trochę inaczej radzą sobie z zaburzeniami i w jakiś sposób powinno to być uwzględnione w terapii. Ale nie da się powiedzieć, że temu albo temu jest łatwiej. A zmiana poglądów, żeby dostosować je do zdania ogółu (np. forum) czy prywatnych przekonań psychologa/psychiatry, to chyba najgorsza forma "leczenia".
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 gru 2009, 19:40
Z mojej wypowiedzi wynika tylko, że nie można czynić dobra bez udziału Boga bo przecież On jest dobrem i miłością. Co do tej pseudo moralności to dobrym przykładem jest dzisiejszy pseudo postęp i modernizm. Moralnym stało się zabijanie nienarodzonych, albo jak to w Danii wygląda eutanazja starszych wbrew ich woli (luka prawna). Moralnym jest stosowanie gumek bo przecież wg "nowej" moralności kobieta jest jak przedmiot wielokrotnego użytku, aby tylko sobie ulżyć. Rozumiesz do czego zmierzam?

Jak mówiłam , nie chcę polemizować na temat istnienie Boga. Powiem tylko tyle ,że zazdroszczę ludziom, którzy szczerze wierzą.

Ale nie zgadzam się z Twoimi poglądami. Nie czasy są winne, temu jacy są ludzie. Zawsze byli ci "dobrzy" i ci "źli"(oczywiście to uproszczenie , ale wiesz o co mi chodzi). Mieli tylko inne narzędzia i inne możliwości. Czasy sprawiły tylko to ,że ludzie próbują to jakoś usankcjonować, ubrać w ustawy i kodeksy. Dla mnie np aborcja nigdy nie była i nie będzie moralna, mimo mojej niewiary, natomiast znam wiele bardzo pobożnych pań, które w odpowiednich okolicznościach jakby zapominały o przykazaniach.
Natomiast stosowanie gumek to zupełnie inna sprawa i nie wrzucałabym jej do tego samego worka. (i chociaż jestem kobietą to uważam ,że mężczyzn też można traktować w tej kwestii przedmiotowo).
Sprawy z eutanazją w Danii natomiast nie znam, więc nie będę się wypowiadać. Nie umiem się np znaleźć w skórze sparaliżowanego człowieka i nie wiem czego wtedy bym chciała, więc nie umiem powiedzieć jednoznacznie,że to jest niedopuszczalne.

[Dodane po edycji:]

Na początku jest cytat Separatysty, przepraszam ale tego nie zaznaczyłam.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Separatysta 08 gru 2009, 20:39
madseason napisał(a):jeśli wchodzi się w ten świat sakramentów TYLKO po to by inni się krzywo nie patrzyli (jak na przykład ja zrobiłam idąc do bierzmowania) - a nie z wiary - to z mojego punktu widzenia są to PUSTE rytuały i jestem już na tyle dorosła, że nie chcę się im poddawać.


Nie ma żadnego świata sakramentów, ja bym tego tak nie ujął. Trzeba napisać wprost albo się wierzy albo nie. Z Katolickiego punktu widzenia ogromną tragedią jest przyjmowanie świętokradzko jakiegokolwiek sakramentu. To jest przybijanie kolejnych gwoździków do własnej trumny.

madseason napisał(a):...i nie jestem wojująca. szanuję wierzące osoby. nie włażę im z butami w światopogląd, mają wolny wybór, ja też. więcej nas łączy niż dzieli, przede wszystkim jesteśmy ludźmi i chcemy być szczęśliwi.


Ja również nie wojuję, szanuję osoby niewierzące. Jednak owy szacunek czy tolerancja w moim rozumieniu nie nie polega na ślepym godzeniu się z opinią osoby stojącej docelowo po drugiej stronie barykady. Nadal więc będę twierdził na słowa takie jak "jedno z drugim nie ma totalnie nic wspólnego," że życie bez sakramentów to jedynie postępująca powoli agonia przy pełnym szacunku dla Ciebie i innych osób o bliźniaczym do Twojego światopoglądzie.

madseason napisał(a):żyj i daj żyć innym.


Niczego nikomu nie narzucałem i nie mam zamiaru narzucać - wolna wola, a konsekwencji swojego postępowania są już świadomi 14 latkowie więc nie rozumiem skąd te oburzenie na jakiekolwiek słowa o siarce?

wiola173 napisał(a):Dla mnie np aborcja nigdy nie była i nie będzie moralna, mimo mojej niewiary, natomiast znam wiele bardzo pobożnych pań, które w odpowiednich okolicznościach jakby zapominały o przykazaniach.


Dla świadomego wierzącego aborcja nigdy nie będzie akceptowalna. Jak już pisałem wyżej każdy grzeszy, pobożność to absolutnie nie świętość i nie powinno się mylić tych dwóch pojęć. Ja święty nie jestem, mam dużo wad ale mam to szczęście, że przez ostatni rok nauczyłem się na pamięć drogi do konfesjonału. :mrgreen:

wiola173 napisał(a):Natomiast stosowanie gumek to zupełnie inna sprawa i nie wrzucałabym jej do tego samego worka. (i chociaż jestem kobietą to uważam ,że mężczyzn też można traktować w tej kwestii przedmiotowo).


Napiszę krótko, pomijając rozległe szczegóły bo nie starczyło by mi na to wszystko dzisiejszego wieczoru. Stosowanie gumek godzi bezpośrednio w 7 przykazanie. Skoro więc uderza w dekalog to z punktu widzenia Chrześcijanina jest tak samo jak aborcja grzechem śmiertelnym, czy ciężkim jak kto woli nazywać. Zatem jest całkowitym zaprzeczeniem miłości..

wiola173 napisał(a):Sprawy z eutanazją w Danii natomiast nie znam, więc nie będę się wypowiadać. Nie umiem się np znaleźć w skórze sparaliżowanego człowieka i nie wiem czego wtedy bym chciała, więc nie umiem powiedzieć jednoznacznie,że to jest niedopuszczalne.


Właśnie tu wychodzi ustawodawstwo Unijne gdzie nie uwzględnia się wartości jakie niesie Chrześcijaństwo. Idea była na pierwszy rzut szczytna: zezwolenie na samobójstwo osobom obłożnie chorym czy bardzo cierpiącym. Wyszło jednak zupełnie inaczej, karykatura dobra jest tam tak duża, że starsi ludzi drżą o swoje życie. Są oni bowiem eliminowani przez swoje "rodziny", które nie chcą się nimi opiekować bądź płacić na ich opiekę. Państwo na to nijako przyzwala ze względu na fatalne prognozy systemu emerytalnego i starzenie się społeczeństwa. Warto tu dodać, że wiarę w Boga deklaruje tu mniej niż 1/3 Duńczyków (Luteranie). Powszechna jest obojętność religijna, agnostycyzm czy ateizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 gru 2009, 23:04
Lokalizacja
System Mustafar

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 gru 2009, 20:58
Separatysta napisał(a):Napiszę krótko, pomijając rozległe szczegóły bo nie starczyło by mi na to wszystko dzisiejszego wieczoru. Stosowanie gumek godzi bezpośrednio w 7 przykazanie. Skoro więc uderza w dekalog to z punktu widzenia Chrześcijanina jest tak samo jak aborcja grzechem śmiertelnym, czy ciężkim jak kto woli nazywać. Zatem jest całkowitym zaprzeczeniem miłości..


Wiesz myślę,że patrząc w ten sposób, to każdy wytrysk nie prowadzący do zapłodnienia jest grzechem, a właściwie to i nawet ten podczas którego do zapłodnienie doszło, bo miliardy plemników giną :) Nie znam Biblii anie Testamentów, ale wydaje mi się ,że jest tam coś o tym ,że sex ma również zbliżać i cieszyć małżonków, a nie tylko służyć prokreacji.



Separatysta napisał(a):Właśnie tu wychodzi ustawodawstwo Unijne gdzie nie uwzględnia się wartości jakie niesie Chrześcijaństwo. Idea była na pierwszy rzut szczytna: zezwolenie na samobójstwo osobom obłożnie chorym czy bardzo cierpiącym. Wyszło jednak zupełnie inaczej, karykatura dobra jest tam tak duża, że starsi ludzi drżą o swoje życie. Są oni bowiem eliminowani przez swoje "rodziny", które nie chcą się nimi opiekować bądź płacić na ich opiekę. Państwo na to nijako przyzwala ze względu na fatalne prognozy systemu emerytalnego i starzenie się społeczeństwa. Warto tu dodać, że wiarę w Boga deklaruje tu mniej niż 1/3 Duńczyków (Luteranie). Powszechna jest obojętność religijna, agnostycyzm czy ateizm.


Ok, może i prawodawstwo Unijne nie uwzględnia tych wartości , ale zdarzało się to również i wcześniej w innych krajach , może w trochę inny sposób i tak jak mówiłam nie było ubrane w ustawy, ale np polityka PRL-u też była prowadzona w taki sposób , by przeciętny szary człowieczek nie żył zbyt długo, a byliśmy wtedy narodem w którym chyba z 80% przyznawało się do swojej wiary.
Ostatnio edytowano 08 gru 2009, 21:02 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez madseason 08 gru 2009, 21:00
nie wierzę w siarkę i w śmierdzące nią piekło po drugiej stronie. piekło jest tutaj, jeśli już.
będę starała się czerpać radość z mojej postępującej powoli agonii zwanej życiem i wbiję sobie jeden po drugim gwoździki do trumny, a potem może poproszę żeby mnie spalono. w krematorium, bo na wiedźmę też się nie nadaję, czarów bowiem się nie imam. przynajmniej jeden grzech ciężki mniej.
spotkamy się na sądzie ostatecznym:)
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Separatysta 08 gru 2009, 21:20
wiola173 napisał(a):Wiesz myślę,że patrząc w ten sposób, to każdy wytrysk nie prowadzący do zapłodnienia jest grzechem, a właściwie to i nawet ten podczas którego do zapłodnienie doszło, bo miliardy plemników giną :) Nie znam Biblii anie Testamentów, ale wydaje mi się ,że jest tam coś o tym ,że sex ma również zbliżać i cieszyć małżonków, a nie tylko służyć prokreacji.


Jeżeli kogokolwiek interesuje w czym leży problem to podaję link. Jest coś takiego jak grzech sodomski:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grzech_sodomski

Wolałem podać odnośnik bo nie lubię za bardzo pisać o rzeczach, które mnie osobiście obrzydzają. Jak napisałaś stosunek ma też zbliżać małżonków i temu służy naturalne planowanie rodziny.
http://www.embrion.pl/npr/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 gru 2009, 23:04
Lokalizacja
System Mustafar

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 gru 2009, 22:16
Czyli rozumiem ,że to jest zgodne z Twoimi przekonaniami. No cóż wobec tego mamy różne pojęcie grzechu, a ja mogę tylko powiedzieć ,że bardzo Ci współczuję, jeśli to jak mówisz Cię "obrzydza".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 08 gru 2009, 22:19
Wikipedia urosła do rangi katechizmu? :o

Separatysta napisał(a):Stosowanie gumek godzi bezpośrednio w 7 przykazanie.

Ale jak ktoś nie kradnie ich tylko kupuje w sklepie? ;)

Tak całkiem na serio teraz, pogadałabym chętniej o depresji niż o plemnikach, a jak będę chciała się dowiedzieć czegoś więcej o stosunku Kościoła do stosunków, to pójdę na nauki przedmałżeńskie, nie?

Proszę o powrót do tematu na mocy moich dziwnym trafem nie skasowanych uprawnień moderatorskich :P
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 gru 2009, 22:22
Wiesz Amy Lee, dziwnie jakoś ale chyba wróciliśmy do tematu, bo myślę sobie ,że Separatysta ma poważny z tym problem, bo skoro jego wiara zabrania mu cieszyć się sexem, a wręcz mówi ,że to jest obrzydliwe to jest wyjaśnienie jego problemów:)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 08 gru 2009, 22:51
No niektórym religijność pogłębia zaburzenia (np. prześladuje ich poczucie grzeszności), a niektórym depresję wzmaga brak wiary (np. uczucie pustki, braku wartości w świecie). Więc tutaj recepty nie ma.

Myślę sobie jacy my złożeni jesteśmy - ciało, dusza, umysł, psychika, świadomość, podświadomość... I chyba żadnego z tych aspektów nie można uleczyć oddzielnie.
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do