Depresja kontra Bog.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Depresja kontra Bog.

przez Kassiaa1410 04 gru 2009, 22:53
Mam pytanie... Czy Bog, kosciol, wiara, ksiadz... A konkretnie spowiedz moze sprawic ze poczuje sie lepiej i wszystko sie ulozy? Nie wiem w co wierzyc... A kiedy nie ma w co wierzyc to wierzy sie w Boga. Prawda? Pomozcie mi... Nie mam sily.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lis 2009, 20:14

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 04 gru 2009, 23:02
W depresji często męczy człowieka poczucie winy, więc spowiedź może go przynajmniej z tego odciążyć. Chociaż ksiądz i psycholog to zupełnie różne profesje.

Nie mniej jednak życzę księdza, który umie rozmawiać z osobami z depresją. Podobno się doszkalają w tym zakresie.
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

przez shadow_no 04 gru 2009, 23:09
Proponuje raczej wierzyć w swój potencjał i w swoją siłę. Wg. mnie boga czy jezusa takiego jak przedstawiają w piśmie św. nie ma, a to czy czujemy się dobrze czy źle zależy tylko i wyłącznie od nas.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Alienated 04 gru 2009, 23:13
Kassiaa1410 napisał(a):Mam pytanie... Czy Bog, kosciol, wiara, ksiadz... A konkretnie spowiedz moze sprawic ze poczuje sie lepiej i wszystko sie ulozy? Nie wiem w co wierzyc... A kiedy nie ma w co wierzyc to wierzy sie w Boga. Prawda? Pomozcie mi... Nie mam sily.

Z pewnością znajdzie się wielu takich, którzy stwierdzą, że jak najbardziej. Osobiście jednak próbuję się doszukiwać racjonalnych przyczyn swojego złego nastroju i konkretnych sposobów by temu ostatniemu zaradzić. W chwilach, że tak powiem, poczucia ostatecznej bezradności natomiast, zastanawiam się raczej, w którą stronę powinienem rzucić kamieniem w odwecie za wszystkie niepowodzenia, jakie mnie w życiu spotkały. Z mojego punktu widzenia poszukiwanie oparcia pośród wartości przytoczonych przez ciebie powyżej byłoby synonimem ostatecznej klęski. Nikogo jednak nie zniechęcam od obierania takiej właśnie drogi. Daleki też jestem od krytykowania postaw stojących w sprzeczności z moim własnym światopoglądem. Ostatecznie to właśnie nasze dobre samopoczucie powinno być dla nas priorytetem i wszystko jedno, za pomocą jakich środków próbujemy ów cel osiągnąć. Grunt by metoda okazała się przynajmniej po części skuteczna:)
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 04 gru 2009, 23:24
No może w sumie dziwnie tak byłoby wiarę stosować jako lekarstwo gdy inne pomysły zawodzą. Od wiary się raczej zaczyna, a cała reszta jakoś się układa dookoła według tych sensów i wartości.

I tak na prawdę każdy w coś wierzy - jeśli nie w Chrystusa to np. w horoskopy, w miłość od pierwszego wejrzenia, w duchy, w siebie, w reklamę Deprimu, w karmę czy w szczęśliwy numerek.

Serdecznie polecałabym jakiś przystępnie napisany podręcznik filozofii, żeby się trochę pozastanawiać nad bytem i niebytem, miejscem człowieka we wszechświecie, dobrem i celem. Zamiast myśleć tylko o swoich problemach popatrzeć trochę szerzej na świat. Tak, to pomaga.
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez LucidMan 05 gru 2009, 00:12
Wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się zrozumienie.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Depresja kontra Bog.

przez Amy Lee 06 gru 2009, 00:17
Przyuważyłam dzisiaj w księgarni ciekawą publikację w wersji audio o tym, jak radzić sobie z cierpieniem duchowym i jak je odróżnić od depresji. Czyli dla osoby, która ma życie duchowe (wierząca, się modląca), sprawy duszy a sprawy psychiki to nie jest to samo (albowiem starożytność jużeśmy dawno opuścili, gdzie psyche była) więc trzeba się odnieść do każdego z tych aspektów inaczej. Chociaż ja zawsze powtarzam, że w człowieku wszystko jest powiązane.
Amy Lee
Offline

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 06 gru 2009, 01:36
Jezus może sprawić że wszystko się ułoży! Jezus jest miłością drogą prawdą życiem...nadzieją...przecież wiara jest siłą i jeśli wierzysz to nie a nic co cię pokona...Wiara góry przenosi? Nie! ale Bóg tak! Słyszałaś o Kursie alfa? www.kursalfa.pl to taki 10tygodniowy kurs dla ludzi zagubionych i poszukujących sensużycia...Jest taki obraz który pokazuje Boga stukającego do drzwi bez klamki...dlaczego bez klamki? Bo klamka jest po jednej stronie...po twojej stronie i to od Ciebie zalerzy czy Bóg bedzie twoją prawdą miłością i życiem powiem Ci tylko że On bardzo tego chce ale wybur zostaje dla Ciebie..."Ci co zaufali Panu odzyskują siły..Otrzymują skrzydła jak orły biegną bez zmęczenia..." Powodzenia :smile:
Ps On Cie kocha cholernie mocno na tyle mocno że był wstanie poświęcić swojego syna właśnie po to byś ty mogła teraz żyć i twoich grzechów już nie ma bo Jezus już za nie umarł...Jesteś ty i jego miłość musisz tylko podjąć decyzje..http://www.youtube.com/watch?v=Tfk4P7T8fBI-obejrzyj to! On Cię kocha...!!!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez Majster 06 gru 2009, 09:39
No to opowiem cos z zycia:
1. Dawno temu, gdy mieszkalem jeszcze w internacie, mieszkal z nami w pokoju Bronek. Bronek modlil sie od pobudki do sniadania, od sniadania do wyjscia ze szkoly, pozniej po lekcjach az do obiadu. Po obiedzie odrabial lekcje i modlil sie do kolacji, a po kolacji wystawial rozaniec, ktory go calkiem z nóg powalal i Bronek nie mial sily sie juz nawet umyć. W sumie myć sie nie potrzebowal, zadna dziewczyna i tak nie miala szansy zobaczyc go w stanie innym niz modlitwa, ale czasem od niego zalecialo i w zwiazku z tym pokoj byl czesciej wietrzony. Niestety historia nie ma happy endu: Bronek zabujal sie w jakiejs pannie ktorej nie odpowiadalo jego podejscie do religii. Odkrecil sie wiec w druga strone i skonczyl na ulicy.
2. Bedac w szpitalu widywalem "kolka różancowe": polegalo to na tym, ze grono pacjentow "wierzacych gleboko" spotykalo sie gdzies w wiekszej grupie, spiewali sobie piosenki, wspolnie sie modlili itd. Niby nic zlego, prawda? Ale w rozmowie z innymi dowiedzialem sie ze te kolka to juz prawie etat, krotki pobyt w realu, spadek nastroju i powrot do szpitala.
Osobiscie uwazam, ze w przypadku powazniejszego problemu nie zostawiaj sprawy księdzu, tylko udaj sie do specjalisty. Szukanie pomocy w religii na dluzsza mete nie pomoze a tylko sie niepotrzebnie nakrecisz.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 06 gru 2009, 11:59
Hmmm według Ciebie religijność polega na klapaniu jakichś regułek od rana do wieczora? "Szukanie pomocy w religii na dluzsza mete nie pomoze a tylko sie niepotrzebnie nakrecisz." Tak się zastanawiam bo Ci wszyscy ludzie z problemami szukają pomocy u lekarzy psychologów przyjaciół rodziny i uważasz ze to im na dłuzszą mete pomaga? Myśle że nie bo jeśli tak właśnie by było to to forum świeciłoby pustkami...A przecież tak nie jest. To właśnie w Bogu na dłuższą mete można znalezc coś prawdziwego. Bo jeśli nie w Nim to gdzie?
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez madseason 06 gru 2009, 15:34
zależy w co wierzysz i czy wierzysz. moja odpowiedź: gdzie? we mnie samej, bo nie wyznaję żadnej religii.
...ale rozumiem, że ludziom wiara pomaga i jest potrzebna. WIARA a nie puste rytuały.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez iryss 06 gru 2009, 15:42
Dokłdnie świetnie to ujełaś WIARA A NIE PUSTE RYTUAŁY!
Zgadzam się z Tobą! Jeśli nie wierzysz to gdzie szukasz nadzieji?
Z kąd czerpiesz siłe? z siebie?
A jeśli już jej nie masz? Jeśli rozumiesz ludzi którym wiara pomaga to morze jest szansa że tobie również pomoże...?
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Depresja kontra Bog.

Avatar użytkownika
przez madseason 07 gru 2009, 11:37
jak już nie mam siły...staram się to po prostu przeczekać i przekonać samą siebie, że to tylko emocje, pomieszają mi trochę w głowie i miną..że to nie rzeczywistość, tylko moje czarne spojrzenie na nią. czasami zapisuję to jak się czuję, wtedy uwalniam się częściowo od tego...(działanie chyba podobne do modlitwy, kiedy mówisz do Boga i wierzysz, że Cię wysłucha).
a wczoraj przeczytałam Nowy Testament. patrzę jednak na niego jako na tekst kulturowy, nie Święty. myślę, że po prostu nie czuję w sobie tej religii. może kiedyś coś mnie natchnie.ale nie teraz. wierzącym życzę trwania w wierze. :)
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Depresja kontra Bog.

przez polakita 07 gru 2009, 12:13
Jest dla mnie znamienne że 99% osób chorych na nerwicę i depresję na tym forum jest niewierząca - niepraktykująca. Widzę w tym związek taki, że bez Boga człowiek się po prostu gubi.
polakita
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 8 gości

Przeskocz do