Czekajac na wyrok...

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Czekajac na wyrok...

Avatar użytkownika
przez Virginia 25 kwi 2006, 15:57
Walcze ze strasznym smutkiem, strachem i niepewnoscia...

Ktos bliski z mojej rodziny z ktorym praktycznie sie wychowywalam jak z bratem, mial straszny wypadek.
Chlopak 23-lata, pozyczyl skuter od kolegi, zeby sie przejechac w okol szkoly w mojej rodzinnej miejscowosci. To byl doslownie moment. Uderzyl w betonowy slup a nastepnie glowa o kraweznik.
Ma powazne uszkodzenie mozgu, strzaskana czaszke... operacja trwala 6 godzin w tej chwili jest w stanie spiaczki od zeszlego czwartku. Mieli go wybudzac wczoraj ale po tomografii komputerowej lekarz zdecydowal inaczej, bo sa zmiany. Trzymaja go lekami w tym stanie, jest podlaczony do respiratora.Jutro maja starac sie go wybudzac. Ale uszkodzenia sa bardzo powazne, wiec lekarze sami nie wiedza co to bedzie. Zreszta wlasna matka go nie rozpoznala. Twarz znieksztalcona, krwiaki.. to pewnie skutek wylewu krwii...

Jestem przerazona tym wszystkim, rodzina powiedziala mi dopiero wczoraj!! a ja nie moge przestac o tym myslec. Dzisiaj nie poszlam do pracy, tak zle sie z tym czuje.
Nie moge uwierzyc, ze to prawda. A najgorsze jest to,ze kask wisial na kierownicy.
Jezu zycie jest takie kruche. W jednej chwili wszysko moze zostac czlowiekowi odebrane.
Taka niepewnosc i strach to jest po prostu koszmar...

Sorry, ze sie tutaj uzalam ale musialam to z siebie wyrzucic...
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez anita27 25 kwi 2006, 16:03
Jezu az mi ciarki przeszly po ciele.Bardzo smutne ale to prawdw zycie jest takie kruche w jednej minucie jestesmy i cieszymy sie zdrowiem a w drugiej moze nas juz nie byc.W tej sytuacji kiedy ktos nam bliski jest powaznie chory lub mial wypadek czy umarl,kazdy z nas by to przezywal.Pozostaje mi zyczyc no coz mozna w takiej sytuacji:( przykro mi i juz.Pozdrawiam ciebie cieplo

[ Dodano: Wto Kwi 25, 2006 3:05 pm ]
czasem ulzy kiedy czlowiek sie wygada tez tak mam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez Virginia 25 kwi 2006, 16:20
Dziekuje. Chociaz najbardziej mnie boli, ze w pewnych sytuacjach po prostu nic nie mozna zrobic. Nie mozna pomoc, chociazby sie chcialo nie wiadomo jak bardzo.
Po prostu nie wyobrazam sobie nawet konsekwencji tego wypadku...

Lekarz napomknal, ze prawdopodobnie straci wzrok i byc moze mowe. Nie wspominajac o innych powiklaniach.Rodzina przygotowuje sie na najgorsze.

Ja po prostu nie moge w to uwierzyc. Docieraja do mnie fakty, ale nie potrafie sobie tego wyobrazic.

Mam jeszcze nadzieje, ze po prostu sie obudzi, potluczony i obolaly, ale ten sam czlowiek, ktorego znalam tyle lat.

Mam nadzieje. Mam nadzieje.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Virginia 26 kwi 2006, 12:23
Dziekuje Michael.

Jest jakas nadzieja. Chociaz caly czas jest w spiaczce i lekarze zdecydowali, go nie wybudzac, bo czekaja go jeszcze dwie operacje. Prawdopodobnie rekonstrukcja kosci czaszki.
Ale on slyszy! Podobno jak sie go trzyma za reke i do niego mowi, delikatnie ja sciska.
Jego mama opowiadala mu o urodzinach jego siostry niedlugo i on sie poplakal! Nie mogla w to uwierzyc i zapytala lekarza czy to mozliwe, zeby on slyszal. Lekarz powiedzial, ze tak bo on wykonuje drobne polecenia, ktore oni mu kaza zrobic. Rusza nogami i rekoma.
Calej rodzinie dalo to duzo wiary w to, ze wroci normalnosc i on z tego wyjdzie. Jednak nie wiadomo co z oczami i mowa. Bo uszkodzenie jest naprawde duze...
Ale podnioslo mnie to na duchu. Wszystkich podnioslo.

Myslalam o tym duzo i w takich chwilach, mozna jedynie przesylac takiej osobie duzo dobrej energii, zyczyc jej z calego serca, zeby wszystko dobrze sie skonczylo.

[ Dodano: Nie Kwi 30, 2006 11:31 am ]
Jest juz poprawa. Obudzil sie. Mowi. Podobno cos widzi, ale bardzo zle. Ma strzaskane oczodoly, wiec na razie trudno stwierdzic co bedzie ze wzrokiem.
Jednak najwieksze zmartwienie dla rodziny, jest to, ze on np chwile kojarzy, tak jak by wiedzial gdzie co i jak, a za chwile wypala cos bez ladu i skladu. Np chce isc do domu, albo zaczyna mowic od rzeczy.
To naprawde przerazajace. Wszyscy maja nadzieje, ze to na skutek szoku, konskich dawek lekow... Ciagle nie wiadomo jak obrazenia mozgu wplyna na jego funkcjonowanie w przyszlosci.

Ale najwazniejsze, ze zyje, nie ma powaznej nie sprawnosci fizycznej. Wszystko goi sie szybko. Mozna powiedziec, ze najgorsze juz za nim. Przeniesli go na normalny oddzial.
Moze nie bedzie tak zle.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do