wiara a seks

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez marcja 15 lis 2010, 23:38
niemądry napisał(a):, możesz przeczytać rozdział w internecie, jest bardzo krótki. A. Kępiński nie potępia ani nie pisze co wolno a czego nie wolno ale mówi jak pewne zachowania odziałują na naszą psychikę.



Zaraz poczytam...
Ale nie rozumiem zupelnie tego upartego wmawiania,ze masturbacja czyni szkody w psychice. Powstala strona onanizm.pl, traktujaca o tym temacie, a dlaczego nie powstala strona: maniacyinteretowi.pl, nalogowigracze.pl, pracujacypo16hnadobe.pl. Przeciez takie zachowania, maja tez bardzo negatywny wplyw na psychike i kontakt jednostki z otoczeniem, a jakos nie widze, zeby te zachowania byly tak pietnowane, jak onanizm.

[Dodane po edycji:]

niemądry napisał(a):marcja, dla mnie zwyczajne jedzenie samemu a jedzenie w samotności gdy jest się spragnionym towarzystwa to dwa różne stany.



Wtedy zgadzam sie z Toba! Ale ja zwykle chce jesc, bo jestem glodna, a nie spragniona towarzystwa. Podobnie masturbuje sie, bo chce rozladowac poped, a nie byc blisko kogos i poczuc sie kochana. Znaczy tego drugiego tez chce, ale w zupelnie innych sytuacjach.

Jesli jestes glodny, a nikogo obok Ciebie nie ma, to co? Nie bedziesz w zw. z tym jadl wcale? ;)

[Dodane po edycji:]

Czy dobrze wyczytalam, ze ksiazka Kepinskiego jest z 1988 roku???????? :shock: Ze tez ktos wobec tego sie jeszcze na niej opiera...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez linka 16 lis 2010, 00:12
niemądry, ale ty nierozerwalnie łączysz popęd płciowy z potrzebą bliskości.......czy zawsze tak musi być?
marcja napisał(a):Ale ja zwykle chce jesc, bo jestem glodna, a nie spragniona towarzystwa. Podobnie masturbuje sie, bo chce rozladowac poped, a nie byc blisko kogos i poczuc sie kochana. Znaczy tego drugiego tez chce, ale w zupelnie innych sytuacjach.

Dokładnie :D
Onanizm nie ma zastępować bliskości, bycia z kimś tylko ma zaspokajać pierwotną naturalną potrzebę spełnienia seksualnego. Bycie z kimś blisko związanym nie zastąpi nam też nigdy seksu, nie da się zaspokoić popędu płciowego bez stosunku, onanizacji, orgazmu.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez marcja 16 lis 2010, 00:13
Alez zgadzam sie ze wszystkim,co teraz napisales. Ale jak juz kiedys pisalam w innym watku to brak milosci i samotnosc ( czytac brak partnera) sa "zle" dla czlowieka ( przynajmniej dla wiekszosci) a nie masturbacja sama w sobie-ona jest tylko wynikiem wyzej wymienionego. Czlowiek bez partnera sam spi (chyba,ze spia u niego czasem przyjaciele, czy rodzina), sam je (oprocz sytuacji, gdy robi to ze znajomymi), sam oglada TV (chyba, ze kogos akurat zaprosi) i tym samym sam zaspokaja swoj poped seksualny (chyba, ze zdarzy mu sie przygodny seks z nowo poznanym znajomym/znajoma lub wezmie sobie prostytutke) ... Dla mnie to wszystko logiczne. Nie jestem nienormalna-znaczy troche moze jestem, bom nerwicowiec..;))- ale nie podejde do faceta na ulicy mowiac: "Wez mnie teraz" ( bo wskazane wedlug Kepinskiego jest prezentowac postawe "od";)) Tak wiec coz...jak sie nie ma, co sie lubi,to sie lubi, co sie ma :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez harpagan83 16 lis 2010, 09:28
Pomianowska napisał(a):harpagan83, ja pierdziu, ale lekarz Ci tak powiedział, że uprawiałeś autoerotyzm? Po czy to poznał? Po odciskach na dłoni?? :mrgreen: Sorki, ale jak coś takiego czytam, to samo się nasuwa, że idiota jakiś z niego!



Może Ci sie nasówać takie stwierdzenie, ale to renomowany Ortopeda światowej sławy, Świderski ma na Nazwisko, możliwe że jusz nie żyje, bo to człowiek starej daty był, i był doskonalym fachowcem. A poznać mógł po zachowaniu bódowie ciała, nie wiem miał swoje spoosby, jak by nie było to trafił w setno :bezradny:

[Dodane po edycji:]

a po czym np poznajesz geja po szerokiej dziórze w dupie? ;)
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: wiara a seks

przez Shadowmere 16 lis 2010, 09:48
niemądry, mnie się zdaje,że Ty za bardzo odnosisz temat do siebie......byc może jestes skazany na masturbację,podczas gdy bardzo potrzebujesz bliskości,uwagi,czulosci.Masturbacja NIGDY tego nie zastąpi.

Natomiast my wypowiadamy sie z perspektywy osób,ktore są kochane,chciane,mają z kim zjesc obiad,porozmawiac,do kogo sie przytulic i z kim spać..a masturbację traktują jako sporadyczne rozladowanie napięcia,a nie sposob na zapewnienie sobie uniesień i iluzji miłości..Dla osob samotnych onanizm jest marnym substytutem seksu,namiastką od ktorej latwo sie uzależniają,bo mają tylko ją...Dla osoby w dobrym związku,to tylko samotny gratis używany jedynie w kryzysie badz z powodu kaprysu..Nic zdrożnego czy chorego..Czasami ukochanego nie ma w pobliżu,więc można sobie ulżyć marząc o nim.. :oops: :D

Wierzę,że nadmierna masturbacja może byc szkodliwa czy wyniszczająca,jak każdy nałóg..I nie ma w tym moim zdaniem nic odkrywczego..Jeżeli ktos nalogowo i kompulsywnie wali łbem w ściane,albo ściera z biurka nieistniejace okruchy-to też nic dobrego z tego nie wyniknie.
Shadowmere
Offline

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez harpagan83 16 lis 2010, 09:55
Shadowmere, no o tym też wczesniej mówiłem :smile: , Że mastórbacja jest ok, np w czasie rozłąki z partnerem, np pojechał w delegacje ;) , Ale jeżeli ktoś od okresu dojrzewania robił to tylko z własną ręką i komputerem, albo czaspoismami to w przyszłosci może mieć problemy z życiem seksualnym, z powodu utrwalonych złych nawyków. I myślę że o tym dobzi seksualodzy powinni mówić, a nie propagować masturbację jako zajebistego, bo tak nie jest do końca : )

[Dodane po edycji:]

masturbacja też jest wskazana w momęcie durzego pobudzenia seksualnego, np przy pieszczotach z partnerką, i braku realizacji stosunku, objawy ból jąder, podbrzusza, w tedy dla przywrócenia naturlnego stanu rękaw jest wskazany :mrgreen:
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: wiara a seks

przez polakita 16 lis 2010, 11:04
linka napisał(a): onanizacja

słyszałam o "masturbacji" i "onaniźmie" ale jeszcze nigdy o "onanizacji", ciekawe słowotwórstwo ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez harpagan83 16 lis 2010, 15:28
Najgorsze w tym wszystkim, ze liberalni lekarze, porównują nasze zachowania seksualne do zwierząt, co jest podstawowym błędem, zapominajac że zwierzęta, są aktywne seksualnie przez pewien okres czasu w czasie rui, a człowiek jest aktywny cały czas. A pozatym człowiek ma bardziej rozwiniętą psychikę i uczucia, działa bardziej świadomością niz instynktami, podczas gdy zwierzęta działają w 90% instynktem.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: wiara a seks

przez nnn 16 lis 2010, 15:39
jak mawiał św. Łukasz ręką ptaka nie oszukasz :)

Mas-turbacja

Autoerotyzm

Autoerotyzm

Autoerotyzm w wieku młodzieńczym jest zjawiskiem tak powszechnym, że podobnie jak tendencje homoseksualne tego okresu można go traktować jako zjawisko normalne w rozwoju życia seksualnego. Patologia schizofrenicznego autoerotyzmu polega na tym, że droga do dalszego rozwoju została zamknięta. Chory nie ma odwagi nawiązać kontaktu erotycznego. Zamyka się on w erotyce marzeniowej; kontakt z rzeczywistością jest tak przykry, jałowy i pusty, iż może ją tylko skalać i zniszczyć. Świat erotyczny staje się z konieczności tworem fantazji, a samo wyładowanie seksualne jako akt budzący uczucia negatywne - w stosunku do samego siebie, na zasadzie mechanizmu obronnego - "co złe to nie moje" - zostaje zepchnięty ze sfery podmiotowej w przedmiotową (ciało staje się przedmiotem i ulega automatyzacji). Masturbacji nie towarzyszą marzenia erotyczne, staje się ona czynnością mechaniczną, nawykową, dokonywaną nieraz z częstością przekraczającą wyobrażenia o seksualnej wydolności (zdarza się, że chroniczni schizofrenicy masturbują się kilkanaście razy dziennie). Niekiedy znów, przeciwnie, samogwałt jest jednym ze sposobów poniżenia siebie, wzbudzenia jeszcze większego wstrętu i nienawiści do samego siebie. Rozszczepienie między fizjologią życia seksualnego a jego sferą uczuciowo-marzeniową jest zbyt silne, by masturbacja rozładowywała napięcie uczuciowe związane z erotycznymi marzeniami. Osłabia ona jednak i tak nikłe tendencje chorego do kontaktowania się ze światem społecznym, zarówno na skutek poczucia winy, które wywołuje i które przeradza się w urojenia (wszyscy wokół wiedzą o jego nałogu), jak i na skutek pozbawienia go tak istotnego motywu kontaktów społecznych, jakim jest chęć erotycznego wyładowania. Kontakt seksualny ma duże znaczenie dla afirmacji obrazu własnego ciała. Widzi się je oczyma swego partnera. Odgrywa tu rolę atmosfera tajemnicy, która otacza życie seksualne, i która w pewnym stopniu otacza też własne ciało. Tęsknota za cielesnym zbliżeniem jest też tęsknotą za sprawdzeniem własnego ciała, własnej męskości czy kobiecości. Przymiotnika "cielesny" w wielu językach używa się zastępczo zamiast "płciowy", język więc oddaje ścisły związek cielesności z seksualnością. Brak sprawdzianu w postaci kontaktu seksualnego sprawia, że obraz ciała jest jakby nie wykończony, brakuje tego, co decyduje o jego wartości. W takiej sytuacji łatwo tworzą się hipochondryczne koncepcje.



Automatyzacja

Masturbacja stwarza fałszywy obraz ciała, a wskutek tego, że wyładowanie seksualne następuje w drodze prostej, mechanicznej aktywności - obraz ciała ulega też mechanizacji. Zjawisko to obserwuje się czasem w rysunkach schizofrenicznych, w których ludzkie ciało przybiera formę skomplikowanego automatu. Nie jest też wykluczone, że w powstaniu takiego obrazu ciała odgrywają rolę wpływy kulturowe - jest on dość typowy dla cywilizacji technicznej. Techniczne spojrzenie na świat obejmuje też obraz własnego ciała. Wydaje się jednak, że w schizofrenii istotnym czynnikiem jest automatyzacja życia seksualnego polegająca na tym, że dzięki masturbacji ma się poczucie kierowania aktem seksualnym. Poczucie to przenosi się na całe ciało, staje się ono maszyną podporządkowaną własnej woli. Ma tu też znaczenie schizofreniczny autyzm przez odcięcie się od otaczającej rzeczywistości; terenem wolicjalnego działania staje się własne ciało, zmienia się w przedmiot - maszynę, którą można dowolnie kierować. W ostrej fazie chorzy czasem odczuwają moc kierowania swymi fizjologicznymi funkcjami.



Magia

Poczucie całkowitego podporządkowania ciała własnej woli łączy się zwykle z poczuciem wszechmocy, tak jakby własne ciało wypełniało świat otaczający - kierując nim, chory kieruje całym światem. Przypomina się zachowanie magów, cyrkowych hipnotyzerów itp.; zanim przystąpią oni do magicznego działania na otoczenie, demonstrują swą moc nad własnym ciałem - wstrzymują oddech, nadymają się, wpatrują się w jeden punkt. Nie można jednak bezkarnie przekraczać granic władzy. Pełnia władzy nad własnym ciałem i światem mści się nad chorym w ten sposób, że przechodzi on w ręce fikcyjnego otoczenia. Z wszechmocnego władcy staje się bezwolnym automatem, kierowanym przez siły z zewnątrz. Nie może kierować własnym ciałem; władzę nad nim ma już ktoś inny. Fakt, że ręka, noga, usta itd. wykonują ruchy niezależnie od woli, skłania do magicznej interpretacji świata. Tylko magia może dawać efekty nie mieszczące się w ramach zwykłego doświadczenia. Magiczny aspekt ciała tworzy się wówczas, gdy dzieją się z nim niezwykłe rzeczy. Niezwykły jest ruch wykonany wbrew własnej woli, gdyż jest się przyzwyczajonym od najwcześniejszego okresu życia do kierowania swoimi ruchami. Niezwykłe jest też każde doznanie cielesne, przyjemne czy przykre, którego przyczyny nie umie się wytłumaczyć. Nagle odczuty ból głowy, serca, brzucha itp., którego charakter nie przypomina dotychczasowych sensacji bólowych, budzi niepokój, skłania do magicznych interpretacji - dzisiaj rak, dawniej rzucanie uroku, kara boża itp. Cechą magii jest nieproporcjonalny stosunek przyczyny do skutku; mały wysiłek - ruch ręki, wypowiedzenie zaklęcia - daje nieprzewidziany efekt. Posiadanie zdolności magicznych zawsze nęciło człowieka. W dążeniu do władzy magicznej można doszukać się pewnego lenistwa, osiągania dużych rzeczy małym wysiłkiem, ale z drugiej strony było ono bodźcem do poszukiwań naukowych i współczesna technika jest rezultatem tego dążenia. Autoerotyzm daje w pewnej mierze poczucie magicznej władzy nad własnym ciałem - małym wysiłkiem osiąga się przeżycie zbliżone do rozkoszy kontaktu seksualnego, unikając wszystkich trudności i upokorzeń związanych ze zdobyciem partnera. Poczucie magicznej mocy nad własnym ciałem jest niebezpieczne, gdyż, jak wspomniano, może rozszerzyć się na świat otaczający. W marzeniu wszystkiego w nim można dokonać. A gdy świat realny staje się nie do zniesienia, może dokonać się psychotyczne przesunięcie poczucia rzeczywistości. Realny staje się wówczas świat marzeń i snów. Autoerotyzm ułatwia przesunięcie poczucia rzeczywistości, jest jakby namacalnym dowodem, że można małym wysiłkiem osiągnąć duży efekt, czyli że rzeczywiście ma się władzę magiczną.


Zrozumienie tematyki seksualnej w świecie schizofrenicznym wymaga, jako wstępu, wczucia się w atmosferę wczesnej młodości, na jej podłożu rozwijają się bowiem koncepcje schizofreniczne. Najbardziej może typową cechą erotyki wczesnomłodzieńczej jest dysproporcja między marzeniem a możliwością jego realizacji. W związku z przełomem hormonalnym okresu pokwitania dynamika marzeń erotycznych jest większa niż w innych okresach życia. Nie zawsze marzenia występują w formie jawnej, ich treść może ulec stłumieniu lub sublimacji. Jednocześnie wszelkie formy ich realizacji są niewspółmiernie nikłe, a najłatwiejsza z nich - autoerotyzm - wzbudza uczucie negatywne do własnej osoby i do życia seksualnego. Tworzy się schizis między marzeniem erotycznym a jego realizacją. Marzenia są piękne, a rzeczywistość życia płciowego - odrażająca. Hamulce natury społecznej pogłębiają to rozszczepienie. Atmosfera tajemniczości i intymność, która u większości kręgów kulturowych otacza życie płciowe, a w pewnym stopniu istnieje też u niektórych gatunków zwierząt, pobudza fantazję do tworzenia nierealnych obrazów życia seksualnego. Nierealność wyolbrzymia proporcje. Dochodzi do demonizacji życia seksualnego. Występuje ona silniej u chłopców niż u dziewcząt. Zasłona tajemnicy, oddzielająca przedmiot pożądania od pożądającego, sprawia, iż obok biologicznie uwarunkowanej tendencji "do" rodzi się tendencja o kierunku przeciwnym. Przedmiot pożądania budzi równocześnie lęk i agresję. Kobieta staje się "narzędziem szatana", Vehini-hai, która niezwykłą urodą zwabia mężczyzn po to, by po miłosnych uniesieniach ich pożreć, czarodziejką, wampirem itp. W mniej demonicznej formie staje się tą, która może ośmieszyć, a ośmieszenie jest społecznym uśmierceniem, i która wymaga od chłopca heroicznych czynów, walki o nią i zwycięstwa. Pewną obroną przed ambiwalentnym nastawieniem do obiektu miłości jest rozszczepienie go na dwa odrębne przedmioty: "kobiety-ideału" - tej, która zaspokaja wzniosłe uczucia i marzenia, uosobienie piękna, dobra itp., i "kobiety seksu" - tej, która zaspokaja zmysły i "niskie" pożądania. Nie bez wpływu na kształcenie się życia seksualnego są panujące w danej epoce czy kręgu kulturowym wyobrażenia i normy społeczne. Rozszczepienie dotyczy też obrazu własnego ciała. Genitalia stają się odrębną, autonomiczną całością, rządzącą się swoimi nieznanymi prawami - przynosząc rozkosz, ale też niepokój i cierpienie. Koncentrują na sobie uwagę i uczucia. Nastawienie do nich jest ambiwalentne: wielbi się je i nienawidzi. Napięcie sprzecznych uczuć bywa tak silne, że marzy się o kastracji jako jedynym sposobie uwolnienia się od stałego źródła niepokoju. Ale też są one atrybutem męskiej siły, bez nich grozi społeczne ośmieszenie. Odcięcie penisa jest jedną z częstszych form schizofrenicznego samookaleczenia. - Schizofrenia - A. Kępiński
nnn
Offline

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez linka 16 lis 2010, 15:39
Hmmm a ja tam jestem pewna, ze są gatunku na ziemi - homo sapiens oraz delfiny które od zawsze uprawiały seks nie tylko w celu prokreacji ale także , a czasem tylko i wyłącznie dla przyjemności...wiec ten argument odpada:
niemądry napisał(a):Pierwotną, naturalną potrzebą jest seks związany z prokreacją. Seks dla przyjemności (w sensie "nadmiarowy") to przywilej tych, którzy mogą sobie pozwolić na trwonienie energii.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: wiara a seks

przez LitrMaślanki 16 lis 2010, 15:42
harpagan83, Czy jesteś pewien? w wypadku ludzi okres owulacyjny powtarza się około 13 razy w roku .
W wypadku zwierząt (większości gatunków ) znacznie rzadziej. Wiec może to jest powód innej intensywności ?
Należny tez rozróżnić umiejętność posługiwania się instynktem a czerpanie przyjemności świadomie.( w świecie zwierząt tez istnieją takie zjawiska np;delfiny potrafią bawić się seksualnie z delfinami innych gatunków a także z ludźmi)
LitrMaślanki
Offline

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez harpagan83 16 lis 2010, 16:06
LitrMaśalanki,
litr maślanki psy też chętnie wyliżą Cipkę swojej włąścicielce, ba nawet będą o nią zazdrosne i będą ją traktować jak swoją sukę, ale to nie zmienia faktu że zwierzęta działają w tych sprawach głownie instynktem, nie mają poczucia wstydu czy moralności. A nie wątpliwie seks jest dla zwierząt przyjemny tak jak dla ludzi. tylko zwierzęta nie planują plodzenia dzieci tak jak z reguły robią to ludzie, każdy akt płciowy u zwierząt podyktowany jest chęcią rozłądowania popędu. Są też zwierzeta, które maja naturę monogamistyczną np. Łabędzie, Gołębie.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez MOCca 16 lis 2010, 17:21
Dobrze, że są jeszcze na świecie aseksualni. 8)
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: wiara a seks

Avatar użytkownika
przez MOCca 16 lis 2010, 17:28
Patologia? :roll:
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do