Pogrzeb

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez Riot Grrrl 06 maja 2008, 16:19
Akin, to straszne, że byłaś świadkiem śmierci... ja bym się nigdy chyba nie pozbierała po takim widoku:(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
05 maja 2008, 10:47

Re: Pogrzeb

przez Amy Lee 06 maja 2008, 18:37
jaaa napisał(a):czy kos z was- z osobowscia depresyjna/nerwicowa byl na pogrzebie?

Ja byłam nie raz i nie dwa. Mogę pokrótce opisać niektóre z nich.

Pierwszy raz na pogrzebie dziadka, miałam 7 lat, w ogóle do mnie nie docierało, o co chodzi, nie płakałam.

Nie długo po tym byłam na pogrzebie cioci i przejęta byłam głównie tym, że mam dać mojej kuzynce prezent, bo będzie smutna (bo to jej babcia była).

Jak byłam starsza zorientowałam się, że nie potrafię płakać na pogrzebach, tylko w tedy kiedy ja się czegoś boję albo mnie ktoś zrobi przykrość...

Potem stwierdziłam, że łatwo godzę się ze śmiercią starych ludzi, ale nie takich których czas jeszcze nie nadszedł. Pojechałam na pogrzeb kuzyna, który był w moim wieku (wtedy niecałe 16), ostatni raz widzieliśmy się chyba jako dzieci, więc zniosłam to spokojnie. Pamiętam jednak, że wracaliśmy w nocy w ogromnej mgle i było dziwnie, dziwnie...

Moja babcia zmarła kilka lat temu, miała ponad 80 lat i na prawdę nie chciało jej się żyć. Na pogrzeb poszłam bez problemu natomiast stanowczo odmówiłam pójścia do domu pogrzebowego "pożegnać się" jak oni to mówili... No nie i koniec.

Odmówiłam też wyjazdu na pogrzeb kuzyna, który miał lat niewiele ponad 40 i parę razy w tygodniu nas odwiedzał, zwykle coś załatwić, ale był jednym z najczęstszych gości, a myśmy byli jego najbliższymi ludźmi tutaj. Pochowali go w jego rodzinnym mieście, a ja nie pojechałam, bo się czułam OKROPNIE.

Potem odeszła większość starszych osób z naszej rodziny. Kiedy ich widywałam po raz ostatni tak coś czułam, że możemy się więcej nie zobaczyć. Na pogrzeby chodziłam spokojnie.

Przepraszam za idiotyzm i groteskowość sytuacji którą teraz opiszę, ale na jednym pogrzebie poznałam chłopaka, w którym się zakochałam... Jak się później kiedyś tam spotykaliśmy i się skończyło zanim się dobrze zaczęło, wtedy to miałam takie stany lękowe, że aż się na forum zapisałam.
Niedawno był też pogrzeb jego babci, którą niby w zasadzie moja rodzina zna, po długim wahaniu oczywiście nie poszłam.

No i to tyle.

Przepraszam, że musieliście to wszystko czytać, nie sądzę, żeby to komuś pomogło.
Amy Lee
Offline

przez mala_ta 06 maja 2008, 19:01
Ja byłam na pogrzebie brata, czułam się tak jakby to była dla mnie obca osoba, nie mogłam płakać stałam i patrzyłam na trumnę :( Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie kogo straciłam :(( Do dzisiaj nie mogę się pozbierać :(
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 sie 2007, 15:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 06 maja 2008, 19:08
Dla mnie problem z pogrzebami polega na tym, że zazdroszczę osobie, która nie żyje :?
Pstryk
Offline

przez Akin 06 maja 2008, 19:44
Riot Grrrl napisał(a):Akin, to straszne, że byłaś świadkiem śmierci... ja bym się nigdy chyba nie pozbierała po takim widoku:(


ciężko było, nie wiedziałam co sie działo.Wiem tyle, ze miał niebieskie oczy gdy 'odchodził', a w rzeczywistości miał inny kolor oczu.
Na początku nic do mnie nie docierało, uświadomiłam sobie wtedy gdy ojciec robił reanimację, a matka dzwoniła po pogotowie, księdza i żonę znajomego. Potem wszyscy siedzieli tylko w milczeniu.
Akin
Offline

Avatar użytkownika
przez yoyo 06 maja 2008, 20:10
bethi napisał(a):Dla mnie problem z pogrzebami polega na tym, że zazdroszczę osobie, która nie żyje

to dopiero......przerażające ;)

ja przeżyłam pogrzeb swojego taty...nigdy więcej nie będę brała udziału w żadnym pogrzebie. Mogę iść na grób na drugi dzień, ale nie w dniu pochówku. Może egoistycznie - ale dla własnego zdrowia psychicznego (gdyż wiem, czym to pachnie - w moim przypadku).
I nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym była z kamienia
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
22 paź 2006, 20:00

Re:

Avatar użytkownika
przez scrat 11 maja 2008, 14:48
Riot Grrrl napisał(a):Akin, to straszne, że byłaś świadkiem śmierci... ja bym się nigdy chyba nie pozbierała po takim widoku:(

Pozbierałabyś się.

Mi kiedyś kobieta umarła na rękach. Nieudana reanimacja. Noc, wakacje, środek lasu... Uspokajałem ją że będzie dobrze, że zaraz przyjedzie pogotowie, potem straciła przytomność, zacząłem RKO, nie udało się, pogotowie przyjechało po pół godziny, stwierdziło zgon. Te jej oczy, najpierw spanikowane, potem coraz spokojniejsze aż w końcu szklane, nie reagujące na nic... To się śniło potem. I to poczucie winy że zawiodłem. Ale minęły lata, nie myślę już o tym.

Dziadek też odszedł przy mnie. Wtedy już nie zachowałem zimnej krwi. Płakałem, histerycznie ryczałem. A na pogrzebie właściwie nic do mnie nie docierało, jakieś takie otępienie totalne...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Pogrzeb

Avatar użytkownika
przez scrat 11 maja 2008, 14:52
Amy Lee napisał(a):Przepraszam za idiotyzm i groteskowość sytuacji którą teraz opiszę, ale na jednym pogrzebie poznałam chłopaka, w którym się zakochałam... Jak się później kiedyś tam spotykaliśmy i się skończyło zanim się dobrze zaczęło, wtedy to miałam takie stany lękowe, że aż się na forum zapisałam.

To nie jestem sam. Kiedy mój dziadek umierał, poznałem dziewczynę, której babcia zmarła w tym samym szpitalu w tym samym czasie. Do dzisiaj mamy kontakt. To taka specyficzna więź, kiedy oboje się rozumiemy, bo przechodziliśmy to samo...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Pogrzeb

przez Amy Lee 12 maja 2008, 17:07
scrat napisał(a):To taka specyficzna więź, kiedy oboje się rozumiemy, bo przechodziliśmy to samo...

Akurat w moim i jego przypadku takim przeżyciem nie była śmierć tej osoby, tylko raczej szkoła, relacje z ludźmi, później dużo, dużo emocji, problemów, braku kontroli nad własnym życiem. A to, że spotkaliśmy się akurat na pogrzebie dopełnia groteski naszej znajomości.
Amy Lee
Offline

Re: Pogrzeb

Avatar użytkownika
przez jaaa 12 maja 2008, 20:33
screat pracujesz jako lekarz albo ratownik?taki maly ot;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Pogrzeb

Avatar użytkownika
przez scrat 12 maja 2008, 20:50
jaaa napisał(a):screat pracujesz jako lekarz albo ratownik?taki maly ot;)

Kompletnie inna branża :) Chociaż uważam że każdy powinien przejść obowiązkowe szkolenie z pierwszej pomocy, dobrze że chociaż kierowcy przechodzą...

Po prostu byłem jedyną osobą w okolicy, która zachowała zimną krew i umiała przeprowadzić RKO, reszta (mąż umierającej i moja lepsza połowa) spanikowała. Ciekawe ile z tego mojego spokoju wynikało z leków które wtedy bałem :)

Za to mama jest lekarzem.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Pogrzeb

przez Pstryk 17 maja 2008, 09:28
Wczoraj wracając do domku z pracki zobaczyłam leżącego na chodniku człowieka. Zatrzymałam się i podeszłam, na szczęście żył - był tylko zalany w trupa :? Szturchłam go i się ocknął ale nie zamierzał sobie przerywać. Podjechałam do sklepu obok i spytałam, jak długo tam już leży i czyby nie wezwać jakąś Miejską czy pogotowie, a oni mi - od dwóch godzin i po co :?: :? W międzyczasie przejechało parę aut i nikt się nie zatrzymała - mieli tylko niezły ubaw :?
Pstryk
Offline

Re: Pogrzeb

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 maja 2008, 01:20
Ludzie są bezduszni nikt się nie zainteresuje leżącym czlowiekiem....a zresztą nawet jak jest pijany to co z tego ...przecież moglo mu coś być...
Ja miałem podobna sytuacje w pociagu,facet który był w rzędzie obok mojego leżał nieruchomo
zawołałem innego gościa żeby mi pomogł coś z nim zrobić to on podszedł do niego powiedział że jest pijany bo cuchnie od niego i zostawil mnie z tym gościem...na szczęście coś tam mamrotał ten co był pod wpływem więc doszłem do wniosku że śpi i nic mu nie jest....ale przez to że sobie usnął zamiast na swoją stacje pojechał 60 km dalej,\\\<nie dało sięgo wybudzić za nic w świecie po prostu aztak był pijany....>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Pogrzeb

Avatar użytkownika
przez anonim 19 maja 2008, 13:35
Wczoraj wracając do domku z pracki zobaczyłam leżącego na chodniku człowieka. Zatrzymałam się i podeszłam, na szczęście żył - był tylko zalany w trupa :? Szturchłam go i się ocknął ale nie zamierzał sobie przerywać. Podjechałam do sklepu obok i spytałam, jak długo tam już leży i czyby nie wezwać jakąś Miejską czy pogotowie, a oni mi - od dwóch godzin i po co :?: :? W międzyczasie przejechało parę aut i nikt się nie zatrzymała - mieli tylko niezły ubaw


W mojej okolicy śpiące żule to normalka, ja też się nimi nie przejmuje. Może jestem bezduszny, ale oni od rana siedzą pod sklepem i chleją, zachowują się prymitywnie przeklinają, głównie dziewczyny komentują("a ta ma fajną dupe"), niszczą przystanki, załatwiają swoje potrzeby w miejscach publicznych, pijani jeżdżą autobusem, wielu z nich to po prostu złodzieje- niektórzy siedzieli z tego powodu w więzieniu. Sam nawet widziałem jak z mojego ogródka jeden żul kradł warzywa, ale go pogoniliśmy za to. Wyrzucają śmieci, w okolicy jest pełno pustych butelek i kartonów po tanich winach/piwach/wódkach. Jeszcze się przejmować takimi ludźmi...To nie na moje nerwy. Z tym nic nie da się zrobić, oni od lat chleją i tego już nie zmienią.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do