We were born, born in the 80's... (PRL)

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Sorrow 23 wrz 2007, 18:55
Za moich też. Dlatego na początku się dzwoniło do drzwi i się zbiegało po schodach :P .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Goplaneczka 23 wrz 2007, 19:31
Hihihi
Ja pamiętam, jak pierwszy raz byłam z prababcią w Warszawie, jeszcze w PRL. Ruchome schody na Centralnym!!!! :mrgreen: Jeździłam z babunią pól dnia nimi :mrgreen: :mrgreen:
I windy-dla dzieciaka z małej wioski to była radocha :mrgreen: :mrgreen:
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Szczur 26 wrz 2007, 16:35
Polina napisał(a):A mi się właśnie przypomniały przedpotopowe autobusy-ogórki

Ogórki kursowały jakoś początku lat 80. Ja za to pamiętam Ikarusy w oryginalnych barwach: biało - czerwono - białe i bilety dwustronnego kasowania oraz linię pospieszne oznaczane literami. W Warszawie zrezygnowano z tego jakieś 15 lat temu.
dżejem napisał(a):Jak to było... "A teraz drogie dzieci pocałujcie misia w dupę"

To chyba był "Miś z okienka" ;)
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 26 wrz 2007, 16:59
Goplaneczka napisał(a):Ruchome schody na Centralnym!!!! Mr. Green

Nom. a my jeździliśmy w DH Renoma we Wrocławiu. To była największa radocha dla wycieczki szkolnej z zabitej wioski. Ludzie mieli takie dziwne miny jak takie stado "baranków" leciało na te schody. :mrgreen:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Szczur 27 wrz 2007, 18:58
dżejem napisał(a):Szkoda tylko, że w sieci nie ma nigdzie tego nagrania- sprawa by się wyjaśniła

O ile w ogóle ono istnieje, bo program szedł na żywo, a kasety emisyjne w PRL były wielokrotnego użytku i wiele niepowtarzalnych programów bezpowrotnie przepadło.
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 05 paź 2007, 18:08
Ja to najbardziej pamiętam takie butle z nabojami na gaz i do sklepu się chodziło i wymieniało naboje na nowe i taka była woda sodowa,albo jeszcze pamiętam oprócz Donaldów czekoladę (była gruba) ale smakiem nie przypominała czekolady tylko coś innego takiego gumowego.Aha no i jasmaczniejsze to było Gronowit, to było takie coś granulowane różowe (tak jak teraz herbatki rozpuszczalne) jadaliśmy to na surowo ale to było pyszne :mrgreen: .Albo jeszcze pamiętam jak z kolegami podbieraliśmy z domu surowe galaretki i podjadaliśmy je na surowo, to były czasy ale teraz to bym tak tej galaretki nie zjadła :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez korres1 07 paź 2007, 22:09
A pamiętacie, że dzieci naciągały lekarzy na Vibovit i Visolvit, bo brakowało słodyczy? Jedliśmy tego sporo. Scena z Visolvitem jest nawet w filmie Blaszany Bębenek, dziewczyna na plaży z chłopcem pluje na rękę i jej puchnie i bąbelkuje ten Visolvit...
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Goplaneczka 08 paź 2007, 09:48
ooo, vibovit był dobry.
Była też taka żółta pasta w tubce z witaminami, była przepyszna. PO ilościach, jakie zjadłam, już nigdy nie powinnam mieć grypy.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 08 paź 2007, 22:13
OOO ja pamiętam ten vibowit. Nawet jak dzis pamiętam że poszłam w czasie mszy w niedziele do znajomego mamy lekarza i poprosiłyśmy aby zapisał nam go na receptę :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez gusia 08 paź 2007, 23:06
Poza vibovitem namiętnie zajadałam się chlorochinaldinem i witaminą C :oops: chowanymi pod poduszką :lol:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 10 paź 2007, 20:56
OOOO pamiętam też chlorchinaldin. Potrafiłam razem z siostrą po całym opakowaniu tabletek dziennie wyssać one były super :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez korres1 13 paź 2007, 21:35
Też go jadłam w za dużych ilosciach. Ech, może to od tego mam teraz nierówno pod sufitem?
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez scrat 14 paź 2007, 18:18
Też lubiłem chlorchinaldin :P

Kiedy to zleciało...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez korres1 15 paź 2007, 23:30
Teraz czasem piję redbulla. Smakuje jak oranżada wyborowa.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości

Przeskocz do