Uzależnienie od "miłości"

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Uzależnienie od "miłości"

przez Ana_88 31 sty 2016, 15:37
Masturbow napisał(a):ja się poważnie pytam, bo terapia w tym względzie gówno daje, a im jestem starsza, tym dziura się poszerza, za niedługo będę mieć takie pojęcie o dojrzałych relacjach międzyludzkich, co ga ga ga i wymachiwanie grabkami:>


Niestety osobiscie tez mnie to dotyczy, a straszliwie tego nie cierpie.
Jak bym mogla to bym sie sama w dupe kopnela za to ze taka jestem. :szukam:
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

Uzależnienie od "miłości"

przez Ana_88 31 sty 2016, 15:39
emotikon - przez przypadek mi sie tam wj ebal
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

Uzależnienie od "miłości"

przez Ana_88 31 sty 2016, 15:42
A wogole to sie tak zastanawiam nad tym, czy da sie tak calkiem 'ozdrowiec' ze wszystkiego.
Bo wszystkie nasze zaburzenia skladaja sie jednak na Nas.
Jak sie czlowiek wszystkiego pozbedzie to co z niego zostaje??
Offline
Posty
475
Dołączył(a)
28 gru 2015, 21:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 31 sty 2016, 15:53
W moim przypadku nie chodzi o to, aby się tego pozbyć, tylko aby nie przeżywać nadmiernie i destrukcyjnie zaangażowania czy bliskości. Jestem potwornie nastawiona na odrzucenie i stąd pojawia się ucisk w splocie słonecznym, złe sny i niemożność funkcjonowania, a w końcu depresja. Tego nie chcę i to nie jestem ja, tylko lata przejmowania jakichś destrukcyjnych wzorców. Moja samoocena nie może być niższa, mimo że na logikę wiem, że nie jestem "taka znowu ostatnia" we wszystkim. Ostatnio na innych polach udało mi się uwierzyć trochę w siebie: wiem, że np. mogę być dobrym nauczycielem języka, naukowcem, przyjacielem, można nawet ze mną poszaleć na imprezie, ale jeśli chodzi o relacje z facetami - wszystko odczytuję na swoją niekorzyść i to mi sprawia ból.
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez Kontrast 31 sty 2016, 15:55
Masturbow, Psycholog malo ktory to przezyl i pisze jeszcze bardziej zawile w poradniku za pewne. Tu czytasz widzisz pustkę, chaos, identyfikacje. Potem widzisz pewne wspolne przemyslenia i rozwiazania ale faktem jest, ze to raczej dla wyjadaczy bardziej, jest tam masa smaczkow ktorych nie sposob zrozumiec jak sie nie bylo na terapii na uzaleznienia. Tego nonsensu terapii, tego jak trudno trafic, jak sie trzeba starac aby z tego cos wyniesc. A twoja psycho ci nie sugeruje czytanek?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez Siddhi 31 sty 2016, 16:07
Od zawsze ubóstwiam "Fabula rasa" Stachury, może nie w kontekście 'uzależnienia od miłości' (w znacznie szerszym kontekście), ale ten fragment - moim zdaniem - przynajmniej w części opisuje to o czym tu mowa, może komuś pomoże, zainspiruje, a przynajmniej nie zaszkodzi:

https://mobile.facebook.com/notes/pisar ... pl%2F&_rdr

o czarych dziurach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
01 lut 2015, 12:32

Uzależnienie od "miłości"

przez Krzysztof89EG 01 lut 2016, 15:29
Może to po prostu uzależnienie od endorfiny wydzielanej przy tego typu uniesieniach? Trochę tak jak z ludźmi uprawiającymi nałogowo sporty ekstremalne.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 lut 2016, 15:23
Lokalizacja
Morąg

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez bittersweet 01 lut 2016, 20:46
Krzysztof89EG, to nie takie proste, wtedy wystarczyłoby wymienić obiekt uzależnienia , np. partnera na sporty ekstremalne. Ja wiem, że z odwzorowuje w dorosłym zyciu toksyczną, uzależńiajaca relacje, która miałam kiedyś z rodzicem.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 02 lut 2016, 13:03
To fakt, ale moja terapeutka mi też zasugerowała, żebym się nie stygmatyzowała, bo każdy przypadek jest inny, itp. Podoba mi się natomiast, że jednym z typów uzależnienia od "miłości" jest unikanie bliskości. Dla mnie ma to duży sens.
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 02 lut 2016, 19:50
Porównując swoje "funkcjonowanie" z tym, co zawarte zostało w artykule podesłanym przez bittersweet, to nie wiem czy można mówić o "uzależnieniu od miłości", czy może mój przypadek jest inny?

W swoich związkach częściej wchodziłem w rolę "unikającego bliskości", niż "nałogowca kochania". A w takim układzie "bliskość = ciągłe opiekowanie się kimś", nawet kosztem siebie, własnych potrzeb. Czułem się bardziej opiekunem, niż partnerem. To z kolei zrodziło frustrację i niechęć do związków (czy relacji międzyludzkich w ogóle)...
Kilka lat temu przerażające stało się dla mnie odkrycie tego, że wg podobnego schematu funkcjonowałem w pracy czy w grupie na studiach: "jesteś tyle warty, ile dajesz z siebie"... nieważne, że własnym kosztem.
Z tego właśnie powodu mam wątpliwości czy można "to" określić "uzależnieniem od miłości"? Zauważacie podobny schemat funkcjonowania również poza związkami "miłosnymi"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 lut 2016, 20:32
Z tego właśnie powodu mam wątpliwości czy można "to" określić "uzależnieniem od miłości"? Zauważacie podobny schemat funkcjonowania również poza związkami "miłosnymi"?
Tak, ja jestem w relacjach międzyludzkich skłonna do poświeceń i dawania z siebie więcej niż powinnam. Na terapii zinterpretowano moje opiekowanie się innymi jako zamaskowanie własnej potrzeby otrzymania opieki i pomocy. No ale relacje zawodowe czy kolezanskie potrafie zakończyć jakoś bez zbędnego bólu, natomiast te zwiazkowe to dla mnie dramat.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 02 lut 2016, 21:14
Ana_88 napisał(a):Ale ja dziwacznie pisze. Nie bardzo mi wychodzi werbalizowanie swoich mysli. :?


Mi mówią,że nie mam stylu.I ortografii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 02 lut 2016, 21:20
Gods Top 10 napisał(a):Porównując swoje "funkcjonowanie" z tym, co zawarte zostało w artykule podesłanym przez bittersweet, to nie wiem czy można mówić o "uzależnieniu od miłości", czy może mój przypadek jest inny?

W swoich związkach częściej wchodziłem w rolę "unikającego bliskości", niż "nałogowca kochania". A w takim układzie "bliskość = ciągłe opiekowanie się kimś", nawet kosztem siebie, własnych potrzeb. Czułem się bardziej opiekunem, niż partnerem. To z kolei zrodziło frustrację i niechęć do związków (czy relacji międzyludzkich w ogóle)...
Kilka lat temu przerażające stało się dla mnie odkrycie tego, że wg podobnego schematu funkcjonowałem w pracy czy w grupie na studiach: "jesteś tyle warty, ile dajesz z siebie"... nieważne, że własnym kosztem.
Z tego właśnie powodu mam wątpliwości czy można "to" określić "uzależnieniem od miłości"? Zauważacie podobny schemat funkcjonowania również poza związkami "miłosnymi"?


Tu masz:
"Unikanie bliskości

Wydawać by się mogło, że unikanie bliskości to przeciwieństwo uzależnienia od „miłości”. Niestety jest to jedynie druga strona tego samego medalu. Najłatwiej wytłumaczyć to zjawisko na przykładzie zaburzeń związanych z jedzeniem. Uzależnienie od jedzenia może przejawiać się w dwóch skrajnych wzorcach – kompulsywnym jedzeniu (obżarstwo) oraz kompulsywnym unikaniu pożywienia (anoreksja). Unikanie bliskości jest właśnie takim nałogowym unikaniem przyjmowania i dawania „pokarmu” uczuciowego lub przymusem sabotowania prawdziwie intymnych więzi. Osobami o tym wzorcu uzależnienia od „miłości” kieruje lęk przed bliskością oraz, paradoksalnie, lęk przed odrzuceniem („zanim ty odrzucisz mnie – ja zrobię to pierwsza”). Unikanie bliskości może przejawiać się poprzez:
zakochiwanie się bez wzajemności w nieosiągalnych partnerach
wchodzenie w relację z niedostępnym emocjonalnie partnerem
kończenie relacji, kiedy zaczyna rodzić się prawdziwa intymność
unikanie otwarcia się przed partnerem z obawy przed byciem omotaną i osaczoną przez niego
preferowanie przelotnych romansów nad poważane zaangażowanie w związek
pozostawanie w relacji z więcej niż jednym partnerem, tak aby uniknąć głębszego zaangażowania z którymkolwiek z nich
zaangażowanie w aktywności poza związkiem (w hobby, pracę, inne uzależnienie, znajomych itd.) tak, aby uniknąć zaangażowania w związku
trzymanie partnera na dystans"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Uzależnienie od "miłości"

Avatar użytkownika
przez NN4V 02 lut 2016, 21:22
Gods Top 10 napisał(a):....Kilka lat temu przerażające stało się dla mnie odkrycie tego, że wg podobnego schematu funkcjonowałem w pracy czy w grupie na studiach: "jesteś tyle warty, ile dajesz z siebie"... nieważne, że własnym kosztem.
Z tego właśnie powodu mam wątpliwości czy można "to" określić "uzależnieniem od miłości"? Zauważacie podobny schemat funkcjonowania również poza związkami "miłosnymi"?

Dla mnie powyższe jest niejasne.
Można bardzo wiele dawać z siebie - w ocenie drugiej strony - przy nieznacznych kosztach własnych.
Można się spruwać, lecz w ocenie drugiej strony będzie to niewiele.
Twoja wypowiedź zawiera chyba wyłącznie Twoją ocenę kosztów własnych - jako znaczne, jeśli dobrze zinterpretowałem.
Nie zawiera wartościowania osiągniętych skutków.
Czyli osoba nieefektywna będzie mieć poczucie wykorzystywania przez otoczenie?
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 3 gości

Przeskocz do