Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Ponury fapper 09 maja 2015, 17:00
Ricah napisał(a):No niby tak. Tylko w ten sposob chcesz sie wyleczyc poprzez awersje do czynnosci, a w ten sposob mozesz sie nabawic latwo problemow w podobnych sferach zycia. Czujesz sie zdolowany przy orgazmie -> mozesz miec problemy z erekcja, gdy znajdziesz dziewczyne, bo kojarzysz orgazm jako cos negatywnego. Mozg nie zawsze wylapuje szczegoliki, czasem dziala ogolnikowo. Oczywiscie nie musisz sie zgadzac ze mna - ja mam troche inne spojrzenie na swiat, bo dolega mi apatia(nie odczuwam zadnych emocji, masturbacja jako jedyna wzbudza we mnie troche przyjemnosci).

Nie wiem czy potrafiłbym czuć się zdołowany podczas orgazmu :D. Co najwyżej po orgazmie. Wtedy przypomniałbym sobie, że przecież nie chciałem tego robić. Że wygrała szybka przyjemność nad zdrowiem, rozsądkiem, postanowieniami.
Może twoja apatia jest wynikiem nadużywania masturbacji? Serio zastanowiłbym się nad tym w Twoim miejscu. Wiem, że masturbacja(orgazm) mają silne oddziaływanie na hormon dopaminy. Wysoki wzrost, a potem dół. Nie wiem dokładnie jak to się odbywa, bo nigdy się w to nie wgłębiałem, ale z tego co się orientuję - duża częstotliwość negatywnie wpływa na układ hormonalny, a co za tym idzie percepcja.


Ricah napisał(a):Sam tez zastanawiam sie na ile te uzaleznienia od komputera i gier jest faktycznie uzaleznieniem(zarowno u Ciebie jak i u mnie). Jak piszesz - wyjechales na wies i potrafiles sie obejsc komputera bez jakichs strasznych efektow odwyku, tak bylo i u mnie gdy wyjechalem na oboz - nawet komputer mi na mysl nie przyszedl. Moze to po prostu brak lepszego zajecia? Jak mam mozliwosc wyjscia do znajomych itp. to wychodze i nie mysle o pudle. Ciezko tak jednoznacznie stwierdzic mi.

Nie wiem jaka jest różnica między stale powlekanymi przez lata złymi nawykami, a uzależnieniem. A w sumie to mogę się domyślać. Bo podejrzewam, że jeśli chodzi o gry, to w moim przypadku to może być nawyk. Sposób na dostarczenie rozrywki w ten, a nie inny sposób - przekonanie, że to jest najlepszy sposób i nie szukanie innego. Po czym to wnioskuję? Wróćmy do tego wyjazdu na wiochę. Nie ma kompa, nie ma Internetu, nawet wody nie ma! Totalne zadupie. O tyle co o grach potrafiłem zapomnieć, to o pornosach(masturbacji) ciężko mi było. Stąd ściągałem przez telefon zdjęcia aktorek porno żeby mieć jakiś bodziec. Myślę, że to jest ta różnica. I dlatego też od razu nie mogłem rzucić porno(masturbacji). Dopiero po paru tygodniach byłem w stanie przejść na całkowitą abstynencję, która trwa już 3 miesiące i myślę, że już na tyle trwa, że można stwierdzić iż się wyleczyłem z tego gówna.
Ricah napisał(a):Sam odwyk to czasami za malo. Gdy odstawialem onanizm, pojawil sie u mnie problem z przeokrutna nuda, co probowalem wypelnic grami komputerowymi i slodyczami - zastepowalem jeden nalog innym. Bardzo czesto za uzaleznieniami leza jakies glebsze problemy czy emocje.

Z tą nudą to prawda. Trzeba sobie coś innego znaleźć, bo można skończyć jak ty, tudzież gorzej - jakaś deprecha czy inne zaburzenie. A to w takim razie udało Ci się odstawić onanizm czy nie?
No a co do głębszych problemów to całkiem możliwe. Zawsze miałem kompleks niższości. Nie objawia się on w tak dużym stopniu żeby mi to znacznie utrudniało funkcjonowanie i przez to nigdy nie udałem się do specjalisty z tym. Nie wiem czy to jest ten głęboki problem, ale być może tak.
Jak to się objawia? A no np. tym, że jak napiszę jakiś tekst. Coś twórczego, albo coś powiem wymyślonego przeze mnie, to cały czas mam świadomość, że moi rówieśnicy lub ludzie otaczający mnie, zrobiliby to o wiele lepiej. Tzn. szybciej, bardziej dociekliwie, znaleźliby więcej zależności. Zawsze jak coś robię to staram się w to bardzo angażować i jak widzę jak ktoś mnie wygryza - robi to szybciej i zarazem lepiej, to jestem wściekły i łapię doła, że ja nigdy nie będę tak dobry, bo jest to uwarunkowane genetycznie - iloraz inteligencji.

Ricah napisał(a):I znowu wychodzi Twoja niska samoocena tutaj. Mozesz byc oferma i nie radzic sobie z kobietami(chociaz podobno kobieta to tez czlowiek ;d), ale epitety wyraznie wskazuja gdzie masz problem i bynajmniej nie jest to kontakt z plcia przeciwna.
Zacznij od prostszych zadan, zapytaj atrakcyjna kobiete o godzine(a jezeli i to jest za wysoko, to kogokolwiek na ulicy) i powtorz zadanie kilka razy, az bedzie dla Ciebie to naturalne. A potem stopniowo podnos poprzeczke. I staraj sie stosowac to do szerszej gamy aspektow Twojego zycia. Boisz sie zapytac sprzedawczynie czy ma na skladzie przedmiot x? Zrob to. Boisz sie zapytac o cos atrakcyjna kolezanke? Zrob to. Oczywiscie z glowa. Zebys nie pytal siebie czy boisz sie skakac z mostu czy bil sie za kare, ze mimo wszystko stchorzyles.
Ale znowu masz mniej czasu na rozwoj samego siebie, chociaz praca tez podnosi pewnosc siebie, samoocene.

Haha :p. Dla mnie to wydaje się hardkorowe tak podchodzić z d*** do dziewczyn na ulicy i takie akcje robić :p. Ty to praktykowałeś, że tak wychwalasz? A co do tego żeby robić rzeczy których normalnie się wstydzimy, to się zgadzam i postaram się to robić. A co do pracy - za dużo wolnego czasu zabija tak samo jak za mało :). Na razie i tak jej nie mam.

Ricah napisał(a):No i swietnie. Popatrz na swoje zycie z tej strony! Jestes jednym z nielicznych, ktorzy nie tylko chca, ale i robia cos ze swoim zyciem. Od razu polece Ci cwiczenie - wypisz liste swoich dobrych cech(i tylko takich) i ocen siebie w skali 1-10. Zobaczysz ile masz dobrych cech i co lubisz w swoim zyciu. I faktycznie zrob to, napisz na kartce.
Do tamtego zestawu dodalbym jeszcze ksiazki i jakies hobby. Ksiazki maja duza moc, rozwijaja slownictwo, wyobraznie, daja temat do rozmowy z atrakcyjna dziewczyna ;), pozwalaja oderwac sie od swoich problemow. Hobby - oprocz samych korzysci plynacych z samego hobby, podnosi samoocene, rozwija Cie, jestes ciekawszym czlowiekiem.

No jeśli chodzi o samoocenę to możliwe, że ten kompleks ma tutaj znaczenie. Że to on tutaj odgrywa tą rolę nowotworu w moim rozumie. Z jednej strony czuję się silnym człowiekiem, bo osiągnąłem parę sukcesów w sporcie amatorskim, w końcu jestem zdrowy, nie doskwiera mi głód i potrafię zadbać o przyjaciół w sposób zadowalający, ale z drugiej strony ten kompleks - co z tego, że jestem taki czy sraki jak i tak nigdy nie dorównam tym co są nade mną. Nie będę tak dobrze pojmował słów, teorii, rozumiał co ktoś ma na myśli. Po prostu mam tak zaprogramowane.

Ricah napisał(a):No wlasnie problem w tym, ze tak Ci sie wydaje. Przekonaj sie, tak bedzie prosciej. Pewnosc siebie mozna zyskac(a nawet udawac, co tez polecam robic, bo mozg automatycznie sie dostosuje), tak samo poczucie wartosci, a na humor jest bardzo prosty sposob - w delikatny sposob wysmiewac sie z drugiej osoby. Podkreslam delikatny, zebys nie smial sie z laski, ktora jest okropnie zakompleksiona. Zapytaj dlaczego wlozyla na siebie firanke(kiedy ma sukienke) itp.

Wszystko to co opisujesz nie jest mi obce. Kiedyś jak się ze mnie wyśmiewali to byłem wściekły - zerwałem z tym towarzystwem i teraz jak się podśmiewają właśnie w ten sposób to potrafię się śmiać razem z nimi - bo wiem, że to nie jest złośliwe i odwdzięczam się tym samym, czasami. Jak będę miał humor.
Ricah napisał(a):I znowu Twoja samoocena. Dlaczego to Ty masz jej imponowac, a nie ona Tobie? Ewentualnie - dlaczego ma ktokolwiek komu imponowac, a nie byc soba?

Taka jest natura - kobiety wybierają silnych samców żeby mogli liczyć na silne potomstwo. Nie mówię tu o samcach alfa, ale mężczyzna musi umieć zatroszczyć się o siebie - być pewny siebie, wiedzieć zawsze czego chce i jak do tego dojść. Trzeba zaimponować swoją pracą, samochodem, osobowością żeby kobiety były w stanie dojrzeć w nas wartościowych kandydatów na partnera. Oczywiście to też działa w drugą stronę :).
arasha napisał(a):Candy14, podejrzewam, że ten nick został celowo wybrany i ma pełnić funkcję motywacyjno - przypominawczą, żeby nie wracać do nałogu ;)

Generalnie zarejestrowałem się na tym forum, bo chciałem się udzielać w tym dziale, stąd taki nick. Od masturbacji już się odciąłem, dla mnie to już nie istnieje. Szukałem w opcjach zmianę nicku, ale nie da się z tego co widzę. Proszę mnie poprawić jeśli nie mam racji.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
03 maja 2015, 22:07

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Arasha 09 maja 2015, 17:35
Ponury fapper, można napisać prośbę o zmianę nicku do administracji. Samemu nie ma możliwości zmiany ;)
Fajnie, że chcesz zostać dłużej!

Jeżeli nie chcesz do tego wracać i chcesz rozpocząć w swoim życiu nowy rozdział, to mniej "ponury" nick jak najbardziej wskazany ;)
Trzymam kciuki za Twoją wolność od tego i innych nałogów, bo wolność to wielki dar :great:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Ricah 09 maja 2015, 18:08
Ponury fapper napisał(a):Nie wiem czy potrafiłbym czuć się zdołowany podczas orgazmu :D. Co najwyżej po orgazmie. Wtedy przypomniałbym sobie, że przecież nie chciałem tego robić. Że wygrała szybka przyjemność nad zdrowiem, rozsądkiem, postanowieniami.
Może twoja apatia jest wynikiem nadużywania masturbacji? Serio zastanowiłbym się nad tym w Twoim miejscu. Wiem, że masturbacja(orgazm) mają silne oddziaływanie na hormon dopaminy. Wysoki wzrost, a potem dół. Nie wiem dokładnie jak to się odbywa, bo nigdy się w to nie wgłębiałem, ale z tego co się orientuję - duża częstotliwość negatywnie wpływa na układ hormonalny, a co za tym idzie percepcja.

Bezposrednio nie jest wynikiem, ale na pewno przyczynia sie negatywnie do mojego stanu. Moj problem rozpoczal sie od zerwania z dziewczyna dawno temu, ale obecnie obstawialbym bardziej endogenne problemy.
Nie tylko wzrost i dol. Poprzez 'wzrost'(a konkretniej olbrzymi wyrzut) powoduja przestymulacje neuronow przyczyniajac sie przy tym do smierci neuronow, do tego downreguluja rec. dopaminowe(zmniejszaja ilosc i wrazliwosc), zatem dzialanie jest nieco obszerniejsze.

Ale patrzac jak to w rzeczywistosci jest - orgazm jest moja jedyna przyjemnoscia w zyciu, czlowiek dostaje pier*olca po pewnym czasie braku jakichkolwiek emocji, stad bez wyleczenia mojego glownego problemu, nie skoncze tak naprawde z tym.


Ponury fapper napisał(a):Nie wiem jaka jest różnica między stale powlekanymi przez lata złymi nawykami, a uzależnieniem. A w sumie to mogę się domyślać. Bo podejrzewam, że jeśli chodzi o gry, to w moim przypadku to może być nawyk. Sposób na dostarczenie rozrywki w ten, a nie inny sposób - przekonanie, że to jest najlepszy sposób i nie szukanie innego. Po czym to wnioskuję? Wróćmy do tego wyjazdu na wiochę. Nie ma kompa, nie ma Internetu, nawet wody nie ma! Totalne zadupie. O tyle co o grach potrafiłem zapomnieć, to o pornosach(masturbacji) ciężko mi było. Stąd ściągałem przez telefon zdjęcia aktorek porno żeby mieć jakiś bodziec. Myślę, że to jest ta różnica. I dlatego też od razu nie mogłem rzucić porno(masturbacji). Dopiero po paru tygodniach byłem w stanie przejść na całkowitą abstynencję, która trwa już 3 miesiące i myślę, że już na tyle trwa, że można stwierdzić iż się wyleczyłem z tego gówna.

Uzaleznienie na 100% wplywa negatywnie na uklad dopaminergiczny(z tego co mi wiadomo, to uczestniczy w kazdym uzaleznieniu), zle nawyki zas niekoniecznie, zatem na pewno jakas roznica jest. Ja za to na wyjezdzie nie myslalem rowniez o porno, zatem mala roznica. Ale mimo wszystko i tak jest to uzaleznienie

Ponury fapper napisał(a):Z tą nudą to prawda. Trzeba sobie coś innego znaleźć, bo można skończyć jak ty, tudzież gorzej - jakaś deprecha czy inne zaburzenie. A to w takim razie udało Ci się odstawić onanizm czy nie?

Mysle, ze w przypadku osob bez wiekszych problemow raczej nie jest to az takie trudne. Czas zawsze mozna zapelnic czyms, nie koniecznie musi to byc konstruktywne.
Raczej nie. Wytrzymalem 55 dni, po czym swiadomie to zrobilem[nawet mi sie nie chcialo], bo nie wytrzymywalem ze swoim stanem. I wpadlem w 3dniowy ciąg. Faktem jest, ze aktualny lek pomaga mi w jakis sposob powstrzymywac sie od masturbacji, do tego poznalem troche jak to jest 'byc czystym', stad latwiej bedzie mi rzeczywiscie z tego zrezygnowac, kiedy bede gotowy. No ale mimo wszystko znow probuje abstynencji - a kiedy znowu stan bedzie nie do wytrzymania, to zrobie co bede musial.
Z tego co slyszalem, okres 2-3 miesiecy jest wlasnie czasem, kiedy organizm 'zdrowieje'. Jakie zmiany u siebie zauwazyles?


Ponury fapper napisał(a):No a co do głębszych problemów to całkiem możliwe. Zawsze miałem kompleks niższości. Nie objawia się on w tak dużym stopniu żeby mi to znacznie utrudniało funkcjonowanie i przez to nigdy nie udałem się do specjalisty z tym. Nie wiem czy to jest ten głęboki problem, ale być może tak.
Jak to się objawia? A no np. tym, że jak napiszę jakiś tekst. Coś twórczego, albo coś powiem wymyślonego przeze mnie, to cały czas mam świadomość, że moi rówieśnicy lub ludzie otaczający mnie, zrobiliby to o wiele lepiej. Tzn. szybciej, bardziej dociekliwie, znaleźliby więcej zależności. Zawsze jak coś robię to staram się w to bardzo angażować i jak widzę jak ktoś mnie wygryza - robi to szybciej i zarazem lepiej, to jestem wściekły i łapię doła, że ja nigdy nie będę tak dobry, bo jest to uwarunkowane genetycznie - iloraz inteligencji.

Tez to mam, pjona! Zawsze jak cos robie, to mam w glowie, ze ktos to lepiej zrobi, ze lepiej sie nie wychylac, bo popelnie jakiegos glupstwo. Chociaz coraz czesciej mysle - hej, przeciez jestem calkiem inteligentny, nie odrozniam sie w tych wzgledach znacznie od innych, smialo!
I inteligencje mozna cwiczyc! Jak moze sie pogorszyc, to moze i byc lepiej!

Ponury fapper napisał(a):Haha :p. Dla mnie to wydaje się hardkorowe tak podchodzić z d*** do dziewczyn na ulicy i takie akcje robić :p. Ty to praktykowałeś, że tak wychwalasz? A co do tego żeby robić rzeczy których normalnie się wstydzimy, to się zgadzam i postaram się to robić. A co do pracy - za dużo wolnego czasu zabija tak samo jak za mało :). Na razie i tak jej nie mam.

Dlatego stosuje sie takie poprzeczki. Podejdz do jakiejkolwiek osoby(ale nie zastanawiaj sie nad tym, jakis starszy pan, pani, ktokolwiek) i zapytaj o to. Wmawiaj sobie, ze to naturalne, ze nic sie przeciez nie stanie, bo to tylko proste pytanie o godzine. Jak poczujesz sie naturalnie z tym, to podnosisz poprzeczke do plci przeciwnej - czy musi byc atrakcyjna, wybierasz sam.
Tak, praktykowalem, ale wystarczyly mi dwa podejscia(nie, nie staly sie cuda, podleczylem to w inny sposob, o tym zaraz) - najpierw kilka atrakcyjnych kobiet o godzine, pozniej o dojscie do jakiegos miejsca. Te rzeczy staly sie naturalne dla mnie, ogolnikowo poszlo w gore i mniej mialem zwatpienia w siebie. Pozniej poczulem zniechecenie do tego(co jest dosc normalne, bo robisz cos, czego nie lubisz), wiec przestalem. Ale trzymalem sie zasady(i wciaz trzymam), ze jak sie boje cos zrobic - robie to. Warto podkreslic, ze przed tym dzialaniem zmienilem swoja 'postawe'(zaczalem udawac, ze jestem pewny siebie, klatka wypieta, glowa prosta, patrze sie w oczy ludzi, wolniej chodze itp.), co automatycznie zmusilo mnie do wiekszej pewnosci siebie, oraz zmiany myslenia(np. te cwiczenie z samoocena, co pisalem).
A jak dalej to podleczylem? Najpierw weszly w gre leki z grupy SSRI(ale nie z tych powodow - glowny problem, czyli apatia), ktory podleczyl mi lęki(nigdy nie uznawalem ich za to, a jednak). Ale wciaz brakowalo jakiejs 'naturalnosci' w swojej pewnosci siebie. Trafilem na psychoterapie grupowa(tez nie z tego powodu, jak wyzej), ktora w ogromnym stopniu podbila mi te sfery. Na grupie obcych osob opowiadasz swoje intymne problemy, po czym nastepuje cisza. Chcac nie chcac podbilo mi o wiele wyzej te sfery.
Wciaz nie jest to idealne, bo np. ciezko byloby mi podejsc do obcej kobiety i rzucic jakims komplementem(chociaz uwazam, ze bylbym w stanie sie przelamac), ale patrzac z perspektywy czasu - warto.

Oczywiscie nie musisz isc ta droga co ja, ale zachecam Cie do robienia tego, czego sie boisz(i chocby i wyjscia na miasto i zapytania 10 przypadkowych osob o godzine w ramach doswiadczenia :)).


Ponury fapper napisał(a):No jeśli chodzi o samoocenę to możliwe, że ten kompleks ma tutaj znaczenie. Że to on tutaj odgrywa tą rolę nowotworu w moim rozumie. Z jednej strony czuję się silnym człowiekiem, bo osiągnąłem parę sukcesów w sporcie amatorskim, w końcu jestem zdrowy, nie doskwiera mi głód i potrafię zadbać o przyjaciół w sposób zadowalający, ale z drugiej strony ten kompleks - co z tego, że jestem taki czy sraki jak i tak nigdy nie dorównam tym co są nade mną. Nie będę tak dobrze pojmował słów, teorii, rozumiał co ktoś ma na myśli. Po prostu mam tak zaprogramowane.

To wszystko jest do wypracowania. Kiedys nie zauwazalem swoich pozytywow, teraz czasem przejdzie mi mysl, ze 'fajnie, ze jestem taki czy siaki'. Kazdy ma chyba tak zaprogramowane, ale to Twoja sprawa, czy sie tym przejmiesz. Od lepszych od siebie czerp wiedze i inspiracje, nikt nie kaze Ci byc takim jak oni.
Agomelatyna 25mg
some shit
Avatar użytkownika
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
01 gru 2014, 19:25
Lokalizacja
Zabrze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Ponury fapper 10 maja 2015, 18:49
Ricah napisał(a):Bezposrednio nie jest wynikiem, ale na pewno przyczynia sie negatywnie do mojego stanu. Moj problem rozpoczal sie od zerwania z dziewczyna dawno temu, ale obecnie obstawialbym bardziej endogenne problemy.
Nie tylko wzrost i dol. Poprzez 'wzrost'(a konkretniej olbrzymi wyrzut) powoduja przestymulacje neuronow przyczyniajac sie przy tym do smierci neuronow, do tego downreguluja rec. dopaminowe(zmniejszaja ilosc i wrazliwosc), zatem dzialanie jest nieco obszerniejsze.

Ale patrzac jak to w rzeczywistosci jest - orgazm jest moja jedyna przyjemnoscia w zyciu, czlowiek dostaje pier*olca po pewnym czasie braku jakichkolwiek emocji, stad bez wyleczenia mojego glownego problemu, nie skoncze tak naprawde z tym.

nie znam Twojej sytuacji tak dogłębnie żeby się wypowiadać, stąd nie będę prawił morałów, ale tylko jak będziesz w lepszym stanie - zrezygnuj z tego. Droga nie jest łatwa, bo długa i żmudna, ale warta zachodu.


Ricah napisał(a):Uzaleznienie na 100% wplywa negatywnie na uklad dopaminergiczny(z tego co mi wiadomo, to uczestniczy w kazdym uzaleznieniu), zle nawyki zas niekoniecznie, zatem na pewno jakas roznica jest. Ja za to na wyjezdzie nie myslalem rowniez o porno, zatem mala roznica. Ale mimo wszystko i tak jest to uzaleznienie

Ja kiedyś też nie myślałem. Ale po siedmiu latach praktyki w końcu nie mogłem się powstrzymać, też na wyjeździe. Z perspektywy czasu człowiek zdaje sobie sprawę jakim głupim był i jakie obrzydliwe rzeczy robił motywując się naturalnymi potrzebami.

Ricah napisał(a):Mysle, ze w przypadku osob bez wiekszych problemow raczej nie jest to az takie trudne. Czas zawsze mozna zapelnic czyms, nie koniecznie musi to byc konstruktywne.
Raczej nie. Wytrzymalem 55 dni, po czym swiadomie to zrobilem[nawet mi sie nie chcialo], bo nie wytrzymywalem ze swoim stanem. I wpadlem w 3dniowy ciąg. Faktem jest, ze aktualny lek pomaga mi w jakis sposob powstrzymywac sie od masturbacji, do tego poznalem troche jak to jest 'byc czystym', stad latwiej bedzie mi rzeczywiscie z tego zrezygnowac, kiedy bede gotowy. No ale mimo wszystko znow probuje abstynencji - a kiedy znowu stan bedzie nie do wytrzymania, to zrobie co bede musial.
Z tego co slyszalem, okres 2-3 miesiecy jest wlasnie czasem, kiedy organizm 'zdrowieje'. Jakie zmiany u siebie zauwazyles?

Według filmiku który zalinkowałem tutaj(albo w temacie o masturbacji, nie pamiętam dokładnie) wynika, że jeśli mój pierwszy orgazm był odbywany przy pomocy dłoni to pełne zdrowie[seksualne] uzyskam po 4-5 miesiącach. Póki co:
- Poranne erekcje - do tej pory nie miałem ich wcale. W sumie to od dawna. Teraz mam średnio 1-2 razy w tygodniu i cieszę się jak dzieciak, że są jakieś efekty, bo czasami człowiek zapomina już dlaczego właściwie się na to zdecydował.
- Powoli powrót do zainteresowania się kobietami - przed odwykiem jak i podczas odwyku nie miałem w ogóle zainteresowania do kobiet. To jest ten tzw. "flat line". Jakkolwiek koleżanka by się nie wymalowała - nie robiło to na mnie wrażenia. Teraz to jak zobaczę jakąś ładną kobietę i jeśli wyeksponuje swoje walory... kurczę gorąco się robi ;D. Tylko zaznaczam, że nadal nie mam spontanicznych erekcji - na razie czasami miewam z rana.

A co do samopoczucia i ogólnie zachowania - ciężko mi powiedzieć. Dużej zmiany nie zauważyłem, ale wiesz jak to jest: zmiany samemu się nie zauważy - dopiero osoby trzecie są w stanie to zauważyć. Zobaczymy - może za 2 miechy będzie lepiej.


Ricah napisał(a):Tez to mam, pjona! Zawsze jak cos robie, to mam w glowie, ze ktos to lepiej zrobi, ze lepiej sie nie wychylac, bo popelnie jakiegos glupstwo. Chociaz coraz czesciej mysle - hej, przeciez jestem calkiem inteligentny, nie odrozniam sie w tych wzgledach znacznie od innych, smialo!
I inteligencje mozna cwiczyc! Jak moze sie pogorszyc, to moze i byc lepiej!

Przypadek? Nie sądzę!
Myślę, że większość osób tak ma, chociażby po części. Z własnych obserwacji to wnioskuję. Przez wszystkie szkoły: podstawowe, gimnazja, liceum - ciągle nawiązywała się rywalizacja. Ciągły pociąg do tego by wykazać się, być lepszym od innych. To samo w sumie jest w pracy. Zamiast skupić się na swojej pracy zastanawiamy się czy ktoś nie zrobił tego lepiej od nas. Najgorzej jest jak ktoś przy mniejszym nakładzie pracy okazał się lepszy od nas. To jest dopiero ból.
A co do IQ - czytałem pewną książkę o inteligencji i tam skupiano się na rzeczach udowodnionych naukowo. Udowodniono np. że jak na IQ składa się reakcja człowieka, pamięć, analityczne zadania itp. to jeśli ktoś uzyskał wysoki wynik w zapamiętywaniu to uzyskał także wysoki wynik w szybkości reakcji i innych. Dalej: inne badanie deklasowało wpływ otoczenia na inteligencję. Poddano badaniu IQ bliźniaki, które były oddzielone tuż po porodzie. Były wychowywane w zupełnie innych rodzinach. Czytali inne książki, prowadzili inne życie. Okazało się, że wynik był prawie identyczny.
Oczywiście inną parą kaloszy jest fakt, że my myślimy, że mamy niższe IQ niż faktycznie posiadamy :great:

Ricah napisał(a):Dlatego stosuje sie takie poprzeczki. Podejdz do jakiejkolwiek osoby(ale nie zastanawiaj sie nad tym, jakis starszy pan, pani, ktokolwiek) i zapytaj o to. Wmawiaj sobie, ze to naturalne, ze nic sie przeciez nie stanie, bo to tylko proste pytanie o godzine. Jak poczujesz sie naturalnie z tym, to podnosisz poprzeczke do plci przeciwnej - czy musi byc atrakcyjna, wybierasz sam.
Tak, praktykowalem, ale wystarczyly mi dwa podejscia(nie, nie staly sie cuda, podleczylem to w inny sposob, o tym zaraz) - najpierw kilka atrakcyjnych kobiet o godzine, pozniej o dojscie do jakiegos miejsca. Te rzeczy staly sie naturalne dla mnie, ogolnikowo poszlo w gore i mniej mialem zwatpienia w siebie. Pozniej poczulem zniechecenie do tego(co jest dosc normalne, bo robisz cos, czego nie lubisz), wiec przestalem. Ale trzymalem sie zasady(i wciaz trzymam), ze jak sie boje cos zrobic - robie to. Warto podkreslic, ze przed tym dzialaniem zmienilem swoja 'postawe'(zaczalem udawac, ze jestem pewny siebie, klatka wypieta, glowa prosta, patrze sie w oczy ludzi, wolniej chodze itp.), co automatycznie zmusilo mnie do wiekszej pewnosci siebie, oraz zmiany myslenia(np. te cwiczenie z samoocena, co pisalem).
A jak dalej to podleczylem? Najpierw weszly w gre leki z grupy SSRI(ale nie z tych powodow - glowny problem, czyli apatia), ktory podleczyl mi lęki(nigdy nie uznawalem ich za to, a jednak). Ale wciaz brakowalo jakiejs 'naturalnosci' w swojej pewnosci siebie. Trafilem na psychoterapie grupowa(tez nie z tego powodu, jak wyzej), ktora w ogromnym stopniu podbila mi te sfery. Na grupie obcych osob opowiadasz swoje intymne problemy, po czym nastepuje cisza. Chcac nie chcac podbilo mi o wiele wyzej te sfery.
Wciaz nie jest to idealne, bo np. ciezko byloby mi podejsc do obcej kobiety i rzucic jakims komplementem(chociaz uwazam, ze bylbym w stanie sie przelamac), ale patrzac z perspektywy czasu - warto.

Czyżbyś miał do czynienia z poradnikiem dla uwodzicieli - "Demonic Confidence"? :D
Kiedyś miałem dużą ochotę to przedsięwziąć z kolegą(żeby mieć większą motywację). Niestety stchórzyliśmy :p. Ale może w te wakacje? ;)
Współczuję apatii. Ale dobrze, że powoli z tego wychodzisz. Ja się na tych lekach nie znam. Nigdy nie brałem żadnych SSRI czy innych tego typu leków.


Ricah napisał(a):To wszystko jest do wypracowania. Kiedys nie zauwazalem swoich pozytywow, teraz czasem przejdzie mi mysl, ze 'fajnie, ze jestem taki czy siaki'. Kazdy ma chyba tak zaprogramowane, ale to Twoja sprawa, czy sie tym przejmiesz. Od lepszych od siebie czerp wiedze i inspiracje, nikt nie kaze Ci byc takim jak oni.

I o to chodzi! :great:
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
03 maja 2015, 22:07

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Ricah 12 maja 2015, 13:07
Ponury fapper napisał(a):Według filmiku który zalinkowałem tutaj(albo w temacie o masturbacji, nie pamiętam dokładnie) wynika, że jeśli mój pierwszy orgazm był odbywany przy pomocy dłoni to pełne zdrowie[seksualne] uzyskam po 4-5 miesiącach. Póki co:
- Poranne erekcje - do tej pory nie miałem ich wcale. W sumie to od dawna. Teraz mam średnio 1-2 razy w tygodniu i cieszę się jak dzieciak, że są jakieś efekty, bo czasami człowiek zapomina już dlaczego właściwie się na to zdecydował.
- Powoli powrót do zainteresowania się kobietami - przed odwykiem jak i podczas odwyku nie miałem w ogóle zainteresowania do kobiet. To jest ten tzw. "flat line". Jakkolwiek koleżanka by się nie wymalowała - nie robiło to na mnie wrażenia. Teraz to jak zobaczę jakąś ładną kobietę i jeśli wyeksponuje swoje walory... kurczę gorąco się robi ;D. Tylko zaznaczam, że nadal nie mam spontanicznych erekcji - na razie czasami miewam z rana.

A co do samopoczucia i ogólnie zachowania - ciężko mi powiedzieć. Dużej zmiany nie zauważyłem, ale wiesz jak to jest: zmiany samemu się nie zauważy - dopiero osoby trzecie są w stanie to zauważyć. Zobaczymy - może za 2 miechy będzie lepiej.

Widze, ze jednak u Ciebie skutki onanizmu pokazuja ostre pazurki, skoro az tak ciezko bylo u Ciebie o pozadanie seksualne. Ale fajnie, ze jednak sie to poprawia.
Ja u siebie zauwazylem poprawe w pewnosci siebie, co wazniejsze - zauwazalna. Fajna tez jest ogolna 'czystosc', brak tego specyficznego zapachu ciagnacego sie za czlowiekiem. Powoli tez spontaniczne erekcje sie pojawialy w ciagu dnia. Ciekaw jestem co sie zmieni, kiedy wytrwasz te 4-5 miesiecy o ktorych piszesz, jak pozytywne skutki odstawienia beda nasilone :)


Ponury fapper napisał(a):Przypadek? Nie sądzę!
Myślę, że większość osób tak ma, chociażby po części. Z własnych obserwacji to wnioskuję. Przez wszystkie szkoły: podstawowe, gimnazja, liceum - ciągle nawiązywała się rywalizacja. Ciągły pociąg do tego by wykazać się, być lepszym od innych. To samo w sumie jest w pracy. Zamiast skupić się na swojej pracy zastanawiamy się czy ktoś nie zrobił tego lepiej od nas. Najgorzej jest jak ktoś przy mniejszym nakładzie pracy okazał się lepszy od nas. To jest dopiero ból.
A co do IQ - czytałem pewną książkę o inteligencji i tam skupiano się na rzeczach udowodnionych naukowo. Udowodniono np. że jak na IQ składa się reakcja człowieka, pamięć, analityczne zadania itp. to jeśli ktoś uzyskał wysoki wynik w zapamiętywaniu to uzyskał także wysoki wynik w szybkości reakcji i innych. Dalej: inne badanie deklasowało wpływ otoczenia na inteligencję. Poddano badaniu IQ bliźniaki, które były oddzielone tuż po porodzie. Były wychowywane w zupełnie innych rodzinach. Czytali inne książki, prowadzili inne życie. Okazało się, że wynik był prawie identyczny.
Oczywiście inną parą kaloszy jest fakt, że my myślimy, że mamy niższe IQ niż faktycznie posiadamy :great:

Z tego co mi (bylo) wiadomo, sa rozne rodzaje inteligencji, tak jak rozne rodzaje pamieci(np. pamiec przestrzenna, krotkotrwala itd.), takze ciekawa informacja. Ostatnie zdanie raczej odwrotnie powinnno brzmiec. Wiekszosc ludzi uwaza, ze jest inteligentniejsza od wiekszosci.

Ponury fapper napisał(a):Czyżbyś miał do czynienia z poradnikiem dla uwodzicieli - "Demonic Confidence"? :D
Kiedyś miałem dużą ochotę to przedsięwziąć z kolegą(żeby mieć większą motywację). Niestety stchórzyliśmy :p. Ale może w te wakacje? ;)
Współczuję apatii. Ale dobrze, że powoli z tego wychodzisz. Ja się na tych lekach nie znam. Nigdy nie brałem żadnych SSRI czy innych tego typu leków.

W zasadzie tak. Konkretniej ze strony dla podrywaczy(adres sie domyslisz, zeby nie robic reklamy). Jezeli potraktowalbys ta strone jako droge do samorozwoju, to na pewno sie sprzyda. Jest tam wiele cennych informacji na ten temat, w tym raz bylo tego typu zadanie, a gdzies w czelusciach forum tej strony byl wlasnie Demonic Confidence. Co do zas samej tematyki strony i skutecznosci sie nie wypowiem.
Agomelatyna 25mg
some shit
Avatar użytkownika
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
01 gru 2014, 19:25
Lokalizacja
Zabrze

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Arasha 14 maja 2015, 00:42
Hello panowie. Widzę, że sobie dyskutujecie w bardzo wąskim gronie :mrgreen:

Ricah napisał(a):Podejdz do jakiejkolwiek osoby(ale nie zastanawiaj sie nad tym, jakis starszy pan, pani, ktokolwiek) i zapytaj o to. Wmawiaj sobie, ze to naturalne, ze nic sie przeciez nie stanie, bo to tylko proste pytanie o godzine. Jak poczujesz sie naturalnie z tym, to podnosisz poprzeczke do plci przeciwnej - czy musi byc atrakcyjna, wybierasz sam.
Tak, praktykowalem, ale wystarczyly mi dwa podejscia(nie, nie staly sie cuda, podleczylem to w inny sposob, o tym zaraz) - najpierw kilka atrakcyjnych kobiet o godzine, pozniej o dojscie do jakiegos miejsca.

Ha ha ... niezłe :D Ja zazwyczaj miewam sytuacje odwrotne, tzn. mnie się różni ludzie pytają, jak gdzieś dojść, która jest godz.i czy jakiś tramwaj już jechał. To teraz będę
się zastanawiała, czy dana osoba rzeczywiście potrzebuje konkretnej informacji, czy też może przeprowadza na mnie jakieś testy doświadczalne :pirate: A ja się czasami tak produkowałam. Raz nawet wyrzucałam sobie, że źle obliczyłam ilość przecznic w lewo i podałam komuś o jedną za mało, czy za dużo. Ach, ta moja naiwność :lol:

Co do moich osobistych doświadczeń, to samej rzadko zdarza mi się o coś pytać, nie dlatego, że się krępuję czy coś w tym stylu, ale jakoś głupio mi nie wiedzieć, gdzie jest jakaś ulica w nowym miejscu ( dlatego przeważnie idę na czuja, ewent. z mapą papierową lub GPS-em w głowie ). Co nie znaczy, że nigdy się nie przełamuję... tak w ogóle to wydaje mi się, że z każdym mogłabym na ulicy czy w innym miejscu pogadać, tylko nie bardzo widzę sensu :bezradny:

Ricah napisał(a):Wciaz nie jest to idealne, bo np. ciezko byloby mi podejsc do obcej kobiety i rzucic jakims komplementem(chociaz uwazam, ze bylbym w stanie sie przelamac), ale patrzac z perspektywy czasu - warto.

A co Ci to da, że powiesz atrakcyjnej kobiecie komplement? Może poczujesz się na chwilę lepiej, pewniejszy siebie, ale w sumie jaki sens tego działania :roll: ? Samo przełamywanie się? Co innego, gdybyś chciał ją poderwać i jakoś zainteresować swoją osobą, to jestem w stanie zrozumieć ;)

Ricah napisał(a):
Ponury fapper napisał(a):No jeśli chodzi o samoocenę to możliwe, że ten kompleks ma tutaj znaczenie. Że to on tutaj odgrywa tą rolę nowotworu w moim rozumie. Z jednej strony czuję się silnym człowiekiem, bo osiągnąłem parę sukcesów w sporcie amatorskim, w końcu jestem zdrowy, nie doskwiera mi głód i potrafię zadbać o przyjaciół w sposób zadowalający, ale z drugiej strony ten kompleks - co z tego, że jestem taki czy sraki jak i tak nigdy nie dorównam tym co są nade mną. Nie będę tak dobrze pojmował słów, teorii, rozumiał co ktoś ma na myśli. Po prostu mam tak zaprogramowane.

To wszystko jest do wypracowania. Kiedys nie zauwazalem swoich pozytywow, teraz czasem przejdzie mi mysl, ze 'fajnie, ze jestem taki czy siaki'. Kazdy ma chyba tak zaprogramowane, ale to Twoja sprawa, czy sie tym przejmiesz. Od lepszych od siebie czerp wiedze i inspiracje, nikt nie kaze Ci byc takim jak oni.

Z tym się zgadzam. Mądre słowa! Po pierwsze kluczem do jakichkolwiek zmian jest zmiana postrzegania siebie i zaakceptowanie siebie takim, jakim się jest. Próby dostosowania się czy przypodobania innym dla mnie zalatują nieszczerością i są bez sensu, bo po kiego udawać kogoś, kim się nie jest :bezradny: I tak to prędzej czy później wylezie na wierzch :mrgreen: Ja wyznaję od jakiegoś czasu zasadę, żeby z absolutnie nikim się nie porównywać i muszę przyznać, że jest to jedna z niewielu rzeczy, które udało mi się w życiu samej zmienić :great: I to jest naprawdę świetna sprawa - nie czujesz się wtedy ani lepszy, ani gorszy, jesteś po prostu sobą ... jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny i unikalny. A to automatycznie podnosi pewność siebie ;)
Jasne, że komuś może się Twoje czy moje zachowanie nie podobać, ale po pierwsze, wszystkim nie dogodzisz, a po drugie - najważniejsze, żeby być w zgodzie z sobą samym. Wtedy otwiera się perspektywa także na inne rzeczy. Bo dopóki siedzisz i analizujesz, czy coś zrobiłeś dostatecznie dobrze, a może mogłeś lepiej, a może jeszcze lepiej było
w ogóle nie zaczynać, to tak naprawdę kręcisz się cały czas w kółko, co Cię dodatkowo frustruje i zniechęca do podejmowania kolejnych działań. Dopóki sobie nie pozwolisz na bycie sobą, popełnianie błędów, wyciąganie z nich wniosków i doskonalenie siebie w oparciu o własną wizję, a nie tego, czego inni od Ciebie oczekują albo czego Ty od siebie oczekujesz, chcąc dorównać innym ( w Twoim mniemaniu lepszym )... zamykasz sobie szanse na prawdziwy rozwój!
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 14 maja 2015, 09:03
Ja sam nie wiem :bezradny: czy jestem uzależniony od pornografii czy też nie ? Czasem wydaje mi się,że tak.A czasem myślę,że to tylko taka słabość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Ponury fapper 19 maja 2015, 15:39
Ricah napisał(a):Widze, ze jednak u Ciebie skutki onanizmu pokazuja ostre pazurki, skoro az tak ciezko bylo u Ciebie o pozadanie seksualne. Ale fajnie, ze jednak sie to poprawia.
Ja u siebie zauwazylem poprawe w pewnosci siebie, co wazniejsze - zauwazalna. Fajna tez jest ogolna 'czystosc', brak tego specyficznego zapachu ciagnacego sie za czlowiekiem. Powoli tez spontaniczne erekcje sie pojawialy w ciagu dnia. Ciekaw jestem co sie zmieni, kiedy wytrwasz te 4-5 miesiecy o ktorych piszesz, jak pozytywne skutki odstawienia beda nasilone :)

Haha, ten zapach... też to miałem. Czasami zastanawiałem się czy ludzie wokół mnie to czują... zapach śmierdzącej ryby. Boże, jakie to było upokarzające. Niestety zdecydowałem się na masturbację ostatnio. Jednorazowo, bez pomocy pornografii - tylko wyobraźnia. Chyba miało to negatywny skutek, bo od tamtej pory nie miałem porannej erekcji(3 dni temu), ale zobaczymy. Jestem przekonany, że nie zaprzepaściłem tego co do tej pory osiągnąłem. Co najwyżej wydłużyłem w czasie. Niemniej jednak masturbacja sama w sobie jest OK, ale w moim przypadku - kiedy byłem uzależniony od porno i masturbacji - nie wiem czy nie za wcześnie się na to zdecydowałem. Tak czy siak z pewnością w najbliższej, jak i trochę dalszej, przyszłości, nie mam zamiaru tego praktykować.


Ricah napisał(a):Z tego co mi (bylo) wiadomo, sa rozne rodzaje inteligencji, tak jak rozne rodzaje pamieci(np. pamiec przestrzenna, krotkotrwala itd.), takze ciekawa informacja. Ostatnie zdanie raczej odwrotnie powinnno brzmiec. Wiekszosc ludzi uwaza, ze jest inteligentniejsza od wiekszosci.

Uważam, że to jest zdrowe podejście. Bo co ci da to, że będziesz uważał, że jesteś gorszy od innych? Na tym opiera się głównie kompleks niższości. Coś typu: po co mam dyskutować, przecież i tak on powie to dosadniej, bardziej wnikliwie. Prawda jest taka, że ilość ludzi bardzo inteligentnych i mało inteligentnych jest małą stopą procentową ogólnej liczby ludzi w danym zestawieniu. Większość to przeciętniaki.

Ricah napisał(a):W zasadzie tak. Konkretniej ze strony dla podrywaczy(adres sie domyslisz, zeby nie robic reklamy). Jezeli potraktowalbys ta strone jako droge do samorozwoju, to na pewno sie sprzyda. Jest tam wiele cennych informacji na ten temat, w tym raz bylo tego typu zadanie, a gdzies w czelusciach forum tej strony byl wlasnie Demonic Confidence. Co do zas samej tematyki strony i skutecznosci sie nie wypowiem.

Nie wiem o jaką stronę ci chodzi. Właściwie to ja mało interesowałem się podrywaniem. Sam uważam, że natura dała nam tyle umiejętności poznawczych w przypadku kontaktu z płcią przeciwną, że nie jest to z pewnością niezbędne, ale niemniej jednak pomocne. W moim przypadku kluczem jest nieśmiałość, niedoświadczenie, lęk. Nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy tak na serio nie całowałem się z dziewczyną... ba! Nawet dotyk z kobietą jest dla mnie czymś wyjątkowym.
Myślę, że DC może pozytywnie wpłynąć na moje "dolegliwości", bo poszerza tę strefę komfortu, o której tak dużo w filmikach instruktażowych.

Arasha napisał(a):A co Ci to da, że powiesz atrakcyjnej kobiecie komplement? Może poczujesz się na chwilę lepiej, pewniejszy siebie, ale w sumie jaki sens tego działania :roll: ? Samo przełamywanie się? Co innego, gdybyś chciał ją poderwać i jakoś zainteresować swoją osobą, to jestem w stanie zrozumieć ;)

Chodzi o to, że przy następnej okazji, jak się dojrzy dostojnie kroczącą łanię, która zwróci naszą uwagę w okresie godowym to będziemy odważniejsi, bardziej skłonni zagadać - nie będziemy się bali tego zrobić mimo chęci z powodu np. odrzucenia lub po prostu tchórzostwa. A nóż ów obiekt eksperymentu nam się spodoba! :D
Arasha napisał(a):Z tym się zgadzam. Mądre słowa! Po pierwsze kluczem do jakichkolwiek zmian jest zmiana postrzegania siebie i zaakceptowanie siebie takim, jakim się jest. Próby dostosowania się czy przypodobania innym dla mnie zalatują nieszczerością i są bez sensu, bo po kiego udawać kogoś, kim się nie jest :bezradny: I tak to prędzej czy później wylezie na wierzch :mrgreen: Ja wyznaję od jakiegoś czasu zasadę, żeby z absolutnie nikim się nie porównywać i muszę przyznać, że jest to jedna z niewielu rzeczy, które udało mi się w życiu samej zmienić :great:

W moim przypadku nie tu jest pies pogrzebany. Ja uważam się za konserwatystę, który uwielbia prywatność i ma do niej najgłębsze poszanowanie. Nie udaję nikogo, nie robię rzeczy tylko po to żeby komuś się przypodobać itp. - jestem sobą.
Problemem u mnie jest kompleks niższości. Rozumiany w ten sposób, że np. przed chwilą uczyłem się makroekonomii, przedmiotu na moich studiach. Mimo, że to mnie interesuje, to mam w pamięci to, że nigdy nie będę tak biegle posługiwał się w tej dziedzinie jak niektórzy moi rówieśnicy na studiach. Wprawia mnie to we wściekłość. Uwielbiam rywalizację. Stąd też uwielbiam siatkówkę. Najgorsze jest to, że choćbym powtórzył materiał po trzykroć, to i tak będę w tyle do osób bardziej uzdolnionych intelektualnie. Po prostu - prawo dżungli.
Niektórzy uznają mnie za kogoś inteligentnego. Że jak ostatnio dostałem 5/10 punktów z kolokwium, a najwyższa ocena była 6/10, a średnia oscylowała w 2/10, to już jestem dobry... gówno prawda. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że: 1) moja grupa to banda zasranych leniów 2) sporo czasu spędziłem przed książkami, sporo więcej niż ludzie którzy uczyliby się mniej a osiągnęli taki sam wynik. Poza tym druga grupa, gdzie mam koleżankę wynik 6/10 miała za normę.
Może ja po prostu nie potrafię się uczyć? Może my(ja i Ricah) mamy zdolności intelektualne, ale nie potrafimy ich wykorzystać? Nie wiem, ale dla mnie to jest bardzo niewygodne, kiedy czytam coś skomplikowanego i w myślach mam, że ktoś to ogarnie szybciej, lepiej i w ogóle będzie lepiej się poruszała w tym temacie. To mnie demotywuje.
detektywmonk napisał(a):Ja sam nie wiem :bezradny: czy jestem uzależniony od pornografii czy też nie ? Czasem wydaje mi się,że tak.A czasem myślę,że to tylko taka słabość.

Zrezygnuj z pornografii. Zobacz, czy będziesz w stanie wytrzymać bez niej przez okres umowny: 7 dni.
Pornografia jest w ogóle zła. Serio, o ile masturbacja może być zdrowa, o tyle oglądanie pornografii w celu zaspokojenia głodu popędu seksualnego jest absolutnie błędnym rozwiązaniem. To jest biznes... biznes, który jest jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi gospodarczych w USA. O ile jeszcze nie obejrzałeś mojego filmiku to polecam: https://www.youtube.com/watch?v=wSF82AwSDiU.
A teraz parę faktów o pornografii:
Przeciętny chłopak tzw havy user (jeden na trzech) spędza dwie godziny w tygodniu na oglądaniu pornografii. Ameryka produkuje większość porno na świecie, jest to najdynamiczniejsza gałąź gospodarki w USA (rynek wart 100 mld$ z wpływów wliczając nie tylko Stany). W samym 2005 roku wyprodukowano 13500 pełnometrażowych pornosów (nie licząc krótkich których jest znacznie więcej). W tym czasie Hollywod stworzyło o wiele mniej filmów: http://www.the-numbers.com/movies/year/2005
Według badań młodzi mężczyźni w wyniku oglądania pornografii mają problem z stworzeniem intymnych-romantycznych relacji z kobietami, ponieważ traktują je przedmiotowo.

Teraz widzicie? Pornografia to niezaprzeczalnie niszczyciel męskości, seksualności i postrzegania tej seksualności. A co uzależnienie od niej powoduje już pisałem wcześniej.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
03 maja 2015, 22:07

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Arhol 20 maja 2015, 08:51
Pornosy nie znikną,są niczym apteki,zakłady pogrzebowe - ten biznes zawsze się będzie kręcić.
Autorowi niewiele poradze,sam jestem nołlajfem doskonałym,o nałogu do gier,3h na dobę mogę powiedzieć że daleko do jakiegokolwiek nałogu w tej kwestii.
Chyba że jeszcze potem cały świat internetów zwiedzasz i siedzisz po parę,parenaście h na dobe.
Soooż,powodzenia w powrocie do świata realnego,byle nie wyszło z tego faptastic future.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Ponury fapper 20 maja 2015, 12:11
Tak, pornosy nie znikną. Bo my je oglądamy. Apteki nie znikną, bo my z nich korzystamy. Różnica polega na tym, że jedno nam pomoże(najprawdopodobniej), a drugie zaszkodzi. Tutaj nie ma co się zastanawiać: pornografia jest zła i będę to wpajał każdemu. Nawet moim dzieciom, a w sumie to szczególnie im. Ważne żebyś Ty nie nakręcał tego przemysłu. Świata nie uratuję, ale chciałbym uświadomić ludzi w jaką spiralę nieszczęścia można przez to wpaść. I uwierzcie mi, to nie jest takie trudne jeśli regularnie ogląda się pornografię. Objawy z czasem przyjdą.
Kompletnie odciąłem się od gier komputerowych. Wszystkie odinstalowałem. A nawet jeśli są(dzielę komputer i pokój z bratem) to po prostu nie korzystam. 3 godziny to może nie nałóg, ale zły nawyk. Tzn. Powiem tak: teraz jakbym miał zagrać w grę, to bym postrzegał tę grę w innym świetle. Do tej pory tak byłem wsiąknięty grą, że w sumie to wisiało mi to czy czerpię z niej przyjemność czy nie. Ważne że sobie chodziłem ludzikiem i nabijałem expa. Teraz bym podchodził do tego bardziej dociekliwie. Szukał różnych smaczków itp. Każdy element cieszył by mnie.
Podobnie mam teraz z bodźcami seksualnymi. Przed chwilą obejrzałem filmik na youtube. W środku przedstawiona była para namiętnie całująca się. Kiedyś nie zrobiłoby to na mnie wrażenia. Mój mózg był przyzwyczajony do większych wrażeń. "Całują się? Pff! Pokaż jak się zachowują w łóżku!" A teraz? W przeciągu parunastu sekund drągal :great: .
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
03 maja 2015, 22:07

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 08 lip 2015, 10:08
Kiedyś słyszałem,że porno oglądają tylko dzieciuchy.Takie po 12-18 lat.Ja mam lat 38 i oglądam.A czy jestem uzależniony,to chyba nie.Mogę nie oglądać i 3 dni.A potem tak.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Dominik_wot 23 lip 2015, 19:15
detektywmonk napisał(a):Kiedyś słyszałem,że porno oglądają tylko dzieciuchy.Takie po 12-18 lat.Ja mam lat 38 i oglądam.A czy jestem uzależniony,to chyba nie.Mogę nie oglądać i 3 dni.A potem tak.

to nie jest żadna definicja (nie)uzależnienia się - ale każdy uzależniony tak się tłumaczy alkoholik tez...

za to gry on-line to jest mój konik mogę siedzieć i 8-12 godzin dziennie :pirate: i grac...
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
20 lip 2015, 09:13

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

przez Dominik_wot 23 lip 2015, 19:22
Ricah napisał(a):Tematy, ktore poruszasz sa mi w sumie bliskie, bo tez mam problemy z tymi rzeczami.

no właśnie może Ty się wypowiesz czy w walce z uzależnieniami lepiej jest się wspomagać większą dawka dopaminy Bupropion np. leczy uzależnienie od nikotyny...

czy lepiej jest wyciszyć szalejącą dopaminę w mózgu i ustabilizować się uspokajaczami i poprawiaczami nastroju
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
20 lip 2015, 09:13

Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia

Avatar użytkownika
przez Ricah 23 lip 2015, 19:29
Dominik_wot, nie da sie ogolnikowo powiedziec. Najlepiej by bylo w ogole nic nie brac i dac czas mozgu na przywrocenie ukladu nagrody/ukladow wspolodpowiedzialnych za uzaleznienie na powrot do normalnosci.
Agomelatyna 25mg
some shit
Avatar użytkownika
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
01 gru 2014, 19:25
Lokalizacja
Zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do