Benzo do końca życia?

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 18 lut 2015, 08:42
Ja nie twierdzę, że terapia jest gówno warta, natomiast wiem, że im dalej zaszły zaburzenia tym jest trudniej z tego wyjść. Działanie terapii jest oczywiste, zmiana myślenia powoduje jego utrwalenie, im dłużej myślimy w dany sposób tym bardziej to przekonanie dla nas staje się prawdziwe. Tworzenie się połączeń między neuronami za pomocą myślenia jest oczywistym faktem. Dlatego m.in dlatego im więcej określonych myśli, zachowań (nie koniecznie dobrych dla nas) przez dłuższy czas tym później trudniej jest je zmienić. Sam po sobie doświadczyłem tego efektu w oby dwie strony, dobrą i złą. Jednak sam nie jestem w stanie zbyt długo wytrwać myśląc i robiąc określone rzeczy. Dlatego właśnie szukałem terapeuty przez masę lat i nie za bardzo wierzę w tych oszołomów w naszym kraju. Tzn. wierzę w z prawdziwego zdarzenia specjalistów a mam wrażenie że ich nie wielu tutaj mamy. I to nie tylko psycholodzy czy psychiatrzy, zwykli lekarze też się nadają, mam z nimi do czynienia całe życie i co nie co doświadczyłem. Do psychologów się zraziłem więc nie jest dziwne że już nie mam siły na nich. Jeżeli ktoś mi zagwarantuje że ten i ten lekarz jest naprawdę dobry to pójdę do niego od razu, jednak wiadomo że nie ma takiej gwarancji. Boję się że jakiś flachowiec może mi zaszkodzić zamiast pomóc, wtedy to już całkowicie przestanę wierzyć w ten kraj. Gdybym się urodził w innym bardziej postępowym kraju nie miałbym tych zaburzeń bo tamto moje myślenie zostało by stłumione w zarodku a teraz cieszyłbym się życiem.

-- 18 lut 2015, 07:55 --

Co innego poważniejsze choroby, tutaj nie wiem do końca jak z terapią na pewno może pomóc trochę w rękach właściwego człowieka. Ja nadal wierzę że jeszcze da się mnie naprawić. Pójdę do tego terapeuty ale jak się okaże beznadziejny to nie będę miał wyjścia jak wrócić do benzo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 18 lut 2015, 12:42
devnull, ok, post wyszedł pretensjonalny - przepraszam.

Ale przecież ja miałem kilka terapii, wszystkie trwały conajmniej kilka miesięcy.
Kilka miesięcy to za mało. Ja przez kilka miesięcy, to zdobywałam zaufanie terapeutki i próbowałam zacząć coś mówić. Może uznasz to za śmieszne, ale po 1,5 roku, może więcej po raz pierwszy spojrzałam terapeutce w oczy. I tak, to jest długa, żmudna droga. I szukanie odpowiedniej osoby, może zająć sporo czasu i przynieść wiele rozczarowań i porażek. Wszystko po przeżyłam. Ale teraz, po kilku latach intensywnej terapii u jednej terapeutki uważam, że warto było.

W ramach NFZ mógłbym chodzić do psychoterapeuty najwyżej co 3-4 tygodnie (bo mają dużo pacjentów)
Niedoinformowanie. Psychoterapia na NFZ (jakakolwiek, choć często jest to psychodynamiczna, ale można się też rozejrzeć za poznawczo-behawioralną) zawsze jest raz w tygodniu. Te spotkania co 3-4 tygodnie to pogaduszki z facetem/babką, który może i ma certyfikat, ale z prawdziwą psychoterapią nie ma to nic wspólnego. Fakt, czeka się na taką terapię na NFZ, od razu Cię nie przyjmą, ale warto poczekać nawet te pół roku, rok niż skazywać się na przegraną.
Ja akurat chodziłam zupełnie prywatnie, ale byłam w takim stanie, że raz po raz znajdywałam się w szpitalach i było coraz gorzej... Wtedy tak naprawdę podjęła za mnie decyzję rodzina, a teraz jej za to dziękuję. A z perspektywy czasu powiem, że lepiej się nawet zadłużyć i wyjść z choroby niż skazywać się na stagnację (to określenie dotyczy mojego własnego doświadczenia, bo ja już nie żyłam normalnie - ja wegetowałam).

Z resztą dzisiaj jest modne przylepiać etykietki BPD, też mi taką przylepiono, niesłusznie.
Może i modne. Może nie. Nie wiem. Wtedy oddałabym wszystko, żeby moja diagnoza była niesłuszna, bo jej nienawidziłam. Diagnozy oczywiście. Niestety była prawdziwa. A w moim wypadku przeczytane teksty, że zaburzenia osobowości to już na zawsze, a BPD w szczególności, bo tego nie da się wykorzenić, zwłaszcza po ok 15-20-25 latach utartych zachowań, myśli i schematów. Ale guzik prawda. Dało się!
I przepraszam za pretensjonalność postu poprzedniego, ale naprawdę da zmienić swoje życie, a zwłaszcza osobowość, bo to są tylko zaburzenia. To nie jest choroba! I to nawet z NFZ, bo jeśli zapiszesz się na prawdziwą psychoterapię, ta zawsze jest raz w tygodniu i trwa dosyć długo (w psychodynamicznej wiem, że ok 2, nawet 3 lat jak się uda).
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez devnull 18 lut 2015, 17:08
@niosaca_radosc

no to za mało napisałem szczegółów, pierwsza terapia trwała 2,5 roku, kolejne 6-8 miesięcy, niektóre 3 miesiące bo np. terapeuta kończył pracę w danym miejscu.

no widzisz, jednak kasa, NIKT w ramach NFZ nie zaproponuje mi dziś terapii raz w tygodniu, zapomnij, bo chyba nie wiesz w jakim kraju żyjesz,
a szukałem i szukam nadal, bez skutku, dzwonię, piszę maile, byłem na paru spotkaniach wstępnych, wszyscy mówią jednym głosem,
że nie mają czasu i mogą zaproponować spotkania co najwyżej raz na 3 tygodnie.

zazdroszczę że rodzina Ci tą terapię sponsoruje, bo nie każdy ma takie szczęście, dlatego łatwo Ci to wszystko pisać.
stać Cię prywatnie na spotkanie raz na tydzień... co daje średnio 400zł/mieś, sorry, ale o czym My piszemy, obrażasz Nas, dosłownie (brak pracy/brak renty)
bo z góry wychodzisz z założenia, że każdego na to stać, jesteś nieobiektywna. wielu ludzi stąd może tylko pomarzyć o takich terapiach.

wybacz, ale tego typu tematy mnie złoszczą, a choruję od dziecka, leczę się od 15 lat.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzo do końca życia?

przez lunatic 18 lut 2015, 19:20
mnie kiedyś rozwalił jeden psychiatra-terapeuta, odnośnie psychoterapii stwierdził ze pierwsze 3-4 spotkania to będą sprawy organizacyjne, 300-400 zł opłaty za gadanie o sprawach organizacyjnych
Offline
Posty
5335
Dołączył(a)
07 lis 2010, 10:55

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 18 lut 2015, 20:02
no widzisz, jednak kasa, NIKT w ramach NFZ nie zaproponuje mi dziś terapii raz w tygodniu, zapomnij, bo chyba nie wiesz w jakim kraju żyjesz,
a szukałem i szukam nadal, bez skutku, dzwonię, piszę maile, byłem na paru spotkaniach wstępnych, wszyscy mówią jednym głosem,
że nie mają czasu i mogą zaproponować spotkania co najwyżej raz na 3 tygodnie.
Kasa jest jedną z opcji. Pójście na prywatną psychoterapię jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to jedno wyjście. Ale proszę, nie wciskaj mi tu kitu, że NIKT nie zaproponuje Ci terapii raz w tygodniu, bo albo nie wiesz co piszesz, albo piszesz byle pisać i postawić na swoim. Psychoterapia w pełnym tego słowa znaczeniu, to tylko i wyłącznie spotkania co najmniej raz w tygodniu.
Jeżeli chcesz coś na teraz zaraz, to zgadzam się nikt Ci tego nie zapewni, ale psychoterapia na którą się zapiszesz i odczekasz swoje (jak na wszystko w NFZ-cie, to normalna psychoterapia z cotygodniowymi spotkaniami.

obrażasz Nas, dosłownie (brak pracy/brak renty) bo z góry wychodzisz z założenia, że każdego na to stać, jesteś nieobiektywna. wielu ludzi stąd może tylko pomarzyć o takich terapiach.
wolałabym głodem przymierać, ledwo wiązać koniec z końcem, zadłużyć się wszędzie gdzie możliwe, po bankach i innych dziwadłach, ciotkach, wujkach, babciach, dziadkach, sprzedać wszystko, co mam byle tylko mieć te 400 zł na terapię i leki...
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez jetodik 18 lut 2015, 20:09
lunatic, sprawy organizacyjne u terapeutów są płatne wiadomo ;) wgl to jest chore, że za siedzenie i słuchanie opowieści, czasem zadanie jakiegoś pytania, skomentowanie, terapeuci biorą od zdesperowanego człowieka 100-150zł/h, powinni brać 20-30zł a i tak by mieli dobrze. teraz poszedłem za nfz, raz w tygodniu po 30-40minut a i tak mnie to oburza jak widzę, że za siedzenie sobie w foteliku, kawkowanie i rozmówki bierze ciężki pieniądz.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez devnull 18 lut 2015, 20:35
@niosaca_radosc

piszę poważnie, serio nie chcę stawiać na swoim, jedynie czuję się niezrozumiany.
dobrze, to podaj chociaz jakies namiary (Warszawa), bedę się kontaktować.
bo może nie potrafię znaleźć tego miejsca, a kontaktowałem się z warszawskim
centrum psychoterapii na ul. Dolnej 42 oraz kliniką nerwic na sobieskiego 9,
reszta poradnii została sprywatyzowana, a chodziłem do nich w przeszłości.

będę wdzięczny za pomoc.
oczywiscie mogę poczekać, nawet 3-4 miesiące, nawet Ci postawię kratę
browarów, za pomoc w znalezieniu mi miejsca gdzie uzyskam pomoc w ramach NFZ.
Obiecuje, nie mam kasy, ale przeleje ci 10-15zł jeśli mi pomożesz, obiecuje, słowo honoru.

piszę to powaznie, a nie upieram sie jak dziecko, po co miałbym sie z tobą kłócić bez sensu.

-- 18 lut 2015, 20:49 --

jetodik napisał(a):lunaticteraz poszedłem za nfz, raz w tygodniu po 30-40minut a i tak mnie to oburza jak widzę, że za siedzenie sobie w foteliku, kawkowanie i rozmówki bierze ciężki pieniądz.


No lepsze to niż nic, jesteś ze stolicy ?
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzo do końca życia?

przez lunatic 18 lut 2015, 20:55
jetodik,
a masz porównanie do prywatnej? jest jakaś różnica?
Offline
Posty
5335
Dołączył(a)
07 lis 2010, 10:55

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez jetodik 18 lut 2015, 21:08
forma terapii to samo, ale terapeutka mi się wydaje inteligentniejsza niż wcześniejsze, choć dobrze jej nie znam bo dopiero 3 spotkania.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 18 lut 2015, 22:33
devnull, nie znam Warszawy, ale polukaj w tematach lub ofertach. Na pewno sporo tu osób ze stolicy i nie wierzę, że wszyscy chodzą prywatnie. Sama też coś poszukam, bo naprawdę wierzę, że każdy może wyjść z tego bagna, kiedy otrzyma odpowiednią pomoc.

Ja jestem z Trójmiasta, u mnie się czekało różnie, od pół roku do nawet dwóch lat, w zależności od miejsca. W Szczecinie podobnie, choć wszędzie może się zwolnić miejsce i uda się wcześniej.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 18 lut 2015, 23:03
devnull, niosaca_radosc, jestem z Trójmiasta, a nie czekałam na terapię nawet miesiąc. Zapisałam się w kolejce oczekujących w najbliższej poradni (będącej częścią zwykłej przychodni) i zanim zdążyłam się dobrze rozejrzec za innymi miejscami i pojechac się pozapisywac, zadzwonili, że zwolniło się miejsce. Chodzę raz w tygodniu, nie pamiętam dokładnie ile NFZ ma zakontraktowanych spotkań, ale wychodzi to ok. 1,5 roku. Pani sympatyczna, psycholog kliniczny, certyfikowany psychoterapeuta. Więc można, tylko trzeba wszędzie próbowac. Devnull powodzenia!
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7439
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez Petek 20 lut 2015, 17:00
Ja czekałem na psychoterapie pół miesiąca a jestem z Lublina i co z tego skoro po 4 miesiąca jest zmiana planów bo od marca już nie będę mogl chodzic we wtorki i praktyczne w ogóle może to potrwać miesiąc lub 3 miesiące albo ktoś się zwolni bo psychoterapeutka nie może mnie teraz we wtorki przyjmować a ni w żadne inne dni nie rozumiem tego.
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 21 lut 2015, 13:10
Też benzo brałem jak cukierki i kilkakrotnie próbowałem brać z głową ,ale niestety zawsze zwiększałem dawkę,albo robiłem dzień przerwy ,żeby pozniej się napizgać.Wiem ,że w moim przypadku branie w małych dawkach leków które uzależniaja zawsze prowadzi do dużych dawek i wielkiej tolerki.Gdybym wrócił do brania ,to najpierw przygotował sobie plan zejścia i brania benzo tak aby jak najdłużej dobrze działało bez niepotrzebnego dzwigania dawek.Już siebie nie będę oszukiwał ,że to ostani raz ,że nie będę zwiekszał dawki.Narazie nie biorę ,ale sam nie wiem czy czasem nie wrócę do tego trybu życia.Wielokrotnie wracałem i po krótkim okresie dochodziłem do kolosalnych dawek a miało być tylko jeden raz :P
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 21 lut 2015, 14:41
Ja po swoim pierwszym odwyku wpakowałem się w to z powrotem bo zatęskniłem za lepszym samopoczuciem. Powiedziałem sobie, że tylko jedno opakowanie zjem na przestrzeni powiedzmy 3-mcy a później już więcej nie będę brał. Ale ja byłem szczęśliwy wtedy, mogłem być sobą, nic mnie nie ograniczało, praktycznie wszystko było ok. i tak wyszło że żarłem to przez kilka lat.

Tak jak alkoholik nie pijący może funkcjonować kiedy nie pije absolutnie nic ale kiedy zacznie niewinnie popijać po troszeczku to już jest po nim.

-- 21 lut 2015, 13:53 --

Bardzo możliwe że taki los mnie właśnie czeka: benzo, odwyk, benzo, odwyk itd. a kiedy będę czuł że zostało mi jakieś 10 lat do końca życia to już z tym polecę do grobowej deski (zakładając że umrę śmiercią naturalną).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do