Benzo do końca życia?

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 15 lut 2015, 00:09
Stoję przed jedną z najtrudniejszych w życiu decyzji. Otóż zamierzam wrócić do alprazolamu.
Brałem xanax przez ponad 10 lat, przeszedłem 2 odwyki obecnie jestem po drugim odwyku ponad rok czasu. W końcowej fazie mojego uzależnienia brałem ponad 10mg xanaxu na dobę. Biorąc pod uwagę cały okres mojego uzależnienia średnia ilość którą zażywałem te leki wynosiła ok. 4mg na dobę.

Chcę powrócić do tego leku, ponieważ eksperymentowałem z większością leków i niestety nie przynoszą pożądanego efektu. Jest kilka leków które ułatwiają mi życie jednak to za mało, nie za bardzo mogę normalnie funkcjonować. Mam nerwicę i depresję i wiem że tylko xanax może mi pomóc. Niestety, jak wiadomo lek ten ma masę skutków ubocznych. Myślę dosyć poważnie o powrocie do tego leku bo muszę jakoś żyć, jestem ponad rok bez benzo i jest kiepsko a po tym leku w miarę normalnie funkcjonuję, jednak po kilku latach muszę brać duże dawki z wiadomych przyczyn. Zakładam, że gdy się uzależnię nie będę chciał przechodzić kolejnego odwyku, czyli brać ten lek przez resztę życia. Także jeżeli nie chcę brać jednego opakowania wciągu trzech dni po 10-ciu latach będę musiał kontrolować te dawki i brać je tylko na "specjalne okazje" a nie non stop, przynajmniej przez kilka pierwszych lat. Jednak boję się, że może mi się to wyrwać spod kontroli.
Od dłuższego czasu miotam się pomiędzy jednym a drugim, czyli życiem w wegetacji bez benzo lub życiem w miarę normalnym ok. 15-lat, później nie wiem co będzie.

Jestem ciekaw waszego zdania na ten temat. Przypuszczam jakie komentarze mogą się pojawić jednak z chęcią poczytam wasze sugestie, raczej nie wpłyną one na mój wybór, jednak chciałbym mieć lepszy obraz tego co mnie czeka. W jednej i drugiej opcji na pewno nic ciekawego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez benzowiec84 15 lut 2015, 01:21
abrakadabra xx, sam rozważałem brać klona do moich leków antydepresyjnie , raz już brałem przez rok , dawki 2-4 mg , rzuciłem zmniejszając dawki bez większego problemu . Mogłbyś brać całe życie , ale to ci się wywinie z pod kontroli , będziesz musiał zwiększać dawki .
"Także jeżeli nie chcę brać jednego opakowania wciągu trzech dni po 10-ciu latach będę musiał kontrolować te dawki i brać je tylko na "specjalne okazje" a nie non stop, przynajmniej przez kilka pierwszych lat. Jednak boję się, że może mi się to wyrwać spod kontroli. "
to się nie ma prawa udać.

Branie z benzo całe życie nie było by głupie , jak by cały czas ta sama dawka pomagała, a tak nie jest,to jest najgorszy minus tych leków.
a piszesz że na specjalne okazje branie , a jesteś po 2 odwykach , to ci się nie uda .
Możesz brać np: rano razem z innymi lekami (minimalnie działające dawke alpry) ale codziennie , ja tak robiłem z klonem , ale później ta dawka przestaje działać i jest lipa . Na twoim miejscu , jesteś rok po odwyku , nie zmarnowałbym tego , idz do psychiatry niech ci da jakiś lek sedatywno przeciwlękowy SSRI czy coś , albo spróbuj baclofenu działa na gaba-b , to możesz brać cale życie i bardzo powoli wzrasta tolerancja na lek, alkoholicy trzeźwi to biorą całe życie , tylko czy to cię wmiare wyluzuję?
Bupropion 300
Klon/alpra 2mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1724
Dołączył(a)
14 sty 2014, 04:24

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 15 lut 2015, 01:42
Z antydepresyjnych o działaniu przeciw lękowym brałem sporo ale działają tylko na początku później efekt zanika. Na gaba też brałem kilka leków i nie działają. Teraz biorę propranolol i lamitrin, coś tam trochę mnie stabilizuje ale to za mało a z typowo przeciw lękowych to już chyba wszystko nawet z lekami na schizę też eksperymentowałem i lipa. Jeszcze będę próbował coś sobie dopasować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 lut 2015, 04:03
abrakadabra xx, Nie doczytałam wcześniejszych postów... Masz diagnozę? Dlaczego zacząłeś brać te leki?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 15 lut 2015, 10:20
Po jednym zażyciu narkotyku (hasz) zacząłem odczuwać lęk razy 100, kiedy przestał działać nadal odczuwałem lęk. Po dłuższym czasie chodziłem po psychiatrach różnych ale oni kompletnie nie wiedzieli o co chodzi (ja też, nie było internetu). Dawali mi nieskuteczne leki, byłem u kilku psychologów nie pomogli. Po już długim czasie zacząłem to kontrolować, powiedzmy ze średnim skutkiem ale już zdążyły wykształcić się zaburzenia osobowości. W wielkim skrócie tak to było.

Nie mam diagnozy od lekarzy. Mniej więcej wiem co mi jest. W międzyczasie zdążyłem wpakować się w alko dosyć mocno i benzo. Teraz nie piję ani nie biorę benzo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

przez Ryfka 15 lut 2015, 13:18
abrakadabra xx, jak już odstawiłeś to świństwo i wytrzymałeś rok bez tego to lepiej już niebierz. Te objawy nerwicy i depresji które jeszcze masz to są objawy polekowe. Ja jestem już 4 lata po odstawieniu Alproxu i dopiero teraz ustąpiły mi prawie wszystkie objawy poodstawienne. Tak że taki odwyk wymaga lat mordeki. A ludzie źle to interpretują i pakują się spowrotem w to bagno
Ostatnio edytowano 15 lut 2015, 14:24 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 lut 2015, 14:27
abrakadabra xx, Czyli narkotyk był zapalnikiem uaktywnienia się Twoich objawów. W większości przypadków tak jest.
Zaburzenia osobowości leczy się psychoterapią, a leki w tym przypadku mogą być pomocne.
Sam nie dasz rady wyeliminować mechanizmów, w oparciu o które funkcjonujesz, nie ma szans... nie jesteś obiektywny w stosunku do siebie, nikt nie jest.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 15 lut 2015, 15:37
*Monika*, najpierw byłem u kilku psychologów, później na terapii poznawczo-behawioralnej przez miesiąc bo wydawało mi się że ten akurat terapeuta jest słaby, później trafiłem na idiotę (poważnie), który rozwalił moje stosunki z rodziną a miał pomóc. Od tamtej pory nie byłem u nikogo. W moim mieście jest dwóch certyfikowanych do których miałem iść ale czytałem opinie o nich i były nie zbyt przychylne. Teoretycznie dobry terapeuta byłby w stanie mi pomóc ale najwyraźniej nie jest mi dane wyzdrowieć. Jestem już zmęczony i zniechęcony do tych terapeutów. Szkoda, że nie urodziłem się w jakimś bardziej cywilizowanym kraju. (Jeszcze spróbuję ostatni raz z certyfikowanym, poszukam w najbliższej okolicy i zobaczymy.)

-- 15 lut 2015, 14:49 --

Sam osiągnąłem najwięcej. Teraz wygląda to tak, że wiem jak mam postępować żeby z tego wyjść. Tylko, że pozytywne skutki mojej autoterapii kończą się kiedy z chorobowych przyczyn schodzą na stare tory, złe nawyki myślowe i tak cały czas, trochę lepiej się poczuję a później mój zapał, determinacja, systematyka gdzieś się gubi po drodze. Do właśnie takich celów, do trzymania mnie w ryzach przydałby się terapeuta. Zaburzenia powodują, że zniechęcam się do walki a po jakimś czasie tak jakby gdzieś gubię swój cel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2015, 01:10
abrakadabra xx, Powinieneś jednak postawić na psychoterapię, mimo wszystko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 16 lut 2015, 02:36
*Monika*, masz rację, zobaczymy jak to się potoczy. Dzięki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez devnull 16 lut 2015, 17:47
Wszystko zależy od oczekiwań jakie masz, bo jeśli jesteś "chciwy" i brak Ci pokory to twoje uzależnienie Cię wyniszczy,
zamiast Ci pomóc, walenie 0,5 - 1,0mg dziennie jest do zaakceptowania, ale walenie na długą metę wyższych dawek
bardziej szkodzi niż pomaga, od ciebie zależy co będziesz chciał osiągnąć, tutaj jest taka sama sprawa jak z alkoholem.

Ja się świadomie uzależniłem od dawek terapeutycznych i nawet nie myślę o dawkach wyższych niż 1mg na dobę,
bo wiem, że to gra nie warta świeczki.

Psychoterapia może Ci pomóc z samokontrolą, bo to cecha niedojrzałości, musisz być świadomy skutków
przesadzenia z benzo, tak samo jak z alkoholem, po którym za karę masz kaca.
Kwestia polega na tym, że to ma Ci pomagać a nie być zabawą, bo dawki rzędu 4mg to sorry, ale tutaj
to nie jest działanie terapeutyczne tylko mocna narkoza.

Zapomnij, że osobowość wyleczysz psychoterapią, tego wyleczyć się nie da.
A Ci, którzy tak myślą są po prostu naiwni, dobrze wiemy, że osobowości zmienić się nie da,
można jedynie troszkę ją przytemperować, ale czym skorupka za młodu nasiąknie ...
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 16 lut 2015, 23:15
Gdyby udało się kontrolować dawki, tylko że ja mam tendencje do ich zwiększania, może gdybym wprowadził jakiś rygor żeby nie jeść tego jak cukierki... Psychoterapią się nie wyleczę całkowicie bo zmiany zaszły już dosyć daleko ale poprawa może nastąpić z pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 18 lut 2015, 03:05
Zapomnij, że osobowość wyleczysz psychoterapią, tego wyleczyć się nie da.
A Ci, którzy tak myślą są po prostu naiwni, dobrze wiemy, że osobowości zmienić się nie da,
można jedynie troszkę ją przytemperować, ale czym skorupka za młodu nasiąknie ...
Największy bullshit jaki słyszałam. I nie mówię, bo kuzynka wujka Staszka wyzdrowiała, ale sama jestem na ostatniej prostej. A zdiagnozowano u mnie BPD, które ponoć jest już w ogóle najgorszym gównem. Więc przestańcie sobie powtarzać, że tego się nie da, tamtego się nie da, bo z takim podejściem, to i palec w czterech literach złamiecie. To jest trudne, bardzo trudne, a przed większość czasu z kilkuletniej terapii byłam stuprocentowo pewna, że niemożliwe (tak , jak Wy teraz).
Ale piszę to, żebyście nie wierzyli w to, co podpowiada Wam choroba/zaburzenie/uzależnienie, bo wszystko można zmienić, w zależności tylko od ilości poświęconego czasu i pracy. Potu i łez.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Benzo do końca życia?

Avatar użytkownika
przez devnull 18 lut 2015, 04:03
niosaca_radosc napisał(a):Największy bullshit jaki słyszałam. I nie mówię, bo kuzynka wujka Staszka wyzdrowiała, ale sama jestem na ostatniej prostej. A zdiagnozowano u mnie BPD, które ponoć jest już w ogóle najgorszym gównem. Więc przestańcie sobie powtarzać, że tego się nie da, tamtego się nie da, bo z takim podejściem, to i palec w czterech literach złamiecie. To jest trudne, bardzo trudne, a przed większość czasu z kilkuletniej terapii byłam stuprocentowo pewna, że niemożliwe (tak , jak Wy teraz).
Ale piszę to, żebyście nie wierzyli w to, co podpowiada Wam choroba/zaburzenie/uzależnienie, bo wszystko można zmienić, w zależności tylko od ilości poświęconego czasu i pracy. Potu i łez.


Ale przecież ja miałem kilka terapii, wszystkie trwały conajmniej kilka miesięcy. Tylko to było dosyć dawno.
No spoko, tylko ciekawe skąd masz kasę na taką terapię ? bo nikt w ramach NFZ nie poświęci Ci
tyle czasu, by dało to jakiś efekt. To kosztuje masę pieniędzy.
W ramach NFZ mógłbym chodzić do psychoterapeuty najwyżej co 3-4 tygodnie (bo mają dużo pacjentów), a przy moich zaburzeniach
zajęłoby to całe życie a nawet i dłużej, bez gwarancji sukcesu.
Z resztą dzisiaj jest modne przylepiać etykietki BPD, też mi taką przylepiono, niesłusznie.

Więc nie wiem skąd w ogóle ten twój pretensjonalny post ?
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do