Uzależnienie od drugiej osoby

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Artemizja 28 lis 2012, 06:11
Kilka razy padało pytanie:czy od drugiej osoby można się uzależnić?Można.Poniżej zamieszczam artykuł na ten temat:

Czym jest uzależnienie od drugiej osoby?

O uzależnieniu w związkach czy o współuzależnieniu mówi się często jako o podstawowym problemie, który nie pozwala człowiekowi stanąć na własnych nogach i podejmować własne wspierające go decyzje. Czym jest uzależnienie od drugiego człowieka, jak powstaje, czym się objawia i jak sobie z tym poradzić?

Czym jest i jak powstaje?

Człowiek jest uzależniony od innej osoby, jeżeli to od niej zależy ocena własna uzależnionego. Kiedy człowiek chce akceptacji od drugiej ważnej dlań osoby, a nie ma szansy tego uzyskać. I nie ma tu znaczenia czy to jest dziecko łaknące uznania ze strony pijącego rodzica, czy partner/ka nieobliczalnego partnera/ki czy podwładny „silnego” szefa. Problem zaczyna się w momencie, gdy ważna dla nas osoba feruje wyroki, rzuca oceny nieobliczalnie. Za to samo raz można być nagradzanym, podnoszonym na duchu a innym razem zgniecionym słowem, skarconym wzrokiem czy ukaranym fizycznie. Jak wtedy zbudować zasady, na których opiera się funkcjonowanie świata? Jak dziecko ma ustalić, co jest „dobre”, czyli nagradzane a co „złe”, czyli powodujące negatywną ocenę? Uzależnienie najczęściej rodzi się w domu rodzinnym człowieka i potem jest życiowym „przekleństwem”, z który nie umiemy poradzić sobie w kolejnych związkach i to zarówno przyjacielskich jak i partnerskich oraz relacjach w pracy. Ciągle usiłujemy odkryć, jakimi zasadami rządzi się ważna dla nas osoba. Staramy się ze wszech sił znaleźć klucz do jej serca. Zaistnieć w jej oczach jako wartościowa jednostka. Ale nie wiem, jak byśmy się starali, nie osiągamy celu, bo świat tejże ważnej osoby nie rządzi się ustalonymi regułami, ale podlega emocjonalnym impulsom. Kiedy drugi jest w złym nastroju, sfrustrowany, podniecony... wyładowuje energię na otoczeniu. Daje upust swojemu złemu humorowi w nieobliczalny sposób. Stąd niemożność ustalenia zasad, jakimi kieruje się on w życiu. Stąd nasze frustracje, niska samoocena i... przenoszenie tych wzorców na następne pokolenia.

Jak się objawia?


Nasze myślenie jest nieustająco skierowane na zadowolenie drugiej osoby. Chcemy, by była spokojna, bo tylko wtedy jest „obliczalna”, oceniamy swoje postępki w kategoriach, jak ona mogłaby na to zareagować, czy to się jej spodoba czy nie, jak ona postąpiłaby w tej sytuacji, jakie będą konsekwencje naszej decyzji, działania, reakcji... Jesteśmy w stałym wewnętrznym kontakcie z drugim człowiekiem niezależnie od odległości, jaka nas dzieli i czasu, który upłynął od fizycznego rozstania z nią. Można powiedzieć, że do oceny siebie, swoich postępków, wyborów, uczuć, myśli używamy cudzego zestawu przekonań, opieramy się na cudzym kręgosłupie, cudzy głos „gada” nam w głowie, posługujemy się cudzymi emocjami, cudzą oceną, cudzym zestawem przekonań, ocen, sądów. I nie ma znaczenia czy tego drugiego postrzegamy jako cudowna osobę, bez której nie potrafimy żyć, gdyż tylko ona nas dowartościowuje, czy też uciekamy, nienawidzimy, złościmy się na nią i nie chcemy za żadne skarby powielić jej wzorca zachowań. Jej „obecność” jest nieunikniona i właściwie niezbędna, albowiem sami nie stworzyliśmy dostatecznie mocnego, stabilnego własnego „kręgosłupa” psychicznego. Albo pozwoliliśmy go sobie zniszczyć. Nawet osoba z wysoką samooceną natrafiwszy na partnera „nieobliczalnego”, czy takiegoż przełożonego w pracy, nauczyciela, współpracownika może stracić zaufanie do swojej oceny. Zbytnie zaangażowanie w więź i potrzeba zaakceptowania właśnie przez tego człowieka, rodzi zagrożenie uzależnienia się od niego, gdyż to on zaczyna nadawać nam wartość. A przy braku reguł, którymi operuje druga osoba, zaczynamy się gubić.

Jak sobie z tym poradzić?


Teoretycznie sprawa jest prosta. Wystarczy zdecydować, w co wierzymy, co jest dla nas wartościowe w życiu, co chcemy w życiu osiągnąć na poziomie wartości. Ale dokonanie tego jest długotrwałym procesem „budzenia siebie do niezależności”. Punkt oceny dotyczący nas samych przenosimy z zewnątrz do wnętrza. Dzień po dniu zastanawiamy się, co jest dla nas ważne, szczególnie w dziedzinach, które sprawiają nam największe trudności. Dobrze jest rozmawiać o takich sprawach z osobami, które darzymy zaufaniem. Pomocne może być sięganie do książek – poradników, w których przystępnie omówiony jest dokuczający nam problem i są praktyczne wskazówki, co robić na co dzień, aby sobie z nim poradzić. Jedno jest pewne, aktywnie działamy, obserwujemy siebie, badamy swoje uczucia, docieramy do intencji, które w ten sposób chcemy zrealizować. Bierzemy życie w swoje ręce. To nie świat ma nas zaakceptować, to my sami mamy dokonać tego dzieła akceptacji siebie a wtedy okaże się, że i świat zewnętrzny jest nam bardziej przychylny.

Człowiek, który wyszedł z domu z niskim poczuciem wartości, z niedosytem miłości, całe życie usiłuje wypełnić tę lukę z pomocą innych ludzi. I niewątpliwie wielką pomocą jest przyjazne nastawienie innych osób, wsparcie, inspiracja, ale... problem polega na tym, że nas to nigdy nie „nasyca”. Zawsze nam mało. Sto pochwał nie równoważy jednej złej oceny. Nasza samoocena ma tendencję do „zjeżdżania w dół” przy każdym potknięciu, niewłaściwej reakcji, nawet krytyce skierowanej do innych osób. To do nas odnosi się powiedzenie „uderz w stół a nożyce się odezwą”. To my sami siebie nieustannie krytykujemy. To my źle reagujemy na komplementy, zazdrościmy innym pochwał i sukcesów, nie doceniamy własnych osiągnięć. A więc do dzieła! Zacznij od zmieniania swoich nawykowych reakcji.

Po pierwsze przebuduj sposób myślenia. Od dzisiaj ucz się myśleć twórczo, to znaczy tak, by Twoje ciało reagowało rozluźnieniem i zadowoleniem, a nie skurczem i utratą energii. Każdorazowo, gdy oceniasz się negatywnie obniżasz swoje możliwości i odbierasz sobie energię na przyszłość. Być może uważasz, że krytyka jest twórcza i tak byliśmy wychowywani i w domu i w szkole. Ale czy lubisz, gdy inni inspirują Cię krytyką? Czy z ochotą zmieniasz to, co inni skrytykowali? A pamiętasz chwile, gdy ktoś pociągał Cię do pracy czy do wysiłku zachętą, wspólnym przeżywaniem radości, wizją osiągnięcia pociągającego celu? Jak się wtedy czułaś? Czy wysiłek był przykrością, poświęceniem, powinnością? Uczyń z siebie swojego przyjaciela i zacznij inspirować siebie myślą, słowem i działaniem. Zacznij zauważać i chwalić siebie za drobne osiągnięcia. Sukces składa się z małych kroczków. Możesz wprowadzić rytuał zasypiania z pozytywnym podsumowaniem swoich dokonań w ciągu dnia. Co dałaś radę zrobić dzisiaj? Co nowego wprowadziłaś do swojego życia? Jaki sukces odniosłaś na drodze do zbadania swoich wartości i ustalenia, do czego dążysz? Jakie podjęłaś działania? O ile łatwiej przychodzi Ci to dzisiaj niż miesiąc temu? Ciesz się nawet najmniejszą zmianą na lepsze. Dodawaj sobie otuchy. Powtarzaj sobie pochwały, którymi zostałaś obdarzona w ostatnim czasie.

Pisz w specjalnym zeszycie o swojej wytrzymałości, o swoim sprycie by przetrwać, by zdobyć uznanie, by osiągnąć coś, na czym Ci zależało. Doceń swoją przeszłość. Popatrz na siebie młodszą oczami z tamtych czasów i pochwal siebie za zachowania, które pozwoliły Ci przeżyć. Bo dałaś radę. Żyjesz i masz teraz szansę wykryć mechanizmy, które doprowadziły Cię do stanu, w którym jesteś i zmienić je na takie, które będą wspierać Cię w wędrówce w pożądanym kierunku.

Zadawaj sobie pytanie, co zyskałam dzięki trudnościom, które były moim udziałem? Czego się nauczyłam? Do czego mnie te zdarzenia, sytuacja zmotywowały? Jak to wpłynęło na moje umiejętności życiowe? Jak moje „nieustające zasługiwanie” uformowało mój charakter? Jakich cech nie wytworzyłabym, gdybym miała życie usłane różami?

Każdy kij ma dwa końce. Koniec zły, bolesny, jest nam zazwyczaj dobrze znany. Teraz zainteresuj się drugim końcem, szukaj sensu doświadczeń, których byłaś uczestnikiem. Badaj tak zwane „wtórne korzyści”, czyli to, co przy okazji zyskujesz lub przed czym jesteś chroniona. Nasze wewnętrzne impulsy, płynące często nieświadomie, a oparte na przeszłych doświadczeniach, miały swój sens w tamtym czasie, gdy się ich uczyliśmy. Wtedy były dobrym wyborem. Dzisiaj już nam nie służą. I trzeba wewnętrznie „uaktualnić dane”, odkryć przeszłą funkcjonalność naszych przekonań i reakcji i świadomie przekształcić je w inne. Początkowo nie będzie to automatyczne. Więc nie karz siebie za to, że nie udaje Ci się zmiana w stu procentach od razu. Raczej skacz z radości, gdy powiedzie Ci się chociaż w jednym procencie. To już pierwszy krok!

Dopieszczaj swoje ciało. Nie krytykuj tego, co Ci się nie podoba. Raczej dawaj uwagę temu, co lubisz. Jedz to, co służy ciału – co daje energię i jest dobrze trawione. Nie musisz polegać na zewnętrznych zaleceniach (kolejna dieta cud!). Masz okazję zbudować własny „kręgosłup” oceny w sprawie żywienia. Twoje ciało cały czas wysyła informacje do Ciebie, co mu służy a co nie. Kiedy siedzisz na niewygodnym fotelu i oglądasz telewizję dostajesz delikatne sygnały, żeby zmienić pozycję. Zajęta filmem nie słuchasz ich. Ciało zwiększa natężenie sygnałów. Może głuszysz sygnały pastylkami lub alkoholem. Ale... ciało nie daje za wygraną. W końcu wstajesz z fotela stękając i jęcząc, bo ból jest okropny. Przeklinasz swoje ciało. Za co? Za swoją głuchotę na jego wysiłki przywrócenia dobrostanu? Czyż nasz przewód pokarmowy nie sygnalizuje, że jemy nie to, czego potrzebuje? Czyż nie wysyła często nieprzyjemnych sygnałów, by nas obudzić do zauważenia błędów, które popełniamy? Więc miast wstydzić się „efektów specjalnych” zapachowo-dźwiękowych, zacznij badać, co je wywołuje? Jesz za szybko? Nerwowo? Krytykując siebie? Niestarannie żujesz? Popijasz płynami, nie produkując dostatecznej ilości śliny, która zawiera enzymy pomagające w trawieniu? Jesz za dużo pieczywa, a może mięsa? Za mało warzyw? Surówki Ci szkodzą? Gotowane warzywa przynoszą ulgę? To Ty masz odkryć swoje potrzeby. Tylko Twój organizm powie Ci, co jest dla Ciebie dobre. Więc zaprzyjaźnij się z nim i naucz „czytać” w nim jak w księdze.

Dotleniaj swoje ciało w taki sposób, by było to dla Ciebie przyjemne. Koleżanki chodzą na aerobik i namawiają Cię na to samo. Ale może Ty wolisz samotne spacery lub tańce południowoamerykańskie? A może do Ciebie pasuje joga, wyciszenie? Może rower? To ma być Twój czas relaksu, odmiany od codziennych obowiązków, wyłączenie nerwowego myślenia o obowiązkach, zagrożeniach, konsekwencjach...

Naucz się relaksować swoje ciało i przeładowaną zdarzeniami psychikę. Zamiast siedzieć pod telewizorem i biernie podążać za migotliwymi obrazami, feerią morderstw i zalewem przemocy, daj swemu ciału i psychice wytchnąć. Wykorzystaj kasety z nagranymi „instrukcjami” rozluźniania się, słuchaj łagodnej muzyki, naucz się głęboko i płynnie oddychać, poznaj smak przebywania w wewnętrznej ciszy.

Jeśli jesteś w bardzo głębokim uzależnieniu, skorzystaj z fachowej pomocy. Kursy dla dorosłych dzieci alkoholików są świetnym sposobem, by zrozumieć swoje mechanizmy obronne, swoje zapętlenia i wydobyć się z nich. Szukaj grup wsparcia, korzystaj z warsztatów lub innych zajęć grupowych, na których wspólnie można rozwiązywać podobne wyzwania. Nie będziesz samotna ze swoim problemem. Staniesz się automatycznie jedną z wielu, nie gorszą, nie zasługującą na odrzucenie, ale dzielną, bo szukającą rozwiązania. Jeśli nie ma grupy, korzystaj z zajęć indywidualnych. Gdy cieknie kran, wołasz hydraulika. Gdy szwankuje psychika, zwróć się do terapeuty. Ale nie po to, by Cię poprowadził za rękę przez życie, ale by pomógł Ci odbudować Twoja moc, Twoją siłę wewnętrzną, odzyskać Twoje prawo do szczęśliwego życia.

źródło:http://psychologia.net.pl/artykul.php?level=111
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 28 lis 2012, 15:48
raczej nikt nie jest samowystarczalny.żeby sie odzależnić od drugiego człowieka trzeba znalezć i założyć sobie na rękę Omnitrix
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 lis 2012, 16:16
Wszyscy sie uzalezniamy od obecnosci innych. Wrastaja w nasze zycie. Na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie zeby moj mezczyzna zniknal z mojej przestrzeni ale wiem, ze dalabym rade i bez niego chociaz zapewne by bolalo.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 28 lis 2012, 16:20
jednym słowem wszyscy jesteśmy głodni.nie każdy jednak dostanie jeśc i musi zginąć.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Uzależnienie od drugiej osoby

przez CichoCiemny 28 lis 2012, 19:59
W moim przypadku uzależnienie od mojej ex było gorsze (bardziej destrukcyjne) niż uzależnienie od jakiejkolwiek substancji czy jakichkolwiek innych zachowań.
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 lis 2012, 20:04
KeFaS, cz6y dlatego juz nie jestescie razem? Dusila sie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Uzależnienie od drugiej osoby

przez CichoCiemny 28 lis 2012, 20:19
Candy14, przygniatała mnie psychicznie swoimi problemami, a ja chcąc dobrze i naiwnie myśląc, że wszystko się ułoży, brnąłem w to dalej i przez to po prostu zapomniałem o sobie, o swoich zainteresowaniach i pasjach, bo całe moje myślenie było o niej. A to dlatego, że była to moja pierwsza prawdziwa miłość w życiu, która mnie w pewien sposób odblokowała psychicznie, bo wcześniej byłem bardzo zamknięty w sobie. Ale potem się okazało, ze tak naprawdę "przeszkadzałem" jej w życiu, że wykorzystała mnie emocjonalnie, prawdopodobnie nieświadomie, bo na początku naszego związku było naprawdę super. Dopiero jak zaczęliśmy ze sobą spędzać prawie cały czas i zamieszkaliśmy razem to wtedy wszystko się zaczęło sypać. Prawdopodobnie gdyby każdy z nas miał stałą pracę i cały czas rozwijał swoje zainteresowania to byłoby dla nas zdrowsze, jednak nasz związek stał się toksyczny i nie było opcji, żeby się nie rozpadł.
I po rozstaniu (kolejnym) byłem tak dobity psychicznie, że nigdy wcześniej nie czułem się gorzej. I w sumie dalej mam taki stan, bo minęło niewiele czasu, stąd powrót do ćpania.
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 lis 2012, 20:06
KeFaS, zwróciłeś uwagę na ważną kwestię.Mianowicie na to,że byliście zdani tylko i wyłącznie na siebie,bez możliwości rozwijania zainteresowań,pasji,bez zatrudnienia.Myślę,że taka wzajemna zależność,nie jest dobra.Ludzie zaczynają się bardzo szybko sobą nudzić,całym ich światem jest ta druga osoba.Szkoda,że nie mieliście odskoczni...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 lis 2012, 20:10
KeFaS, dlatego caly czas powtarzam ludziom hmm samotnym, ze zwiazek nie rozwiaze ich problemow ...bo chyba tak im sie wydaje, ze wystarczy byc przez kogos kochanym a wszystkie ich skrzywienia i problemy znikna.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Uzależnienie od drugiej osoby

przez CichoCiemny 30 lis 2012, 20:21
Lilith, chcieliśmy wyjechać razem za granicę, już praktycznie mieliśmy załatwioną pracę w Holandii, ale przeszkodziły w tym problemy zdrowotne, które się potem okazały objawami psychosomatycznymi wynikającymi ze stłumionych emocji, agresji, itp. No i tak jak kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim, robiliśmy razem dużo różnych rzeczy, tak potem przewijał się tylko jeden temat - chorób i zaburzeń, które nie zostały przepracowane. Niestety nie umieliśmy się porozumieć w tych kwestiach tak jak kiedyś.
Możliwości rozwijania się zawsze były, starałem się przekonywać ją i siebie, żeby znowu zacząć robić to co kiedyś, ale ona twierdziła, że "wypaliła" się, ale wiem że to nie prawda, po prostu straciliśmy dystans do siebie, było za dużo "my".

Candy14, masz racje. Mi ten związek bardzo pomógł, ale też nauczył tego, że nie można swojego szczęścia uzależniać od drugiej osoby.

-- Pt, 30 lis 2012, 19:36 --

Najgorsze są teraz wspomnienia na każdym kroku. Nawet filmów nie mogę w spokoju oglądać :(
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 gru 2012, 10:42
KeFaS, musi minąć trochę czasu,żeby rany się zagoiły.Widać,że masz w sobie dużo żalu...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Uzależnienie od drugiej osoby

przez Amy000 02 sty 2013, 18:27
Mój problem polega na tym że jestem przyjacielską osobą, ale bardzo zamkniętą w sobie ,bardzo angażuje się w nowe przyjaźnie czy też znajomości ale one nie trwają zwykle długo i rozstania sprawiają ból. Około pół roku temu rozstałam się z chłopakiem na początku dawałam sobie radę ale teraz jest coraz gorzej, on chce do mnie wrócić ale ja nie chcę ponieważ zdradzał mnie i okłamywał wykorzystując moją słabość do niego. Obecnie się przyjaźnimy ale znajomość ta zaczyna mnie przerastać gdy widzę ze ktoś się do niego dostawia bądź on randkuje lub pisze innymi to szlag mnie trafia dostaje ataku paniki wręcz histerii (oczywiście nie mówię mu o tym) Jestem do niego strasznie przywiązana jak tylko wracam ze szkoły cały dzień siedzę na komunikatorze i czekam aż się pojawi i napisze, jeśli nie mam z nim kontaktu dostaje napadu lęku, paniki. Wiem że powinnam o nim zapomnieć albo postarać się zastąpić go kimś innym ale jestem zwłaszcza ostatnio bardzo samotna nawet nie mam się do kogo na co dzień odezwać, może to moje chore przywiązanie do niego wynika z samotności. Sama nie potrafię już siebie zrozumieć
Może mieliście podobny problem jeśli tak proszę o poradę bo z dnia na dzień jest coraz gorzej :/
Ostatnio edytowano 02 sty 2013, 20:56 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lip 2012, 13:34

Uzależnienie od drugiej osoby

Avatar użytkownika
przez L.E. 02 sty 2013, 20:32
Amy000, jesteś niekonsekwentna w swojej postawie.
Nie chcesz z nim być (co jest dla mnie całkiem uzasadnione), ale nie chcesz, żeby on był z kimś innym?
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Uzależnienie od drugiej osoby

przez Amy000 02 sty 2013, 21:17
Wiem, że jest bezsensu bo mimo tego wszystkiego starałam się go wesprzeć i pomóc gdy miał okazje się ponownie związać, mimo bólu jaki to wywoływało.Jest tak bo ciągle coś do niego czuje a mimo wszystko się go boję. Chodzi o to że chcę się od niego uwolnić ale ta myśl napawa mnie strasznym lękiem. Stosowałam się do rad i próbowałam wiele sposobów ale to po czasie wraca, ehh doszłam do wniosku ze chyba jeśli nie zerwę kontaktu to się nie uwolnię nigdy. Tylko że to takie trudne :<
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lip 2012, 13:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do