Czy wymagam zbyt wiele?

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 17 lip 2012, 22:36
Zostałam namówiona do napisania tego tematu przez moją partnerkę, którą od jakiegoś czasu usiłuję nakłonić do rzucenia palenia. Twierdzi, że wymagam od niej zbyt wiele i że jestem despotyczna.

Problem zaczął się, gdy postanowiłyśmy razem spędzić życie. Wcześniej jej palenie nie przeszkadzało mi, zresztą do tej pory nie mam problemu z "doraźnymi" skutkami palenia, tzn z zapachem, sprzątaniem petów czy kosztami.

Martwi mnie to, że długoletnie palenie (moja partnerka pali już od prawie 10 lat) jest praktycznie niezawodnym sposobem na sprawienie sobie raka płuc lub nerek. Szacuje się, że w naszym pokoleniu na nowotwór umrze przynajmniej 30% osób, a rak płuc stanowi najczęstszy przypadek tej choroby, sprawa więc nie jest jakąś abstrakcją. Na dodatek moja partnerka od dziecka ma problemy z sercem. Jestem głęboko przekonana, że walcząc o to, by rzuciła palenie walczę o jej życie. Nie chcę za kilka lat zostać sama, opłakując śmierć ukochanej osoby - śmierć, której można było uniknąć.

Usiłowałam jej to wielokrotnie wytłumaczyć. Często stwierdzała, że spróbuje rzucić - ograniczała lub wytrzymywała bez palenia jakiś czas po czym wracała do nałogu. Dwa razy obiecała, że na pewno rzuci palenie. Twierdziła, że nareszcie odkryła w sobie motywację; że teraz już sama tego pragnie.

Cóż, wygląda na to, że po prostu mnie okłamała. Cały czas zdaje się nie rozumieć, o co mi tak naprawdę chodzi. Twierdzi, że robię to z sadyzmu, że chcę ją zgnębić. Usiłuje mi wytłumaczyć, że rzucanie palenia to trudne zadanie oraz że palenie jest przyjemne - tak, jakby sądziła, że to ją usprawiedliwia i że są to koronne argumenty przeciwko moim. Jestem w stanie zrozumieć to, jak bardzo jej ciężko i pomóc jej, ale chciałabym, aby wykazała odrobinę wolnej woli. Mogłaby to zrobić chociażby nie przeinaczając moich słów, kiedy o tym rozmawiamy i nie zarzucając mi, że namawiam ją do rzucenia tylko dlatego, że gnębienie jej sprawia mi przyjemność. Na razie w ogóle nie dostrzega moich racji, ma swoją wizję mnie jako potwora, który postanowił dręczyć swoją partnerkę tak nonsensownym wymaganiem (porównała zakaz palenia do zakazu malowania paznokci na pomarańczowo - jako coś kompletnie absurdalnego i nie mającego związku z praktycznymi zagrożeniami). Wkłada mnóstwo energii w przekonywanie mnie, że nie mam prawa wymagać od niej takich poświęceń i że będzie palić, bo jej się to podoba i już.

Dzisiaj emocje sięgnęły zenitu. Dałam jej ultimatum - rzucenie palenia jako warunek bycia razem. Chciałabym po pierwsze być ze zdrową osobą a po drugie wiedzieć, że poważnie podchodzi ona do naszej wspólnej przyszłości i do moich obaw o jej zdrowie.
Zarzuciła mi despotyzm i wymuszanie swoich racji szantażem emocjonalnym. Odpowiedziałam jej na to, że faktycznie szantażuję ją, bo uważam, że jeśli nie ma dość silnej woli by podjąć właściwą decyzję w tak ważnej i dotyczącej nas obu sprawie, to mam prawo ją do tego zmusić.

Chciałabym (tzn właściwie ona chciałaby) zapytać Was o zdanie: Czy to za dużo? Czy stosuję zbyt ostre środki? Czy mam prawo wymagać od osoby, która ma być moim partnerem życiowym dbania o własne zdrowie?
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Nel 17 lip 2012, 22:46
Dzisiaj emocje sięgnęły zenitu. Dałam jej ultimatum - rzucenie palenia jako warunek bycia razem.


jak emocje opadną w nadir....to pewnie sie z tego wycofasz...
naprawde byłabys w stanie rozstac sie z nią bo pali?
ja rozumiem wszytskie twoje obawy, masz w tym wszytskim rację...
ale....
teoretycznie masz prawo wymagac od partnera dbania o zdrowie...
ale....
stosujesz nieludzkie metody....

chociaz...moze efektywne

ja bardzo boje sie kazdego ultimatum....
skad pewnosc ze ktos wybierze tak jak nam sie wydaje ze powinien....

nałóg jest nałogiem....
pomóż jej inaczej
chyba ze potrafisz ją przestac kochac na pstryk, bo nadal pali...
potrafisz? jasne ze nie....

Czy to za dużo? Czy stosuję zbyt ostre środki?

nie wymagasz za duzo
ale owszem, IMHO srodki są zbyt ostre
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 17 lip 2012, 22:56
Chodzi o to, że ja nie bardzo widzę inne wyjście. Próby namówienia jej, trafienia do niej logicznymi argumentami po prostu nie działają, bo ona uparcie powtarza swoją mantrę, że robię to tylko po to, by ją dręczyć i umocnić swoją władzę. Zupełnie nie dostrzega zdrowotnych aspektów palenia, kompletnie nie docierają do niej moje apele mimo, że tłumaczyłam jej to wielokrotnie jak dziecku. Zazwyczaj jest bardzo bystra i w innych sytuacjach dobrze się rozumiemy, ale w przypadku rozmów o paleniu zachowuje się tak, jakby uzależnienie odbierało jej rozum. Przykro mi to mówić, ale czasami naprawdę rzuca idiotyczne stwierdzenia pozbawione jakiejkolwiek logiki czy konsekwencji. Potrafi na przykład ze szczerym przekonaniem utrzymywać, że skoro lubi sam akt palenia (trzymanie papierosa, zaciąganie się, wypuszczanie dymu) a nie skutki działania nikotyny, to problem właściwie nie istnieje (nie wiem, jak to rozumieć... uważa, że nie zachoruje, bo pali tak... na niby?).
Skoro nie umiem jej przekonać racjonalnie, postanowiłam się odwołać do emocji.

Dodatkowo takie ultimatum to dobry sprawdzian dla nas. Jeśli nałóg okaże się ważniejszy, to będzie to dla mnie bardzo ważna informacja - powie mi o tym, że nie zależy jej na mnie tak bardzo. Oczywiście, że nie będę umiała przestać jej kochać od razu, ale czasami nie warto być z kimś, kogo kochamy, jeśli nie spotykamy się z szacunkiem i partnerstwem.

Poza tym, jeśli wybierze papierosy zamiast mnie i odejdzie teraz - nadal żywa - to po stracie będę czuła przede wszystkim złość. To łatwiejsze do zniesienia niż rozpacz, prawda?
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Nel 17 lip 2012, 23:08
że robię to tylko po to, by ją dręczyć i umocnić swoją władzę


cos jest na rzeczy skoro tak mówi....widocznie nie pierwszy raz usiłujesz cos na niej wymóc

"umocnic władzę", znaczy ze juz ją posiadasz? To nie jest układ partnerski...?
ty masz włądzę a ona ma sie poddac, po raz którys...?
moze cel jest szczytny ale to machiawelizm ....

Dodatkowo takie ultimatum to dobry sprawdzian dla nas.


to działa w obie strony...pomysl, ona moze powiedziec to samo....
ze jestes w stanie z niej zrezygnowac bo pali....
ze zamiast ja wspierac i jej pomóc wolisz postawic takie ultimatum....

ludzie sa slabi...miałas kiedys jakis nałóg?
masz rację, odbiera część rozumu i racjonalnego myslenia
oraz uruchamia mechanizm wyparcia....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 17 lip 2012, 23:22
Z tym umacnianiem władzy to kolejny problem. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam silną osobowość i dlatego zawsze starałam się wysłuchać jej i mieć pewność, że wspólnie podejmujemy decyzje korzystne dla nas obu, że do niczego jej nie zmuszam. Kiedy to ja miałam na jakiejś zmianie więcej zyskać zawsze po sto razy upewniałam się, czy na pewno ona też tego chce, czy nie czuje się zmuszona, czy to na pewno także jej wola. Odpowiadała, że tak, a teraz wypomina mi tamte przypadki jako przykład mojego despotyzmu. Ta sytuacja jest pierwszą, w której naprawdę usiłuję coś wymusić. Jeśli wcześniej czuła się zmuszana do czegokolwiek, to ukrywała to przede mną i przekonywała mnie, że wszystko jest w porządku a teraz, po fakcie, ma w ręce gotowe "dowody" mojej tyranii. To też boli, bo czuję się oszukana, zmanipulowana. To jednak chyba temat na inną dyskusję.


"
to działa w obie strony...pomysl, ona moze powiedziec to samo....
ze jestes w stanie z niej zrezygnowac bo pali....
"
Powiedziała mi tak. Cały czas jednak sprawia wrażenie, jakby sądziła, że sednem sprawy jest samo palenie - przykry zapach, wydatki. Uważa, że jestem okrutna, skoro na jednej szali kładę wszystko, co jest między nami a na drugiej coś tak błahego. Nie rozumie, że na tej drugiej szali w moim rozumieniu nie znajduje się błahostka - zasmrodzone zasłony, pożółkłe zęby - ale jej życie, które jest dla mnie największym skarbem.

Mówiłam jej kiedyś, że samo palenie jako czynność mi to nie przeszkadza i nie wycofuję się z tego. Przeszkadza mi myśl, że za jakiś czas szpitalny oddział onkologiczny może stać się moją codziennością i że będę stawać na głowie, by zdobyć dla niej leki, które i tak jej nie wyleczą tylko przedłużą czas na pożegnanie. Ona nie chce tego zrozumieć i tak naprawdę to doprowadza mnie do tak silnych emocji. Narażam się na oskarżenia o podłość, o najgorsze cechy charakteru, znoszę jej humory, wielogodzinne kłótnie, wiem, że oczernia mnie przed naszymi wspólnymi znajomymi; mogłabym zrobić wszystko gdyby tylko zechciała okazać odrobinę chęci współpracy. Robię to wszystko, bo zależy mi na niej, a ona odwraca wszystko do góry nogami i nazywa mnie sadystką.

Nie mogę jej "pomóc" w rzuceniu palenia, bo ona tego nie chce robić. Żeby jej "pomóc" najpierw muszę sprawić, by w ogóle zaczęła walkę z nałogiem.

Nie wiem, co mogłabym zrobić inaczej...
Ostatnio edytowano 17 lip 2012, 23:27 przez Fioletowa25, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 lip 2012, 23:27
Fioletowa25, czlowieka uzaleznionego zadne ultimatum nie zmusi do rzucenia... to ona musi tego chciec.
Tez pale i wiem jak to dziala. Na Twoim miejscu zakupilabym te ksiazke http://www.allen-carr.pl/ksiazki/70-all ... ic-palenie i poprosila ( nie zazadala) zeby ja sprobowala przeczytac. Znam kilka osob ktore nie pala po przeczytaniu. Ja zaczelam i samoistnie ilosc wypalonych fajek spadla mi z 20 do 5 bez bolu i wyrzeczen ale niestety zarzucilam przeczytanie reszty. Zabiore sie znowu we wrzesniu jak bedzie wiecej czasu
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 17 lip 2012, 23:30
Candy, dziękuję za link. Spróbuję kupić tę książkę.

Tylko widzisz... jeśli poproszę, a nie zażądam, to książka zgnije na półce nieruszana. Łatwo powiedzieć "ona musi tego chcieć". Ona nie chce, w tym problem.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez jasaw 17 lip 2012, 23:33
Mój Mąż od lat pali fajkę...mnie dym przeszkadza, zresztą ze względu na przebyte choroby, najbliżsi oszczędzają mnie :D . Jednak nie chciałam zabraniać, a jedynie ustaliliśmy zasady, które pozwalają Mężowi na realizowanie swojego ulubionego hobby :D :D
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Nel 17 lip 2012, 23:39
wiesz...kiedys przeczytałam cos takiego

'jesli cie drazni ze partner nie zakręca pasty do zębów to poszukaj problemu glębiej, bo pasta jest tylko czubkiem góry lodowej"
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez jasaw 17 lip 2012, 23:40
Abstrakcja, :great:
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 17 lip 2012, 23:47
Abstrakcja, Też się zgadzam z tym co napisałaś :uklon:

Fioletowa25, Jeśli partnerka twierdzi ,że chodzi tylko o nawyk trzymania to kup jej e-papierosa.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Nel 17 lip 2012, 23:58
wiem jedno...strasznie trudno rozstac sie z czyms co sie lubi...

moze e-papieros pomoze....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 lip 2012, 00:05
Abstrakcja napisał(a):
'jesli cie drazni ze partner nie zakręca pasty do zębów to poszukaj problemu glębiej, bo pasta jest tylko czubkiem góry lodowej"

Święta racja Moniko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 18 lip 2012, 07:16
Próbowała e-papierosa, ale rozpuszczalnik bardzo jej szkodzi - zatruła się od razu. Zresztą najnowsze badania donoszą, że rozpuszczalniki do tonerów mają jeszcze bardziej fatalny wpływ na zdrowie, niż dym papierosowy.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do