Amfetamina

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Amfetamina

Avatar użytkownika
przez Spooky 28 sty 2012, 23:32
To ktoś jeszcze bierze fete w ogóle? W epoce RC....;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
686
Dołączył(a)
10 sty 2012, 23:43

Amfetamina

przez macieek1977 30 sty 2012, 01:25
Spooky
A no bierzę się bierzę
Epoka nie ma nic do znaczenia 8)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sty 2012, 01:00
Lokalizacja
z Tad

Amfetamina

przez Anielica 30 sty 2012, 02:24
macieek1977 napisał(a):Spooky
A no bierzę się bierzę
Epoka nie ma nic do znaczenia 8)

epoka nie ma znaczenia, popieram , ...... co kto woli :bezradny:
Anielica
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Amfetamina

przez Zenonek 30 sty 2012, 15:54
Tyle, ze Amfa Wam nic nie da.....

Jak chcecie mieć kopa to weźcie Koke, przynajmniej nastrój sie tez poprawi, pewność siebie itp itd


Zeby nie było ja nigdy nic nie brałem, ale interesuje sie tematyką leków i czytałem wywiady z uzytkownikami.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Amfetamina

przez Anielica 30 sty 2012, 15:57
Zenonek, koka to lek? :shock: :shock: :shock: od kiedy???....nie wiedziałam :roll: :roll:
Anielica
Offline

Amfetamina

przez Zenonek 30 sty 2012, 16:01
Anielica, Tak jeszcze obecnie jest stosowana w miejscowych znieczuleniach.

Oczywiscie chodziło mi o substancje psychotropowe, ale wiekszosc z tzw narkotyków była kiedyś powszechnie dostępnym lekiem (w tym heroina), wiec napisałem tak.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Amfetamina

Avatar użytkownika
przez Spooky 30 sty 2012, 16:12
''Mam problemy z amfetaminą'', odpowiedź Zenonka: spróbuj koki. Chłopie, nie żebym się czepiał, ale ... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
686
Dołączył(a)
10 sty 2012, 23:43

Amfetamina

przez Anielica 30 sty 2012, 16:42
Spooky, chyba masz rację....dość dziwna sugestia.. :roll:
Anielica
Offline

Amfetamina

przez macieek1977 30 sty 2012, 17:12
Na moje szczescie nie ma tu koksu.I dobrze bo podejżewam że bym spróbował.Byłem dziś prywatnie u psychologa i przepisał mi sedam 3mg stwierdził że jeśli będzie coś nie tak to żebym walił do niego 3xdziennie po jednej tabsie.Poczytałem troche na temat tego leku i co benzo!!! trochę lekki ale uzależnia i prawdopodobnie z deszczu pod rynne będzie.

POZDRAWIAM

-- 30 sty 2012, 19:56 --

Byłem u takiego z NFZ .Lecz jego pierwsze pytanie o poł godziny zaoytał czego od nirgo oczekujei czy jesten x wogóle ubezpieczony ewakuoeałem sie bardzo dxynko co za debil
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sty 2012, 01:00
Lokalizacja
z Tad

Amfetamina

przez mam marzenia 18 lut 2012, 07:00
Mam pytanie w sumie to prośbe. Jestem kobiet i to bardzo młodą, jestem swiadoma tego ze o zyciu wiem bardzo niewiele dlatego nie chce sie madrzyc na ten temat.
Chce tylko abyscie pomogli mi, podpowiedzieli jak osoby stojace obok osoby kreskujacej moga pomoc. Dokladnie sytuacja wyglada nastepująco: w moim srodowisku
jest wielu cpunow, boje sie tego slowa bo nie chce ich tak nazywac....ale fakty mowia same za siebie, sa cpunami... u kazdego zaczynalo sie w podobny sposob, koniec gimnazjum pozniej technikum, zawodowka pierwszy gram zielska, pierwsza kreska...polecieli...
Mam kolege duzo w zyciu przezyl...smierc ojca, musial zycic szkole aby utrzymac mame i rodzenstwo... pozniej zostal sam... rodzenstwo wyprowadzilo sie,
matka ma nowa rodzine, nastepnie zawod mislosny. Bez szkoly... bo co to w dzisiejszych czasach jest gimnazjum. Bardzo inteligentny chlopak, ale popadl w to bez reszty
wiele razy z nim rozmawialam na temat tego co dzieje sie w jego zyciu. Jak sam mowi jest to odskocznia, zapomina o problemach o ludziach ktorzy przez to ze bierze odtracili go. Kobiety jak twierdzi nie chce miec na stale. o powaznym zwiazku pomysli za kilka lat. W jego zyciu sa jednie przelotne przygody (seksualne). Pod maska
twardego skrywa sie bezradny, zagubiony i potrzebujacy pomocy mlody czlowiek... Jest mi on bliski. Rozmowy nie skutkuja bo tak naprawde on wie ze zle postepuje ale nie potrafi juz zyc inaczej, rzeczywistosc go przerasta. Jak rozmawiac, jakich slow uzywaly (wiem to bardzo glupie pytanie) wasze kobiety kiedy wrescie postanowiliscie pod ich wplywem zmienic swoje postepowanie. Mysle ze moje starania nie docieraja do niego poniewaz pewnie nie jestem mu az tak bliska jak on mi. Dla mnie jednak jest to nie wazne pragne tylko jego szczescia nawet jezeli nasze relacje mialy by sie predzej czy pozniej ztracic a on zostac przy innej kobiecie.

Ważne żeby był szczesliwy i wyszedl caly z tego zyciowego zakretu...

przepraszam za tak dlugi post.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lut 2012, 06:28

Amfetamina

przez CichoCiemny 19 lut 2012, 00:53
mam marzenia, przede wszystkim to on sam musi chcieć coś zmienić w swoim życiu, bez tego żadna osoba z zewnątrz mu nie pomoże.
Myślę, że jeżeli jesteś dla niego ważną osobą to w pewnym momencie sam zrozumie, że Tobie na nim zależy, ale tego procesu po prostu nie da się przyśpieszyć. Poza tym, takie sytuacje wyglądają różnie, jedni się zmieniają dla swoich drugich połówek, inni nie, ale to nie znaczy, że ten kto się nie zmienia od razu jest przegrany, jak to niektórzy uważają.
Problem z używkami zaczyna się wtedy, kiedy dana osoba sama zauważy i stwierdzi, że ma problem i chce pomocy.
Brak szkoły to nic strasznego, są przecież szkoły zaoczne dla dorosłych, a jeżeli chłopak jest inteligentny to bez problemu może poradzić sobie bez tego papierka ze szkoły, tylko on sam musi tego chcieć, nikt za niego tego nie zrobi.
Jeżeli nie ma żadnej bliskiej rodziny na której by mu zależało to dobrym pomysłem byłby wyjazd za granicę, zaczęcie wszystkiego od nowa. Oczywiście jest do bardzo trudne dla osób, które są przyzwyczajone do pewnego trybu życia i otoczenia, ale moim zdaniem całkowita zmiana otoczenia (nie tylko ludzi ale także miejsca zamieszkania) to pierwszy krok do wolności i zmiany życia na lepsze.
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Amfetamina

przez macieek1977 25 lut 2012, 03:04
mam marzeniai powiem tak ratuj chłopaka !!!!
Każdy z nas jest inny i inaczej reaguje na pomoc drugiej osoby.Nie zrażaj się rozmawiaj z nim cały czas powiedz co traci w swojim życiu (a raczej co może stracić).Wiem ze swojego doświadczenia że trudno dotrzeć do takiej osoby tym bardziej gdy sobie kreche walną,wtedy nie pomagaj w żaden sposób,nic to nie da.Przemawiaj do niego bez kumpli bez żadnych osób trzecich.Reguły tu niestety nie ma każdy napisze ci coś innego.Opinia od każdego może być pomocna.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sty 2012, 01:00
Lokalizacja
z Tad

Amfetamina

przez basquiat 10 mar 2012, 17:44
Witam wszystkich. Pewnie nie jesteście tutaj bez powodu. Tak jak ja, nie widząc nadziei, jednak piszę i próbuję szukać rozwiązania. Pamiętam pierwszą amfetaminę, wiele lat temu, pamiętam jak beztrosko żyliśmy, jak nic nie świadome owieczki prowadzone na rzeź. Już we wczesnej młodości, szukałem siebie w narkotykach, nie wiedząc nawet jaki to błąd, potworny błąd. Pakowałem w siebie tablicę mendelejewa, opiaty, feno, extasy, potem nową falę narkotyków RC, kokainę...przede wszystkim jednak amfetaminę, moją zgubę. Kiedy moje życie zaczęło się walić kilka lat temu, straciłem wiele, moja rodzina się rozpadła, zostawiła mnie moja ukochana kobieta, z którą planowałem wiele, przestałem panować nad swoim życiem. Czułem, że moje ciało wpadło w wir w którym porusza się bezwolnie, a ja nie mam na nic wpływu. Potrafiłem brać się w garść, stawać na nogi, tak! mówiąc tak! cholera, nigdy więcej!...A nie zauważałem nawet momentu, kiedy znów wpadałem w ciąg. Depresja niszczyła mnie, na dodatek zniszczyłem sobie umysł nowymi narkotykami, już z grupy silnych halucynogenów. Brakowało mi kolorów, brakowało mi uśmiechu, z dnia na dzień czułem, jak umieram, jak wszystko traci smak i nasycenie. Próbowałem wyjeżdżać zagranicę, zarabiać prawdziwe pieniądze, owszem, często na początku mi się udawało, jednak to wraca zawsze, jak natrętny demon, który zawsze ciągnie nas ku śmierci, znowu wpadałem w sieci alkoholu i amfetaminy, rzadziej kokainy. Kiedy dochodziłem do siebie po kilku dniach, czułem się przegrany, znowu przegrany. Zastanawiając się, ile można upadać, czy można upaść niżej? czy jest ktoś na tym świecie kto jest niżej ode mnie? Bardziej zepsuty i samotny? Zagubiony... .Kiedy wracam na stare śmieci, zamykam się w domu, godzinami siedzę w fotelu wpatrując się w monitor, budzę się rano z obolałą głową i idę spać nad ranem z tak samo obolałą. Czasami nie odsłaniam nawet firanek, nie interesuje mnie jaka jest pogoda za oknem. Już nie pamiętam od kiedy mam ściśnięte wnętrzności i trzęsące się ręce. Zapomniałem wiele, tych ludzi których krzywdziłem i tych ktorzy się ode mnie odwrócili jednak pamiętam, choć bardzo chce zapomnieć. Zastanawiam się, do czego to doprowadzi, po co istnieje taki człowiek jak ja, tak na pozór wrażliwy i potrzebujący miłości, jednak słaby, zagubiony i nie potrafiący żyć. Wierze w Boga. tyle razy podawał mi rękę i słuchał mnie, kiedy prosiłem go o pomoc, w zamian za moją poprawę. Zawiodłem i Jego. Dzisiaj już niewiele zostało kolorów w moim życiu, a kolejna amfetamina może być moją ostatnią, bo mógłbym nie wytrzymać cierpienia które ze sobą niesie, wiem o tym. Odizolowany, gdzieś daleko poza światem szczęśliwych ludzi, czekam na koniec. Bo nadzieja już chyba umarła.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 mar 2012, 17:12

Amfetamina

przez Nortt 11 mar 2012, 02:33
basquiat napisał(a): Witam wszystkich. Pewnie nie jesteście tutaj bez powodu. Tak jak ja, nie widząc nadziei, jednak piszę i próbuję szukać rozwiązania. Pamiętam pierwszą amfetaminę, wiele lat temu, pamiętam jak beztrosko żyliśmy, jak nic nie świadome owieczki prowadzone na rzeź. Już we wczesnej młodości, szukałem siebie w narkotykach, nie wiedząc nawet jaki to błąd, potworny błąd. Pakowałem w siebie tablicę mendelejewa, opiaty, feno, extasy, potem nową falę narkotyków RC, kokainę...przede wszystkim jednak amfetaminę, moją zgubę. Kiedy moje życie zaczęło się walić kilka lat temu, straciłem wiele, moja rodzina się rozpadła, zostawiła mnie moja ukochana kobieta, z którą planowałem wiele, przestałem panować nad swoim życiem. Czułem, że moje ciało wpadło w wir w którym porusza się bezwolnie, a ja nie mam na nic wpływu. Potrafiłem brać się w garść, stawać na nogi, tak! mówiąc tak! cholera, nigdy więcej!...A nie zauważałem nawet momentu, kiedy znów wpadałem w ciąg. Depresja niszczyła mnie, na dodatek zniszczyłem sobie umysł nowymi narkotykami, już z grupy silnych halucynogenów. Brakowało mi kolorów, brakowało mi uśmiechu, z dnia na dzień czułem, jak umieram, jak wszystko traci smak i nasycenie. Próbowałem wyjeżdżać zagranicę, zarabiać prawdziwe pieniądze, owszem, często na początku mi się udawało, jednak to wraca zawsze, jak natrętny demon, który zawsze ciągnie nas ku śmierci, znowu wpadałem w sieci alkoholu i amfetaminy, rzadziej kokainy. Kiedy dochodziłem do siebie po kilku dniach, czułem się przegrany, znowu przegrany. Zastanawiając się, ile można upadać, czy można upaść niżej? czy jest ktoś na tym świecie kto jest niżej ode mnie? Bardziej zepsuty i samotny? Zagubiony... .Kiedy wracam na stare śmieci, zamykam się w domu, godzinami siedzę w fotelu wpatrując się w monitor, budzę się rano z obolałą głową i idę spać nad ranem z tak samo obolałą. Czasami nie odsłaniam nawet firanek, nie interesuje mnie jaka jest pogoda za oknem. Już nie pamiętam od kiedy mam ściśnięte wnętrzności i trzęsące się ręce. Zapomniałem wiele, tych ludzi których krzywdziłem i tych ktorzy się ode mnie odwrócili jednak pamiętam, choć bardzo chce zapomnieć. Zastanawiam się, do czego to doprowadzi, po co istnieje taki człowiek jak ja, tak na pozór wrażliwy i potrzebujący miłości, jednak słaby, zagubiony i nie potrafiący żyć. Wierze w Boga. tyle razy podawał mi rękę i słuchał mnie, kiedy prosiłem go o pomoc, w zamian za moją poprawę. Zawiodłem i Jego. Dzisiaj już niewiele zostało kolorów w moim życiu, a kolejna amfetamina może być moją ostatnią, bo mógłbym nie wytrzymać cierpienia które ze sobą niesie, wiem o tym. Odizolowany, gdzieś daleko poza światem szczęśliwych ludzi, czekam na koniec. Bo nadzieja już chyba umarła.

I Wierzysz w Boga? Ja /cenzura/, ja nie mogę, co to za Bóg? Gdy codziennie wstaje gorszy od innych, bez przyszłości, bez sił i chęci na cokolwiek, bez woli jak zwierze bez myśli ludzkich, pytam siebie co to za Bóg ?. Nie, nie ma boga, kiedyś wierzyłem też w te brednie ale to się skończyło /cenzura/, tylko pustka i otchłań rozpaczy
Nortt
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do