Marihuana

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Marihuana

przez ona* 16 kwi 2012, 19:40
Zgadzam się z Tobą.
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
29 mar 2012, 13:46

Marihuana

przez CichoCiemny 16 kwi 2012, 20:00
Popatrz lepiej na te przekrwione oczy, bo to co powypisywali ludzie wyżej, czyli zawiasy, głupkowaty uśmiech itp to bardzo indywidualne cechy. Ja od dzieciństwa często się zawieszałem na czymś (podobno to jest lekka autohipnoza) podczas jakiejś rozmowy czy sytuacji, która wymagała skupienia. Jak się uczyłem prowadzić auto to czasami się bałem, że w coś przypierdolę, mimo że wtedy jeszcze nie paliłem w ogóle. Poza tym w innych sytuacjach reagowałem szybko lub po prostu naturalnie, ale wiadomo w stresujących sytuacjach robi się czasami "dziwne" rzeczy, więc jak kolega jest zestresowany w Twoim towarzystwie to może się wydawać, że jest "po czymś", a tak naprawdę to tylko stres.
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Marihuana

przez ona* 16 kwi 2012, 22:12
No troche ma przekrwione i dosc czesto slysze, ze go bola i ze razi go swiatlo, np. podswietlenie licznika w samochodzie albo monitor - mowi, ze ma sciemniony - ale to moze znowu jakas inna przypadlosc... kurde..zeby wiedzial, ze ja to tu tak rozkminiam ... ;)
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
29 mar 2012, 13:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Marihuana

przez niewdzięczny33 17 kwi 2012, 00:35
narkotyki to bagno pod kazdym względem sam sie przekonalem nerwica lękowa ufundowana ludzie niepalcie niewrzucajcie tabletek i niewciągajcie prochu to droga do jednego do samobójstwa i niesluchajcie glupot ze trawka jest ok sam chodzilem na scinki lezala umnie jak owoce w misce i co wyjeba.la mnie do góry nogami.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
02 mar 2012, 22:41

Marihuana

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 17 kwi 2012, 17:13
ona*, objawy zażywania marihuany mogą być różne, bo każdy reaguje na nią w indywidualny sposób. Reakcja zleży też od tego, co się pali i w jakich ilościach. Po wypaleniu "skręta" zwykle obserwuje się podwyższony, nawet euforyczny nastrój. Człowiekowi towarzyszy wrażenie, że widzi jaśniej, wszystko lepiej rozumie, szybciej kojarzy, staje się wielomówny, skory do dyskusji na temat sensu życia itp. Trawka sprawia, że ma się wyższe mniemanie o sobie. Czasem pojawia się napadowy śmiech. Niestety, marihuana i zawarty w niej THC upośledza koordynację psychoruchową, co skutkuje np. wypadkami komunikacyjnymi. Przewlekłe palenie marihuany podrażnia drogi oddechowe, dlatego mogą pojawiać się częste zapalenia gardła i oskrzeli. U osób uzależnionych od trawki widać charakterystyczny zespół amotywacyjny - trudności z podejmowaniem decyzji, niechęć do jakiejkolwiek aktywności, ograniczenie kontaktów z ludźmi, zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi (tzw. "zawiechy", o których wspominała zielona miętowa). Do innych oznak zażywania kannabinoli (marihuany, THC syntetycznego, haszyszu) można zaliczyć następujące objawy: przekrwione oczy, blade palce, słodkawą woń oddechu, włosów i ubrania, zapach palonych liści, gadatliwość, wesołkowatość, stany euforyczne, ogólne podniecenie, nadczynność psychoruchową, brak koordynacji ruchowej, zaburzenia orientacji przestrzennej, pewność siebie, wzrost samooceny, dobre samopoczucie, napadowy śmiech, kaszel, zwiększone łaknienie, apetyt na słodycze, akcesoria – bibuła papierosowa, zielony tytoń, brązowo-szare nasionka w kieszeniach lub w podszewce, lufki, fifki. Może to ułatwi Ci ocenę, czy Twój kolega nadal pali trawkę. Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Marihuana

przez MadGregor 17 kwi 2012, 17:40
Proszę o opinię Pani ekspert. Nie jestem amatorem tego typów środków, nie mniej jednak zdarzyło mi się w przeszłości w trudnych chwilach... Przedstawię krótko kilka faktów. dokładnie 3lata temu (17,5roku) kiedy miałem już nastrój typowo depresyjny, znalazłem się w towarzystwie gdzie właśnie palono akurat specyfiki syntetyczne dostępne wówczas w sklepie. To był mój pierwszy raz, raptem parę buchów, reakcja po kilku minutach śmiech nie do opanowania, tępy bo emocjonalnie byłem zdołowany. Po ustąpieniu płacz, podobnie. Pół roku później znów okazja, więc na odczepnego zaciągnąłem się i czułem spowolnienie umysłu, czułem się źle. W przedziale dwóch lat dałem się namówić łącznie jakieś 7 razy, to maryśka to syntetyk, za każdym razem minimalna ilość, tylko by mieć święty spokój. Moje życiowe problemy udzielały się na nastrój i zdrowie, także nie wiem czy trawka mogła być bodźcem potęgującym nieprzyjemne doznania. Nie mniej z czasem zupełnie niezależnie mój stan psychiczny się komplikował, od d/d po otępienie po pogodzenie się z tym stanem i nie dostrzeganie deficytów w psychice. Miałem epizody psychotyczne, po długiej przerwie od kontaktu z narkotykami i nie odczuwałem przy tym lęku, raczej byłem "obserwatorem" tego co się dzieje. Zdiagnozowano zaburzenia osobowości bagatelizując inne stany których doznaję, nie umiałem o nich mówić- zbyt subiektywne i ulotne. Jak Pani uważa czy taka ilość i rzadkość w kontakcie mogła mieć wpływ na moje zdrowie czy fakt, że już byłem zaburzony ma znaczenie w działaniu trawki. Dodam, że znajomi palili w dużych ilościach i niemal chronicznie, tylko ja czułem się źle.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Marihuana

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 17 kwi 2012, 19:00
Gregg1991,
Pół roku później znów okazja, więc na odczepnego zaciągnąłem się i czułem spowolnienie umysłu, czułem się źle. W przedziale dwóch lat dałem się namówić łącznie jakieś 7 razy

co ty w ogóle wyrabiasz "na odczepnego" palisz? "dajesz się namówić 7 razy"? :shock: psujesz sobie zdrowie bo ktoś Cię to tego namawia? Ogarnij się, Gregg, palenie zielska to nie depilowanie łona. Nie robi się tego, pod naciskiem drugiej osoby, tylko jeśli już, to dla tego, że sam chcesz, dla polepszenia samopoczucia (o ile w ogóle nastąpi). Wątrobę też sobie wytniesz i sprzedasz jak koledzy bedą nalegać? Jeśli nie dają Ci wyboru, to znaczy, że Cię nie szanują. Jeśli czujesz, że trawa jest nei dla Ciebie, to ją zostaw i baw się używkami z polską akcyzą (przynajmniej wiadomo jaki dają efekt).

Dobra koniec łajania :smile: a teraz na serio: to dość typowe, że ludzie czują się źle po marichuanie - połowa moich znajomych niepalących nałogowo tak ma. Ja paliłam 2 góra 3 razy, ale nie dla tego, że towarzystwo paliło, tylko dla tego, że chciałam się upewnieć, że źle się po tym czuję. i tak było, czułam się dokładnie tak jak opisałeś; spowolnienie itd. ogólnie fatalnie, miałam wrażenie, że zapadam się w ciemność. Mówi się, że zielsko wyzwala i silnie potęguje nasz aktualny nastrój, więc prawdopodobnie u Ciebie też to nastąpiło.
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Marihuana

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 17 kwi 2012, 19:05
Przy żadnych narkotykach nastrój wyjściowy i nastawienie nie pozostają bez znaczenia.

Co zaś do tematu, zdarza mi się zapalić i nie zauważyłam współdziałania z lekami.
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Marihuana

przez ona* 17 kwi 2012, 20:12
ekspert_abcZdrowie napisał(a):ona*, objawy zażywania marihuany mogą być różne, bo każdy reaguje na nią w indywidualny sposób. Reakcja zleży też od tego, co się pali i w jakich ilościach. Po wypaleniu "skręta" zwykle obserwuje się podwyższony, nawet euforyczny nastrój. Człowiekowi towarzyszy wrażenie, że widzi jaśniej, wszystko lepiej rozumie, szybciej kojarzy, staje się wielomówny, skory do dyskusji na temat sensu życia itp. Trawka sprawia, że ma się wyższe mniemanie o sobie. Czasem pojawia się napadowy śmiech. Niestety, marihuana i zawarty w niej THC upośledza koordynację psychoruchową, co skutkuje np. wypadkami komunikacyjnymi. Przewlekłe palenie marihuany podrażnia drogi oddechowe, dlatego mogą pojawiać się częste zapalenia gardła i oskrzeli. U osób uzależnionych od trawki widać charakterystyczny zespół amotywacyjny - trudności z podejmowaniem decyzji, niechęć do jakiejkolwiek aktywności, ograniczenie kontaktów z ludźmi, zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi (tzw. "zawiechy", o których wspominała zielona miętowa). Do innych oznak zażywania kannabinoli (marihuany, THC syntetycznego, haszyszu) można zaliczyć następujące objawy: przekrwione oczy, blade palce, słodkawą woń oddechu, włosów i ubrania, zapach palonych liści, gadatliwość, wesołkowatość, stany euforyczne, ogólne podniecenie, nadczynność psychoruchową, brak koordynacji ruchowej, zaburzenia orientacji przestrzennej, pewność siebie, wzrost samooceny, dobre samopoczucie, napadowy śmiech, kaszel, zwiększone łaknienie, apetyt na słodycze, akcesoria – bibuła papierosowa, zielony tytoń, brązowo-szare nasionka w kieszeniach lub w podszewce, lufki, fifki. Może to ułatwi Ci ocenę, czy Twój kolega nadal pali trawkę. Pozdrawiam!


Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, no cóż..myślę, że kolega pali to i owo...zbyt wiele z opisanych tu objawów zgadza się z rzeczywistością :? Zastanawia mnie to czy można samemu przestać, czy to silnie uzależnia, czy musi się komuś świat na łeb zawalić, żeby sobie uświadomił, że nie tędy droga (tak jak we wcześniejszych wypowiedziach) czy to jest jak alkoholizm ?? Konieczna jest jakaś terapia, detoks czy coś w tym stylu? pzdr
Ostatnio edytowano 21 cze 2012, 08:41 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono cytowanie
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
29 mar 2012, 13:46

Marihuana

przez MadGregor 17 kwi 2012, 22:26
co ty w ogóle wyrabiasz "na odczepnego" palisz? "dajesz się namówić 7 razy"? :shock: psujesz sobie zdrowie bo ktoś Cię to tego namawia? Ogarnij się, Gregg, palenie zielska to nie depilowanie łona. Nie robi się tego, pod naciskiem drugiej osoby, tylko jeśli już, to dla tego, że sam chcesz, dla polepszenia samopoczucia (o ile w ogóle nastąpi). Wątrobę też sobie wytniesz i sprzedasz jak koledzy bedą nalegać? Jeśli nie dają Ci wyboru, to znaczy, że Cię nie szanują. Jeśli czujesz, że trawa jest nei dla Ciebie, to ją zostaw i baw się używkami z polską akcyzą (przynajmniej wiadomo jaki dają efekt).

A czy ja napisałem że jestem notorycznym ćpunem, że się tym bawię i eksperymentuję. 17,5 - 19,5. W tym okresie izolacji, dałem się namówić na WOW aż 7 domówek. Niestety jeśli stałeś się odludkiem niemową i na siłę wbrew sobie, wbrew chorobie aby zachować odrobinę prospołeczności, przystosowujesz się do reszty towarzystwa. Zresztą dla mnie był to czas szczególnego niepokoju. Myślałem i zachowywałem się dziwacznie jak na mnie- wcześniej stroniłem od fajek czy alko, potem stały się codziennością. Nocne włóczenie się po mieście bez celu też nie było dla mnie typowe. Robiłem rzeczy niekontrolowane nie przemyślane, jeśli ktoś kazał przyjechać- przyjeżdżałem, częstował- ulegałem. Proste zarazem skomplikowane;/
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Marihuana

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 18 kwi 2012, 15:04
Gregg1991 napisał(a):Proszę o opinię Pani ekspert. Nie jestem amatorem tego typów środków, nie mniej jednak zdarzyło mi się w przeszłości w trudnych chwilach... Przedstawię krótko kilka faktów. dokładnie 3lata temu (17,5roku) kiedy miałem już nastrój typowo depresyjny, znalazłem się w towarzystwie gdzie właśnie palono akurat specyfiki syntetyczne dostępne wówczas w sklepie. To był mój pierwszy raz, raptem parę buchów, reakcja po kilku minutach śmiech nie do opanowania, tępy bo emocjonalnie byłem zdołowany. Po ustąpieniu płacz, podobnie. Pół roku później znów okazja, więc na odczepnego zaciągnąłem się i czułem spowolnienie umysłu, czułem się źle. W przedziale dwóch lat dałem się namówić łącznie jakieś 7 razy, to maryśka to syntetyk, za każdym razem minimalna ilość, tylko by mieć święty spokój. Moje życiowe problemy udzielały się na nastrój i zdrowie, także nie wiem czy trawka mogła być bodźcem potęgującym nieprzyjemne doznania. Nie mniej z czasem zupełnie niezależnie mój stan psychiczny się komplikował, od d/d po otępienie po pogodzenie się z tym stanem i nie dostrzeganie deficytów w psychice. Miałem epizody psychotyczne, po długiej przerwie od kontaktu z narkotykami i nie odczuwałem przy tym lęku, raczej byłem "obserwatorem" tego co się dzieje. Zdiagnozowano zaburzenia osobowości bagatelizując inne stany których doznaję, nie umiałem o nich mówić- zbyt subiektywne i ulotne. Jak Pani uważa czy taka ilość i rzadkość w kontakcie mogła mieć wpływ na moje zdrowie czy fakt, że już byłem zaburzony ma znaczenie w działaniu trawki. Dodam, że znajomi palili w dużych ilościach i niemal chronicznie, tylko ja czułem się źle.

Gregg1991, myśląc o marihuanie, najczęściej ma się na myśli narkotyk „rekreacyjny”, przyjmowany przez młodzież w trakcie słuchania muzyki, na domówkach lub zabawach dyskotekowych, by wyostrzyć doznania percepcyjne albo poprawić sobie nastrój. Zwykle działanie marihuany zawęża się do synestezji (widzenia dźwięków, słyszenia kolorów itp.), wzrostu libido, euforii, wyższej samooceny, odprężenia, spadku samokontroli, uczucia wyostrzania zmysłów, napadowego śmiechu, filozofowania i towarzyskości. Jest to jednak pewien „uśredniony” obraz człowieka, który wypalił trawkę. Każdy reaguje na substancje psychoaktywne trochę inaczej i to całkiem normalne, że po wypaleniu „gandzi” nie poczułeś się świetnie, a wręcz przeciwnie – marihuana nasiliła Twój nastrój depresyjny, prowadząc do płaczliwości, otępienia, objawów psychotycznych. Trudno mi mówić, co było przyczyną, a co skutkiem na linii przyjmowanie i działanie marihuany – Twój stan psychiczny. Na pewno marihuana miała wpływ na Twoje zdrowie, ale niewykluczone też, że problemy psychiczne modyfikowały też doznania po zażyciu THC. Trudno tu o związek przyczyno-skutkowy, ja bym mówiło o korelacji, czyli związku dwukierunkowym.
ona* napisał(a):Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, no cóż..myślę, że kolega pali to i owo...zbyt wiele z opisanych tu objawów zgadza się z rzeczywistością :? Zastanawia mnie to czy można samemu przestać, czy to silnie uzależnia, czy musi się komuś świat na łeb zawalić, żeby sobie uświadomił, że nie tędy droga (tak jak we wcześniejszych wypowiedziach) czy to jest jak alkoholizm ?? Konieczna jest jakaś terapia, detoks czy coś w tym stylu? pzdr

ona*, na pewno marihuana uzależnia, choć wiele amatorów tego narkotyku twierdzi, że nie ma mowy o żadnym uzależnieniu. Konopie przede wszystkim powodują zależność psychiczną. Wiele ekspertów mówi jednak o tzw. tolerancji odwróconej – przy systematycznym przyjmowaniu THC dochodzi do nadwrażliwości na ten związek i osiągania pożądanego efektu przy mniejszych dawkach. Gdy straci się kontrolę nad ilością przyjmowanego narkotyku, można wpaść w sidła nałogu, a każde uzależnienie bazuje na tych samych mechanizmach. Inna jest tylko „substancja narkotyzująca” – etanol, THC, LSD, tytoń, meskalina, sterydy… Jeżeli człowiek nie zabrnął za daleko, to jest w stanie sam powiedzieć sobie „STOP” i przestać palić marihuanę. Niekiedy pomagają w tym jakieś zdarzenia przełomowe w życiu (nie musi być to od razy ”zawalenie się świata na głowę”, o którym pisałaś). Kiedy człowiek spełnia już kryteria diagnostyczne dla zespołu uzależnienia, wtedy trzeba podjąć terapię + detoks. Rzadko kiedy jednak na terapię trafiają osoby, które eksperymentowały z samym THC. Zazwyczaj marihuana jest preludium do tego, by sięgać z czasem po twardsze środki i wówczas człowiek budzi się „z ręką w nocniku”.

Więcej o marihuanie pod poniższym linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/uzaleznieni ... -marihuana.
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Marihuana

przez ona* 18 kwi 2012, 15:42
Dzięki !
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
29 mar 2012, 13:46

Marihuana

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 18 kwi 2012, 18:22
Nie ma za co! ;)
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Marihuana

przez CichoCiemny 19 kwi 2012, 02:21
niewdzięczny33 napisał(a):narkotyki to bagno pod kazdym względem sam sie przekonalem nerwica lękowa ufundowana ludzie niepalcie niewrzucajcie tabletek i niewciągajcie prochu to droga do jednego do samobójstwa i niesluchajcie glupot ze trawka jest ok sam chodzilem na scinki lezala umnie jak owoce w misce i co wyjeba.la mnie do góry nogami.

Zanim zaczniesz rzucać stereotypami na prawo i lewo to naucz się pisać po polsku.


zielona miętowa napisał(a):Dobra koniec łajania :smile: a teraz na serio: to dość typowe, że ludzie czują się źle po marichuanie - połowa moich znajomych niepalących nałogowo tak ma. Ja paliłam 2 góra 3 razy, ale nie dla tego, że towarzystwo paliło, tylko dla tego, że chciałam się upewnieć, że źle się po tym czuję. i tak było, czułam się dokładnie tak jak opisałeś; spowolnienie itd. ogólnie fatalnie, miałam wrażenie, że zapadam się w ciemność. Mówi się, że zielsko wyzwala i silnie potęguje nasz aktualny nastrój, więc prawdopodobnie u Ciebie też to nastąpiło.

No faktycznie, jak zaczniesz sobie wkręcać, że się czujesz źle to na 99% tak będzie. I nie tylko po trawie. Tak to już jest, stąd potem się biorą nieprawdziwe opinie, że coś się stało "przez trawkę". Ktoś sobie coś zrobił "przez używkę". (oczywiście pomijam palenie w ciągach przez dłuższy czas, bo jak wiadomo wszystko w nadmiarze szkodzi) A to tak nie działa, jest zupełnie odwrotnie. Ludzie sami nakręcają swoje lęki, to jak oddziałują na nich niektóre substancje zależy tylko i wyłącznie od danej osoby. Dlatego ludzie szczęśliwi i radzący sobie w życiu mogą wyciągnąć najwięcej korzyści z używek (zwykła rozrywka też jest korzyścią oczywiście i o to głównie chodzi), a ludzie ze skłonnościami do nakręcania się na złe stany nawet po kawie mogą czuć się źle. Tylko zmiana myślenia i odejście od schematów może naprawić problemy tego typu.
Dlatego zgadzam się z ostatnim zdaniem z cytatu - że MJ (i nie tylko) potrafi spotęgować emocje odczuwane w danej chwili.

Co do depilowania łona - no faktycznie, nie ma porównania. Po tym tak cholernie swędzi, że odechciewa się żyć.

-- Cz, 19 kwi 2012, 03:01 --

ona*, z uzależnienie od marihuany można samemu wyjść, bo MJ uzależnia tylko psychicznie, a nie dodatkowo fizycznie jak alkohol i inne, cięższe używki. Oczywiście "tylko" powinno być w cudzysłowu, bo co dla jednego jest proste, dla kogoś innego może być barierą nie do przekroczenia. Ale trzeba zacząć od tego, że to dana osoba musi chcieć coś zmienić. Ty za niego nic nie zrobisz, a wspominanie o tym przy każdym spotkaniu raczej pogłębi bariery między Wami, bo skoro kolega Ci się nie przyznaje że pali to znaczy, że odczuwa lęk przed Twoją opinią na ten temat i przed zmianą. I to jest bardzo naturalne i wszystko sprowadza się do tego czy on sam chce się pozbyć nałogu, czy to w ogóle dla niego jest nałóg i czy mu przeszkadza w innych sferach życia. Na te pytania tylko on sam może sobie odpowiedzieć. Więc zanim zaczniesz go naciskać pomyśl sobie jakbyś się czuła na jego miejscu. Oczywiście szczera rozmowa zawsze pomaga, ale tego zmiany nie powinny przychodzić z zewnątrz, tylko z wewnątrz.


ekspert_abcZdrowie, z tą tolerancją odwróconą to bardzo indywidualna sprawa i nie potwierdzają tego żadne jednoznaczne badania. Jedni muszą palić coraz więcej, coraz mocniejsze odmiany, inni odwrotnie, ale to pewnie wynika z faktu, że każdy lubi trochę inny stan, jedni bardziej mocniejszy, bardziej "kanapowy", a inny lżejszy, ale motywujący do jakiegoś działania. Ta druga grupa osób (tak to sobie podzieliłem w tym momencie) teoretycznie ma lepiej, bo nie musi spalać " na raz" kosmicznych ilości, żeby się fajnie poczuć, ale to wcale nie znaczy, że nie można się uzależnić. I odwrotnie, jeżeli ktoś przez większość czasu nie myśli tylko o tym, żeby się upalić, a ma też inne zajęcia, tylko od razu do czasu lubi się konkretnie upalić, żeby nie było z nim kontaktu przez te kilka godzin to wcale nie znaczy, że zaraz będzie potrzebować pomocy.
Ale twierdzenie:
ekspert_abcZdrowie napisał(a): Zazwyczaj marihuana jest preludium do tego, by sięgać z czasem po twardsze środki i wówczas człowiek budzi się „z ręką w nocniku”.

To bzdura, zwykły stereotyp. Tak się składa, że w naszym społeczeństwie zdecydowanie większość ludzi zaczyna od alkoholu i papierosów, bo są legalne i mają społeczne przyzwolenie. I nie jest tak, że każdy palacz marihuany od razu kończy na dworcu. To jest na tyle indywidualna kwestia, że nie powinno się uogólniać. Jest cała masa opiatowców, którzy się dziwią jak można palić coś takiego (wczesne lata 90-te to rozkwit "straconego pokolenia" przez heroinę w Polsce, kiedyś czytałem obserwacje na ten temat twierdzące, że większość osób w tamtym środowisku nigdy nie paliła marihuany, jak znajdę gdzieś źródło to wrzucę), czy ludzi którzy od wielu lat biorą psychodeliki (serotoninogenne), a na MJ nawet nie spojrzą ze względu na jej "prymitywność" względem prawdziwych psychodelików. Czy alkoholików, którzy nigdy nie brali nic innego, a mimo to przegrali życie. Przykłady można wymieniać w nieskończoność, ale powtarzanie stereotypów, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości wcale nie jest dobre i tylko niepotrzebnie sieje panikę. Jak głupie artykuły w fakcie.
To czy ktoś sięga po coraz to nowsze doświadczenia jest wywołane bardziej samą psychiką niż tym od czego zaczyna. I to się nie zawęża tylko do substancji, na to się składa cała masa zachowań, przyzwyczajeń, po prostu doświadczeń, które ludzie przeżywają na co dzień i które dostarczają im przyjemności.

-- Cz, 19 kwi 2012, 03:14 --

Z tego co zauważyłem to ludzie z osobowościami bardziej ekstrawertycznymi (jeżeli już jakoś szufladkować) mają większe skłonności do eksperymentów i nowych doznań (ogólnie, nie tylko odnośnie używek), a ludzie bardziej introwertyczni są raczej wyhamowani i ciężko im przychodzi próbować nowych rzeczy. Myślę, że to ma dużo większy wpływ na to czy ktoś potem skończy z problemami, z którymi nie umie sobie sam poradzić, czy będzie szczęśliwy. Można całe życie coś ćpać i jednocześnie radzić sobie na tyle, żeby nie wkręcać sobie problemów. Można zapalić sobie kilka razy i wyolbrzymiać coś na tyle, że stanie się to obsesją, popaść w hipochondrie. Podobno introwertycy mają większe skłonności do takiego wkręcania sobie, dlatego często tworzą problemy z niczego. A ekstrawertycy odwrotnie, chociaż oczywiście ciężko tak uogólniać, granice się bardzo zacierają, ale niektórzy potrzebują wszystko szufladkować, żeby ogarnąć jakąś myśl, dlatego pisze w ten sposób, z którym niekoniecznie się zgadzam (bo każdy jest inny, a z góry narzucone kryteria zachowania niszczą w ludziach indywidualność)
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do