Nasenniacze

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez halenore 18 maja 2011, 01:14
Lekarze powinni dostawać baty na tyłek za wypisywanie tych leków. Leczę się od 9 lat zpowodu depresji i lęku uogólnionego.Już kilka lat temu zaproponowano mi lek nasenny. Odmówiłam. Bałam się odlotu. Bałam się, że TO zacznie mnie kręcić. W lipcu zeszłego roku lekarz znowu zaproponował nasenniacze. Znowu odmówiłam. Lekarz namawiał, zarzucał,że nie chcę się leczyć itd. Po 2 miesiącach walki odpuściłam i wzięłam. Najpierw Imovane. Działało słabo,a skutkiem ubocznym była gorycz w ustach. Później dostałam Zolpidem. Brałam go kilka miesięcy. Nie zasypiałam po nim bardzo szybko, ale dawał odlot. Było cudownie. Zero lęków, poczucie, że "I'm king of the world" itp. Naturalnie zaczęłam lubić ten stan.
Chyba zrozumiałam, co znaczy uzależnić się. Lata temu spróbowałam narkotyków. Nie rajcowały mnie, więc temat szybko się zakończył. Alkohol też mało mnie kręcił. Dziś rozumiem,że szukałam ukojenia z powodu pogłebiającej się depresji.
Morał jest taki,że ostatnio dostałam na sen trittico. Od 5 dni nie biorę zolpidemu. Mogłabym go łatwo zdobyć,ale jeśli tego spróbuję, wpadnę na amen. Trittico nie działa albo działa słabo. ALBO, co bardziej prawdopodobne, bezsenność wróciła po zaprzestaniu przyjmowania zolpidemu. Nie mogę spać, jestem rozdrażniona, a może dokładniej wściekła. Na lekarzy i na siebie,że nie posłuchałam instynktu i nie odmówiłam. Uważam, że moi lekarze wykazali się skrajną ignorancją. Jedyna z czego jestem dumna to fakt,że tyle lat broniłam się przed tym gównem. Z drugiej strony cierpię i odczuwam brak. Może nie samego leku, ale towarzyszącego mu uczucia.

Napisałam tu, bo miałam potrzebę wygadania się. Poza tym chcę ostrzec wszystkich, żeby nie zaczynali. Zolpidem tak naprawdę nie pomógł mi wcale. Szczerze wątpie czy ten lek może komuś pomóc.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Nasenniacze

przez CichoCiemny 18 maja 2011, 01:25
Dlatego zawsze powtarzam, żeby oprócz tego co mówi lekarz, samemu też sprawdzić jak działa dana substancja i nie brać "leków" na ślepo.

A ogólnie to na każdego może to działać inaczej, innym pomaga (mój kumpel śpi jak dziecko po Zolpicu, ale jak popije wódą to ma niezły odlot właśnie :lol: ), innym nie, tak to już jest z substancjami psychoaktywnymi i nie ma znaczenia czy ktoś je nazywa "leki" czy "narkotyki", bo to wszystko działa na bardzo podobnych schematach.
CichoCiemny
Offline

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez halenore 18 maja 2011, 20:11
Owszem. To prawda. Trzeba rozważyć i przede wszystkim zapoznać się z ulotką. Ja należę do osób, które zawsze czytają ulotki i zadają pytania. Dlatego lekarze mnie nie lubią i wielokrotnie odnoszą się do mnie z pogardą, co mnie ostro wkurza. Najlepiej jakbym "na ślepo" żarła wszystko, jak popadnie. O lekarzach trzebaby osobny temat stworzyć np. o rodzinnych, którzy przepisują psychotropy kompletnie nie znając się na temacie.
Napisałam w swoim poście, że przez lata miałam poważne wątpliwości co do leków nasennych, bo obawiałam się działania tychże na moją psychę. Nie kierowałam się wiedzą książkową, ale instynktem. I miałam rację.
Ja nie piłam alkoholu, kiedy brałam zolpidem. Ogólnie praktycznie nie spożywam, a z lekami typu benzo i pochodne nie mieszam. Za dużo ryzyko.
I zgodzę się z tobą, że działanie substancji psychoaktywnych to bardzo indywidualna sprawa. Zatem inaczej: lekarze powinni być bardziej ostrożni i słuchać pacjenta.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nasenniacze

przez polakita 18 maja 2011, 21:54
dlatego wydaje mi się że na sen powinno się brać tylko doraźnie, a nigdy regularnie... i jak najmniejszą dawkę...
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Nasenniacze

przez Michuj 18 maja 2011, 22:05
KeFaS napisał(a):Dlatego zawsze powtarzam, żeby oprócz tego co mówi lekarz, samemu też sprawdzić jak działa dana substancja i nie brać "leków" na ślepo.

A ogólnie to na każdego może to działać inaczej, innym pomaga (mój kumpel śpi jak dziecko po Zolpicu, ale jak popije wódą to ma niezły odlot właśnie :lol: ), innym nie, tak to już jest z substancjami psychoaktywnymi i nie ma znaczenia czy ktoś je nazywa "leki" czy "narkotyki", bo to wszystko działa na bardzo podobnych schematach.


Dokładnie. Know your Body, Know your Mind, Know your Source ;)
Michuj
Offline

Nasenniacze

przez CichoCiemny 19 maja 2011, 00:27
polakita napisał(a):dlatego wydaje mi się że na sen powinno się brać tylko doraźnie, a nigdy regularnie... i jak najmniejszą dawkę...


Tylko, ze jak raz weźmiesz i będzie Ci się dobrze spało to potem automatycznie zaczynasz brać codziennie (uzależnienie psychiczne) i tak to działa po prostu.

Michuj, jeszcze Know Your Substance zapomniałeś :P
CichoCiemny
Offline

Nasenniacze

przez brak uczuć 10 cze 2011, 17:26
Ne mnie też tak działa. W końcu nie czuję cierpienie i pustki. I też przestałam brać, bo uznałam, że 6 tyg to za duzo. Ale nowy lekarz zapisał mi alprazolam. Jedno g...o...tak samo uzależnia...problem, że ja śpię tylko po neuroleptykach i benzodiazepinach....bez tego nie usnę...i tylko sen koi moje cierpienie i pustkę... a w ogóle to jak już mówiłam wielokrootnie obiwniam leki, że spowodowały u mnei brak uczuć (SSRI) i rispolept, że doprowadził mnie do tego, że tylko wegetuję...psychiatrzy mnie zniszczyli...co dzień od 1,5 roku (od czasu rispolpetu) wiele razy dziennie myślę o tym, żeby popełnic samobójstwo...takie czuje cierpienie...ale nie zrobię tego...boję sie piekła...będę się tak męczyła następne kilakdziesiąt lat...nigdy nie myślalam, że można tak codzień latami cierpiec bez dnia przerwy...ja nie wiem co mi jest...diagnozy wahają się...schizofrenia...depresja...zaburzenia osobowości... a moze tylko leki mnie zniszczyły...kiedys miałam nawet zaczęty doktorat:( teraz przeczytanie 1 strony tekstu jest dla mnie męczące
brak uczuć
Offline

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez Milutki 10 cze 2011, 18:27
halenore napisał(a):Później dostałam Zolpidem. Brałam go kilka miesięcy. Nie zasypiałam po nim bardzo szybko, ale dawał odlot. Było cudownie. Zero lęków, poczucie, że "I'm king of the world" itp. Naturalnie zaczęłam lubić ten stan.

KeFaS napisał(a):mój kumpel śpi jak dziecko po Zolpicu, ale jak popije wódą to ma niezły odlot właśnie

Ja mam takie pytanie: na czym polega "odlot" po takim leku ?
bo nie bardzo umiem sobie to wyobrazić :bezradny:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez halenore 10 cze 2011, 18:46
Milutki napisał(a):Ja mam takie pytanie: na czym polega "odlot" po takim leku ?
bo nie bardzo umiem sobie to wyobrazić :bezradny:


Polegał na tym, że nie zasypiałam, a czułam się jak znarkotyzowana, śmiałam się sama do siebie, w pierwszej fazie działania zolpiedem wprowadzał mnie w stan euforii, potem uspokajał, dawał poczucie wielkiego luzu, bezpieczeństwa. Nic nie miało znaczenia, zapominałam o chorobie i stwierdzałam, że przecież mogę wszystko, świat stoi przede mną otworem...
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Nasenniacze

przez paradoksy 10 cze 2011, 18:51
chyba to zależy jak bardzo ktoś jest podatny na uzależnienia.... uwielbiam uogólenienia.... najlepiej niech nikt nic nie bierze bo heniek, lat 37 wziął zolpidem i miał sraczkę.. no luuuudzie... :roll:
paradoksy
Offline

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez Milutki 10 cze 2011, 19:22
Wiesz, paradoksy, dla kogoś, kto ma depresję i po takim leku przeżywa euforię, to chyba nietrudno o uzależnienie...
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Nasenniacze

Avatar użytkownika
przez halenore 10 cze 2011, 20:36
paradoksy napisał(a):chyba to zależy jak bardzo ktoś jest podatny na uzależnienia.... uwielbiam uogólenienia.... najlepiej niech nikt nic nie bierze bo heniek, lat 37 wziął zolpidem i miał sraczkę.. no luuuudzie... :roll:


paradoksy Po co tak się miotasz? Przedstawiłam w poście swoje przeżycia z lekami nasennymi. I nie pisz mi o podatności na uzależnienia, bo wielu z nas trafia do lekarzy i na forum, bo jest w desperacji. A desperacja ma to do siebie, że w będąc w tym stanie nie myślisz konstruktywnie.

-- 10 cze 2011, 20:39 --

I ok. Wycofuję ostatni akapit z głównego posta. Każdy sam stanowi o sobie i sam podejmuje decyzje.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Nasenniacze

przez paradoksy 10 cze 2011, 20:43
co to znaczy "po co się miotasz"?
paradoksy
Offline

Nasenniacze

przez Agasaya 10 cze 2011, 20:49
Milutki napisał(a):Wiesz, paradoksy, dla kogoś, kto ma depresję i po takim leku przeżywa euforię, to chyba nietrudno o uzależnienie...


zgodzę się całkowicie...
Agasaya
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do