Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez daisy999 10 paź 2012, 20:09
hej Wam -)

u mnie na razie jakoś leci -) biorę dalej rano 3/5 dawki 0,5 xanaxu i za jakieś 10 dni postaram się zejść do 0,25. Ta metoda jakoś działa. Ataku duszenia nie miałam do tej pory, większego napięcia też nie. Jedynie czasem mnie piecze w krtani i czuję takie jakby zaczątki ataku jak rozmawiam za dużo z klientami w pracy bądź muszę się wysilać w rozmowie z ludźmi, których mało znam, a muszę im poświęcać dużo energii. Widać, że mojej psychice się to nie podoba i chyba stad te reakcje. Ale staram się te sytuacje ograniczać do minimum. Spędzam czas z przyjaciółmi i rodziną. Czytam też Pismo Święte - w sumie nie czytałam chyba od ogólniaka, a mam 32 lata, więc trochę długo i to poznawanie na nowo napawa mnie spokojem. A jak Wy się czujecie ?? Pozdrawiam wszystkich serdecznie i miłego wieczoru -)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:24

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Mara_ 10 paź 2012, 20:52
tahela napisał(a):Czy tot ak cięzko wytłumaczyc ze tego nie bierze sie codziennie i to po pare lat, [pisze w ulotkach do cholery a każdy niby wie a robi dalej. :hide: :silence: :hide: :nono:


Niektórzy zdają sobie z tego sprawę, ale co jeśli nic innego nie pomaga? Człowiek chce się jakoś ratować, takie szczęście w nieszczęściu. A jeszcze kiedy dobrego fachowca trzeba ze świecą szukać, to potem jest jak jest.

Też byłam przez jakiś czas uzależniona, właściwie to złe określenie... Bardziej mi się chyba wydawało, że jestem, brałam benzo przez kilka lat, teraz nie biorę ich od paru miesięcy, na szczęście nie miałam większych problemów z odstawieniem, ale czasami 'tęsknię', bo niestety kilka objawów nerwicy powróciło. Mam od niedawna przepisane od lekarza benzo, ale tylko na miesiąc, mam nadzieję, ze nie będę miała po tym czasie problemów z odstawieniem.

Życzę powodzenia w odstawianiu tego *** ;)
Offline
Posty
1117
Dołączył(a)
27 wrz 2012, 00:30
Lokalizacja
poza zasięgiem

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez meave 11 paź 2012, 17:39
dwa lata ciagu, dawki powyzej 5mg alprazolamu (ulubiona), inne jak sie trafialy to jedna dziurka bralem. Diazepam do 120 mg, clony podobnie jak alpra. Zapijane oczywiscie kilku-(nastoma) browcami. Co mi pomoglo? DETOKS. i osrodek uzaleznien, dwa lata leczenia. 4 miesiace temu jak sie pojawila nerwica dostalem od psychiatry alpre, wzialem przez te 4 miesiace moze 20 tabletek. I nie biore. Detoks trwal tydzien (po jednym dniu mi odstawili smieszne 10mg rolek i ladowali ponad 300mg chlorprotiksenu). o hydroksyzyne blagalem na kolanach (ktora na godzine pomagala przezyc skrety). pieklo? horror? i pomyslec, ze zaczalem brac z nudow...


odstawienie benzo = najgorsze napady leku i paniki x100
i sie nie uspokoilem tak jak po napadzie paniki, po godzince popijajac herbatke i popierdujac. przez pierwsze 2 tygodnie to 24 godzinne leki i skrety (wszystkie objawy abstynencyjne).

jak chcesz przestac brac, to idz na detoks i terapie. zamknij sie tam i wytrzymaj. moze bedziesz mial wiecej szczescia niz ja i chociaz cie prawidlowo odtruja...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 paź 2012, 16:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez CREAM.DE.LA.CREAM 11 paź 2012, 19:23
eh benzo

piekna z nimi przygoda pod warunkiem ze jestes chory i ze potrzebujesz pomocy
fakt ze dobrze zorganizowane leczenie zdziala cuda i niezafunduje ci tym samym koszmarow z ulicy wiazow

moja przygoda z lekami zaczela sie jak mialam 24 lata
pierwszy atak silnej depresji i nerwicy
brak zlaPANIA POWIETRZA , SILNE BOLE W KLATCE , GLOBUS W GARDLE , DRETWIENIE LEWEJ CZESCI CIALA WRAZ Z BUZIA , GORAC I ZIMNO NA PRZEMIAN , ZIMNY POT
STRASZNE RZECZY DZIEJA SIE GDY ZACZYNAMY CHOROWAC
MIJA JUZ 8 LAT PRZESZLAM PRZEZ PIEKLO ALE JAK TO W TEJ CHOROBIE NIESTETY SINUSOIDA DOBRZE I ZLE NA PRZEMIAN JAK W MALZENSTWIE :)
JESLI NIEPOKOCHASZ DEPRESJI TO CIE ZNISZCZY DO CNA , WYGRYZIE WRAZ Z LEKAMI TWOJA PRAWDZIWA OSOBOWOSC
JEDYNE CO MOZESZ ZROBIC NIEPODDAWAJ SIE NIGDY PRZE NIGDY
JAK CI ZLE PROBUJ ODWRACAC KOTA OGONEM NIEDAWAJ SIE AZ ATAK CIE POCHLONIE
LEKI ........................
WSZYSTKIE BRALAM JAKIE SA MOZLIWE
OD TYCH LEKKICH PO BARDZO BARDZO SILNE KTORE NIESTETY NISZCZA CIE , TWOJE MAZENIA I TWOJE CHECI
JA DOSKONALE ROZUMIEM CO CZUJE CZLOWIEK KTORY JEST NA TO CHORY A JAK Z BOKU TO WIDAC ......?
NIKT ALE TO NIKT KTO NIGDY NIE MIAL DO CZYNIENIA Z DEPRESJIA I TEGO NIEPRZESZEDL , NIGDY TAKA OSOBA NIEZROZUMIE ZACHOWANIA OSOBY CHOREJ
TAK BARDZO SIE BALAM ZE UMRE , SZCZEGULNIE PO BENZO
ZAMIAST 2 MIESIECY LEKARZ PROWADZIL LECZENIE BENZO PRZEZ 1,5 ROKU
POTEM BYLO TYLKO GORZEJ BO TEJ DZIURY PO BENZO NIEDA SIE NICZYM ZALEPIC
JA WTEDY UMIERALAM CODZIENNIE PRZEZ 3 TYGODNIE
TO BYL JAK KOSZMAR A CO NAJGORSZE BYLAM Z DALA OD NAJBLIZSZYCH I Z DALA OD POLSKI
PRZEZYWALAM TO W DOMU NA OBCZYZNIE , WIEZCIE MI MIALAM OCHOTE ZAKONCZYC SWOJE CIERPIENIE I PODDAC SIE WKONCU , PLACZAC , Z BOLAMI SERCA ZE SMUTKIEM I BRAKIEM WYJSCIA Z SYTUACJI CZEKALAM NA SMIERC
BOLE CIALA I UCISKI W KLATCE , BIEGI MYSLI TAK SZYBKIE JAK PO NARKOTYKACH BYLO TO TAK STRASZNE ZE MIALAM WRAZENIE ZE JESLI NIEDOJDZIE DO ZAWALU TO MOJE MYSLI ZWARIUJA I JUZ NIEBEDE NORMALNA
TRWALO TO DUGO BO NIESTETY TYLE CZASU PRGANIZM POTRZEBOWAL ZEBY WYZUCIC CZESC TOKSYCZNEGO BENZO
KARETKA BYLA U MNIE CODZIENNIE
LEKARZ STWIERDZIL ZE TRZEBA CZEKAC AZ ATAKI USTANA NA TYLE ZE BEDE MOGAL FUNKCJIONOWAC O WLASNYCH SILACH BO CALYMI DNIAMI LERZALAM W LOZKU I CIERPIALAM

PO CZASIE GDY ATAKI ZACZELY BYC LZEJSZE I RZADSZE LEKARZ WKONCU PRZYPISAL PARE LEKOW KTORE POMOGLY MI WROCIC DO LUDZI
COZ MOI DRODZY PO TYCH ATAKACH JUZ NIEBLO TAK PIEKNIE
A LEKI AZ DO DZIS NIEDAJA MI TAKIEGO EFEKTU JAK PRZED BENZO
.................MAM DZIECKO KTORE URODZILO SIE ZDROWE I ZE SWIETNYM CHARAKTEREM ALE CIAZE TEZ PRZECHODZILAM NA LEKACH POD OKIEM ORDYNATORA SZPITALA PSYCHIATYRYCZNEGO
I UWAZAM ZE WIEKSZOC TYCH NIBY PSYCHO LEKARZY NIEZASLUGUJE NA GROSZ ZAUFANIA BO TO NIE ONI PRZECHODZA PRZEZ PIEKLO BRANIA LEKOW WIEC CZESTO NIEPATRZAC NA NIC BEZMYSLNIE PROWADZA LECZENIE
WIEM ZE NIEWSZYSCY SA TACY I ZE WCIAZ JEST WIELU TAKICH CO WARTO REKE USCISNAC
ALE WARTO BYC POD OKIEM ORDYNATORA
JA MIMO ,MOICH PROSB O MOCNIEJSZE LEKI W ZALECzENIU DEPPRECHY I ATAKOW DOSTAJE LEKKIE LEKI NIEUZALEZNIAJACE I W SUMIE WALCZE Z ATAKAMI Z BIEGIEM CZASU MOGE TYLKO TEMU LEKARZOWI DZIEKOWAC ZA MADRA GLOWE I CHEC POMOCY

DEPRESJA TO NIESTETY JAK JUZ WYJDZIE TO BEDZIE Z TOBA DO KONCA ZYCIA CZY CHCESZ TEGO CZY NIE
MOZESZ JA ZALECZYC NAWET ZE SKUTKIEM POZYTYWNYM BEZ UJAWIANIA SIE PRZEZ PARE LAT ALE WYSTARCZY ZE ZNOWU COS BEDZIE W TWOIM ZYCIU NIE TAK JAK BYC POWINNO I Z ZALEM PRZYWITASZ SIE ZNOWU Z LEKAMI

JA JAK NAJBARDZIEJ UWAZAM ZE TRZEBA WALCZYC
TRZEBA UMIEC Z TYM ZYC

CHETNIE PORADZE SWOIM DOSWIADCZENIEM Z GRUPY SSRI, NRI, OMA, PROZAKI, TIAMINA, BENZO
"Suddenly I see, this is what I want to be, Suddenly I see, why the hell it means so much to me"
Posty
5
Dołączył(a)
11 paź 2012, 18:19
Lokalizacja
uk

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez meave 11 paź 2012, 20:02
hej. swietnie Cie rozumiem, bo z wiekszoscia moge sie zidentyfikowac. pomimo swoich chorob odstawilem wszystko. za przeproszeniem '/cenzura/ ile mozna?!'.
prochy mi zabraly duzo, nawet dzisiaj, chociaz jestem trzezwy 4 lata to nadal dostaje w ryj. teraz doszla jeszcze nerwica... czasem nie mam sil, wyje,.jestem agresywny, ranie innych. psychiatra? acha... to zmienimy tu, tu i tu... wkoncu stwierdzilem 'dosyc!!!!!'. " ja uwazam, ze dla pana to za wczesnie, pogadamy za 3 tygodnie". do brania czegokolwiek juz mnie nikt nie zmusi... nigdy wiecej
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 paź 2012, 16:36

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez CREAM.DE.LA.CREAM 11 paź 2012, 20:59
meave napisał(a):hej. swietnie Cie rozumiem, bo z wiekszoscia moge sie zidentyfikowac. pomimo swoich chorob odstawilem wszystko. za przeproszeniem '/cenzura/ ile mozna?!'.
prochy mi zabraly duzo, nawet dzisiaj, chociaz jestem trzezwy 4 lata to nadal dostaje w ryj. teraz doszla jeszcze nerwica... czasem nie mam sil, wyje,.jestem agresywny, ranie innych. psychiatra? acha... to zmienimy tu, tu i tu... wkoncu stwierdzilem 'dosyc!!!!!'. " ja uwazam, ze dla pana to za wczesnie, pogadamy za 3 tygodnie". do brania czegokolwiek juz mnie nikt nie zmusi... nigdy wiecej




TEZ MAM NERWICE OD NIE TAK DAWNA , CZASEM MAM OCHOTE DAC KOMUS W RYJ ALE JESTEM KOBIETA WIEC NIEWYPADA

ZACZYNA MI TO TEZ BARDZO DOKUCZAC ALE JA COS TAM MAM PONOC DOSTAC NA ZLAGODZENIE AGRESYWNOSCI BO KAZDY NA TYM WOKOL MNIE CIERPI A NIECHCE ZEBY KAZDY ODEMNIE SIE ODSOWAL

PIJ ZIOLA A SZCZEGULNIE MIETE :)
MOZE TO NIE DZIALA AZ TAK JAK LEKI PHARMA ALE PO DLUZSZYM SYSTEMATYCZNYM PICIU PRZYNOSI LEKKA ULGE
ALE POWTARZAM PRZYNAJMNIEJ MIESIAC PICIA :)

NERWICA TO KOLEJNE G...O Z KTORYM SIE MUSZE BORYKAC
POTRAFIE BYC BARDZO NIEPRZYJEMNA DLA LUDZI , JESZCZE NIC NIEBRALAM Z LEKOW OD NERWICY ALE WIDZE ZE CHYBA SIE NIEOBEDZIE , OSTATNIO PODNIOSLAM REKE NA MEZA >>>>>>>>>
NIECHCE BYC TAKA I JEST TO ZACHOWANIE KTORE CIEZKO MI KONTROLOWAC
WYBUCHAM :twisted: I KRZYCZE ZARAZ PLACZE I ZALUJE I ZARAZEM GLUPIO MI ZE TAK POTRAFIE UPRZYKSZYC ZYCIE INNYM :roll:
"Suddenly I see, this is what I want to be, Suddenly I see, why the hell it means so much to me"
Posty
5
Dołączył(a)
11 paź 2012, 18:19
Lokalizacja
uk

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez daisy999 11 paź 2012, 21:27
hej Wam -)

na z tymi atakami to opisaliście identycznie jak ja miałam, ten kto tego nie przeżył to nie zrozumie. Nigdy nie sądziłam, że ciało może tak wariować ... A tu - masakra ...

Uważam jednak, że jedyne co może pomóc to psychoterapia. Tak naprawdę rzadko są przypadki, że choroba bierze się znikąd. To są reakcje na jakieś głębokie bądź zewnętrzne urazy. Należy dotrzeć do ich źródła. Z pewnością mamy tendencję i zawsze będziemy zagrożeni, ale czym lepiej poznamy siebie tym lepiej będziemy kierować swoim życiem i albo nauczymy się unikać destrukcyjnych schematów albo znajdziemy na nie patent. Są oczywiście sytuacje, że nie da się opanować - szczególnie nerwicowcom ... Ale jednak tym bardziej my musimy być zawsze blisko swego środka i słuchać siebie, swego wewnętrznego głosu. Wtedy jest szansa, że nie damy się wciągnąć w wir i zachowamy zmysły.

Mnie nerwica największa złapała (wcześniej były epizody, ale właśnie terapia mi bardzo mi pomogła i ze starych więzów się wyrwałam ) Niestety w pewnym momencie w wypadku zginął mój Tata, Mama zaraz popadła w mini obłęd - strasznie Tatę kochała i ponad 20 lat razem nierozłączni, a była przy jego śmierci - też uczestniczyła w tym wypadku ... Potem piła i multum leków i niestety znaleźli się życzliwi ludzi, którzy w tym czasie wyłudzili od niej ogromne pieniądze. Uwierzcie mi, że jak zorientowałam się ile mamy długów to musiałam dom rodzinny sprzedać ... Wychodzenie z tych długów to było 2 lata i jednocześnie 2 lata nerwicy. Jak sobie to nawet teraz przypominam to mi duszno robi. Kredyty potrafią człowieka wykończyć. No ale nic, dwa lata mega wyrzeczeń, zero przyjemności i jest teraz u mnie odpukać bardzo dobrze. Ale przez te dwa lata to jedyną odskocznią był niestety xanax .... Nie potrafiłam znieść tych fałszywych ludzi, którzy oblegli moją Mamę - jak ich widziałam to miałam ochotę ich wyrzucić z domu. A oni tylko przychodzili pić - moja Mama na lekach dawała im pieniądze ... Nie winię jej za to, sama była pogrążona, ale uciec przed tymi ludźmi było strasznie cięzko ... Zawsze znajdywali drogę żeby wrócić i coś wysępić nawet jak mnie nie było parę godzin... To ciągłe życie w napięciu, ta walka z wiatrakami, ten permanentny brak pieniędze i ciągła bojaźń o Mamę wykończyły mnie totalnie ... To był koszmar ... Nie wiem czemu się tak rozpisałam i nie wiem co bym zrobiła wtedy bez xanaxu -) Wiem, że ten lek to porażka, ale ja bym chyba nie dała rady podołać takiemu stresowi sama. W każdym razie każdy ma swój powód i swój moment w którym sięga po lek. I nie ważne czy powodem są jakieś wewnętrzne schizy, jakaś młodzieńcza chęć spróbowania wszystkiego czy okoliczności zewnętrzne - każdemu tak samo trudno się z tego uwolnić i tak samo u wszystkich zamiast polepszać sytuację, pogarsza ją na maxa ... Pozostaje nam teraz z tego wyjść ...

Ja wychodzę metodą Intela - opisuje ją na początku tego tematu. Polecam. Ale zresztą każdy wewnętrznie czuję jaka droga jest dla niego najlepsza.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i miłego wieczoru -)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:24

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez meave 11 paź 2012, 21:31
mi kontrolowanie gniewu tez srednio wychodzi. prawie cale zycie tlumilem go w sobie i widac dokad mnie to zaprowadzilo heh.

odnosnie lekow ziolowych to ciezka sprawa, dzialaja na mnie doraznie i po jednym razie musze zbijac tolerancje :lol:

ogolnie uwazam, ze zaleczanie sie benzo czy czymkolwiek mija sie z celem.
probowalas psychoterapii?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 paź 2012, 16:36

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez daisy999 17 paź 2012, 20:35
hej Wam -)))

co tam u Was ?? Ja jestem na 0,25 xanaxu. Nie czuję zmniejszania dawki. Ostatnio miałam duzo stresów i gdzieś tam czekałam na atak, ale dzięki Bogu nie nastąpił. Trochę na 3 sec zdrętwiała mi ręka i puściło ... Naprawdę polecam tą metodę Intela, który opisuję ją na początku tego tematu. Nigdy od 3 lat nie byłam na tak niskiej dawce i nie miałam okresu bez ataków. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję, że u Was jest ok -))))

-- 19 paź 2012, 10:47 --

hej Wam ...

Niestety u mnie porażka .. 2wa dni po 1 mg .. nie rezygnuje z walki, ale upadlam ... Znowu musze wrocic do postaw od poczatku ... Wiem, ze to nie motywujące i mam nadzieję, że nikogo tym jakos negatywnie nie nastawie, ale chcialam sie podzelic .. nie mialam akatku fizycznego, to mi dzięki Bogu jakos przeszlo .. po prostu znowu dałam się wkręcić z negatywne klimaty i jakieś podchody nieszczerych ludzi i tak mi sie zrobilo przykro i ciezko, ze nie dalam rady .. wiem, ze sie glupio usprawiedliwiem i ze wina lezy tylko po mojej stronie. nikt inny nie jest winny temu ze mam slaba psychike i ulegam manipulacja. Jeszcze widac wiele pracy przede mna. Wszystkim Wam milego dnia zycze i udanej walki ze swoimi demonami. ppapap
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:24

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez meave 19 paź 2012, 17:05
nie walcz, zaakceptuj. szalone? to jedyne lekarstwo...
zadne benzo nie leczy nerwicy, a na dluzsza mete pogarsza sprawe, bo zalatwia problem z wierzchu, a pod spodem robi sie jeszcze wieksza dziura...
sam tego doswiadczalem przez bardzo dlugi okres. nawet jak jest mi zle, nawet jak mam atak.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 paź 2012, 16:36

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 19 paź 2012, 18:55
daisy999, jak już tu wielokrotnie było napisane - to bardzo trudne i niestety zdarzają się "nawroty". Ja nie widzę żadnego upadku tylko zwykłą "cofkę" którą przeżyjesz jak wielu z nas. Nic na siłę. Wszystko trzeba przepracować w głowie. Powoli zaczniesz dalej schodzić aż do zera. Nikt się nie nauczył chodzić bez potknięć i wywrotek ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JustynaMDG 24 paź 2012, 21:44
Witam Was, nie logowałam się od 3 lat..
W skrócie przypomnę - mam 27lat, od 2003r. jestem uzależniona od benzodiazepin. Początkowo Estazolam, następnie Relanium i Cloranxen. W 2008/09r. prowadziłam bloga http://www.odstawbenzo.bloog.pl, na którym opisywałam swoje zmagania.
Stopniowe zmniejszanie dawek, mnóstwo upadków i niewiele wzlotów za mną..
Od dłuższego czasu przyjmuję już tylko Cloranxen 5mg dziennie i (od ok.4m-cy) Zotral - w tej chwili 150mg dziennie.
Dziś jest pierwszy dzień, kiedy nie wykupiłam recepty z apteki, bo postanowiłam poczekać i poobserwować, jak się będę czuła.
W tej chwili jest lekkie podekscytowanie tym, że wreszcie się odważyłam + standardowo, niepokój, ale próbuję go tłumić Zotralem i "ziołowymi uspokajaczami". Pewnie najgorsze przyjdzie jutro, ale rozum mówi mi, że te 5mg, to było raczej placebo i lęk przed ostatecznym zerwaniem z tym cholerstwem. To prawie nic w porównaniu z tym, jak jeszcze parę lat temu odstawiałam duże dawki Relanium.. Niemniej, oderwanie się od tej ostatniej tabletki, jest trudne.
Trzymajcie proszę za mnie kciuki. W innych moich postach dokładniej opisana jest moja sytuacja. Gdyby było trzeba, odpowiem na każde pytanie.
Będę tu zaglądać i dawać znać, jak mi idzie. W tej chwili, to forum jest moim jedynym wsparciem w decyzji.
Pozdrawiam!
Ostatnio edytowano 25 paź 2012, 11:21 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 lut 2009, 03:58

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez bedzie.dobrze 24 paź 2012, 21:48
trzymam kciuki i powodzenia:) Sama jestem uzalezniona od psychotropów
bedzie.dobrze
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ladywind 24 paź 2012, 21:57
JustynaMDG, mysle że jak antydepresant bedzie własciwie już działal wtedy nie bedziesz odczuwała potrzeby brania benzo
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do