Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Misiek_NL 28 paź 2011, 18:02
Monika, bo ja chciałbym odstawić benzo... i mam troche żal do siebie że w zasadzie wymiękłem na końcówce. Ale wiem też że trzeba słuchać pani doktor, bo ma racje...
Misiek_NL
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez blanca 28 paź 2011, 23:41
shinobi napisał(a):blanca, myślę, że dałabyś radę zrezygnować z Xanaxu, choć pewnie kosztowałoby Cię to trochę nerwów, może nawet pracę, albo szkołę, ale to da się zrobić, naprawdę.


Tak, dziękuję za podbudowanie. Postaram się minimalnie zmniejszyć dawkowanie i znaleźć sobie więcej zajęć... bo tak to jedynie się męczę jedząc te tabletki jak dropsy.
Jutro się za siebie biorę!
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
18 paź 2011, 15:07
Lokalizacja
Wrocław

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 08:20
blanca, a myślałaś o psychoterapii?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 29 paź 2011, 08:52
Jestem już na połowie wyjściowej dawki benzo.
Pojawiły się duszności/kłopoty z oddychaniem.I ataki paniki.
I nie wiem czy ataki paniki powodują duszności czy na odwrót, czyli mam duszności , ktore indukują panikę.
Szlag mnie chyba zaraz trafi.
Miał ktoś tak?
Jedno jest pewne-gdy uda mi się wyczyścić z prochów psychiatrycznych juz nigdy tego syfu nie tknę.
Długoletnim alkoholikom chyba lżej odstawia się chlanie tak "nagannej" wódki niż mnie odstawia legalne "leki" psychiatryczne.
Z tego co czytam to niezmiernie trudno jest przestać brać tzw "antydepresanty" oraz inne leki psychiatryczne.
Nawet jeśli chwilowo działają to po jakimś czasie tracą lecznicze właściwości i zaczyna się koszmar zażywania tylko po to aby uniknąc koszmaru odstawiania.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 08:55
clony, Tak, przy schodzeniu z benzodiazepin możemy doświadczać takich objawów niestety.
Życzę sily i wytrwałości.
Ja tego syfu nie brałam, tylko doraźnie, w ogóle tego syfu nie biorę od dwóch lat.
Tylko ziółka, magnezik.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 29 paź 2011, 09:42
Ja benzodiazepin nie brałem od kilku lat na własną rękę-żeby ktoś nie myślał
Nie wiem czemu psychiatra wprowadzając coraz to nowe leki caly czas dodatkowo zapisywał mi benzo..
Fakt-wiedziałem , że można się od tego uzaleznic, lecz około 1 mg na dobę clonazepamu nie wydawał mi się czyms strasznym lub mogącym wywołac uzaleznienie. Do momentu , gdy okazalo się że to tyle samo co 20 mg relanium.
Poza tym myślałem , że clonazepam caly czas działa i pozwala mi przetrwać chorobe ( lepsze to niz zwariować do reszty ) ,a pogorszenie samopoczucia gdy np zapomniałem zażyć tłumaczyłem nie skutkami odstawiennymi lecz zwyczajnie brakiem leczniczego działania clona.
Nie jestem lekarzem.Być może były wskazania do tak długiego stosowania.
Lecz bez względu na to -odstawiam i koniec.
Choć ciężko jest
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 10:05
clony, no a co z terapią?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 29 paź 2011, 10:34
Chodziłem bezskutecznie na grupową.
Teraz chodzę od jakiegoś czasu indywidualnie.
Choć nie przekonuje mnie tej rodzaj leczenia , to nic innego raczej mi nie pozostaje, zważywszy na cłkowitą bezskutecznośc , a nawet pozwolę sobie powiedzieć , że szkodliwośc farmakoterapii.
Zwłaszcza , że Terapeutka w sprytny sposób pozwala mi niejednokrotnie odkryć " fatal error" w moim sposobie myślenia/rozumowana/postrzegania świata. Potem jest jakby lżej. Niestety krótkotrwały efekt.
Może słabe oddziaływanie psychoterapi jak na razie jest spowodowane permanentnym od kilku lat zażywaniem benzodiazepin?
Mam nadzieję , że znajdę dośc sił aby się przekonać
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 10:37
clony, Ile czasu chodziłeś na grupową i indywidualną?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 29 paź 2011, 13:03
Na grupową ponad rok, lecz jak dla mnie to totalna lipa.
Zaangażowałem się na 100 % ( jak zawsze ) w tą terapię, lecz problemy pozostałych terapeutyzowanych były jak dla mnie ( depresja i lęk powodujące silne myśli suicydalne kończące się psychiatrykiem ) zbyt banalne.
A i poziom fachowości jak i intelektualny terapeutów był zbyt niski .Nie żebym miał manię wielkości, czy coś takiego, ale debilem też nie jestem , a wnioski jakie wyciągali terapeuci na podstawie moich wypowiedzi były delikatnie mówiąc chybione..
Natomiast od ponad roku chodzę na terapię indywidualną do Terapeutki, która potrafi mnie "osiodłać", a co ważniejsze spowodowała że chylę czoła przed Jej wiedzą, doświadczeniem i intelektem.
CELNE uwagi i komentarze zwalają z nóg.
Dlatego wiążę z tą terapią nadzieje.
Zacząłem zauważać głeboko zakorzenione błędy myślowe i emocjonalne , które zdeterminowały zapewne moją chorobę.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 13:34
clony, Czyli jesteś zadowolony z indywidualnej.
Ja też na takową uczęszczam.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez blanca 29 paź 2011, 20:54
Monika1974 napisał(a):blanca, a myślałaś o psychoterapii?


Moniko ja chodzę na terapię, choć (jak już wspominałam w innym wątku) od ponad 2 tyg mam przerwę i dopiero 18 listopada kolejną wizytę. Lekarz już od jakiegoś czasu 'sugerował' mi zejście z xanaxu, ale to tak zawsze bywało 'od jutra'.. od jutra zmniejszę dawkę, od jutra zaczynam wszystko na nowo, wieczne zbywanie i oszukiwanie samej siebie.. Suma sumarum wysiadam już i czuję się totalnym śmieciem...

Dzisiaj wzięłam troszkę mniej i póki co żyję. Nie wiem jak jutro.. czy podołam czy się złamię - jak zawsze.

-- 30 paź 2011, 08:10 --

U mnie już się zaczęło. Oczywiście całą noc nie spałam, poty, drżenie rąk i skurcze. Boję się, że nie będę mogła normalnie funkcjonować, nagle poczucie bezpieczeństwa które miałam, zachwiało się. Podjęłam tą walkę, ale paraliżuje mnie strach. Nie wiem jak jutro usiedzę w pracy, ale pózniej biegnę po receptę na pramolan, żeby było choć trochę lżej... pfff.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
18 paź 2011, 15:07
Lokalizacja
Wrocław

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 01 lis 2011, 10:16
Też mam poważny kryzys.
Płytki sen, rzucam się po tapczanie całą noc, rano budzi mnie lęk i nadchodzi totalna, niespotykana derealizacja
Wczoraj kilka razy zgubiłem się w znanym mi lesie, w swoim mieście zabładziłem autem.Jestem naprawdę dobrym kierowcą,ścigałem się nawet trochę, a teraz zaczynam bać się jeździć.
Las ze swoimi jesiennymi kolorami falował jak po wypiciu butelki wódki. Ziemia faluje, wybrzusza się, nie jest ostoją.
Kolory rażą intensywnocią.Dźwięki przeszkadzają.
Nie mam poczucia czasu.
Najchętniej wypiłbym wódke i poszedł spać pijackim snem , aby nie mieć tak silnego poczucia "zwariowania"
Dobrze , że w moim mieście jest ośrodek leczenia uzależnień m.in od leków.
Mają popołudniowy oddzial dzienny.
Jutro tam idę , bo czuję że sam nie dam rady.
Nie. Nie wroce do poprzedniej dawki. Znam siebie. Ale boję się , że bez pomocy popełnię samobójstwo.
Albo zejdę z benzo do zera albo się zabiję.Nie wrócę do stałej i tak nic nie dającej dawki.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tiska84 02 lis 2011, 08:53
Witam Wszystkich!
Zaczne może od tego,że już jakis czas temu bylam na tym forum i to bylo wowczas kiedy myslalam że ze mną już koniec i nic i nikt nie może mi pomóc.
Mam 28 lat i moja histora z nerwica lękową zaczela sie w lutym tego roku.Pewnej nocy obudzil mnie potworny bol glowy jakby mi ktos w srodku mózg wyciągał i tak się tym przerazilam ze do rana siedzialam i modlilam sie,zeby nie umrzec...
Bol taki utrzymywal sie jeszcze pare dni i byl okropny a ni mowiac o tym,ze ja czekalam az umre i wyobrazalam sobie ze mam guza,tetniaka.TRafiłam do szpitala po czym neurolog stwierdzil ze to migrena,zapisal leki i od tych lekow bylo jeszcze gorzej Moje zycie zmienilo sie w ciagu tych paru dni nie do poznania (opuscilam na jakis czas studia,dla narzeczonego bylam okropna,nie spalam po nocach,schdlam okropnie).Pozniej byl kolejny neurolog i zapisal mi takie opioidy ze jak szlam ulica to jakbym chodzila w powietrzu,bezsennosc i cala psychika jeszcze gorzej sie nadwyrężyla Odstawiłam te leki i poszlam do psychiatry i dostalam BENZODIAZEPINY i teraz zaczyna sie najgorsza cześć mojej historii.Nikt mi nie powiedzial jak i przez ile mam je zarzywac i ze one prowadza do uzaleznienia i nie mozna je odstawic z dnia na dzien.Dostalam duza dawke i szczesliwe je bralam przez miesiac az tu nagle stwiedzilam ze je odstawie i zaczal sie HORROR!!!
Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje,nawet pogotowie wezwali bo dzialo mi sie wszystko (slabosci,bole i kolatania srca,dusznosc,objawy grypopodobne,bol glowy) i badania oczywiscie pokazaly ze jest w porzadku kazdy tam na izbie patrzyl na mnie jakby chcial powiedziec NERWICA,HISTERYCZKA.
Trafilam do lekarza rodzinnego i przy okazji wywiadu powiedzialam o tych lekach i zapisal mi jakies zastepcze i nic to nie pomoglo,poszlam do innego psychiarty i zapisal inne benzo + antydepresant i chcialam to jak najszybciej ostawic i udalo mi sie odstawic choc tez przezywalam skutki tego ale o tyle bylam silniejsza ze widzialam,zeby nie panikowac ze to przejdzie.Trwalo to wszystko w sumie do tego czasu i codziennie zastanawiam sie i zmagam z tymi skutkami ale moja psychika sie nadryrezyla i teraz bardzo sie boje brac jakis tabletek nawet z poczatku balam sie brac witamin (zostal taki uraz w psychice)POmimo tego moge tez powiedziec,ze stalam sie jakby silniejsza,ze walcze i nie daje sie.
Teraz zdiagnozowali u mnie refluks i dostalam leki na to i bardzo boje sie brac ze znowu mogą mi sie dziac wszystkie objawy niepozadane ale nie daje sie zwariowac.Chce sie uwolnic i apeluje do wszystkich nie siegajcie po leki wyciszajace ktore uzalezniaja bo to pozorny chwilowy spokoj,lepsza jest rozmowa z kim kogo sie kocha,zajecie sie sportem itp.
Jakbym mogla cofnac czas nigdy nie wzielam bym tych lekow ale teraz kazda wizyta u psychologa nie koncy sie romowa tylko dostaje sie "wspomagacze".
Ja swoje przecierpialam i nie zycze tego nawet wrogowi choc to doswiadczenie czegos mnie nauczylo...
Lęk i strach pozostal...

P.s czy ktos moze polecic jakies ziolka zeby zlagodzice skutki odstawienia.Codziennie zmagam sie z tymi skutkami a nie chce brac zadnych lekow.Codziennie wita mnie inna dawka roznych objawow.Ktos moze powiedziec ile to jeszcze moze potrwac??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 sie 2011, 08:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do