Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez maja_naga 18 gru 2015, 23:33
dariusz1990 napisał(a):Cześć Jestem Darek Lekoman i Alkoholik.Mam do was pytanie .Gdzie w Warszawie można się zgłosić na detoksykacje od Benzo.Mam na myśli jakieś miejsce poza F3 w IPIN .Może Szpital Nowowiejski????Ktoś z was wie coś może?????

szpital nowowiejski- owszem, tylko uważaj, bo wcześniej trzeba wpisać się na listę oczekujących. najłatwiej dostać się ze skierowaniem od psychiatry z poradni na Dzielnej 7, by potem zostać wpisanym na tą listę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
20 mar 2015, 22:15
Lokalizacja
Warszawa

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Paulina86 21 gru 2015, 22:14
resilient napisał(a):5 miesięcy na czysto, bez zamienników czy pocieszaczy... Totalny straight edge. Oj było ciężko ;/



Jak Ci sie to udało? Podziel sie z nami sposobem ktory zadziałał:) pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 lis 2015, 02:53

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michuj 21 gru 2015, 23:41
zamknięty ośrodek leczenia uzależnień. pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 21 gru 2015, 23:56
resilient, Gratulacje! :uklon: A mógłbyś napisać co to za ośrodek i jak wygląda tam leczenie? czy jakieś leki osłonowe podają? zbieram wszelkie info na ten temat..Możesz coś napisać? obojętne, czy tu, czy na priv..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 23 gru 2015, 19:51
JużTuByłem napisał(a):Paulina86 aby jakakolwiek psychoterapia miała sens powinnaś najpierw wyleczyć się z uzależnienia ,a dopiero wtedy zabrać się za chorobę.Leczenie równocześnie dwóch chorób niema sensu ,bo często będzie pojawiał się w Tobie irracjonalny lęk nie spowodowany przez irracjonalna sytuację ,a tak po prostu z powodu rozwalonej hormonalnej gospodarki gaba myląc tym samym twojego psychoterapeutę,zapędzając go w ślepą uliczkę.Problem ten dotyczy psychologi nurtu psychodynamicznego,który jest najczęściej stosowany.Chyba ,że wybierzesz rzadziej stosowany nurt taki jak gestalt,TECHNIKI RELAKSACYJNE,prace z podświadomością,psychoanalize.
Co Ci da psychiatryk gdybyś poszła teraz lub pózniej ?(byłem w Szopienicach 2-3 miesiące)
Moim zdaniem nic.Jesteś na tyle silna żeby odstawić benzo i nie oszukiwać lekarzy ? Nie będziesz podjadać przed sesją klonów ,a pozniej siedzieć udając ,że cie obchodzą czyjeś problemy ?
Samo słuchanie kure.wsko cięzkich historii opowiadanych przez ludzi będzie Ci robiło rozpierd.ol w głowie dając nieciekawe flashbanki,pomyśl ,że to wszystko będzie spotęgowane przez odstawkę.Ja to przeżyłem i według mnie sensu brak.Nic konkretnego nie będziesz wnosić swoją osobą do psychoterapi ze względu na pobudzenie emocjonalne,tlepanie,a za to Ty niepotrzebnie będziesz narażona na duży stres... Różne są osobowości,borderów i furiatów w grupie D(chyba ,że chorujesz na CHAD) jest sporo ,tak jak i krzywych akcji(niemam nic do borderów wręcz przeciwnie).
Duże ryzyko ,że któregoś dnia się nawalisz lub znajdą u Ciebie benzo dostaniesz wypis ,a to jak w pracy dyscyplinarka, pózniej trudno załapać się na jakąkolwiek robotę...

Leczyłaś się już wcześniej w szopach.Co ci to dało ? Wdepnęłaś w benzo lub inne używki.Myślisz ,że jak teraz pójdziesz dowiesz się czegoś więcej o swojej przeszłości co sprawi ,że twoje lęki,smutki znikną?
Wszystkie szpitale psychiatryczne (również chodzi o inne kierunki medycyny)działają schematami,brakuje wykwalfikowanego personelu.Siedzą dwie paniusie zadając caly czas wyuczone na pamięć pytania.Kończąc całą sesję jakimś głupim filozoficznym pierdoleni.em.Wrzucają oni ludzi do trzech worków lękowcy,depresanci i totalnie pie.rdolnięci, ktorych można do dwudziestu innych worów wsadzić ,ale po co robić problem
i wyciągać nowe worki ,jak można do jednego.One nie będą się skupiać na Tobie,nie będą kminić dlaczego Ci się to dzieje,bo nikt im za to nie zapłaci.Liczy się aby odbębnić sesje odchaczyć w zeszycie szefa ,że dzień zaliczony ,a w dniu wypisu pierdolnąć Tobie przemowę którą wcześniej słyszało 1000 osób z drobną modyfikacją nie dotyczącą końca "nie powinnaś rezygnować z terapi ,a dalej pracować nad sobą ,bo to jak narazie początek" i czeka aż zapytasz o jej prywatny gabinet.W psychiatrii 1/2 psychoterapeutów to niedouczeni ludzie,a o psychologach nawet nie będę wspominać.Ja ci już mogę powiedzieć ,że gdybyś teraz wybrała się do jakiegoś psychologa i powiedziała mu o depersonalizacji uwierz mi ciemna masa.. Nawet gdyby zatrudnili do Szopienic psychoterapeutów z powołania,dużą wiedzą to oni i tak nie będą w stanie ci pomóc,gdyż na pomoc potrzeba czasu ,a jego lekarze w szpitalach mają mało ,bo muszą odwalać milion innych rzeczy nie związanych z leczeniem , które powinna robić pielęgniarka.Byłem widziałem znam opinie lekarza ,króry chorował.
Odwyk Gliwice Familia najlepszy ośrodek w Polsce z nfz.Szpitale psychiatryczne,są dla ludzi którzy pragną na moment uciec od swojego życia,bo już sobie z nim nie dają rady,tłumacząc ,że przyszli na leczenie.Większość wraca po raz enty z powrotem do ciepłego kurwid.ołka.


Duzo prawdy jest w tym co napisales.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez WAGDIGIDUGE 23 gru 2015, 23:31
Witam szanownych forumowiczów!Mam na mię Paweł i pragnę przedstawić tu swoją przygodę z benzo.Mam nadzieję ,że przedstawiona tu historia pomoże niektórym osobom podjąć decyzję jak skutecznie przestać CODZIENNIE łykać środki uspokajające.Nie piszę tu celowo "wyjść z uzależnienia" gdyż w moim przypadku to się nie udało.Dziewięć lat temu zostałem uzależniony przez przepisane przez lekarza psychiatrę środki uspokajające na napady lęku panicznego.Przepisywał mi je przez 6 msc. po których już nie mogłem ich odstawić.Musiałem pracować a bez leków nie byłem do tego zdolny.Wystraszony przez lekarza rodzinnego (będzie coraz gorzej) zdecydowałem się na detoks na oddziale o podwójnej diagnozie w Łódzkim szpitalu psychiatrycznym im.Babińskiego.Moim zdaniem personel tego oddziału zupełnie nie jest przygotowany do udzielenia pomocy osobom uzależnionym od środków tego typu.Większość pacjentów stanowiły osoby uzależnione od typowych narkotyków lub alkoholu.Dwa tygodnie spędziłem na typowym detoksie,gdzie wziołem kilka kroplówek.Stopniowo zmniejszano mi dawki relanium oraz podawano antydepresanty i hydroksyzynę.Moim zdaniem nie ma skutecznego(lub mi go nie podano) lekarstwa,które łagodzi skutki abstynencyjne.Na tym detoksie czułem się całkiem dobrze chociaż największe problemy miałem ze snem.Budziłem się 3,4 razy w nocy.Horror rozpoczoł się jak przeszedłem na oddział o podwójnej diagnozie.Zjechano z relanium do zera.Zaczeły się ataki paniki,ogólne złe samopoczucie,lęki,stres. Jeżeli chodzi o pomoc psychologiczną to sprowadzała się ona do tłumaczenia: dlaczego nie powinno się pić alkoholu i używać narkotyków.Same pierdoły,które nie na wiele mi się przydały.W końcu podali mi jakieś SSRI po którym dostałem takie napady paniki,że podziękowałem za leczenie i wypisałem się na własne życzenie.Przez pierwsze 15 msc. po wyjściu ze szpitala nie dotknołem silnego benzo.Byłem na 2 lub 3 tygodniowym zwolnieniu.Ciągle stres,lęk,napady paniki.Nie wyobrażałem sobie powrotu do pracy.Poszedłem do psychiatry,który przepisał mi tranxene.Zrobiło się trochę lżej.Jednak ciągły stres nie ustępował.Pojawiły się mysli natrętne, paranidalne,samobójcze.(wydawało mi się ,że stałem się osobom leworęczną i liczyłem własne oddechy).W nocy nie spałem lub spałem po 2,3 godziny.Bałem się wychodzić z domu.
Po ok.12 miesiącach opisane wcześniej symptomy psychiczne mineły lecz pojawiły się nowe:Ciągłe ,wręcz nieznośne napięcie mięśni karku oraz pieczenie(szczypanie skóry na plecach).Byłem u neurologa i stwierdził,że są to przewlekłe symptomy poodstawienne.Wiadomo,że benzo oprócz właściości uspokajających rozluźniają mięśnie szkieletowe.Po odstawieniu można więc odczuwać właśnie ich napięcie.Szczypanie,pieczenie jest objawem stresu.Próbowałem już antydepresantów,neuroleptyków i backlofenu lecz się nie sprawdziły.Regularnie uczęszczam na psychoterapie,która również nie pomaga. Tak więc te przykre doznania są czasami tak uciążliwe,że przeszkadzaja mi lub wręcz uniemozliwiają pracować.Wróciłem więc do afobamu w dawkach 0,25 przyjmowaniego dorażnie.Z perspektywy czasu uważam,że szpitalny detoks nie był dobrym rozwiązaniem.Zalecam stopniowe,rozciągnięte w czasie ,stopniowe zmniejszanie dawek przyjmowanego benzo.Nie wiem jak u innych ale wydaje mi się że jest to uzależnienie do końca życia.Obym się mylił.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lut 2014, 17:23

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nadiaa 25 gru 2015, 17:28
Hejka :) Mam pytanie...czy jest tu ktos kto odstawiał benzo mimo iz dalej działały? czym jest spowodowane to ,ze rezygnujecie z dawki terapeutycznej?Pytam osoby które brały benzo od lat w tej samej dawce .Nie wnikam ,ze ktoś popłynął bo zwiekszał jak szalony bo to bez sensu i wiadomo ,ze bedzie mogiła.
Pytam bo ja jestem wpierdzielona w ssri.Gówno jakich mało.Jezeli mi ktos powie ,ze antydepresanty nie uależniają podgryze mu tętnice :evil:
ZADEN lek antydepresyjny ,neuroleptyk itp mi nie pomógł! nie wiem jak przeżyłam te 14 tat!!!!!! Jestem lękowym wrakiem .Jak czytałam wasze wpisy to ja codziennie mam takie piekło od tylu lat.Nie wierze juz w nic .Zadna terapia ,prochy tego nie biorą.od 7 miesiecy odstawiam ssri i nie mogę!wracam i próbuje....,wymiotuje ,nie spie.Nie jem ,nie czuje ......wegetuje.
czyli co? benzo złe .antydepresanty złe ,terapia nie działa. ZWARIUJE ii dłużej juz nie mogę,dostałam choroby z autoagresji wywołana nerwicą i wrzodów.Teraz rodzynek......w mojej rodzinie(od strony mamy.Lekarz twierdzi ,ze to u mnie genetyczna choroba) 3 osoby są na benzodiazepinach -43 lata ,16lat i 25 lat użytkowania .tak tyle lat biorą stałą dawkę i żyją znakomicie!!!!!.Zaczeli brac na to samo co ja.Ciotka ma za sobą 24 pobyty w psychiatryku i nie ustawili leczenia.dziadek męczył sie te 43 lata temu potwornie .dostali benzo i zyją jak nalezy.Widzę ,rozmawiam z nimi .NIc złego sie nie dzieje .Czegoś nie rozumiem..... Macie jakies pomysły dlaczego tak a nie inaczej.Biorą ok 1,5 clona w przeliczeniu.Psychiatra sugerował mi benzo w 7 roku leczenia ale po wertowaniu neta odmówiłam.Duzo wiecie o benzo ,może znacie takie przypadki bo naprawdę jak was czytam to koszmar ......ale w sumie mam codziennie to samo bez odstawiania .czy sa osoby ktore tez biorą/braly stała dawkę i odstawiaja bo -juz nie chcą,bo lekarz kazal itp. a funkcjonowaly jak moja rodzinka? słuchajcie tu sie naczytam piekiełka o benzo ide do dziadka a tam sprawny umyslowo i fizycznie 94 latek na benzo w lepszej kondycji niz ja. :why: :why: :why: nic nie rozumiem!!!!!!!!

kiedys pisałam na tym forum pare razy.czasem myslałam ,ze juz lepiej potem rezygnowałam z pisania padając na pysk od lęków i depresji...... tyle tat! :why:
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 gru 2008, 23:04

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 25 gru 2015, 19:09
nadiaa, Cześć..mogę Ci przedstawić swoją teorię na ten temat, ale najpierw pytanie, jesteś uzależniona od SRRI ? z jednej strony piszesz, że Ci w ogóle nie pomagały, a z drugiej, że jesteś od nich uzależniona i nie możesz ich odstawić (?)

Co innego jest z benzo, one zwykle pomagają (przynajmniej na początku), dlatego ludzie się uzależniają..

Z tego co pisze prof Heather Ashton w swoim artykule
http://www.benzo.org.uk/polman/bzcha01.htm

jest kilka rodzajów uzależnień od benzodiazepin, z czego najważniejsze dwa:

- uzależnienie od stale rosnących, wysokich dawek (na skutek rozwoju tolerancji organizmu na lek)
oraz

- uzależnienie od stałej dawki terapeutycznej

Ja brałem 14 lat benzodiazepiny, z czego

- 9 lat mocne benzo Xanax, Clon w 1 roku 4 mg/dzień, w 8-9 roku 26-30 mg Clon/dzień! (uzależnienie od wysokich dawek)

- 5 lat Cloranxen w dawce równoważnej 1 mg Clonazepamu / dzień w takiej samej, stałej dawce (tabletki - na moją prośbę - wydzielał mi w porcjach na tydzień znajomy lekarz z rodziny), ale zasadniczo można by rzec, że to było uzależnienie od stałej dawki terapeutycznej, bo to był dla mnie "okruszek", w porównaniu do 26-30 mg Clona...Teraz od 7 lat nie biorę nic, leczę się fobii społecznej, zaburzenia osobowości typu unikającego..Psychoterapia moim zdaniem pomaga i jest skuteczna, ale często żmudna i długotrwała, bo to co się nią leczy, problemy kształtują się już od wszesnych lat dziecięcych, przez całe życie i składa się na to zwykle wiele czynników, a nerwica jest tylko jakby "wierzchołkiem góry lodowej", fragmentem większej całości

Część ludzi uzależnia się w sposob pierwszy, część od dawek terapeutycznych i tak do końca nie wiadomo jak to jest (?) W pierwszym przyp chyba wiadomo o co chodzi, w drugim przypuszczam, ze chodzi tu o taką rzecz, że ktoś kto cierpi latami na napady lęku, nerwicę, fobię dostając benzodiazepiny Clonazepam, Alprazolam (Xanax, Afobam, Zomiren, Alprox) doznaje realnej ulgi, bo benzo moim zdaniem działa na lęk, tak samo jak morfina na ból (tak właśnie sądzę) i nawet zalecone jest podobnie krótkie stosowanie lub doraźnie, no ale ktoś kto cierpi, zażywa, ponieważ są to silne leki, to doznaje realnej ulgi, przynajmniej w początkowym okresie stosowania, a ponieważ nerwica, stany lękowe nie są chorobą ciała, tylko myśli, przekonań, negatywnych wyobrażeń, wspomnień,( choć powodują bardzo przykre, cielesne objawy)

Psychika "koduje" tą ulgę i być może przyswaja tą rzeczywistość w ten sposób, że człowiek myśli sobie, znalazłem świetny lek na moją nerwicę, napady lęku i paniki, już nic mi nie grozi, łapie jakąś równowagę i pomimo że po 1-2 miesiącach lek traci swoją moc działania (po jakim czasie to oczywiście sprawa indywidualna) i człowiek "jedzie" później przez lata na zapamiętanym wrażeniu ulgi i na jakimś poczuciu bezpieczeństwa, w zasadzie nawet nie jest "naćpany", bo organizm i zmysły zaadaptowane i lek na niego już nie działa, ale spróbuj mu tylko zabrać lek !! to się rozsypie jak zamek na piasku..To jest tak, jak mała, cienka słomka, która podtrzymuje wielki balon,ale jak ją zabierzesz, to spadnie na ziemie
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nadiaa 25 gru 2015, 19:41
dzieki Przemek za odzew.
Tak jestem uzalezniona od ssri bo brałam długo i miałam zmieniane dawki (a może pomoże...) ,dodawany neuroleptyk itp.to wszystko wymagało czasu zeby zobaczyc czy kombinacja zadziała .teraz jak juz wiadomo ,ze nic z tego to nie moge gówna odstawic .mózg mi sie az trzesie.te dodatkowe leki bardzo mi pogarszały i brałam krótko wiec jakos zeszłam.

w kwestii benzo -masz racje.NIE WOLNO zabrac im tych lekow.psychiatra mi dokładnie wytłumaczył.Oni są zalezni od dawki jak czlowiek od isusliny,leku na nadcisnienie.taka funkcję pełni dla nich benzo,trzeba brac do końca....nie ma w tym nic zlego jezeli nie występuje eskalacja dawki i objawy pomiedzy dawkami a tolerancja na dzialanie p/lękowe sie nie wytworzyła.nie jest to narkomania .ci ludzie nie szukaja doznan tylko biorą by normalnie funkcjonowac.jezeli lek pełni tą funkcje tyle lat nie ma sensu narażać kogoś na cierpienie odstawiania.Facet konkretny i do tego zajmuje sie cpunami i alkoholikami.jak zwał tak zwał.oni zyją ja wegetuje oni sie odważyli ja nie mam odwagi...gdybym wiedziała ,ze tez bede zmuszona żrec to do końca zycia ale nie dojde do dawek z kosmosu nawet bym sie nie zastanawiała.i tak wegetuje do obrzydzenia.mam dość :cry:
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 gru 2008, 23:04

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 26 gru 2015, 23:33
Udało się odstawić bezno. W lutym aby zasnąć brałem 4 stilnoksy, 4 clorankseny, 3 tiserciny. Jak nie zażyłem to nie spałem nawet pięć nocy. Na dzień dzisiejszy nie biorę nic na sen i się wysypiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez dariusz1990 31 gru 2015, 02:09
Cześć Wszystkim!Już kolejny dzień bez benzo.Tyle że męczą mnie myśli samobójcze.Nie wiem jak sobie dać radę.Wiem że trzeba to przetrwać.
Ale coraz bardziej się boję że nie wytrwam.Odstawiam z Rudotelu.Ogólnie bardzo dobry na odstawkę benzo (długi czas półtrwania).Pozdrawiam Walaczących
F31 ZABURZENIA DWUBIEGONOWE F41.2 MIESZANE ZABURZENIA LEKOWO DEPRESYJNE
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
17 paź 2011, 11:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez dariusz1990 31 gru 2015, 02:09
Walczących*
F31 ZABURZENIA DWUBIEGONOWE F41.2 MIESZANE ZABURZENIA LEKOWO DEPRESYJNE
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
17 paź 2011, 11:46

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 31 gru 2015, 02:27
nadiaa napisał(a):w kwestii benzo -masz racje.NIE WOLNO zabrac im tych lekow.psychiatra mi dokładnie wytłumaczył.Oni są zalezni od dawki jak czlowiek od isusliny,leku na nadcisnienie.taka funkcję pełni dla nich benzo,trzeba brac do końca....nie ma w tym nic zlego jezeli nie występuje eskalacja dawki i objawy pomiedzy dawkami a tolerancja na dzialanie p/lękowe sie nie wytworzyła.nie jest to narkomania .ci ludzie nie szukaja doznan tylko biorą by normalnie funkcjonowac.jezeli lek pełni tą funkcje tyle lat nie ma sensu narażać kogoś na cierpienie odstawiania.


nadiaa Rozumiem, że cierpisz, wiem jakie to kur**, ale nie zrozumieliśmy się do końca..Moim zdaniem, uzależnienie od benzo, od terapeutycznej dawki nie można porównać do leczenia insuliną, czy brania leków na nadciśnienie (tak na marginesie, jestem lekomanem, obecnie trzeźwym, cierpię też na cukrzycę i nadciśnienie, jestem na 4 wkłuciach insuliny i na lekach na nadciśnienie)..

Insulinę i leki stosuje się, ponieważ nie ma innej metody leczenia tych chorób, a w przypadku leków BDZ, powinno się je stosować doraźnie, a nerwice, stany lękowe zaleca się leczyć psychoterapią..Fakt, inaczej traktuje się ludzi starszego pochodzenia, którzy już mają trwale uformowaną osobowość, charakter i mentalność i są mniej podatni na zmiany..inaczej ludzi młodych, którzy jeszcze mogą zmienić swoje przekonania..Kolejna rzecz, nigdy nie wiadomo, czy uzależnienie od terapeutycznej niskiej dawki nie przejdzie w gorszą fazę (?) nie ma na to żadnej reguły
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 31 gru 2015, 02:29
dariusz1990, wieslawpas, Ja Was też pozdrawiam, gratuluję i życzę wytrwałości!! :)
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do