Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez charakterny 25 sie 2015, 16:37
Jesli ktos zapomnial czego dotyczy temat i wkelja linki nie dotyczace tematu, to moze powinien wrocic do poczatku i przeczytac caly temat .....

benzodiazepiny-moja-walka-z-uzale-nieniem-i-odstawieniem-t26141.html
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
24 lip 2015, 14:56

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez charakterny 25 sie 2015, 17:16
INTEL 1 napisał(a):
charakterny napisał(a): oby im sie nieprzyszlo kiedys tlumaczyc w innych okolicznosciach.


Uważaj, żebyś Ty się nie musial tłumaczyć.
Moim zdaniem nakłaniane ludzi ze stwierdzonymi chorobami psychicznymi do samodzielnego odstawiania leków podlega już pod odpowiednie paragrafy.
Choćby
-art 151 KK "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."
- art 155 KK "Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."
- art 156 KK
§ 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12."

I co? Jak tam z argumentami?



Uwazaj zebys ty sie nie musial tlumaczyc za to publiczne straszenie i pomowienie o cos, co nie mialo meijsca .
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
24 lip 2015, 14:56

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Artemizja 25 sie 2015, 18:07
Jeśli nie przestaniecie, to zablokuję Wam możliwość pisania w tym dziale. Wszystkim po kolei, co piszą nie na temat i nie potrafią dyskutować bez przepychanek słownych. To jest ostatnie upomnienie słowne.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez charakterny 25 sie 2015, 19:00
Dalej w temacie uzaleznienia i odstawiania lekow.... bardzo dobry artykul na ten temat mozna przeczytac tutaj .

http://antidepressantwithdrawal.info/pl ... lowna.html

Czytamy takie zdanie ...

" Niewielu z lekarzy dostrzega konieczność stopniowego ograniczania przyjmowanej dawki leków, podobnie jak niewielu z nich wie o istnieniu takich procedur. Wystąpienie syndromu odstawiennego interpretowane jest przez nich jako nawrót choroby lub nawet wystąpienie nowej choroby ..."
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
24 lip 2015, 14:56

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 sie 2015, 11:15
Myślę, że wystarczy tego dobrego. Tak na ochłonięcie. Za jakiś czas zdejmę blokadę i zobaczę, jak się będziecie zachowywać. Ponadto, więcej żadnych linków w tym temacie. Jeśli zobaczę tu link, to z miejsca wywalę do kosza. Ten temat ma służyć dzieleniu się doświadczeniami, a nie zasypywaniem linkami. Ponadto, przypominam, że namawianie do odstawienia leków bez konsultacji z lekarzem nie jest tolerowane na tym Forum. Jeśli ktoś chce niech sobie odstawia na własną rękę leki, ale ma nie namawiać do tego innych. Co innego dzielenie się przeżyciami, a co innego namawianie innych do odstawienia leków bez lekarskiej konsultacji. O odstawieniu przyjmowanych leków powinien zadecydować tylko lekarz! :evil: Powtarzam: sugerowanie innym by na własną rękę odstawili leki oraz słuchanie takich "rad" jest skrajnie nieodpowiedzialne.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 26 sie 2015, 12:26
Kochana Artemjzjo, wiem, ze z racji funkcji tu na forum, jesteś zobligowana do przywracania porządku. Jednakże pozwolę sobie zauważyć, że Pan Ch....(interpretacja całej nazwy dowolna), niczym wańka-wstańka , mimo uznania go za persona non grata, mimo zwracania mu uwagi, ze to nie jest wątek o antypsychiatrii , bezkrytycznie, ale jakże zawzięcie, obsesyjnie wręcz, wkleja kolejne linki , które maja na celu odwiedzenie ludzi chorych od brania leków. Psychiatrów smaga biczem, wrzuca ich do jednego worka, a wszelkie osiągnięcia naukowe w tejże dziedzinie uważa za celowe działania mające za zadanie unicestwić świat ludzi cierpiących i nie tylko. Czym wzbudza lek i poczucie winy u ludzi, którzy się akurat leczą lub maja taki zamiar
Pan ów (co odkryłam przypadkiem, szukając znaczenia "terapii syntetycznej", objawił mi się, ku mojemu zaskoczeniu, na pierwszej stronie Google, jako ANTYCHEMICAL, vel LEKOM NIE urzędujący na tymże portalu i klepiący te same bzdury. Za co zresztą został krytycznie przyjęty przez użytkowników, a co wzbudziło w nim brzydką agresje (bo dla tego Pana "moje jest najmojsze i najważniejsze"), w efekcie został dwukrotnie zbanowany.
Ponieważ powątpiewam, by ów Pan Ch...zaprzestał swojej działalności propagandowej , poproszę o kolejny ban dla tego osobnika, który powstał z "umarłych" po siedmiu latach niebytu tutaj i akurat miał potrzebę zagnieżdżenia się na wątku o walce z benzodiazepinami. Ja na ten watek zaglądam z potrzeby wsparcia, a otrzymuję linki ze stekiem bzdur spłodzonych przez domorosłych pseudonaukowców! Niech Pan, Panie Ch....zamilknie, bo ja dzięki madrym psychiatrom i lekom, żyję, wspaniale żyję, czego i Panu życzę.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 sie 2015, 14:11
buraczek58, nałożyłam blokadę na wypowiadanie się w tym wątku Userom, którzy nie zwracali uwagi na prośby Ekipy. Skutkuje to brakiem możliwości udzielania się w dziale uzależnienia. Mogą czytać, ale nie napiszą niczego, na co nie wyrazimy zgody. Wszelkie posty, które miałyby być napisane, musi wcześniej zaakceptować Ekipa, ponieważ w innym wypadku nie wyświetlą się na Forum. A zatem ban jest póki co zbędny - takie techniczne usprawnienia, które ostatnio wprowadziliśmy.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 27 sie 2015, 14:48
Artemizja, ok, rozumiem.
Coś się zadziało z pocztą , nie mogę wysłać odpowiedzi na priv, więc wklejam tu, co odpisałam Konwalii, żeby nie myślała, że ja lekceważę, nigdy:

Witaj, konwali@. Niestety, muszę Cie rozczarować, nie odstawiłam jeszcze całkowicie benzo, które przyjmuję- Sedamu (lexotanu, bromazepamu), Około rok temu bardzo szybko zjechałam ze średniej, przyjmowanej przeze mnie dawki 12-stu mg do 6mg. I tak na tej dawce jechałam bardzo długo. Czekałam z nadzieją, ze otrzymam w nagrodę taki dobrostan, a konkretnie brak lęków porannych, dreszczy w ciągu dnia, i innych niemiłych objawów. Ale się nie doczekałam. W tym czasie "wspomagałam się" Citalem i Lamitrinem (brałam je z przerwami przez 10 lat), być moze te leki uchroniły mnie przed wzrostem tolerancji na benzo, a może i nie. W każdym razie odstawiłam te dwa leki pomocnicze i...poczułam się o wiele lepiej bez nich. Zaczęłam pic herbatki arjuwerdyjskie , pisałam o nich tu:

zwi-kszenie-energii-t52541-28.html

Przysięgam, nie jestem nawiedzona, ale te herbatki mi naprawdę pomogły, choć niektórzy patrzą na nie sceptycznie. Zamieniłam chemiczne wspomagacze na naturę i w moim przypadku zadziałało. W tym czasie zmniejszyłam benzo o 1,5 mg , czyli aktualnie jadę na 4, 5mg. Jest okej. Odczekam trochę i znów będę zmniejszała dawki. Aha, w momencie, gdy odstawiam kawałek dawki, wspieram się Sulpirydem 50mg, przez kilka dni. Szczerze, to nie wiem , czy to mi pomaga, bo to mała dawka, może działa jak placebo, ale świadomość, że "pomaga na bank " jest miła. :D No i mam propranolol na wszelki wypadek, a ostatnio poprosiłam o Pramolan, (stary, łagodny antydepresant, który w krajach lepiej rozwiniętych, np w Niemczech, przeżywa swój renesans) działa nasennie i lekko uspokajająco. Na razie sobie leży, czeka na kolejną odstawkę kochanego broma. , może się przyda. Wszelaką wiedzę na temat walki z uzależnieniem od benzo, mam z netu, większość z tego portalu.

Skarbie, końcówka odstawki zawsze jest najmniej przyjemna. Ja będę szła drogą Intela1, on potrafił dzielić takie np 0,5mg Clona na 12 części, skalpelkiem. I ja się na to nastawiam, choć też wiem, że broma trochę łatwiej odstawić, podobno, ale nie mam zamiaru się spinać, dam sobie czas, bo na to zasługuję :mrgreen:

Pozdrawiam cieplutko-Basia
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JERZY62 27 sie 2015, 16:04
buraczek58, o jakich herbatkach piszesz jeśli można wiedzieć bo ten link który dałaś nie działa.
♪♪♪
Avatar użytkownika
Online
Posty
9036
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez konwali@ 27 sie 2015, 16:17
buraczek58, dziękuję dostałam priv :) i oczywiście odpisałam :)
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
26 gru 2013, 19:18

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 28 sie 2015, 13:30
Jerzy62, tu masz watek odnosnie metod niekonwencjonalnych, w którym pozwoliłam sobie popisać o tych herbatkach:

zwi-kszenie-energii-t52541.html
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 28 sie 2015, 13:39
Jerzy62, pisałam na trzeciej stronie tego wątku.
Odnośnie porady novymivo, radziłabym się wstrzymać, naprawdę trzeba być zdesperowanym, żeby wcinać tak toksyczny shit.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 29 sie 2015, 01:51
Hello wszystkim :papa:

z opóźnieniem wprawdzie, ale odpisuje:

ambiwalentna napisał(a):Jeśli teraz wyobrażam sobie, że idę w świat i xanax zostawiam w domu to oczywiście się boję. Przeraża mnie wizja odstawiennych skutków, które atakują ze wzmożoną siłą. Ale gdy myślałam o tym, że odstawiam już tę ostatnią dawkę i nie pilnuję czy mam tabletkę w torebce to zdecydowanie robiłam się bardzo zdeterminowana. Być może to kwestia tego, że nie wpisuję i nigdy nie wpisywałam się w tę grupę, dla której ten "lek" był jednocześnie przyjemnością, którą sobie fundowałam przy kaprysie.

ambiwalentna w ogóle mi to nie przyszło do głowy, zasadniczo, większość ludzi uzależnionych od benzodiazepin, z którymi miałem do czynienia, czy korespondowałem, to ludzie nie biorący leków „rekreacyjnie” dla przyjemności lub „fazy”, tylko z powodu zaburzeń lękowych, podchodzących od nerwicy, fobii, depresji, ludzie, którzy dostali leki od lekarza, nawet od psychiatry, więc w dużej mierze byli niewinni, nieświadomi, mimo to nie ominęło ich uzależnienie, są poniekąd ofiarami służby zdrowia - tak mnie kiedyś nazwała babka, jakaś pani dr na toksykologii w szpit. Im Rydygiera przy grupie studentów, jak leżałem na odtruciu z wysokich dawek Clona, więc pewnie i Ty możesz mieć taki problem, zwłaszcza,że byłaś nastolatką, to już w ogóle nie wiele pewnie miałaś do powiedzenia..Nie twierdzę absolutnie, że za nic nie byłem, nie jestem odpowiedzialny (uzależnienie), bo żarłem tego Clona, na zmianę z Xanaxem jak koń ziarno, potem już sam sobie załatwiałem bez udziału lekarza, sam dawkowałem, ale też wiedza, możliwości leczenia praktycznie były żadne i ponoć teraz niewiele lepiej
ambiwalentna napisał(a):Ja już tylko uzupełniam dawki bo po iluś tam godzinach ściska mnie żołądek itp. To już nie działa i zdaję sobie sprawę, że nawet gdy nieco lepiej się poczuję to jest to spowodowane wyeliminowaniem "miniodwyku" niźli efektem uspokojenia.

No tak, tak też może być, stan opisywany przez Ciebie jest mi dobrze znany (jeśli dobrze Cię zrozumiałem(?),
ambiwalentna napisał(a):Myślę też, ze z samym lękiem radziłabym sobie teraz o wiele lepiej, a to dziwne uczucie pojawiające się gdzieś po kilku godzinach bardziej powoduje mi objaw lękowy, niż sama ekspozycja na bodziec. Tak, mogę żyć bez tego, chociaż wiem że na początku będzie dziwnie, zwłaszcza z rana i jestem tchórzem, boję się objawów abstynencji;

ambiwalentna nie wykluczone, że masz w dużej mierze rację, tzn lepiej byś sobie radziła z lękiem, no tylko nie sama (z psychoterapeutą / tką), tak mi się przynajmniej zdaje (?) bo nie tylko o samą ekspozycje tu chodzi! (też), ale także praca nad kluczowymi przekonaniami, często fałszywymi, błędnymi wzorcami myślenia, a więc i działania, na swój temat, na temat otaczającego świata, na temat innych ludzi..Problem może być taki, że po kilku latach regularnego używania benzo, w wydaniu Xanax, możesz mieć teraz „podwójną diagnozę” (ja mam taką), tzn nie cierpisz na jedną chorobę, wyłącznie na nerwicę, tylko na dwie, bo jeszcze na uzależnienie od benzodiazepin!
Te dwie przypadłości mogą teraz wzajemnie nakładać się na siebie i może być trudno określić co jest od czego (?) Przykład; wychodzisz powiedzmy na dwór, ale już na wyjście masz „spinę”, bo minęło kilka godzin od ostatniej dawki alpra i twoja głowa w ułamku sekundy rejestruje tą myśl, która przekłada się na emocję (lek) i już nie wiesz, czy boisz się tego co „na zewnątrz”? Czy tego, że masz poczucie, że działanie leku właśnie się skonczyło??

ambiwalentna napisał(a):Tak, to faktycznie wszystko jest silnie powiązane. I jeśli chodzi o mnie to i tutaj jest bardzo różnie. Niektóre objawy jak omdlenie budzą we mnie to niszczące poczucie wstydu, jednak bardziej chyba zawsze bałam się o siebie (niekoniecznie o życie, ale o to, że dolega mi jakaś przypadłość, z którą będę musiała się zmagać) i gdy o tym pomyślałam poza domem bałam się, że te wszystkie objawy zaatakują bardziej, nagle.. Przy ludziach nawet względnie obcych uspokajałam się raczej. Jednak społeczna dopadła mnie już tak czy siak. Zbyt wiele czasu ćwiczyłam agorę sama. Nie wiem kiedy stało się tak, że umiałam być juz tylko sama, skoncentrowana na swoim lęku..
.
Ambiwalentna co do twoich zaburzeń lękowych, to faktycznie z tego co piszesz trudno wywnioskować jednoznacznie na jaki rodzaj fobii cierpisz? A co mówi twój specjalista psycholog? Ja akurat ma dwie ściśle powiązane, fobia s. i agora, a jak u Ciebie z poczuciem wartości, z samooceną? Tj żeńską samooceną? A czy twoja agora od czegoś konkretnego się zaczęła? Zasłabłaś na ulicy? Źle się poczułaś? Ktoś Cię napadł? Niektórzy agorafobicy z tego co wiem, to ofiary napadów, albo zawałów serca w miejscu publicznym ..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 29 sie 2015, 12:16
ambiwalentna napisał(a):Nie umiem przestać się bać objawów. Przez to od miesiąca stoję w miejscu i nie wiem już czy to odstawianie czy moja obawa przed kolejnym ciachnięciem tabletki :/

Sama się napędzasz masz objawy przed objawami :D  Boisz się ze się będziesz bała – wyeliminuj jedno „banie” i już będzie łatwiej. Lżej jest dźwigać jeden plecak niż dwa :D  Puść raz te objawy, puść lejce, pobądź z nimi i nic nie rób! Usiądź i bądź ze sobą a zobaczysz że nic się nie stanie one same miną jak przestaniesz im nadawać taką wagę. Zawsze przecież możesz wrócić do starego czyli wziąć tabletkę piszę to w razie czego jak uznasz że nie dasz rady. Zrób tak, po prostu zrób i zobaczysz że wszystko będzie ok. Ja tak zrobiłam i żyję ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do