Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Flav 11 lut 2012, 22:35
Ja jestem czysta od września, brałam przez 2 lata, zmieniając lekarzy gdy ci nie chcieli mi już przepisywać alprazolamu. We wrześniu skończyła się ostatnia paczka i postanowiłam wytrzymać i rzucić to w cholerę. Pierwsze noce były straszne, drgawki, poty, omamy, nie spałam prawie w ogóle przez 3 tygodnie. Gdyby nie to, że zaczęłam uciekać do innych sposobów, by zasnąć byłoby wspaniale ;)
il faut porter encore en soi un chaos pour pouvoir mettre au monde une étoile dansante
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
11 lut 2012, 18:21
Lokalizacja
3city

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 11 lut 2012, 22:43
Flav, Gratuluję :great: A swoją drogą, na wyjątkowych lekarzy trafiłaś, u mnie jest odwrotnie, wciskają, kiedy ja nie chcę. A na moja odmowę reagują oburzeniem.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michuj 15 lut 2012, 12:22
prawie 2 tygodnie bez benzo. Odstawiłem wszystko z dnia na dzień. Trudno powiedzieć jaką dawkę brałem, ale ostatni ciąg miał ok. 6 miesięcy i rzadko schodziło dziennie, poniżej 2 mg clona i 30 mg Dormicum ;/. Ciągle telepie, ale jakby lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez minna 19 lut 2012, 22:49
Witajcie
Pojawiłam się tutaj jakiś czas temu. Schodziłam z dużej dawki, zbyt szybko. Wszystko jest w moim 1 poście.
Cały czas , prawie rok mija, nie wróciłam do klona.
Znalazłam fajne obszerne forum w jęz. ang. - benzobuddies. Warto zajrzeć, bo jest tam wiele podforów(?) na rózne tematy związane z benzo- od obajwów odstawiennych , po relacje osób , które już długo są czyste.
silence, pytasz o bóle fizyczne- ja miałam bóle pleców ( wrażenie jakby mi ktoś naciągnął mięsień i co jakiś czas puszczał przez mięsień dawkę prądu+ usztywnienie i jakby kij wbity między łopatkę a kręgosłup), znacznie zelżało po roku. Mam też jakby przymglony umysł , cholerne uczucie. Też powoli mija z czasem. Najgorsze to palpitacje i uczucie zmęcznia. No i problemy z tarczycą- też bardzo częste po odstawieniu. Znacznie gorsze dla mnie są myśli, emocje. Ważne! Nie odstawiajcie za szybko. Ja popełniłam ten błąd, że zaufałam jednemu psychiatrze od uzależnień. Wpakował mnie po uszy w piekło. Krótki cytat :"..Z drugiej strony, wystarczająco powolne i stałe opuszczanie organizmu przez benzodiazepiny pozwala naturalnym mechanizmom organizmu odzyskać kontrolę nad funkcjami, przytłumionymi przez ich obecność. Istnieją naukowe dowody, że powrót tych naturalnych funkcji wymaga długiego czasu"
Nie rezygnujcie, organizm ludzki jest silny . A życie na bezno to powolna śmierć.

-- 19 lut 2012, 21:53 --

Ten cytat nie jest niestety od tego lekarza, tylko od H.Ashton. Ale na forum o którym wspomniałam jest tysiące
ludzi z bezno problemem. Niemal wszyscy użytkownicy to ofiary ignorancji i lenistwa lekarzy
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 mar 2011, 22:18

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michuj 22 lut 2012, 21:02
Wracam do benzo. 0,5 clona tylko dziennie . Niestety sytuacja życiowa zmusza mnie do odłożenia odkładania, na czas nieokreślony.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 23 lut 2012, 12:05
Miałem ten sam problem.
Nie wierzyłem własnym uszom !!
"zmniejszyć dawkę o połowę, a po 2 tygodniach odstawić"
Debil !!!
Ja z clona schodziłem 4 miesiące !! A i tak nie obyło się bez ekstremalnych "jazd"
Teraz jestem na 1/8 tabletki 0,5 mg clona, lecz z w związku z nasileniem choroby pierwotnej nie potrafię z tego zrezygnowac-natychmiast pojawia się lęk i bezsennośc.
Lecz taka ilośc clona jest śmiesznie mala i nie przejmuję się tym, że może jeszcze z miesiąc na niej "pojadę"
Ja stosowałem się do zasad i porad zamieszczonych na stronce , która wielokrotnie była już przez mnie polecana

http://www.benzo.org.uk/polman/contents.htm

Polecam lekturę od deski do deski.
Oczywiście podane schematy odstawiania można , a nawet należy lekko pod swoim kontem modyfikowac.
Najważniejsza jest zasada- bardzo powoli.Tak powoli , żeby nie wracać do poprzednio zredukowanej dawki.
Można przedłużać czas trwania każdego etapu.
To nie wyścig. Najważniejszy jest sam fakt redukcji, nawet minimalnej, oraz końcowy sukces.
Powodzenia
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Korba 23 lut 2012, 12:16
niestety znowu poległam.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 23 lut 2012, 12:26
Lecz to nie wynik Twojej "słabej woli" tylko ogromnego potencjału uzależniającego tego typu "leków"
Wyciągnij wnioski.
I schodź następnym razem jeszcze wolniej.
Może za szybko chciałas się pozbyć tego syfu i znów jesteś w punkcie wyjścia.
Gdybyś jechała wolniej, to teraz po kilku miechach zażywałabyś mniej o "tylko" np 2 -5 mg ....ale byłby to sukces.
Dalsze odstawianie zaczynałabyś z tego niższego już pułapu.
Wiem-ja też jestem kurewsko niecierpliwy i wszystko musze mieć od razu lub w ogóle....
Ale w tym temacie udalo mi się to opanowąc
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ANNARELLE 25 lut 2012, 10:14
Czolem wszystkim.Jestem nowa,ale sledzilam forum 3 tyg.podczas mojego odtruwania.Musze przyznac,ze wypowiedzi mnie dolowaly,jesli mozna mowic o wiekszych dolach na normalnym glodzie po lorazepam.Lek bralam 10 lat,po 2,5 rano i 2,5 wieczorem.Wszystko ustwione przez neurologow itd.Podobno depresja .Wyjechalam z kraju w ktorym mieszkalam i zmienilam moje zycie.Caly czas bralam lek,pozniej zlapalam sie na tym ze niepamietalam czy wzielam czy nie.Wkurzylam sie sama na siebie.tO GOWNO ZACZELO OD DAWNA RZADZIC MNA ,wczesniejpracowalam,uczylam sie,zylam zawsze po leku.Pogadalam z moim parterem,postanowilam to zostawic.Moj charakter nie pozwala na stopniowe zostawianie czegos,albo wszystko albo nic.Nie mowie ze bylo latwo,3 tygodnie mdlosci,braku apetytu,jakas zelazna obrecz na mozgu,skurcze miesni,bezsennosc ktora wykancza,leki i rzeczy ktore widzialam to bylo straszne,ale przy pomocy mojego chlopaka dalam rade,.Coraz mniej sie poce,nie mam juz rewolucji zoladka,czasem nie spie,ale wiem ze jak pojde na spacer,albo sie pomecze to jutro zasne.Mysle juz o pracy,wzrok sie poprawia,sa problemy z koncentacja,ale zaczynam sie uczyc od nowa,wazne,chyba najwazniejsze jest zrozumienie i oparcie w osobie kochanej.MOZNA WYJSC.jesli nie wstydzilas sie isc po leki do lek.to otworz sie przed kims,i rzuc to.ZYJE ,KOCHAM I FUNKCJONUJE.I wiem ze bedzie coraz lepiej.Nie chce juz tego brac,zryje psychike,widzialam wielu na glodach narkot. to odtrucie t
tak wyglada,ale warto.Tylko juz sie nie oklamuj.Chyba ze lubisz iluzje szcescia i falszywe emocje.Wtedy bierz sobie.Pa.Ania
Ostatnio edytowano 25 lut 2012, 11:31 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Witam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lut 2012, 09:48

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Stonka 10 mar 2012, 17:34
Ja tez mam ten problem. Jak wiele z Was wie, cos mi sie stalo po citabaxie i fevarinie, przestalam odczuwac uczucia, potem bylo tylko gorzej pustka i cierpienie od 3,5 roku. Nie bede sie powtarzac. Po okolo roku to cieprienie stalo sie tak nieznosne ze ja czulam sie tak jakbym caly czas czula pilujacy bol zeba - tylko w moim przypadku nie byl to bol fizyczny tylko psychiczny. Pare razy odkrylam, ze to cierpienie po bezno sie zmniejsza, ale balam sie benzo jak diabla, bo wiedzialam, ze to grozi uzaleznieniem, a przy takim cierpieniu nie dam rady odstawic. Wiec nie chcialam. Madra bylam. W ogole w miedzyczasie chcialam zerwac z facetem, bo po zaniku uczuc bylo to ju tylko zmuszanie sie i pogarszalo moj stan psychiczny. On mnie zachecal, zebym poszla do szpitala. zrobilam to w sumie dla niego, wbrew sobie. Matka plakala, blagala, zebym nie niszczyla sobie zycia, kariery. Potem bylo juz tylko gorzej, kolejne szpitale, w koncu sie zdobylam na rozstanie to tio nie pomoglo, moj stan sie pogarszal dalej. W miedzyczasie dostalam glupia diagnoze, potem obalon przezkazdego z 20 lekarzy u ktorych bylam, ale ja w nia uwierzylam. Uwierzylam, ze bede cierpiec do konca zycia. Pare razy sie rozstawalismy i schodzilismy z facteme w nadziei, ze uczucia wroca. Kto zna moja historie, to wie jak bylo. Z zawodu wypadalam totalnie. Byly kolejne szpitale, ja tam uciekalam, bo cierpienie bylo nie do znieienia, moj facet mnie zachecal. rk temu trafilam do nowej lekarki, ta mi zapisala zapas clonazepamu na dlugi czas i powiedziala, ze moge to spokojnie jesc poki nie wyzdrowieje, zeby nie cierpiec, a jak wyzdowieje, to ona mnie z uzaleznienia wyciagnie. Obiecala, ze po wenlafaksynie odzyskam zdrowie. Ja pocztakowo nie chcialam brac cloanzepanu bo nie wierzylam w zyzdrownie juz (prztesteowalam przedtem duzo antydepreantgow i zaden nie pomogl). Wenlafaksyna brana przez 5 mcy w max dawce tez nie pomogla. Cierpienie bylo nie do zniesienia. W koncu ulegalam tej lekarce, ze naprawde moge spokojnie brac benzodiazpiny i stilnox na sen. Ulga byla duza. Moglam nawet w pracy wytrzymac. Stilnox przynosil prawie blogostan. Psychoterapeutka do ktorej wtedy chodzilam (kolezanka tej lekarki) namowila mnie na branie stilnoxu w dzien. W koncu moglam czytac, moglam szorowac podloe, byl to jedyny lek, ktory poprawial nastroj. wiedzialam jednak ze nie tedy droga. Zglosilam sie do innego szpitala. Tam sie w ogole nie przejeli benzodizapinami, ale dali mi takie dawki neuroleptyku i antydepressnta, ze w sumie bralam benzo tylko jak cierpienie bylo nie do wytrzymania. Bo mi nic mi na to cieprienie nie pomogli. Nie mialo ono przyczyny i nadal bylo jak swidrujacy bol zeba. wpisali mi w karte loarfen doraznie. Cudowny lek. Jak go zielam,. to przez jakis tydzien nie czulam cierpienia. I tak po 2 mcach mnie wypisali z ogromna iloscia lekow w tym loarafenem i stilnoxem. Niestety ich leki spowodowaly taki koszmar, ze ylko akatyzja byla czyms porownywalnym. bylam bez przerwy wykonczona. Sen mnie w ogole nie regenrowal. Tak zadzialal na mnie reboksetyna. odstawilam rebosketyne i drugi antydepresant ale problem nie mijal. Do tego doszlu mdlosci po odstawieniu tego drugiego antydepresanta. Plakalam z z wyczeprania, choc spalam po 12h na dobe. Nie moglam wejsc po schodach. Nie mialam sily ubrac butow. Mijaly tygodnie od odstwienia tych koszmarnych antydepresantow a problem nie mijal. dostawalam szalu i rozpaczy. I na to wszstko cudownie dzialal lorafen. Po jego zazyciumdlosci ustepowaly, ja stawalam sie spokojna i bylo mi obojetne, ze leze po 1t5h w lozku ze zmeczenia, a anwet mialam wiecej sily. Podobne obserwacje ma moj kolega chory na schizofrenie, ze loarefn go pobudza, poprawia nastroj itd. Minely 3 miesiace od odstawienia tych koszmarnych lekow a ja wciaz bylam taka wyczeprana i ciagle chcialo mi sie wymiotowac. Codzien bralam lorafen i stilnox, zeby jakos zyc ( np. miec sile sprztanac mieszkanie, zrobic sobie cokolwiek do jedzenia). Zrozpaczona pojechalam do nast, szpitala. Przyznalam, ze chyba jestem uzalezniona. ZZrozumieli moja historie - ze uzaleznienie jest czynnikiem wtornym do dlugotrwalego cierpienia. W mekach odstawilam benzodpiazpiny. Aczkolwiek zycie bez jakiegokowliek zadowolenia wydawalo mi sie niewyobrzalne. Postanowilam, ze po wyjsciu ze szpitala bede brala stilnox raz na tydzien zeby choc przez pol godz w tyg doswiadczyc przyjemnosci. Lekarka jakby sie zgodzila. Nietety w szitalu nabawilam sie dyskinez. Wrocilam do domu w stanie ogolnym jeszcze gorszym (nic na cierpienie nie pomogli) choc niby z odstawionymi benzo. Ale dyskienzy nie mijaly. Balam sie ze zostane kaleka do konca zycia. Rzucalo moim cialem. ruszlay mi sie rozne czesci ciala bez mojej woli. A jak wiadomo dyskienzy sa prawie nieuleczalne. Dni mijaly a one nadal byly. Nie moglam spac, bo rzucalo moim cialem. Przerazona wocilam z nerwow do lorafenu i stilnoxu. W koncu ktoregos dnia trafilam na neurologie, tam mi przeplukali organizm jakimis kroplowkami i po kilku dniach dyskinzy ustapily. Ale ja cirpialam dalej i dalej bralam benzo. dodam ze przez ten caly czs moj chlopak z ktorym znow sie spotykalismy w nadziei, ze wroci to co bylo w sumie sie cieszyl jak bralam stilnox, bo wtedy stawalam sie na powrot osoba troszke uczuciowa i roamntyczna.choc wiedzial jakie jest zagrozenie. wiec ja czesto bralam stilnox zeby mmiec ochote sie do niego przytulic. Do tych wszystkich szpitali tez mnie w sumie zachecal. A w ogole jego rola sprowadzala sie do potwornego wprawdzie marwteinia sie o mnie, ale w ogole nic nie dzialal. W kazdy razie niedawno poszlam do mojej lekarki i przyznalam jej sie do uzaleznienia. Ona zapisala mi relanium zamiast lorafenu i rozpisala jak je dawkowac, zeby zmniejszac. Ja w sumie zwiekszylam, zamiast zmniejszyc tak mnie rosnosi napiecie. Po relanium jestem jeszcze bardziej zmeczona niz zwykle i ciagle chce mi sie rzy...ac. Przeczyatalam wlasnie ten watek i dotralo do mnie w jaki szajs sie wpakowalam. Przeraza mnie to co kiedys sobie uzmyslowilam- ze czujac tak wielkei cierpienie wyjscie z uzaleznienia bedzie horrorem. Aha, i do tego od 7 lat cierpie na bezsennosc. W szpitalu jak mi odstawiali bienzo to spalam po 3-4 h przez 2,5 mca. Z reka na sercu. jak sie zdarzylo 5h snu to bylam szczesliwa. a wypropbwali cala game lekow zbym moga spac.Nerwowa i drazliwa jestem nieziemsko i jak sluznie ocenila lekaka to juz trudno ocenic czy z pdst. choroby czy po benzo. Mnie sie wydaje ze glownie dlatego, ze mnie sen nie regenruje znow. Z chlopakiem sie ostatecznie rozstalam, ale mamy konatakt. Ja nie mam nic. Jestem na samym dnie. Nie moge sluchac jak on mowi o swoich sukcecach w pracy. Przed chwila znim gadalam o odstawianiu bezno i skwitowal to jakos " to trzeba miec silny charakter". No ja juz silnego charakteru nie mam. Po kilku latach cierpienia dzien w dzien to ja jestem zjedzona przez chorobe. Nie chce zwalac na innych, ale mam zal do lekarzy, ze mnie zapeeniali, ze moge spokojnie brac benzo i do mojego bylego tez, ze mna nie potrzasnal " dziewczyno, wole zebys nia miala uczuc, zebysmy nie byli para niz zebys sie uzalaznila. I przestan sie wloczyc po szpitalch". Na razie jestem na 8-12 mg relanium, po ktorym jak napisalam ciagle chce sie mi sie wymiotowac. I przeraza mnie jak przy ogolnym cierpieniu mam jeszcze dac rade z wyjsciem z benzo. Zwlaszcza, ze loarefn jest taka cudowna tabletka i naprawde przestaje cierpiec po nim. I pozostaje problem mojego ex, do ktorego jednoczesnie mam zal i jednoczesnie poczucie winy bo on ogromnie duzo przecierpial przeze mnie przez te 3 lata i ciagle mial nadzieje, ze bedzemy razem.
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez samuraxo 18 mar 2012, 07:48
Przeczytałem jak na razie połowę postów z tego tematu i muszę przyznać, że już trafia mnie szlag...
Ludzie proszę, nie chce wyjść na waszego przeciwnika ale większość z was co opisuje te objawy swoje jako "objawy odstawienia benzodiazepin" to tak naprawdę są to typowe objawy dla nerwic! Wiem bo sam mam tak ciągle, żadnego nieznanego objawu nie znalazłem podczas czytania setek wypowiedzi... Nie zwalajcie wszystkiego na lekarzy i na benzodiazepiny, chyba, że tak wam wygodniej. Albo jedna kobieta tutaj pisała, że zaczęła leczenie od 8mg klonazepamu dziennie i narzekała, że chodzi po nim jak pijana... Przepraszam bardzo ale na zdrowy rozum to trzeba było wypić mniej czyli po prostu wziąć mniej tabletek. Głupota niektórych ludzi mnie okrutnie przeraża...

Nie dziwcie się tak czasem lekarzom, że każą od razu łykać 2mg przykładowo. Oni tak mają w podręcznikach, zobaczcie sobie na ulotkę klonazepamu i tam są dawki nawet 20mg dziennie napisane jako podtrzymująca o ile się nie mylę. Skąd lekarz ma wiedzieć, że już 0,5mg działa kojąco, ja wiem bo mam nerwice i czuje od razu że przechodzi no ale oni nie mają (niech się cieszą).
Wy przypisujecie lęk, odrealnienie, dziwne postrzeganie barw, płacz, zmęczenie, bóle głowy itp. jako odstawieniu benzodiazepin. To wszystko przez te tabletki! Bo przecież przed ich braniem to byłam zupełnie zdrowa! OCZYWIŚCIE.... Nie łudźcie się, że jak odstawicie to będzie super kolorowo i pełnia życia... Objawy odstawienia znikną ale nerwica pozostanie, takie są realia.
Prawda jest taka, że mamy cholerną nerwice i odstawienie tabletek to w dużej mierze zanik efektu leczniczego, a raczej gaszącego objawy choroby. Fakt faktem wymioty, pocenie się, bóle głowy WZMOŻONE, ogólnie tragiczne samopoczucie to efekt odstawienia. Z tym się zgodzę ale nie jest tak, że to efekt tylko odstawienia bo oprócz tego macie jeszcze nerwice tylko może zapomnieliście już jak tragicznie było przed braniem benzodiazepin. Super być nie mogło skoro jednak poszliście do psychiatry. Znam ludzi i wiem że chodzą jak już jest naprawdę źle i nie dają rady.

Ja praktycznie nie używam benzodiazepin i co z tego mam? No co??? 5 lat nerwicy czyli 5 straconych lat życia!!! Czemu? Już wyjaśniam:

A więc tak.... Przez 5 lat nie dokształciłem się ani nie znalazłem pracy z powodu nerwicy która wyklucza mnie praktycznie z normalnego funkcjonowania bo chyba nie pójdę do pracy jak się zacznę tam telepać i porzygam prawda? Brak kobiety, a nie jestem brzydalem... Wszystko mi nerwica zepsuła hehe.

Brałem prawie wszystkie leki z grupy SSRI od dawek najmniejszych do największych i bez rezultatów.
Potem TLPD ale źle tolerowałem bardzo + brak efektu. Odstawiłem (jednak w dużych dawkach mogą zwalczyć nerwice! Liczcie się też, że przybiedzie wam kg.).
Następnie robiłem sobie zastrzyki w udo z b12 (1000uq dziennie i nie można jej przedawkować więc proszę nie pouczać, a wstrząs anafilaktyczny po niej to jak legenda o smokach :P)
Potem jeszcze kroplówki z magnezu i też nic nie dały ale znikły mi tragiczne drżenia i skurcze mięśni no ale nie związane to z nerwicą było. KROPLÓWKI bo te pigułeczki z aptek to niezbyt skuteczne. Pigułki z magnezem jedyne godne uwagi to cytrynian magnezu lub helat magnezu, duża wchłanialność ale i tak nie uzupełnicie silnych niedoborów bo nadmiar wysikacie i tyle. Tabletki to tylko wzbogacenie diety i są one "na chwile obecną" ale nie do leczenia i uzupełniania ostrego niedoboru danego pierwiastka, oczywiście długie przyjmowanie tabletek z magnezem też poprawi to co ma poprawić w jakimś tam stopniu no ale nie na nerwicę...
Teraz testuje neuroleptyki i wbrew pozorom one potrafią naprawdę pomóc na nerwicę, efektów prawie nie widzę ale coś się zmienia czasami itp. widocznie zwiększenie ilości dopaminy nam nerwicowcom służy, zresztą wiele forów obleciałem i są tam podobne wyznania :) SSRI to na depresje są skuteczne, a nie nerwice, jeszcze SNRI nie wiem ale podejrzewam, że podobnie będzie.

Jeśli nie będę miał już wyjścia to zacznę chyba brać ten klonazepam po 1mg dziennie, brałbym już dawno i na stałe tylko nie wiem czy rośnie tolerancja szybko. Wiem, że u każdego to cecha indywidualna ale czy ktoś mógłby mi napisać jak u niego przebiegało "leczenie" klonazepamem nerwicy na długi dystans? Od jakiej dawki zaczeliście i po jakim czasie do ilu trzeba było ją podnieść?

Benzo to nie taki szatan jak niektórzy tu piszą bo gdyby nie ono doraźnie to już bym chyba siedział sam w budce leśnej i z włócznią biegał z dala od cywilizacji. Benzo mi strasznie pomogło i tylko ono dawało ukojenie + umożliwiało normalne zachowywania się jak gdzieś poszedłem (nie byłem naćpany po 1mg...), wiem jaki ból daje odstawienie bo kiedyś brałem prawie miesiąc i prawie rzygałem po pokoju jak z dnia na dzień odstawiłem 1mg. 5 dni to trwało i przeszło ale nerwica została i właśnie o to mi chodzi żeby nie wrzucać do jednego worka wszystkich objawów bo większość to objaw nerwicy i po prostu spotęgowany odstawieniem tego "złotego środka".

Chce zacząć brać benzo bo straciłem 5 lat życia na nerwice, wcale nie było kolorowe i cudowne bo jestem jak ciota z lękami itp. Objawy somatyczne też są duże i proszę nie mówcie nic o terapii bo już przerabiałem to i równie dobrze mogłem zjeść mambe przed telewizorem, może większy poziom cukru też by mi tak nastrój poprawił. Chyba wole zacząć brać benzo niż nie mieć z życia nic i siedzieć w domu 24/7. Nie piszcie też żebym zajął się czymś pozytecznym bo kto jak kto ale wy powinniście doskonale wiedzieć, że w obecnym samopoczuciu jest to niewykonywalne skoro 3 miesiące temu z tej nerwicy padaczki dostałem bo już wyczerpanie organizmu po prostu nastąpiło.
Niby jeszcze elektrowstrząsy zostały, ponoć naprawdę pomagają tylko, że mogą być luki w pamięci po zabiegach niestety.

Szukam odpowiedzi jak to pokonać już parę lat ale jak widać wciąż bezskutecznie, w benzo nie wleciałem tylko dlatego, że wiem doskonale co to za leki i myślę naprzód, że na przykład będę miał na nich super życie ale co jak trzeba będzie je odstawić? Jak wiele osób zawiodę jak wyląduje na detoxie albo dowie się kobieta którą sobie znajdę? Z drugiej zaś strony jak wiele kobiet i osób już zawiodłem tym jaki jestem w trakcie choroby... Jak roślinka się czuje, nawet na siłownie już nie chodzę tylko w domu ćwiczę bo bez xanaxu bym tak nie ogarnął, a nie chce się uzależniać. Nie jem tabletek i potrafię się luźno powstrzymać, a nie dlatego, że nie mam. Tylko, nie jem i co z tego mam ;/ Każdy dzień to męczarnia i nic nie mam z tych dni, przelatują sobie nic nie znacząco a ja się starzeje heh. Przez nerwice te 5 lat mam jak przez mgłe, nie pamiętam większości wydarzeń - serio... Przedn erwicą pamiętam wszystko a potem to już chaos i nawet skupić się nie da na niczym.
Boże, jak się rozpisałem to masakra. Nie chciałem jak coś nikogo urazić ale no musiałem w końcu zareagować bo już mi nie dawało spokoju to wszystko co tu się wypisuje :/ Benzo nie jednemu życie uratowało i nie tylko z nerwicą.

Pozdrawiam i chyle czoła jak ktoś zdoła przeczytać :)

-- 18 mar 2012, 08:57 --

Slodki_malin napisał(a):Podam na przykładzie.
Jestem uzależniony od Relanium-cug sześcioletni z dawką nawet do 17mg/24h.
Trafiłem do dobrego ośrodka i lekarz zapowiedział że odstawi mi to w góra tydzień a da inne leki łagodzące skutki odstawienne.
I tak od dwóch dni mam poranną dawkę 2.5mg i wieczorną także 2.5mg
Do tego dołączony Depakine i Chlorprothhixen oraz z SSRI Fluwoksamine 50mg.
Benzo to śmieć który pustoszy organizm i znam to z autopsji.
Dzisiaj np świat nabrał barw których dawno nie widziałem...
Da się to odstawić,ale trzeba chcieć i to jest podstawa a wymówki typu"nie dam rady"...można sobie włożyć:-)
Owszem,jest ciężko ale jak mawia przysłowie "cel uświęca środki"


Przepraszam za post pod postem (może Pani moderator scali jak się da) ale nie da się edytować.
Leki które dostałeś Malin to antydepresant (fluwoksamina) oraz neuroleptyk (chloro...) i dlatego świat nabiera barw. Nie z powodu odstawienia, dawka którą brałeś przez tyle lat jest naprawdę bardzo mała więc nie masz się kompletnie czym martwić. Jak by mi pomagała taka dawka i to aż 6 lat to w niebie bym był i w ogóle jak skowronek latał hehe :)
Pozdrawiam
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 18 mar 2012, 12:13
Samuraxo
Do zobaczenia przy odstawianiu benzo.
Dlaczego TEORETYZUJESZ?
Nie wypowiadaj się na tematy , o których masz tylko czysto teoretyczna wiedzę.
20 mg /dobę clonazepamu jako dawka podtrzymująca?
Zastanów się 2 razy zanim znów coś takiego napiszesz.
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 18 mar 2012, 12:25
Ulotka Clonazepamum TZF

Dorośli
Początkowa dawka dobowa nie powinna przekraczać 1,5 mg. Lek należy podawać w 3 dawkach podzielonych, w równych odstępach czasu. Dawkę należy zwiększać stopniowo o 0,5 mg do 1 mg co 3 dni w zależności od reakcji pacjenta na lek, aż do ustalenia dawki podtrzymującej wynoszącej zwykle 4 mg do 8 mg na dobę. Maksymalna dobowa dawka podtrzymująca nie powinna przekraczać 20 mg i powinna być osiągnięta w ciągu 2 do 4 tygodni leczenia.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 18 mar 2012, 12:36
Jak koleś chce się tym "leczyć " to niech zapozna się z tym:

Długotrwałe stosowanie leku prowadzi do stopniowego osłabienia działania w wyniku rozwoju zjawiska tolerancji.



oraz

U niektórych osób po odstawieniu przewlekle stosowanych benzodiazepin występuje przedłużający się zespół odstawienia. Objawy mogą utrzymywać się niekiedy nawet do kilku miesięcy. W niektórych przypadkach przewlekły zespół odstawienia mógł powstać ze względu na fizykochemiczne uszkodzenia neuronów, które mogą być stałe lub powoli odwracające się[7].


# stosowanie klonazepamu prowadzi do stopniowego osłabienia jego działania, w wyniku rozwoju zjawiska tolerancji
# przyjmowanie klonazepamu doprowadza do uzależnienia psychofizycznego
# problemy życia codziennego nie są wskazaniem do zażywania klonazepamu
# w dużych dawkach może spowodować tzw. deficyt lęku oraz niepamięć następczą po zmetabolizowniu


Działania niepożądane, zwłaszcza te niepowiązane bezpośrednio z działaniem na OUN, pojawiają się zwykle w przypadku przewlekłego stosowania. Pacjenci donosili o takich niechcianych objawach, jak:

* senność (somnolencja)
* ospałość
* zaburzenia koordynacji ruchowej
* zmiany w zachowaniu
* zaburzenia czynności układu nerwowego
* ruchy pląsawicopodobne
* podwójne widzenie
* oczopląs
* niewyraźna mowa
* dyzartria
* bóle głowy
* zawroty głowy
* niedowład połowiczy
* Zaburzenia psychiczne:
o stan dezorientacji
o stan umiarkowanej euforii
o depresja
o zaburzenia kojarzenia
o labilność emocjonalna
o bezsenność
o omamy
o zaburzenia libido
o infantylność


Doświadczyłem prawie wszystkiego stosują clona przez 3 lata.

Niektórzy widocznie muszą się sami poparzyć w ogniu zanim zmądrzeją. Nie wystarczy im widok zwęglonej ręki kolegi.
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do