Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 paź 2014, 17:28
Przemek_44 napisał(a):
Kalebx3 napisał(a): A Ty Arascha na mój gust niejednemu facetowu mogłabys sie spodobac ( tak na pierwszy rzut oka ) , potem idzie dalej , spojrzenia coraz głębsze , wspólne tematy , ba znajomi nawet , kolacyjki , kina ,,,, i albo zaiskrzy , albo /// to jeszcze nie ten i szukamy od nowa . Dobrze gadam Przemek ? ;)


Jasne, jest „czarodziejka" nie jednemu facetowi zawróci w głowie, będą padać jak muchy z miłości:)..

Oczywiście już padają i dlatego mnie pewien ćpun olał :pirate: ( chociaż podobno "nawet całkiem ładna jestem" - nie moje słowa ). Kurczę, czemu faceci tacy są :? No, chyba że w jego przypadku to zasługa tej całej chemii, którą sobie zapodaje w nadmiarze, miesza, łączy i wdycha to, co jest do zażywania ( dla fazy podejrzewam ).

Przemek_44 napisał(a): Ryfka ..tiaa, tu za chwilę weselicho jakieś wyprawimy, będą oczepiny i rzucanie bukietu :))..

O super :P ja się chętnie na wesele wybiorę, bo już na jednym byłam ( z pewnym forumowiczem ) i przesiedziałam za stołem tudzież w jego samochodzie :mrgreen: ( bez podtekstów ). I wezmę ze sobą tego samego forumowicza, trzeba go w końcu rozruszać :D

Przemek, normalnie rozhulałeś nam się na forum aż miło :P Jak się tu Andrzej z Irkiem zalogują, to pomyślą, że pomylili wątek :shock:

Gdzieżeś tego mapeta wyczaił ... akurat walącego w talerze ???
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 21 paź 2014, 17:33
tosia_j napisał(a):hmm....nie bede zagladac. jestescie bardzo zamknietym.gronem


tosia_j dlaczego nie? :(, każdy może tu pisać, tym bardziej, że chyba należysz do tego grona, skoro brałaś lexotan półtora roku i go odstawiłaś, to tym bardziej powinnaś dzielić się swoimi doświadczeniami w tym temacie:)

-- 21 paź 2014, 17:45 --

Arasha napisał(a):
Przemek_44 napisał(a): Oczywiście już padają i dlatego mnie pewien ćpun olał :pirate: ( chociaż podobno "nawet całkiem ładna jestem" - nie moje słowa ). Kurczę, czemu faceci tacy są :? No, chyba że w jego przypadku to zasługa tej całej chemii, którą sobie zapodaje w nadmiarze, miesza, łączy i wdycha to, co jest do zażywania ( dla fazy podejrzewam ).


Arasha...bo dla ćpuna największą miłością jest substancja (narkotyk, lek, klej), zawsze tak było, jest i będzie..no chyba, że on podejmie leczenie, inaczej to równia pochyła i żadna kobieta, nawet najładniejsza nie może się z tym równać :(..
Ty się ciesz, że Cię zostawił, skoro dalej bierze i chce to robić, bo byś miała z nim przesr***e! Możesz mi uwierzyć na słowo:)..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 paź 2014, 17:57
Przemek wiem. W sumie drugi i dopalacze to tylko wierzchołek góry lodowej w przypadku tego kolesia :( Ale staram się przestać o nim myśleć. I nie ukrywam, że Twoje komplementy skutecznie mi w tym pomogają :smile:

A tak w ogóle to strasznie bym chciała zorganizować kiedyś spotkanie benzyniarzy, a już sylwester benzynka byłby mistrzostwem świata :105: Tu się ludzie ustawiają w Łodzi na jakiegoś Sylwka, ale to cholernie daleko i z moją fobią nie ma szans, żebym tam dojechała. Musiałabym się chyba teleportować :bezradny:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 21 paź 2014, 18:34
buraczek58
W Famili mają skuteczność 20% ,ale niewiem jak to liczą czy po skonczeniu całych 14-15 miesięcy czy po np.pół roku.W każdym badz razie nie dziwią mnie te 3 % w innych ośrodkach, jak w najlepszym szpitalu jest marne 20 %.Ja na personel niemogę narzekać naprawdę ,lekarz główny Witold Siudek wyrozumiały ,chciał mi pomóc i pomógł ,można z nim było pogadać jak z człowiekiem ,to samo tyczyło się terapeutki.Pomimo krótkiego pobytu ,to co mi powiedzieli wziąłem do siebie i zacząłem naprawdę powaznie traktować swój problem doszło do mnie ,że to jest być lub nie być na tym świecie i skonczyla się zabawa w
piaskownicy.Półtora roku temu byłem w szpitalu psychatrycznym o wiele dłużej i tam nie zostałem tak dobrze potraktowany.Spotkania z terapeutakmi były takie nijakie,niepotrafiłem z nimi nawiązać kontaktu,a wręcz wydawało mi się ,że mają to w dupie.Mało co do mnie trafiło ,nie brałem tego na poważnie.Dużo też na zmianę mojego myślenia wpłynął stan w jakim tam trafiłem.Mogłem sobie tak zajechać nerki ,żebym na dializy jezdzil...
Też mnie te kapowanie drażniło np. w poniedziałek przy kolejce po leki jeden z brzuszkiem (regulamin na czole wypisany) śmieje się ,że on ma brzuchol jak buldożer ,a Radek jak dziecko z etiopi (coś w tym stylu) ,stałem obok pośmialiśmy się.Na drugi dzień wstaje Radek i mówi ,że pan "Regulamin" niepowinien takich żartów mówić gdyż ,to go nie zraniło jednak mogło trafić na inna osobę która by się zle z tego powodu poczuła i powinien zmienić swoje postępowanie.A tam cała kolejka z brzuchami jak buldożer każdy się śmiał.Niebyło to chamskie,prostackie ,a lekki żarcik na poprawę humoru.Albo koleś napisał na "PULI" (tablica pozytywnych i negatywnych pytań)Kto w tym tygodniu nie spał w pizamie a samych majtkach :hide: Ma wstać i się przyznać ! Ja wstałem ,ale powiedziałem ,że tylko z tego powodu ,że niemam drugiej pizamy ,a ta pierwszą mam w praniu.Dużo jakiś pierdół które są wręcz śmieszne.. Tak zgadzam się jest to w jakimś stopniu pranie mózgu.Tylko po takim praniu mózgu wyleczy się 3% czy 20% nieważne ile ,to i tak mało ,a bez tego prania mózgu 0,9% ? Trzeba pamiętać że te zasady do podwójnych diagnoz wprowadził Monar ,a dokładnie Kotański widząc ,że niemonarowskie metody w ogóle nie dają skuteczności(u mnie w spzitalu psychiatrycznym jest oddzial także dla osob uzaleznionych i co? cały oddział naćpany lata ,takie leczenie!).Problem w tym ,że te monarowskie są i tak słabe ,a dalej nic nowego nie wymyślono i domyślam się ,że ten system będzie jeszcze długo i przeżyje moje dzieci.Czemu ? Bo ci co są na górze im nie na rękę leczyć skutecznie ludzi z nałogu ,chorych na nerwice.Wszysytko zaczyna się u rządu ,a kończy na koncernie farmaceutycznym ,który sprzedaje buble zaleczające,ale grunt ,że hajs się liczy.Takie jest moje zdanie.Drugi pozytyw regulaminu jest taki ,że on chroni każdą osobę przed nagonką ze strony drugie osoby,bo odrazu ta druga była uciszana lub się powstrzymywała nad wyżywaniem ,bo wiedziała ,że może wylądować na detoksie po społeczności gdy na niego doniosą za agresywne zachowanie przeklinanie i dla mnie odwyk był sielanką z tego powodu w porównaniu do szpitala psychiatrycznego gdzie się musiałem z jednym poje.bem użerać którego nikt nie lubił,do tego pięlegniarki gdy była kłótnia miały chyba zatyczki w uszach.Co się okazało ,że typ po wypisaniu(grupa go miało dość ,agresor totalny ,wredny półmózg itd.)trafił odrazu do paki ,tak samo drugi który akurat był wporządku(nie generalizuje) tak samo do paki za napad ,a zdrowie psychiczne ? ZDROWY zero objawów niewie co to lęki ,depresja... Dziewczyna mu na kartce pisała co ma mówić (zdrowi debile łykają psychotropy ).Na odwyku gdy mi zdjęli cewnik sikanie zajmowało mi 40 min i to latałem dość często na drugi dzien słysze ,że się dwie kutwy śmieją jak otworzyłem drzwi to prawie z zawiasów wyleciały i jesli by kogoś trafiły to pewnie zabiły (pech był taki ,że akurat taki dosć potężny gość tam był który się nie smial ,a golił twarz i był osobą postronną)Gdybym go trafił ,to bym pewnie wyjechał na łokciach.Od tego momentu skończyły się chichy śmiechy bo wiedzieli ,że któryś mógł dostać w twarz ,mnie by usadowili ,ale ich również za zachowanie.Zrobiłem tak ,bo mi naprawdę do śmiechu nie było okropny ból itd.(nikomu nie życzę z reguły jestem spokojną osobą i unikającą nerwowych sytuacji ,jednak czasami nerwy puszczaja).Ja bym tam miał problem z kapowaniem chociaż pozniej niewiem czy sam bym się nie nakręcił... tam każdy kapuje mniej lub więcej ,a większość jest nakręcana, robi to na złość żeby się odegrać na osobie która ją zakapowała kiedyś tam i koło się zapętla.Zreszta kapować trzeba ,bo to do prania mózgu jest wliczane mniej czy więcej mało ważne ,ale czasami trzeba zakapować,bo to uczy uczciwości wobec siebie i innych...(takie jest monarowskie rozumowanie hmm nie jestem specjalistą najwyrazniej coś w tym chyba jest).A co do ludzi którzy wracają to...połowa czyli 20 ludzi była już drugi raz czy więcej.Jeden typ był 5 x ja pie.rdole i jak takiego wyleczyć.Rezydent który spał obok mnie był w tamtym roku 9 miesięcy i znów wrócił.Też mam wrażenie ,że im tylko zależy na tym ,ze jest co jeść ,ciepło i opieka,albo zero silnej woli ,brak wsparcia ze strony rodziny itd.No niewiem dla mnie to nie do pomyślenia żeby wrócić po 9 miesiącach wyjętych totalnie z życia spowrotem na stare śmieci.
Dla mnie to nie były wczasy i nigdy w życiu już tam niechce trafic..


Druga połowa tekstu... naprawdę bardzo mnie wsparł,dodał otuchy i odrazu mi się uśmiech na twarzy pojawił dzięki ;* Ty też nie głupia co już wcześniej zauważyłem jak napisałaś do dziewczyny która jest bardzo uzalezniona od benzo (ta co nagrywa filmiki niepamietam nicku) ;)
Też tak myślałem ,że raczej trudno powiedzieć kiedy ustaną skutki odstawienne.Pogadam jeszcze z moim psychiatrą na ten temat.

Znajomy był na odtruciu i jak opowiadał ,to myślałem ,że się ze śmiechu posikam ;)
Bierzesz jakieś benzo czy abstynecja w 100% zachowana ? ;)
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 paź 2014, 19:15
JużTuByłem Myślę, że dobrze, że tak szczegółowo opisałeś, jak wyglądają warunki i relacje między ludźmi na takim detoksie. Może po przeczytaniu tego ( jak komuś się będzie chciało, bo tekst przydługawy trochę ) ktoś się zastanowi przed wzięciem kolejnej tabletki albo w ogóle przed wejściem w takie substancje. Bo samo słowo 'detoks' niewiele mówi i może być wręcz błędnie interpretowane. I pewnie rzeczywiście jest tak, że niektórym osobom wydaje się, że sobie zafundują przedłużone wakacje. Ale jak to czytam, to ja dziękuję bardzo za takie "wczasy pod gruszą" :? A jak Ty w ogóle znosisz brak benzo w organizmie ( i co z innymi substancjami typu koda, tramal - wszystko zusammen ganz do kupy razem odstawiłeś :bezradny: ) ? Masz jakieś jazdy ? I czy oni tam na początku dają jakieś małe dawki benzo, jak ktoś długo brał ? Aha ... i nie napisałeś w końcu, czy ten odwyk jest płatny :roll:

Trzymaj się. Oby każdego dnia było lepiej ;) I zdawaj nam co jakiś czas relacje. My nikogo nie oceniamy, nawet jak się komuś powinie noga. Prawda, benzyniarze ? No, dobra czasami ktoś komuś nada, ale to są sporadyczne sytuacje.

Btw Dobrze, żeś sobie tych nerek nie rozwalił i nie próbuj więcej takich koktajli ( niekoniecznie z benzo ) :nono:

buraczek58 Co za słownictwo ! Ty mnie kobito ciągle zadziwiasz. Ja przy Tobie to taka szara myszka :shock:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tosia_j 21 paź 2014, 19:57
Przemek_44, odstawialam samodzielnie w domu. na zadnym odwyku naeet nie bylam. pamietam ze ostrzeglam rodzine bo mialam takie wybuchy agresji ze gotowa bylam ich pozagryzac
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4458
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 21 paź 2014, 21:19
Arasha
No właśnie ludzie myślą ,że tam będą skakać wokół Ciebie i się zajmować ,a jest wręcz przeciwnie.Po 2 tygodniach zaręczam ,że kromkę chleba z szynką serem,sałatą traktuje się jak kawior :mrgreen: I o wiele bardziej docenia jedzenie :mrgreen: hehe
Tak dają benzo na zejście i zawsze jest to relanium mi dawali 15 mg pozniej 10 mg jednak wypisałem się i teraz jestem na zero,a czuje się dobrze wiadomo pojawiają się lęki ,ale jakoś po tym krótkim odwyku jest mi o wiele łatwiej niż przed.Nie mam jakiś dużych jazd raz dobrze ,raz gorzej ,ale niema tragedi ,daje radę.
Kode i tramal brałem w dwudniowych ciągach(najcześciej) w tym roku ,dopiero we wrześniu miałem ciąg tramalowy i kodeinowy prawie miesiąc.W szpitalu miałem skręta wiadomo i pierwsze dwa dni myślałem ,że łóżko pogryzę, nogi mi latały na wszystkie strony,poty ciepłe,zimne ,dreszcze ,ale przetrwałem i pozniej było tylko lepiej.
W ogóle Relanium nigdy nie stało obok Xanaxu .To benzo totalnie inaczej na mnie działało,zwalało mnie fizycznie ,ziewałem,spać mi się cały czas chciało mega strasznie,a lęków jakoś specjalnie nie znosiło.Działanie podobne do neuroleptyka ,ketrel mnie podobnie uwalał.Bez rolki wróciłem do żywych :mrgreen:
Jasne będę cały czas pisał jak idzie ,zresztą ja na forum wchodze średnio 3-4 x na dzien i najczęście właśnie tutaj się udzielam.Trzeba się wspierać wzajemnie ;)Też mnie ciekawi jak u was wszystkich i czy dajecie radę ,a jak nie dajecie to na priv przekonywać żeby nie wracać do tego gówna ! ;) Dzięki i wzajemnie ;)Mam nadzieje ,że nam wszystkim się uda z tego wyjść i będziemy bliżej szcześcia niż przegrywu swojego życia.
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 paź 2014, 22:15
JużTuByłem Ja też praktycznie nie odczuwam działania Relanium, a wręcz po 2 godz. mam wrażenie zejscia leku ( a to zdecydowanie za szybko ). W ogóle z benzo to dla mnie najlepszy Clon. Tranxene nasilał mi lęki. O alprazolamie niewiele mogę się wypowiedzieć, bo brałam co prawda przez ponad 3 lata, ale wyłącznie nasennie ( nie miałam wówczas lęków ani napadów paniki, jedynie beznsenność ). Zdarzały mi się także epizody z Estazolamem ( przy zejściu z alpry właśnie ) i Signopamem ( brane zazwyczaj w nocy, jak nie mogłam spać ). A powiedz mi tak szczerze, co Ci dawały te 2-dniowe ciągi kodeinowo - tramalowe, bo jestem ciekawa ( nie zamierzam próbować, jakby co :pirate: ) ?

Ja bym naprawdę bardzo chciała, żebyśmy się kiedyś wszyscy eks, odstawiający i biorący benzyniarze spotkali 8) Inni se robią zloty, to czemu my mamy być gorsi ?

Btw A ja się nadal nie dowiedziałam, czy Cię coś kosztowała ta odstawka w Gliwicach :?
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 21 paź 2014, 23:27
tosia_j napisał(a):Przemek_44, odstawialam samodzielnie w domu. na zadnym odwyku naeet nie bylam. pamietam ze ostrzeglam rodzine bo mialam takie wybuchy agresji ze gotowa bylam ich pozagryzac



tosia_j.. napady agresji? Znam to niestety aż za dobrze, w okresach nagłego odstawienia Clonazepamu miałem tak rozregulowany CUN, że traciłem panowanie nad sobą, raz kopnąłem w szafkę nogą z całej siły, tak mocno,że złamałem dużego palca u nogi (byłem w kapciach), a innym razem płakałem siedząc na podłodze w kiblu, i również wielokrotnie próbowałem odsstawiać w domu
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 22 paź 2014, 00:51
Ludzie! Ból jaki w sobie noszę, jaki jest we mnie to coś nie do wytrzymania. Jestem śmiertelnie chora, jutro mogę się nie obudzić...i cóż? Szczerze wolałabym żeby tak się stało. Koniec cierpienia i tego parszywego świata, koniec samotności, choroby. Prochy biorę na umór, nie liczę już nawet ile...piję, ćpam. I teraz co? Nazwiecie mnie litującym się nad sobą nic nie wartym człowiekiem...ale ja jestem CZŁOWIEKIEM, chorym, cierpiącym tak, że nie ma słów, które mogłyby to opisać. Dziś zadzwoniła do mnie Anna Dymna z Fundacji Mimo Wszystko, zaprosiła mnie do programu na styczeń ale ja chyba nie wytrzymam, nie dożyję. Nie dam rady. Mam cały świat na głowie a nie mam rąk. Jestem chora, słaba, samotna i bardzo zagubiona. Nigdy w życiu nie myślałam, że dopadnie mnie złośliwy nowotwór mózgu, który pozbawia mnie życia z dnia na dzień. Nigdy w życiu nie myślałam, że psychiatrzy pomylą się i zamiast wcześniej mnie zdiagnozować zaczeli pompować we mnie leki a to przecież rak nie psychika. I teraz co około 10mg benzodiazepin dziennie, alkohol, kłótnie w domu, morfina. Czy może być jeszcze gorzej? Chyba nie. Codziennie płaczę a jak nie płaczę niewidoczny ból rozrywa moje serce. I tak z sekundy na sekundę. Chwile wytchnienia to używki.
Ale to nie jest życie. Czemu akurat ja? Do cholery czemu? Nigdy nie wyrządziłam nikomu krzywdy, zawsze byłam szczera, pomocna i bardzo naiwna a jednak Bóg mnie pokarał. Najwidoczniej tak chciał. Jak śpiewał Rysiek Riedel ... "samotność to taka straszna trwoga"........miał rację, teraz tego doświadczam.
Nie mam nic, tylko ból. Ja już nie wytrzymuję. Boże - piszę to na łamach forum......DAJ MI ODEJŚĆ JAK NAJSZYBCIEJ bo ja już nie umiem, nie potrafię....

-- 22 paź 2014, 00:25 --

Codziennie myślę o samobójstwie ale nie mam cywilnej odwagi, żeby to zrobić. Wczoraj po kłótni w domu, zamknęłam się w łazience, napuściłam gorącej wody do wanny, obok leżała żyletka, specjalnie przygotowana. Wszystko było dopracowane - wanna, krew spłynie do wody, nie narobię rodzicom kłopotu, nic nie zabrudzę. Dziś nadal żyję - nie odważyłam się. Tępy tchórz, który nawet nie ma odwagi się zabić...ale myśli krążą, nawet teraz, non stop, może skoro nie miałam odwagi podciąć sobie żył warto skoczyć? Dla mnie życie już się skończyło. Jestem warzywem. Łzy ciekną mi po policzkach ale to za mało.........tak..........chcę umrzeć, spotkać się ze Scarlett i innymi bliskimi, którzy już odeszli. W tym świecie nie ma już dla mnie miejsca, skrawka ziemii. To już koniec. Chyba tak...
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez warrior11 22 paź 2014, 06:21
AddictGirl21, Wiem,że jest Ci bardzo ciężko,ale nie wolno Ci tracić nadziei..
ludzie wychodzą z jeszcze poważniejszych sytuacji,musisz być silna i musisz wierzyć,że Tobie też się uda
pokonać chorobę i przeciwności losu..a ci psychiatrzy powinni odpowiedzieć za to,co Ci zrobili
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1001
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 22 paź 2014, 14:17
Arasha
Relanium na mnie słabo działało i nie miało rekreacyjnego zastosowania.Relanium=spanie,zombie, brak pluszowego działania,lęki nie znikały.Dają je ,bo długo jest w organizmie i łatwiej unormować stały poziom we krwi.Chociaż w praktyce ,to zawsze jest inaczej.Na mnie alprazolam długo działa ,dłużej nic clony,a ma o wiele krótsze działanie od clonazepamu w teori (takie są moje odczucia pomijając przeboje w ostatnich miesiącach gdzie 60 mg szło w tydzien lub 4-3 dni i dalej mało)Miałem styczność z tymi benzo i clonarexem(tego nie licze ,bo to w ogole nie działało przez tolerkę).

Po samej kodeinie byłem ujebany jak osioł i leżenie z słuchawkami sprawiało mega frajdę.Nic się nie chce z wyjątkiem skupienia na ciepełku,wyjeb,aniu na wszystko .Tak jakbyś skonczyła maraton i poczuła ulgę na mecie ,po kodzie coś podobnego tylko ,że o wiele dłużej(trudno opisać uczucie).Czasami zdarzały się noody,chociaż o to było cieżko .Solo ją średnio lubiłem ,bo mi nie znosiła depersonalizacji ,a drugą rzecza to te ujebanie mnie denerwowało i krótko działa ,a droga jest.. ja lubie cos porobić ;) W połączeniu z Alprą mogłem latać 12 godzin gadać ze wszystkim i generalnie podkręcony nastrój ,większa pewność siebie i pod każdym aspektem intelektualnym pamieć ,kojarzenie faktów itd. poprawa.Alpra mnie pobudzała i wydłużała działanie kody.Jednak ludzie widzieli ,że trochę wolno się zachowuję i kumaty człowiek zorientuje się ,że na czymś lece.Ja nigdy żadengo spowolnienia nie zauważyłem ,a wrecz przeciwnie wydawało mi się ,że wszystko szybko ,sprawie robie.

Aaa tramal aaahhhhh narkotyk stworzony dla mnie ,a brałem mnóstwo rzeczy...I moge powiedzieć ,że on jest na szczycie wszystkiego nawet benzo bije.
Rok temu 1 maja pierwsza butla 96 ml , poranek zaczynałem od lekkiego śniadania,następnie benzo przeciwpadaczkowo i tramal, podstawą była również mocna kawa. Popołudniu znów tramal i wieczorem też na dobitkę,kilka kaw mocnych kaw w trakcie dnia ,żeby czasem muła nie dostać i noodów(które zdarzył sie na początku ,tego nie zaponę jak wracałem autobusem miałęm takie noody ,że z autobusu nie wyszłem tylko świadomie nadowrzes się przejechałem :shock: ).Widziałaś film "Jestem Bogiem" ,ale nie Polską produkcje ,a zagraniczną gdzie koleś wychodzi z depresji dzięki specjalnym tabletką,będąc największym kozakiem ,pełen wiedzy,kreatywności,inteligencji podkręconej o 200% ,a pewność siebie o 500 %,spokój ducha 600% ? Tak się czułem i taki byłem.Podbijałem na imprezach do najładniejszych dziewczyn i zawsze udawało mi się dostać numer , często same do mnie pisały,ale ja miałem to w dupie ,bo tramal się liczył bardziej ,a branie numerów to tylko od tak z nudów i potwierdzenie swojej zajeb.istości.Seksu nie chciałem i niezamierzałem z żadną spać ,bo ceną tego wszystkiego jest brak libido.Po tramalu człowiek ma ochotę podbić świat ,wszystko zrobić ,wypełnić kazdy obowiązek ,a w grupie jest się liderem z najlepszymi pomysłami przynajmniej tak było przez pierwsze półtorej miesiąca.Po tym okresie były juz dośc spore dzienne dawki i bez benzo nie brałem ,bo sam tramal wtedy mi nie znosił lęków i siłą rzeczy więcej alprazolamu łykałem.Musiałem sobie robić jedno dniowe przerwy żeby poczuć to ,co było na początku brania.W dniach kiedy nie brałem ,piłem na umór żeby przespać skręta ,dreszcze i mega depresja.Po 3 miesiącach ciągu miałem tak wyj.ebana w kosmos tolerkę ,że tramal mi jedynie zaleczał skręta ,okropnego skręta.Najgorsza w nim była depresja.Pewnego dnia szukałem już drzewa na którym się powieszę.Dół mega ,bezsens (az mi ciarki przechodza jak sobie wspomnę) koszmar i bardzo duże ciepienie tak ,że kazdego dnia ryczałem do poduszki.Gdyby nie szpital psychiatryczny niewiem co by się ze mną stało.Przerzutka na morfine, here ?
Złudne szczeście za które pozniej trzeba grubo zapłacić,w ogole jest to drag do tego żeby sobie zjebać życie do końca.Nikt mi nie wmówi ,że kontroluje branie tramalu ! Tego się nieda kontrolować ,za fajne uczucie żeby sobie pykać 2 razy w miesiącu ,zawsze kusi żeby wziaść i zrobić "wyjątek" pozniej z wyjątku robi się ciąg.
Niech nikt się w to nie w.pierdala ,bo będzie płakał żywymi łzami.
Tram sobie upodobałem też z tego powodu ,że np. po 3 dniowym ciągu zjazd mam mały w porównianiu do np.amfetaminy gdzie po jednej nocy umieram.
Nawet po tym 3 miesiecznym ciągu po 2-3 tygodniach się ogarnąłem.Teraz na detoksie prawie po miesiącu walenia też pare dni i było ok .Nie zmienia to faktu ,że kopmus innemu jeden dzien na tramcu może sprawić piekło drugiego dnia.
Ten kto to przeżył wie czemu ludzie pozniej na dworcu opierdalają kutachy za działkę.Tak się kreci życie od działki do działki i tylko to się liczy.



AddictGirl21

Ja też waliłem przecież dawki kolosalne benzo ,znajomy ze szpitala psychiatrycznego był w tym roku(marzec) w takim samym położeniu co ty,ja i teraz ponad 2 miesięce jest na czysto bez niczego.Tabsy zapijał wódką,dawki takie jak ja a ma dziecko ,żonę (co pogarsza sprawę ,bo to ostatnie rzecz potrzebna przy rzucaniu dragów)Udało mu się i jest dobrze.Ładna z Ciebie kobieta ,ogarnij się! z czasem poznasz kogoś kto Cię bedzie wpierał,doceniał poczujesz naturalne szczęście.
Boisz się odstawki pewnie, ale przeciez mogą ci przepisać neuroleptyki będziesz spała,ten najgorszy okres prześpisz i pozniej bedzie łatwiej.
Tak jak warrior ludzie mają jeszcze gorzej niż my (opiaty,hera) i wychodzą z tego.
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tosia_j 22 paź 2014, 15:19
Przemek_44, ten watek jest o tyle dla mnie niewskazanh ze jak mowila Arasha - nie chce pamietac ani lexotanu ani odstswiania.
Teraz mam pramolan i citabax plus doraznie propranolol i chlorprotiksen
I do lex. nie mysle wracac
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4458
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez andrzej57 22 paź 2014, 18:03
Witam! Przemek_44, nie posłuchałem kolegi doświadczonego w odstawce benzo i drugi raz popełniłem ten sam błąd. Będąc teraz na trasie koncertowej (czyt.wyjeździe służbowym) zmniejszyłem w poniedziałek clona o kolejne 0,125 mg po 2 tygodniach (pisałeś mi w pierwszym poście,ażeby powoli i po 3 tygodniach) a dziś trzeci dzień i zaczęło mną nieźle telepać. Nie chciałem zwiększać i wracać do poprzedniej dawki (teraz 0,75mg) zażyłem dziś hydroksyzynę,ale w syropie 15mg.Odczucia fatalne - język kołek i mogłem tylko 10mg,a to za duża dawka była i jestem zbyt pobudzony tą hydroksyzyną. Brałem kilka razy hydro ale w tabletkach i 10mg,a ta w syropie koszmar i za dużo zapodałem.Nie myślałem,że hydro też może człowieka przetrzepać. Nie,już nigdy nie skrócę , nawet o 1 dzień schodzenia z dawki, będę się sztywno trzymał 3 tygodni. Jak nie skracałem,nic nie czułem,a gdzie się chciałem spieszyć tym razem znowu? sam nie znam odpowiedzi. Wniosek jeden - słuchaj mądrzejszych i doświadczonych od siebie! Oby ten dzień dzisiejszy już się skończył,bo faktycznie można sfiksować. Pozdrawiam :papa:
Offline
obserwowany
Posty
184
Dołączył(a)
26 cze 2014, 07:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do