Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez platek rozy 01 paź 2014, 18:35
JużTuByłem, kazdy przypadek ejst inny , ja tez mam lęki juz kilkanascie lat (okolo20) a zaczelo sie po smeirci mojej mamy ale wtedy sobie dalam rade bez prochow (bylam rok na terapii i harowalam na niej jak wol) i teraz po roznych przygodach z antydepresiakami zdecydowalam ze olewam to i sprobuje bez. Nie mowie ze lękow nie mam , bo one sa ale je zaczelam rozumiec na terapii i zaczelam je oswajac , teraz po prostu je przeczekuje . I funkcjonuje caly czas w sumie prawie normalnie . Mialam miesiace ze zylam w lozku bo tak ze mna bylo zle ale stanelam na nogi i zamierzam tak wlasnie robic. jak ma sie lęki a do tego wdepniesz na stale w gowno jakim sa benzo to masz problem nie tylko wynikajacy z natury zaburzenia ale takze niestety musisz walczyc z uzaleznieniem . Kazdy oczywiscie jest inny ja nie neguje bo nie jestem w Waszej skorze , pisze tylko ze jak sie czlowiek uprze i pracuje nad soba to naprawde mozna zyc w miare normalnie .I pisze tu z punktu widzenia osoby z moimi zaburzeniami czyli border , depresja z lekami , fobia.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15824
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez nobody25 01 paź 2014, 22:11
AddictGirl21, Guzy są operacyjne. Sam miałem (Mam) guza przysadki i wyciągali mi go przez nos laparoskopem. Do tego radioterapia nie jest wcale taka straszna. Polecam jeśli naprawdę masz glejaka Gamma Knife w Gliwicach. Generalnie oprócz tego że jesteś fajną dziewczyną, mam trochę wrażenie że chcesz zwrócić na siebie uwagę.Chcesz być takim pępkiem świata i oczekujesz współczucia żeby ktoś cię pogłaskał po głowie i powiedział "jaka jesteś biedna". Podejrzewam też że nie wszystko co piszesz jest do końca prawdą. Nie potrzebnie angażujesz tutaj ludzi do tego żeby się Tobą przejmowali/zajmowali/doradzali. Sugeruję Ci wziąć się za siebie, a nie ciągle narzekać jaka jesteś poszkodowana i użalać się nad sobą.
"Proszę myśleć pozytywnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:21
Lokalizacja
Poznań

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 01 paź 2014, 23:32
nobody25, to wspaniała wiadomość dla AddictGirl, potwierdza się to, co znalazłam w necie o tym glejaku. Bardzo się ucieszyłam.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez gossia 01 paź 2014, 23:34
hej wszystkim, jestem uzależniona od relanium brałam 7,5 ml dziennie czasem dwa razy w tygodniu, czasem codziennie.Kiedy nie brałam miałam straszne jazdy: myśli samobójcze, ból nie do zniesienia , silna depresja, itd..czarna dupa.Od lipca robiłam cosś takiego : brałam 7,5mg i czekałam aż zacznie mnie mega skręcać czyli po jakichś trzech dniach.PO jakimś czasie brałam już 7,5 co pięc dni, ale tylko przez pierwsze dwa dni czułam się w miare ok , a kolejne trzy to był odwyk.wpadłam na pomysł ,żeby brac cześciej ale mniej i zaczęłam brac 5mg co trzy dni i wtedy już czułam się cały czas ok ..po jakims czasie te 5mg wystarczało mi na pieć dni ale jak nie wzięłam tego dnia to już był kosmos [u mnie dominowało uzależnienie fizyczne]..od sierpnia zaczęłam brać 2,5mg co dwa dni potem co trzy dni ..a czasami dochodziłam do pięciu dni ..we wrzesniu brałam już 2,3mg co cztery, pięć dni ..ostatnią dawkę wzięłam 20 sierpnia..czekałam aż zacznie sie mega jazda ale to co odczulam to : lekka gorączka, mdłości biegunka,bezsennosc,lekkie odrealnienie ..da się to przeżyć.Na poczatku jak chciałam odstawić to był kosmos , śmierć za życia..ból istnienia ale jeśli się schodzi z małej dawki wtedy dolegliwości są mniej dokuczliwe u mnie o jakieś 95 procent.Dziś jest 13 dni kiedy nie biorę :) Nie wiem , czy mogę się już cieszyć czy jeszcze mnie dopadną , wieksze objawy odstawienne? jak myślicie?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
26 cze 2014, 12:34

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez AmnuM 01 paź 2014, 23:53
Psychika będzie się upominać. Gratuluję wytrwałości. Nie możesz poddać się złudzeniom wytwarzanym przez psychikę (nadmierne myślenie może spowodować nawrót głodu). :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
08 sty 2013, 14:20

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez nobody25 02 paź 2014, 00:20
buraczek58, Ta technologia jest świetna. W zależności też od tego jak duży jest guz. Mój był niewielki (około 3cm) w przysadce. Generalnie wygląda to tak że kładziesz się na stole, leci fajna muzyczka (możesz włączyć swoją ulubioną) patrzysz się w sufit gdzie są gwiazdy i inne fajne wzorki. 40 minut jednego dnia, 30 drugiego i tego samego dnia wracałem około 500 km do domu. Jest to metoda bezinwazyjna i nie trzeba leżeć w szpitalu wcale. :). Polecam Gliwice ponieważ tam mają największe doświadczenie. Personel jest b. miły i życzliwy (ogólnie uważam że Ślązacy są wporządalu :). Minął co prawda rok od naświetleń, ale mam już to z głowy.
"Proszę myśleć pozytywnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:21
Lokalizacja
Poznań

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 02 paź 2014, 15:41
U mnie mija 4-ty tydzień od redukcji benzo. Odstawiłam już 1/2 średniej dawki Sedamu.
Aktualnie biorę 6mg (jedna tabletka ( 2/3 zalecanej terapeutycznej dawki w warunkach ambulatoryjnych )Kilka dni temu zrobiłam roszadę i kawałeczek tabletki z porannej dawki dorzuciłam na wieczór, żeby rozpogodzić ranek. Zadziałało ,przebudzenie jest przyjemniejsze. Jak wyczytałam na anglojęzycznej stronie, powinno się ten lek dozować :1/4 rano, 1/2 południe, 2/4 wieczór. Póki co, rano biorę większa dawkę, niż wieczorem, południe odpuszczam.
Zredukowałam dawkę Lerivonu z 10mg do 5mg (kupiłam sobie ustrojstwo do cięcia tabletek) I też śpię dobrze.
Jest miło, lęki jeżeli, to naprawdę malutkie, nie zawracam sobie nimi głowy. Za to jakie pozytywy-jestem wesoła,ciągle żartuję, zdecydowanie chce mi się paplać, otworzyłam się na gadki szmatki, nabrałam niezwykłej pewności siebie (choć raczej nie mogłam narzekać na jakiś drastyczny jej niedosyt), jestem z siebie dumna (o kurcze, wpadam w jakieś megalomaństwo :P ), mam jaśniejszy umysł, zwiększoną koncentrację, chęć do działania i w ogóle jestem happy :yeah:

Płynę z prądem, nie szarpie się, będę schodziła z kolejnych dawek tak, żeby minimalizować uboki, przyglądając się swojemu organizmowi.

gossia, zrobiłaś kawał dobrej roboty, szacun. Nawet , jeśli psycha będzie Ci płatać figle , to się nie przejmuj, minie. Najlepiej w ogóle o tym nie myśl, jak to się mówi- nie wywołuj wilka z lasu ;)
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 02 paź 2014, 17:08
buraczek58 Aż wieje z Twojego postu pozytywnym nastrojem. ;) Trzymam kciuki :great: .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 02 paź 2014, 17:54
platek rozy napisał(a):JużTuByłem, kazdy przypadek ejst inny , ja tez mam lęki juz kilkanascie lat (okolo20) a zaczelo sie po smeirci mojej mamy ale wtedy sobie dalam rade bez prochow (bylam rok na terapii i harowalam na niej jak wol) i teraz po roznych przygodach z antydepresiakami zdecydowalam ze olewam to i sprobuje bez. Nie mowie ze lękow nie mam , bo one sa ale je zaczelam rozumiec na terapii i zaczelam je oswajac , teraz po prostu je przeczekuje . I funkcjonuje caly czas w sumie prawie normalnie . Mialam miesiace ze zylam w lozku bo tak ze mna bylo zle ale stanelam na nogi i zamierzam tak wlasnie robic. jak ma sie lęki a do tego wdepniesz na stale w gowno jakim sa benzo to masz problem nie tylko wynikajacy z natury zaburzenia ale takze niestety musisz walczyc z uzaleznieniem . Kazdy oczywiscie jest inny ja nie neguje bo nie jestem w Waszej skorze , pisze tylko ze jak sie czlowiek uprze i pracuje nad soba to naprawde mozna zyc w miare normalnie .I pisze tu z punktu widzenia osoby z moimi zaburzeniami czyli border , depresja z lekami , fobia.

:great:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 02 paź 2014, 18:17
robotnica
Tak tylko problem jest ze znalezieniem odpowiedniej osoby która by się tego podjęła.Niby w Polsce są ochotnicy (młodzi studence)którzy by chętnie spróbowali ze mną takiej sesji tylko niemam pojęcia gdzie i jak szukać.



platek rozy
Widzę ,że też jesteś tym niełatwym przypadkiem i możliwe ,że podobnym do mojego.Ciesze się ,że z tym walczysz ,chodzisz na psychoterapie.Mam nadzieję ,że będę miał tyle samo siły i silnej woli co Ty ;)Wsparłaś mnie na duchu ;) pozdrawiam
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez platek rozy 02 paź 2014, 18:41
JużTuByłem, mam nadzieje ze sobie poradzisz jesli trafisz na dobrego terapeute :) zycze tego z calego serca i ciesze sie ze chociaz troche moj post dodal nadziei:)

ala1983, :papa: :papa: :papa: Witaj :)
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15824
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 02 paź 2014, 20:48
platek rozy napisał(a):JużTuByłem jak ma sie lęki a do tego wdepniesz na stale w gowno jakim sa benzo to masz problem nie tylko wynikajacy z natury zaburzenia ale takze niestety musisz walczyc z uzaleznieniem .


Dokładnie, tak właśnie jest, uzależnienie to jedno, jako oddzielna jednostka chorobowa, która ma swoją naturę i mechanizmy, a nerwica, fobia, zaburzenie osobowości, to drugie..W leczeniu niestety trzeba brać poprawkę na oba te aspekty, "stronę nałogową" i problem pierwotny i pracować często nad obiema równolegle..U mnie już niby "TYLKO" nerwica ( zaburzenie osobowości typu unikającego), ale czasem nagle wracają mechanizmy choroby nałogowej, nawrotowe i często tylko fachowiec umie to wychwycić

platek rozy Border line, fobia społeczna, depresja, agorafobia ..wow, dużo tego jak na jednego człowieka :) i do tego dajesz jakoś radę, szacuneczek :uklon:

JużTuByłem Dlaczego sądzisz, że potrzebujesz psychodelików? tj terapii z psychodelikami.Notabene nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle jest dostępne, to jest w ogóle legalne? Ja nie wiem, czy jakiś student chciałby się tego w ogóle podjąć, to chyba po 1 - sze to chyba niebezpieczne (?) po 2 taki student, jakby się wydało, albo pacjent ucierpiał to mógłby chyba nieźle beknąć, no bo jeszcze nie ma uprawnień do wykonywania zawodu (?)
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez platek rozy 02 paź 2014, 21:40
Przemek_44, witaj :)))

Wiesz jak szukalam dla siebie pomocy u terapeuty to trafilam do Centrum leczenia nerwic prof Aleksandrowicza , tam po kilku badaniach (u psychologa testy i badania psychiatryczne ) odmowiono mi pomocy a to centrum to wielki autorytet w Krakowie , stwierdzono ze jestem tak zaburzona ze oni nie podejma sie mojego leczenia.
Wiesz jak mnie to zalamalo? Myslalam ze juz nic nie pozostaje tylko ze soba skonczyc . Nie poddalam sie jednak , najpierw bylo ogromne zalamanie a pozniej zaczelam szukac dalej pomocy i po wielu trudach znalzalam moja terapeutke do ktorej chodze od stycznia i jest tak jak pisalam. Funkcjonuje w miare normalnie.
Mialam przepisane benzo od lekarki bo gdziezby nie ale ja sie balam uzaleznienia bo jest wlasnie tak jak piszesz , robia sie dwa ogromne problemy a nie jeden. sa zaburzenia i jest uzaleznienie. I tu juz walka jest o wiele trudniejsza niestety.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15824
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 03 paź 2014, 00:48
platek rozy napisał(a):Przemek_44, witaj :)))

Wiesz jak szukalam dla siebie pomocy u terapeuty to trafilam do Centrum leczenia nerwic prof Aleksandrowicza , tam po kilku badaniach (u psychologa testy i badania psychiatryczne ) odmowiono mi pomocy a to centrum to wielki autorytet w Krakowie , stwierdzono ze jestem tak zaburzona ze oni nie podejma sie mojego leczenia.


platek rozy Hej:) Tu mnie bardzo zaskoczyłaś tym co napisałaś :shock: , do tej pory uważałem oddział prof Aleksandrowicza za jeden z lepszych oddziałów (chciałem nawet tam jechać, ale pisało,że nie mają oddziału stacjonarnego wtedy, tylko dzienny dla pacjentów dochodzących, a ja do Krakowa to mam ok 4-5 g jazdy samochodem..Prof Aleksoandrowicz to wielki autorytet psychoterapii (i ojciec i jego syn, bo chyba jest dwóch), pierwszą sensowną książką, którą przyczytałem o psychoterapii, to była właśnie jego i ta książka otworzyła mi oczy o co w tym wszystkim może chodzić, jakie są sposoby leczenia nerwic, ale zanim trafiłem na właściwego fachowca to o..ho..ho..upłynęło wiele wody w rzekach, może teraz są większe możliwości (?)
Nie rozumiem jak mogli Ci tak powiedzieć, a wskazali Ci jakieś inne namiary?..a może chodziło o to, że nie chcieli Cię przyjąć na turnus stacjonarny w tym centrum, uznając, że tak krótkie leczenie (zwykle to trwa na oddz. nerwic 2.5 mies - żart NFZ- tu, który zmusił do skrócenia i skomasowania porgramów!:)) Ci nie pomoże?? bo z takimi zaburzeniami wymagasz długoterminowej, indywidualnej terapii (?) Coś takiego, co jak co ale wydawać by się mogło, że właśnie tam mogą..

JużTuByłem napisał(a):Terapia psychodynamiczna właśnie jest dobra ,problem w tym ,że ona jest nieskuteczna gdyż mało z niej można wyciągnąć na trzeżwo.Nie moża wrócić do tego co było,widząc to,czuć itd.


JużTuByłem Uczestniczyłem w wielu psychoterapiach w nurcie psychodynamicznym na różnych oddziałach, przeszedłem też ten rodzaj psychoterapii w formie indywidualnej i dowiedziałem się praktycznie wszystkiego o przyczynach swoich problemów, które wcześniej były dla mnie zupełnie nieświadome..Nie wiem nic o terapii z psychodelikami, ale dla wprawnego, doświadczonego psychologa psychoterapeuty z uprawnieniami to moim zdaniem nie jest żaden problemem dojść w trakcie terapii i uświadomić Ci dlaczego jest tak jak jest tak żebyś to poczuł i przyjął, że tak rzeczywiście było..fakt, nie wyświetli CI się, żaden film z przeszłości, ale sądzę, że będziesz miał jasność, jednakże pewnie nie stanie się to po kilku spotkaniach..

W zasadzie potwierdziło się to co zaczynałem dowiadywać się już wcześniej w poszczególnych ośrodkach, także są psychologowie którzy znają się na rzeczy..To nie oznacza, że już będziesz zdrowy..Zmiana jest procesem, samo uświadomienie, wgląd jest bardzo ważny, ale nie wystarczający, potrzebne jest jeszcze zastąpienie starych przekonań nowymi, nauki nowych umiejętności (od tego jest psychoterapeuta)..Ja po zakończeniu psychoterapii psychodynamicznej, gdy już praktycznie wszystko miałem uświadomione rozpocząłem inną jako jakby kolejny etap (u tego samego specjalisty, od zadecydował o wprowadzeniu nowych sposobów) i uczestniczę w niej nadal, jest to chyba już bardziej taka w nurcie behawioralno-poznawczym gdzie pracuje się bardziej na tu i teraz..Ta rodzaj terapii z tego co mi wiadomo która ma min takie założenia, że jeśli człowiek w ciągu życia "nauczył się" leków to może i stopniowo się ich oduczyć ..Myślę,że chodzi o to, że owszem pewne cechy takie jak temperament , rodzaj konstrukcji układu nerwowego się dziedziczy, ale nikt raczej z nerwica się nie rodzi, to w trakcie życia nabywa się różnych nieciekawych rzeczy..To że twoja matka miała problemy nie oznacza,że odziedziczyłeś to w genach biologicznie i nie da się tego w tobie zmienić, chodzi tu raczej (przynajm. moim zdaniem) o tzw "dziedziczenie psychologiczne", czyli być może matka przekazała CI, "nauczyła Cię" nieświadomie swoich kompleksów, przekonań, sam jej stosunek do Ciebie i brak akceptacji jako chłopaka mógł bardzo "podciąć" twoją wiarę w siebie, bo jak CI jedna z najważniejszym osób w twoim życiu powtarzała w kółko, że jesteś zły, twoja męska płeć, tożsamość "gorsza" niż żeńska, to nie ma się Co dziwić, że czujesz się źle w swojej skórze, może masz te dogmaty wryte w twoją psychikę..często zadaniem psychoterapeuty jest pokazanie normalności i tego,że te myśli i przekonania są nieprawdziwe, bo to przecież ewidentny fałsz, że mężczyźni są gorsi od kobiet, lub kobiety od mężczyzn..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do