Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez esikora 21 gru 2011, 18:08
Z tego, co mówicie, to trzeba przeczekać, aż organizm przyzwyczai się do nowej dawki, jeżeli są zjazdy, to trzeba się wstrzymać z dalszą redukcją...
Dostałam flunaryzynę i doxepin 10mg, przetrwam najgorsze to dalsza odstawka Afobamu. Co o tym myślicie?
Znowu noc przeleżana, sen nie przychodził, a tak jest teraz potrzebny. Kolejny proch? zrobiło się tego dużo...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 lis 2011, 21:26

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 21 gru 2011, 18:32
Flunaryzyna to strzał w 10 !!!
To praktycznie to samo co łagodząca u mnie wymiototwórczy ból głowy-cynaryzyna
Dodatkowo Cię na noc uspokoi i pogłebi sen.
Zacznij od tego. To nie psychotrop.To lek neurologiczny, przeciwmigrenowy.
Doxepin-to już inna bajka. Trójpierścieniowy lek przeciwdepresyjny.
Ja bym nie wziął....
Definitywnie kończę z wszelkimi psychotropami. Nie biore nic oprócz litu i śladowych ilości clona.
I nie czuję się wcale gorzej niż ostatnie 4 lata, kiedy to brałem ten syf calymi garściami bez przerwy.
Momentami czuję się znacznie lepiej.
Spróbuj od flunaryzyny. Jak to nie pomoże w ciągu kilku dni, to dorzuć doxepin.
Nie jestem lekarzem i nie mam prawa się wtrącać.
Mogę tylko napisać co ja-wieloletni pacjent z poważną chorobą bym zrobił.

Z tego, co mówicie, to trzeba przeczekać, aż organizm przyzwyczai się do nowej dawki, jeżeli są zjazdy, to trzeba się wstrzymać z dalszą redukcją...


Dokładnie tak. Po co się śpieszyć??
Z odstawianiem benzo jest jak z Niemieckim Ordnungiem - "powoli a dokładnie i systematycznie"
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 21 gru 2011, 22:05
niż ostatnie 4 lata, kiedy to brałem ten syf calymi garściami bez przerwy.

Jedna rzecz bardzo mnie zastanawia ,czytając Twoje wypowiedzi Intel ,iż przez 4 bite lata łykałeś tak bezkrytycznie ten syf całymi garściami.Że przez tyle czasu nie zaświeciła Ci się kontrolka ,że coś z tym wszystkim NIE TAK?Ja rozumiem ,takie sprawy jak autorytet lekarza ,jego duża wiedza,profesjonalizm,ale przez 4 lata nie przyszło Ci do głowy ,chociaż raz ,że to tylko ludzie ,którzy mogą się mylić ,błądzić i podejmować ,złe i bardzo złe (czasami) decyzje?Nie musisz odpowiadać mi na moje wątpliwości, chciałem Ci tylko zasygnalizować moje przemyślunki.A tak na marginesie ,uważaj na ten alkohol,którym się "tak skutecznie" wspomagasz w swoim detoxie.Ostrożnie ,bo to też duże śmierdzące gówno.Nie mówię ,że robisz żle pijąc go (każda droga jest dobra żeby się uwolnić z uzależnienia),ale naprawdę ostrożnie,alko to nie lekarstwo.Pozdro.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 21 gru 2011, 22:44
Paweł.
Byłem przez te lata cały czas na granicy samobójstwa. Jestem pragmatykiem.Nie miałem żadnych "prób". U mnie było by od razu udane samobójstwo. Przeczytałem nawet ksiązkę o medycynie sądowej ( a właściwie jej fragmenty dotyczące śmierci samobójczej ).Wiem WSZYSTKO o wieszaniu.Jak widzisz byłem blisko.
Byłem przekonany, że tylko psychiatrzy mogą złagodzić przebieg choroby.
Owszem buntowałem się przeciwko skutkom ubocznym psychotropów.
I potulnie czekałem "aż się lek rozkręci"
Gówno się rozkręciło , a brałem praktycznie każdy syf z każdej grupy.
Dopiero jak wszystkiego spróbowałem , przekonałem się że tak na prawdę psychiatria i farmakologia nie mają absolutni nic mi do zaoferowania poza skutkami ubocznymi i uzależnieniem.
Ja zawsze, nawet będąc chorym staram się wszystko robić profesjonalnie. Profesjonalnie też przetestowałem psychiatrię.
Psychiatria mi osobiście zaszkodziła.
O alko się nie martwię.
Mam 39 lat i nigdy się od niego nie uzależniłem, więc mi teraz też to nie grozi.
Nie mam skłonności do uzależnień. Wiem-dziwnie to zabrzmi w temacie o benzo....ale chodzi mi o świadome i dobrowolne uzależnienia.
Próbowalem tez chyba wszystkich dragów oprócz opiatów i jakoś nigdy mnie do tego nie ciągnęło potem.
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 gru 2011, 01:51
Witaj Intel,
wiesz ,jesteś (prawie) moim rówieśnikem i jak Ty,ja tak samo mam duży bagaż doświadczeń związanych z psychiatrią . W Twoim poście piszesz ,iż psychiatria Ci tylko i wyłącznie zaszkodziła ,a brałeś wszystkie (lub prawie wszystkie leki) lekarstwa.Bije również bardzo jednostronny i jednowymiarowo negatywny obraz tego leczenia i leków.Rozumiem to,Ok.
I naprwde nie było nigdy i nic co by Ci chociaż niewiele i/lub na trochę pomogło?Tylko syf?/
praktycznie każdy syf z każdej grupy.
?

Dobrze wiem ,że te leki to substancje obce dla organizmu,"nienaturalne",jako takie w stanie wolnym i czystym nie występujące w naturze/przyrodzie,a stworzone gdzieś w labolatoriach wielkich koncernów (zresztą nastawionych na zbijanie kasy),lecz czy przez to są z góry skazane na odrzut? Mają skutki uboczne,prawda ,bo widocznie lepiej się nie dało.Jednak jest ich coraz mniej ,i są mniej uciążliwe ,a same działanie leków staje się coraz bardziej swoiste ,i niejako przez to mówiąc na wyrost "doskonalsze" .Czy wszystkie ich wady razem wzięte nie równoważą wielkiej POMOCY jaką niosą chorym i cierpiącym ludziom.Ja rozumiem ,że benzodiazepiny to wielkie gówno,lecz bywało czasami ,że ratowały mnie z dużych zagrożeń ,opresji.A antydepresanty tez syf? nie sądzę ,niejednemu uratowały życie , a jeszcze wielu poprawiły jego komfort. I nie od razu ,za wszystko jest cena,i nie bez bólu,leczenie musi boleć,często.
Szczycisz się swoim profesjonalizmem ,lecz wyczuwam w Twoich słowach duże pokłady emocji.Właśnie Twój radykalizm(w stosunku do psychiatrii)i ta jednostronność nie są dla mnie przekonywujące i obiektywne(a przez to profesjonalne). Może cierpienie ,którego teraz doznajesz (przy detoxie) i zawód na "całe to leczenie" dyktują Ci takie podejście do tych spraw.Nie wiesz jeszcze jak będziesz funkcjonować ,ani jak długo bez wszelkich psychotropów(daj Boże oby dobrze i jak najdłużej ),więc spróbuj zachować ostrożny dystans.To nie jest tak ,że coś musi być tylko czarne ,albo białe.Pomiędzy tym istnieje tysiące różnych odcieni.
Ja z kolei jestem niepijącym alkoholikiem ,ale nie twierdzę ,że alkohol to ścierwo ,a całe zło tego świata ,to tylko dzięki niemu.Prawda jest taka ,że alkohol jest dla ludzi,a jak ktoś "nie umie pić"to sam winny jest swojej biedzie.Spróbuj to odnieść do "swoich"benzo. Trochę się zbytnio rozpisałem, a nie myśli mi się dzisiaj jasno i przejrzyście jakbym chciał,stąd te zawiłości i galimatiasy w mojej wypowiedzi.Jednak -mam nadzieję - zrozumiałeś mój przekaz.Chciałbym Ci również powiedzieć ,że żywię głęboki szacunek i uznanie dla takich osób jak Ty,którzy walczą z tym co jest dla nich złe i zniewalające.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 22 gru 2011, 09:51
Dzięki za mądre słowa....
Oczywiście się ustosunkuję.
I naprwde nie było nigdy i nic co by Ci chociaż niewiele i/lub na trochę pomogło?Tylko syf?/


Raz na chwilę ( 3 tygodnie ) pomógł w chemiczny, sztuczny niczym działanie amfetaminy sposób ,lek sulpiryd...
Jego działanie zanikło pp 3 tygodniach, a zostało zastąpione niesamowitym bólem głowy.

Fluanxol. Lekka aktywizacja, po czym, podobnie jak w przypadku sulpirydu zanik działania po kilku tygodniach.

Oba te leki nie leczyły tak na prawdę. W miarę sprawnie maskowały objawy choroby. Moim zdaniem LEKARSTWO to substancja, ktora PRZYWRACA PRAWIDŁOWE FUNKCJONOWANIE organizmu, a nie odsuwa problemy "na potem"

Lit.Ten pomaga. Owszem.Przywrócił mi sen.Ale to nie psychotrop to po pierwsze, a po drugie wstyd dla farmakologii, że skutecznym lekiem jest lek który ma ponad 60 lat ....
Węglan litu był pierwszym w historii farmakoterapii lekiem zastosowanym w profilaktyce wystąpienia objawów choroby psychicznej, a odkrycie jego leczniczych właściwości na tym polu było w znacznej mierze dziełem przypadku[6].



Czy wszystkie ich wady razem wzięte nie równoważą wielkiej POMOCY jaką niosą chorym i cierpiącym ludziom.Ja rozumiem ,że benzodiazepiny to wielkie gówno,lecz bywało czasami ,że ratowały mnie z dużych zagrożeń ,opresji.A antydepresanty tez syf?


Jestem na forum bodajże 2 lata. Śledzę znacznie dłużej.
Przypadki wyleczenia za pomocą "antydepresantów" na tym forum można policzyć na palcach jednej ręki trędowatego.
Ciągle podobne posty " poczekaj, daj szansę lekowi, musi sie rozkręcić" " jestem lekooporny" "coraz gorzej ze mną, chyba zdecyduję się na szpital" " czy bezsennośc po lekach jest normalna?" " pomocy-akatyzja" "Biorę od kilku miesięcy x+y+z i czuję się coraz gorzej-co się dzieje?" " nie daję rady-myślę że samobójstwo jest jedynym ratunkiem" "nic już nie czuję"
itd itd.
To są posty ludzi regularnie "leczonych" mixem róznych psychotropów od dłuższego już czasu.
Chyba nikt nie napisal posta "Hej-było ze mną cięzko, ale po roku brania "antydepresantów" wszystko wróciło do normy. Odstawiłem lek bez problemu, jestem, zdrowy jak dawniej, wszystko się układa, wróciłem do pracy.Do widzenia."

SSRI zwiększając poziom serotoniny ( tylko tak na prawdę nikt nie potwierdził naukowo, że jej niedobór powoduje depresję ) powodują po pierwsze znaczne obniżenie ilości wytwarzanej przez organizm serotoniny, a po drugie powodują zmniejszenie ilości receptorów serotoninowych jako obrona organizmu przed nadmiarem serotoniny właśnie.
Odstawienie SSRI po długotrwałym stosowaniu obnaża klasyczny przykład fizycznego uzależnienia.
Organizm nie produkuje już samoistnie serotoniny, a i liczba receptorów reagujących na serotoninę jest znacznie niższa niż wyjściowo.
Efekty są opłakane. Każdy kto odstawiał np SSRI wie o czym mówię.
Oczywiście psychiatrzy uznają że to nawrót choroby lub też "zbyt krótkie leczenie"
Żeby chociaż SSRI dawały w zamian samopoczucie 12-latka w czasie letnich wakacji..
Ale nie.
Podenerwowane,wykastrowane, wychudzone,z zabitymi uczuciami wyższymi zoombie...
Każde pogorszenie mojego stanu zdrowia psychicznego wiązało się z wprowadzaniem kolejnych "antydepresantów" .
3 razy skończyło się to psychiatrykiem.
Nigdy wcześniej nie czułem się tak źle jak od momentu kiedy zacząłem się "leczyć"
Moje problemy prawne i grożący mi wyrok sa w znacznej częsci spowodowane tymi lekami.
Nikt się nie dziwi , że ktoś zaćpany amfą czy extasy zapitej alkoholem rozwala komuś dokumentnie mordę.
Dlaczego dziwnym jest , że do końca się nie kontrolowałem na legalnych muzgotrzepach?? O tyle gorszych od narkotyków, że powstają w laboratoriach dzięki czemu ich skutecznośc oddziaływania na mózg i sposób myślenia oraz postrzegania jest o wiele wyższa niż uliczny syf.
Następna sprawa.
Co by było, gdyby lekarz dobierał przez 5 miesięcy lek na zapalenie oskrzeli ??? Byłby rwetes i awantura nie do opisania.Nawet TVN 24 by się tym zainteresowal.
Psychiatrzy robia to nagminnie całymi latami.Świadczy to o tym ,że sami nie wiedza jakie są przyczyny chorób , ktore "leczą" i ordynują leki , które ryją psychikę do tego stopnia, że delikwent sam juz nie wie, czy czuje się dobrze czy źle, a co gorsza już nawet nie pamięta jak to było czuć się NORMALNIE

Postrzegam świat CZARNO - BIAŁO. Taki urok choroby na ktorą zapadłem
Lecz pomaga mi to np w całkowitym zerwaniu z psychotropami, ktore i tak nic mi nie pomogly, a wręcz zaszkodziły
Nie ma dla mnie psychotropów złych , dobrych, neutralnych.
Wszystkie sa syfem. Ten światopogląd powstał na bazie 4 letnich doświadczeń.

Mój profesjonalizm polega na tym , że robię wszystko z przekonaniem albo wcale.
Tak jak wydalem masę kasy na najlepszych psychiatrów i często drogie leki, ktore sumiennie zażywałem, tak teraz z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem zrywam z tą dziedziną medycyny.

W chorobie jaką jest np schizofrenia psychotropy są nieodzowne. Ale czy leczą ,czy tylko pacyfikuja schizofreników????????????

Co do clona
Nadal dawka 0,125 mg na dobę.
Ból głowy z potylicy przeniósł się na skronie (nawet skóra jest na nich przewrażliwiona ), pojawiła się kula w gardle.
Dopiero w styczniu dalsza redukcja.
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 22 gru 2011, 14:41
Niestety intel ma sporo racji. To dobijajace, ze antydepresanty nas nie lecza, a tylko trzymaja przy zyciu (na czas brania). Ok, bez dalszego komentarza, nie mam po prostu juz sil na to wszystko..
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 gru 2011, 15:17
Witaj Intel,
poruszyłeś tak wiele wątków w swoim poście ,że może zacznę od początku i po kolei. Najpierw zacznę od tego,że faktycznie widzę u Ciebie duże "obstukanie"z wyżej wymienionym tematem,fachową wiedzę i swoje wyrobione na własnych doświadczeniach zdanie.To bardzo wiele i, z takich własnie wypowiedzi czerpię najwięcej.
Odnośnie litu,to rzeczywiście nie lekarstwo ,a naturalnie występujący pierwiastek w przyrodzie.Czytałem ("Kuchnia i medycyna"-I.Gumowska ,J.Aleksandrowicz),iż prowadzono badania w Stanach,tam gdzie woda jest zasobna w ten minerał jest mniej przyjęć do szpitali psychiatrycznych,niż w tych rejonach USA gdzie w wodzie jest tego minerału niewiele.To daje do myślenia ,a osobiście brałem go tylko leczniczo i zapobiegawczo raczej na wyrost niż w celach leczniczych w dawkach nie większych niż 75mg/d.Tak więc niewiele mogę o nim powiedzie więcej.Dziwi mnie tylko to ,że nie dodają go do żadnych zestawu witamin czy suplementów diety, jakby był wyłącznie zarezerwowany dla chorych psychicznie,a szkoda.
To prawda,że wielu ludzi leczący się tego typu rzeczami ma wiele niepożądanych skutków ubocznych,niektóre z nich mogą być naprawdę grożne i niebezpieczne(nie tylko dla osoby je przyjmującej,ale i dla otoczenia).Słyszałem o takich tragicznych przypadkach ,ale ze względu na dobro leczących się nim ludzi,nie będę nawet wspominał.U mnie szczególnie na początku,przy załadunku tych specyfików bardzo wzrasta nerwowość i agresja.Az boję się pomyśleć nad połączeniem tego z alkoholem-wybuchowa masakra ,a w superskrajnych ,wyjątkowych przypadkach pewnie i kryminał.Jednak wierzę ,że leki te maja również swój pozytywny i bezcenny potencjał,o czym nieraz sie przekonalem osobiście.Leczenie tymi lekarstwami to wielka sztuka (przede wszystkim wysokość dawkowania ,łączenia (mixy),które niosą bardzo często więcej złego niż dobrego).I aby to uzyskać potrzebna jest duża wiedza ,nierzadko wieloletnie doświadczenie,otwartość i zwyczajnie mądrość obserwacji samego siebie.Nie wszyscy to mają ,i tu powinna wejść rola lekarza,jako tego oświeconego i przyjmującego odpowiedzialność.Sami wiemy ,jak to jednak jest,jednym słowem w 90% ruina i zgliszcza nędzy.Wizyta u psychiatry ,często polega tylko na wypisywaniu recepty i braku głębszych wyjaśnień na temat ,cierpiącemu pacjentowi .I ,powiedz sam ,co począć ma taki nieszczęśnik,bierze z hurtu jak leci i jak kazał pan lekarz.A potem sie dziwić ,że jest jak opisujesz?Dlatego uważam ,że potrzebą chwili i duża pomocą są takie Fora jak to.Ludzie się dzielą tym co żaden medyk im nie powie ,bo najczęściej nie angażuje się w to emocjonalnie ,nie ma czasu ,a suma sumarum to jego robota ,która zarabia na chleb.I co się dziwić ,pozostajemy sami sobie ,w zdobywaniu i dzieleniu się naszą wiedzą i doświadczeniem ,coś tam jeszcze dołożą dobrzy psychoterapeuci(a ich jak na dobre lekarstwo),a życie toczy się dalej ,tak jak się toczy.
Wiesz ,moje podejście nie jest tak radykalne i skrajne jak Twoje,nie raz i nie dwa prochy mi pomogły wyjść z przeróżnych gowien,ale powiem Ci szczerze ,że gdybym przez te 23 lata słuchał się bezkrytycznie co mi każą brać "wyedukowani akademicy"dziś miałbym podobny problem jak ty z uzależnieniem ,a dosłownie i na 100%przypominał bym ciężko myślące warzywo.Na szczęście Bóg dał mi ten charyzmat rozeznania,co jest co(jeśli jesteś ateistą słowo Bóg zastąp słowem natura).Wiadoma sprawa ,że trafiałem przez tyle czasu na mądrych psychiatrów z ludzkim podejściem do pacjenta(za co jestem im bezcennie wdzięczny),ale to kropla w morzu.Wiele tez lekarstw wręcz "ratowały mi życie",jak skrótowo dla przykładu dwa: taki prozaiczny anticol ,gdy wychodziłem z alkoholizmu ,nie raz i nie dwa uchronil mnie przed alkoholowym ,wyniszczającym ciągiem, lub gdy byłem bezradny wobec przeklętych tramali,cudem wręcz wyrwał mnie z tej ścierwozy niezastąpiony naltrexon.Było jeszcze trochę tego ,ale z uwagi na mój już przydługi post nie będę wymieniać.Na koniec chciałbym Ci podziękować za Twoją powyższą wypowiedz ,naprawdę zawiera wiele cennych rzeczy i dużą mądrość ,z którą jednak nie we wszystkim muszę się zgodzić.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 22 gru 2011, 15:27
Właśnie z powodu takich ludzi jak TY jestem uzależniony od tego forum..... :-)
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 gru 2011, 15:29
A to dobrze ,czy żle?
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez intel 22 gru 2011, 15:31
Twoja inteligencja i umiejętnośc interpretacji zapewne Ci juz podpowiedziała zgodnie z prawdą że DOBRZE
intel
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Korba 23 gru 2011, 14:56
Po pewnym "rozhuśtaniu" stanów lękowych zaczynamy walkę od nowa.
Po konsultacji z lekarką, musimy wyciszyć te lęki, bo są bardzo silne i potem zaczniemy zmniejszać dawki.
Na tą chwilę mam zażywać:

Cloranxen 10mg rano i w południe
Alprox 0,5 do 1mg doraźnie

Trzymajcie kciuki, abym tym razem spisała się jak należy i nie przekraczała dawek.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 23 gru 2011, 16:33
Korba, Kasienko, wiesz, ze trzymam z calej sily :) Zwyciezysz predzej czy pozniej z Twoja determinacja :yeah: byle sie nie spieszyc, niech to potrwa nawet caly rok, a sukces i tak w koncu osiagniesz. Wydaje mi sie, ze poprzednio za duzo i za gwaltownie chcialas zdzialac zbvt wiele, dlatego cos nie wyszlo, wiec tym razem baaaardzo powoli i extremalnie minimalnie zmniejszaj dawki a bedzie szlo dobrze:)
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez esikora 23 gru 2011, 21:25
Flunaryzyna pomaga, głowa boli mniej, Doxepin trochę otumanił, ale lepszy na razie taki stan niż ciągły niepokój. Zauważyłam dzisiaj, że lżej mi się oddycha, jakby nie siedział mi już na klatce tonowy słoń...będzie dalsza poprawa, to zjeżdżam z dawką....
Jestem tak skupiona na sobie, że wyczuwam najmniejsze drżenie mięśnia, najmniejszy skurcz czy dodatkowe uderzenie serca...to na pewno nie pomaga, dobrze, że trochę roboty było przed Świętami. Wszystkim tu życzę, aby były spokojne, radosne - mimo wszystkich tych przeszkód. Zróbmy trzy dni urlopu od nerwicy, może ją to osłabi.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 lis 2011, 21:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do