Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 15 wrz 2014, 16:44
Arasha po Stilnoxie miałem czasami podobnie jak Ty, ale muszę Ci powiedzieć, że nie dziwię się, że są ludzie którzy to biorą w celach rekreacyjnych, ja czasami kiedy w ogóle nie chciało mi się wieczorami spać wziąłem dwie tabletki po 10mg i poczułem takiego "pozytywnego kopa". Na drugi dzień już było gorzej oczywiście.
Alprę brałem nieregularnie tzn z przerwami czasami przez tydzień, czasami dłużej w ilościach 1 mg na dzień, w 1/3 wypadków 2 mg na dzień. Raz czy dwa wziąłem większe ilości i od razu padłem, spałem przez bite 10-12 godzin. Brałem też podobnie jak Ty na noc ale wcale się Tobie nie dziwie, bezsenność też tak jak wspominałem mi dokuczała i wolałem zawsze już coś łyknąć niż całą noc przeleżeć z otwartymi oczyma, dodatkowo co chwilę patrząc na zegarek i nakręcając się, że już ta godzina, że już prawie rano. Masakra :(.
Dobrze, że ta mertazapina Tobie pomaga, to zresztą nie jest lek uzależniający jak benzo.

Lekarz będzie wściekły, że wziąłem benzo i to jeszcze bez jego zgody (wszystkie tabletki to pozostałości po poprzednim leczeniu u innego psychiatry). Objawy mam trochę takie jak skutki uboczne przy rozpoczynaniu kuracji Anafranilem (na depresję i nerwicę) i trochę takie jak przy poprzednim "odwyku" tzn. bardzo duże napięcie, nasilona depresja, zawroty głowy, problemy z utrzymaniem równowagi itp. Coś mi się wydaje, że benzo się "gryzie" z anafranilem u mnie. Ale teraz nie ma już odwrotu, zrobiłem sobie listę ile czego wziąłem w ciągu ostatnich kilku tygodni i muszę mu to dokładnie opisać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 16 wrz 2014, 02:11
Cześć, pozdrawiam wszystkich dzielnie walczących NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI !!! U mnie pojutrze tj 18-tego minie 6 lat, jak odstawiłem benzodiazepiny, czy dotrwam (??) :D..nie wiem, ale jeśli tak, to trzeba będzie chyba jakiś tort z świeczkami.., no dobra, nie tort (jestem cukrzykiem), ale chociaż ciastko z 1 świeczką sobie zafundować:)).. Nie twierdzę, że jest już super, że świetnie się czuje i jestem całkowicie zdrowy, bo nie jestem, leczę dalej zaburzenie osobowości,a od niego nerwice i jeszcze wiele pracy przede mną, ALE!..jak tak się teraz zastanawiam, gdzie bym obecnie był (?) czy bym w ogóle żył (?) gdybym tak nie podjął leczenia ..Mamy 2014 rok, a ja już w 2000-2002 roku doszedłem do dawki Clonazepamu 26-30 mg / dzień i już słabo to wszystko na mnie działało! :shock: , to jeśli mózg, wątroba, inne narządy wewn. jakimś cudem by to przetrwały, to bym chyba dzień zaczynał od worka, wielkości 5okg worka cementu wypełnionego benzodiazepinami :)..a tak poważnie, to wolę nie myśleć, jakby to się skończyło



andrzej57 napisał(a):Przemek_44 patrzę na Twój awatar i czuję Twój wzrok skupiony na sobie. Blog nowy super! Gratulacje!


andrzej57 dzięki, cieszę się, że Ci się podoba..Tak, mój wzrok jest przenikliwy i wykryje każdy dodatkowy miligram benzodiazepiny ponad rozpiskę :mrgreen: , do tego mam specjalne okulary z wbudowanym "benzo-wizorem", za pomocą którego na odległość widzę, kto ma i ile w domu opakowań Clonazepamu i Alproksu :D

A tak już poważnie:

andrzej57, irek 77buraczek58..i inni chciałbym wspomnieć o jednej rzeczy, no bo lekarze psychiatrzy..różne inne leki..propranolol brałem, pramolan, buspiron brałem, karbamazepinę również przeciwdrgawkowo i jako stabilizator nastroju (Tegretol to również karbamazepina, tylko o innej nazwie handlowej) wszystkie te leki są bardzo pomocne, sam za miesiąc wracam do karbamazepiny (zamiast Depakiny), ale czy ktoś z Was myślał o tym, żeby oprócz wizyt u psychiatry (które są ważne) poszukać sobie też pomocy, wsparcia, jeśli nie psychoterapeutycznego, to psychologicznego?..Nie musi być zaraz jakaś płatna usługa, może być też na NFZ, bo trafiają się też w publicznej służbie zdrowia świetnie psychologowie..

Przecież większość z osób (nie wszyscy), zaczynają brać benzo z o określonych powodów, często nerwicy, stanów lękowych i napadów paniki, fobii itd, a te zaburzenia nie są przecież chorobą ciała, tylko chorobą myśli, kategorycznych przekonań, wyobrażeń, na swój temat (nadkrytycyzmu), także na temat innych i otaczającego świata, lęku przed nim, braku pewnych umiejętności itd itd no i dochodzą do tego traumy, dramaty, ale to dalej nie ciało, tylko psychika, emocje..Oczywiście objawy psychosomatyczne potrafią być tak silne, burzliwe, że zagłuszają te chore myśli,wyobrażenia..Tzn wiem np z autopsji, że nie raz bywało tak, że najpierw uciska w gardle, brak oddechu, sztywne nogi, sraczka i nie wiadomo od czego (?) Nie raz bywało tak, że jechałem na sesje terapeutczną, na której skarżyłem się na dziwne, bardzo przykre doznania cielesne, a psycholog pierwsze co robił to pytał "a o czym pan pomyślał, zaraz zanim lub wtedy gdy poczuł pan silny ucisk ucisk w żołądku i mdłości ?

"irek77 mi też sztywniały nie raz łydki, drętwiały kończyny w stanie silnego lęku, do tego dochodził silny ból w pachwinach, w kręgosłupie jakby w okolicach kości ogonowej..Wciąż to mam, choć o wiele słabszy, to wynik napięcia związanego z moim zespołem lęku uogólnionego..

Nie wiem czy mam rację, ale moim zdaniem uzależnienie od benzodiazepin, to nie jest samodzielnie występująca jednostka chorobowa taka jakby zawieszona "w próżni", tzn np... jest uzależnienie - odstawiamy benzo, przetrzymujemy objawy odstawienne i już, tylko często uzależnienie, w tym konkretnym przypadku od benzodiazepin idzie zwykle lub często w parze z nerwicą..To moim zdaniem dotyczy tej najtrudniejszej części uzależnienia, czyli uzależnienia psychicznego..No bo objawy abstynencyjne (fizyczne) wg tego co wiem mijają od kilku tygodni, do 1-1.5 roku od odstawienia (w zależności od długości okresu przyjmowania leku), no ale co dalej z psychiką? Psychiką, to mam na myśli nerwicą, bo nerwica to psychika, a skoro poradziliśmy sobie z nią kiedyś, czy nie dawno w ten sposób, że zaczęliśmy łykać tabletki na uspokojenie, które zniosły, zredukowały objawy, a więc na zasadzie "naczyń połączonych" rozmyły także, uspokoiły psychikę i ten mechanizm radzenia sobie z problemem został utrwalony, to naturalną rzeczą jest, że gdy tych tabletek już nie ma, odstawiamy je, to cała nerwica, problemy, wątpliwości wracają, no bo po prostu benzodiazepiny nie leczą przyczyn..

W zasadzie można by zaryzykować stwierdzenie,że podobny sposób "leczenia" kłopotów jak leczenie benzodiazepinami znany był już setki, tysiące lat temu, ktoś kto miał z jakiegoś powodu chandrę, nie umiał poradzić sobie z swoimi wewnętrznymi problemami wypijał beczkę wina i miał na co najmniej kilka godzin święty spokój, tylko, że jak trzeźwiał, to negatywne myśli i rozterki wracały, a do tego miał jeszcze kaca

Nie twierdzę, że benzo to to samo co beczka piwa, bo "benzyniarze" , w przeciwieństwie do wielu alkoholików nie ćpają do nieprzytomości, biorą zwykle tyle ile jest potrzebne do zniesienia objawów lęku, ale to chemia i to chemia, tylko, że przepisywana przez lekarzy..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 16 wrz 2014, 08:14
Przemek_44 gratuluję wytrwałości. Zacząłem sobie przeglądać Twojego bloga ale jest to na razie utrudnione bo dziś od samego rana czuję się fatalnie (drugi dzien bez benzo). Jak chociaż lepiej się poczuję to wrócę do lektury.

-- 16 wrz 2014, 12:52 --

Kurcze już południe a fizyczne objawy tylko się nasiliły. Mam nadzieję, że dotrwam jakoś do wieczora. Jak by mi zostały tylko stany napięcia i same lęki to może byłoby to lajtowe do zniesienia ale to pocenie się, drgawki, bóle kończyn, mrowienie. Straszne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 16 wrz 2014, 15:10
Szary wicher, kiedyś dr Wasilewski, bardzo mądry psychiatra, czasem goszczący w TV, w programie o uzależnieniach stwierdził, że bez benzodiazepin świat byłby nieszczęśliwy, ale też dodał, ze odstawia się ten cudowny specyfik po okruszku. Nie sądzę, żeby Lexotan (Sedam) Ci zaszkodził bardziej, niż Xanax, wręcz przeciwnie. Myślę też, że wspomagając się mirtazapiną udało Ci się nie wpaść w drastyczne zwiększanie dawek i z tego się ciesz, jak i ja się cieszę, bo też branie wspomagaczy uchroniło mnie przed wsuwaniem benzo listkami . Jesteś na początku odstawiania tych "cukiereczków" i co, myślisz, że tak od razu je odstawisz?.Nie przejmuj się panem psychiatrą, który Ci taką opcję zafundował, to może się okazać bardzo złym pomysłem. Ale też nie odwodzę Cie od takiej metody, spróbuj, może Ci się uda, ale jeśli nie, nie wpędzaj się w poczucie winy i odstawiaj po tym okruszku. Tak jak pisze Intel, tak jak robią to inni ludzie na całym świecie. Na razie jesteś nasycony benzo i skutki odstawienne nie są tak okrutne . W każdym razie niech Ci dobry Bóg pomaga .

Arasha, tak sie boisz suplementów, a tu proszę, wpierdzielasz mirtazapinę. A ile kilogramów Ci przybyło , skarbuniu ? :P Ja tu wspomniałam, że brałam Remeron, to to samo, tylko pod inna nazwą i kosztowało (kilkanaście lat temu) 200 zeta. Przepisał mi to nalepszejszy głowolog w moim województwie na mega depresję i kosmiczne lęki, i totalną bezsenność i na myśli o samobóju , do którego doprowadziło mnie wciąganie Lorafenu, z czasem zapijanego alko, , no i na ten stan psychiatra mnie wtedy prowadzący(który mi to gówno przepisał) dowalił mi większe dawki Lorafenu, jak nie pomagało, to kazał dowalać Relanium, a jak nie pomagało dalej, miałam wcinać Rudotel, na koniec dowalał Rohypnol!!! Ło Jezu, to był najgorszy okres w moim barwnym żywocie . I Remeron mnie z tego wyciągnął. Zamiast Lorafenu dostałam klony. Po dwóch tygodniach zaczęłam spać, czarne myśli odpłynęły, wróciłam do żywych. Po miesiącu kolejny psychiatra ( bo super głowolog był pieruńsko drogi) zamienił Remeron na Seroxat ( po kilku próbach nieudanych wprowadzania innych antydepresantów) ,zamienił mi klony na Signopam i poszło. Signopam ma krótki okres półtrwania , za to najmniejszy potencjał uzależniający. I w okresach zwiększonej szczęśliwości udawało mi się go odstawiać, po czym wracałam, brałam, odstawiałam, wracałam i tak w kółko, akurat życie mnie wtedy zbytnio nie pieściło. No to dostałam Sedam. Poszłam na emeryturkę. Postanowiłam odstawić Seroksat, bo to hardcorowy antydepresant (na jednym z detoksów od alko lekarka złapała się za głowę, że to biorę , uważała że to narkotyk) . No to zaczęłam z niego wyłazić, odstawiłam natychmiast i było bardzo nieciekawie, dostałam w zamian Cital i tak sobie jadę na tym Citalu (z przerwami) i Sedamie. I sobie tak mogłabym jechać do usranej śmierci, ale wkurza mnie fakt, że muszę funkcjonować na protezach , no i wydaję kupę kasy na leki, no i że , być może, mam niedowład mózgu . :mrgreen: No to se postanowiłam, że zacisnę pośladki i będę walczyć, hę :yeah:
Przemek, ja dokładnie wiem, dlaczego władowałam się w chemię, krótko mówiąc -nadwrażliwość, nadempatia, introwertycyzm,nieśmiałość w połączeniu z megastresującą pracą, koszmarnymi przełożonymi, wieloletnią ciężką chorobą mamy, wywołały u mnie stany lękowe ,które zaczęłam zwalczać alko, w rezultacie doprowadziło mnie to do alkoholizmu w krytycznej fazie, depresji , wspomagania się lekami i zależności krzyżowej . Nie piję na umór, jak bywało, od wielu lat, ale piwko, czemu nie. Też z tym postanowiłam skończyć.Szczerze, to nie mam ochoty na grzebanie się w przeszłości, bo wiem, że jak we wszystkim, zaangażowałabym się na 200% i zaczęłabym tym żyć,rozkraczając się na amen, a chcę żyć normalnie, nie wracając do koszmarów, chcę żeby liczyło się tylko tu i teraz, nie odwracam się do tyłu i nie samobiczuję się. Było , minęło. Stałam się asertywna, mam swoje pasje, dbam o swoich samców-małżowinka i syna, mam pieska, kotka i "kuku-na muniu" na ich punkcie. Robię to , co chcę i mam to, co na świecie najświętsze-święty spokój.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 16 wrz 2014, 15:25
buraczek58,

ja Ci dam skarbunia :nono: Początkowo może trochę przybyło, bo ja łakoma na żarcie jestem :mrgreen: Ale potem przez nerwy schudłam 14 kg. Obecnie mam stałą wagę, a jak chyba zauważyłaś biorę sporą dawkę. Tylko, że ja to muszę brać, bo inaczej nie ma mowy o spaniu :bezradny: Mirta nie jest znowu taka droga - daję za Mirtagen 45 mg 37zł za 30 tabsów. A sen jest dla mnie bezcenny :P
No, a tak rzeczywiście, na te wszystkie suplementy patrzę podejrzliwie, ale ostatnio zaczęłam brać magnez i B-complex, czasem zapodam sobie większą dawkę wit. C na uodpornienie, ziółka w swojej karierze też przerabiałam - ale tu wiem, że trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo efekt nie jest ot tak, hop-siup na zawołanie :bezradny: A Ty się widzę, wyrabiasz na tej emeryturce :mrgreen: druga młodość. Chyba, że taka jesteś od urodzenia, to przepraszam. Ja się zaczęłam wyrabiać dopiero przed 30 tu na forum, jakby co :mrgreen: I kto powiedział, że się trzeba wyszaleć za młodu ... zawsze jest dobry czas, ale ważne jest w dużej mierze nastawienie do życia i samego siebie.

szary_wicher,

trzymaj się jakoś ! Jestem myślami z Tobą :D
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 16 wrz 2014, 15:41
Arasha dzięki ;), komu jak komu ale mnie takie wsparcie pomaga.

buraczek58 Mnie w częste branie chemii (benzo i SSRI) też wpędziło to, że jestem nadwrażliwym, empatycznym typem introwertyka. Zacząłem się czuć źle w pracy i tak sobie co dzień brałem 0,5 xanaxu. Wtedy mogłem spokojnie pracować, komunikować się z mniej uprzejmymi przełożonymi itp.

Wiem, że odstawianie benzo to nie bajka ale kilka tygodni temu też zrobiłem sobie przerwę od xanax'u i lexotanu i objawy owszem męczące ale nie były tak nieprzyjemne. Przede wszystkim nie miałem tak nie przyjemnych objawów fizycznych jak przy grypie. Teraz się zastanawiam czy nie jest to jakoś powiązane, że równolegle biorę mirtazapinę, bo moje objawy są trochę takie jak skutki uboczne tego leku, do tego zaczynają się rano kiedy jestem jakieś 10 godzin po zażyciu mirtazapiny. No nic zobaczymy co jutro powie lekarz. Jedno jest pewne jak się choć trochę wykaraskam to wracam na psychoterapię i pracuję nad sobą żeby unikać benzo jak ognia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 16 wrz 2014, 15:46
szary_wicher napisał(a):Arasha dzięki ;), komu jak komu ale mnie takie wsparcie pomaga.


Cieszę się. Zawsze do usług :D Zdaj jutro relacje z wizyty u doktora. Ty w ogóle pracujesz ? Jesteś coś w stanie robić ?

Ja wczoraj napisałam zaległy egzamin bez benzo ( co prawda pisałyśmy tylko we dwie, ja z koleżanką, ale zawsze to prawie 2 godz. ), a wieczorem miałam "zejście leku" i mimo, iż nigdzie nie wychodziłam i oglądałam sobie "M jak miłość", to musiałam dobrać 1 mg Clona :why:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 16 wrz 2014, 16:21
Arasha ja bym się naprawdę cieszył z napisania egzaminu bez żadnego "wspomagacza". Nie przejmuj się tą jedną pastylką tylko uważaj w kolejne dni żeby nie zaczął regularnie brać. A co do mojej sytuacji to na początku czerwca miałem wypadek i silny nawrót depresji. Teraz jestem na L4. I całe szczęście, bo nie ma szans żebym w takim stanie sobie dał radę w pracy. Generalnie od niedzieli nic w zasadzie nie jestem w stanie zrobić. Rano wstaję i już mam atak i tak do wieczora aż wezmę mirtazapinę. W ciągu dnia tylko z psem na 5 minut wyszedłem. Najgorsze, że chodzę po domu i jęczę a psisko nie wiec co się dzieje i się też przejmuje .. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez buraczek58 17 wrz 2014, 10:44
Szary wicher , a czy te bardziej nasilone, niż poprzednio objawy odstawiennne nie wiążą się z tym, że podczytujesz ten wątek ? Bo ze mną tak się dzieje. Wczoraj zgłębiałam temat fobii społecznej tu na forum, potem o tym myślałam długo i.... wieczorem dopadły mnie takie lęki, których nie zaznałam nigdy w trakcie zmniejszania dawek benzo. Myślałam , że mam zawał, ale przeczekałam, wgapiając się w TV i trzęsąc portkami.
Psycholog Przemka słusznie pyta go, o czym myślał przed, gdy przychodzi do niej w nie najlepszej formie. Wniosek, myśleć pozytywnie za wszelką cenę , nie rozkładać swojego stanu na czynniki pierwsze, nie skupiać się na lęku .Oczywiście to, co teraz przerabiasz, to klasyczne objawy zjazdu , tym bardziej mogą być upierdliwe, że Twój psychiatra rzucił Cię od razu na głęboką wodę. Jak najbardziej polecam Ci psychoterapię, stawiam na behawioralno-poznawczą.
Ja jestem o tyle w dobrej sytuacji, że już nie pracuję, wiele rzeczy, które mnie hamowały i spinały odeszło. A nawet , gdybym chciała skorzystać z terapii, to nie mam jak i gdzie, ale naprawdę nie neguję jej skuteczności, ważne trafić na dobrych specjalistów.

-- 18 wrz 2014, 18:24 --

Dziś zrobiłam mejkapa i pojechałam rowerem na rundkę po sklepach, nic a nic się nie bałam :yeah: . A zaraz wyruszam na dłuższą przejażdżkę. Jeszcze niedawno nie chciałoby mi się ruszyć tyłka . Niedługo minie drugi tydzień od sporego zmniejszenia dawki benzo i mam zdecydowanie więcej energii , chce mi się "chcieć".
Arasha, skarbuniu :P , ja się wyszalałam za młodu wystarczająco , teraz odpoczywam i leżę odłogiem, no prawie, dbam o domowe ognisko,namiętnie fotografuję (polecam !), bardzo odstresowuje, a kiedy podrasowuję fotki na programach, zapominam o bożym świecie. Udzielam się na portalu fotograficznym, piszę z ludziskami. Nie zdążyłam stetryczeć , chyba się zatrzymałam w rozwoju :mrgreen: Jeśli bierzesz magnez, to ma to być lek, a nie suplement, mleczan lub cytrynian, żadne tam tablety z marketu.
Pozdrawiam wszystkich walczących, myślę o Was ciepło i wiem, że damy radę!
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 17:06

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 18 wrz 2014, 21:51
Dobra buraczku, jak masz taką ochotę, żeby tak słodko mnie nazywać ( i nie ma to cynicznego podtekstu ), to będzie mi bardzo miło :D

buraczek58 napisał(a): kiedyś dr Wasilewski, bardzo mądry psychiatra, czasem goszczący w TV, w programie o uzależnieniach stwierdził, że bez benzodiazepin świat byłby nieszczęśliwy

Oj, byłby. Byłby i to bardzo :lol:


buraczek58 napisał(a):mam niedowład mózgu . :mrgreen:

Ech buraczku, moje szkiełko i oko żadnego niedowładu tu nie dostrzega :bezradny: , wręcz przeciwnie :great:

buraczek58 napisał(a):Szczerze, to nie mam ochoty na grzebanie się w przeszłości, bo wiem, że jak we wszystkim, zaangażowałabym się na 200% i zaczęłabym tym żyć,rozkraczając się na amen, a chcę żyć normalnie, nie wracając do koszmarów, chcę żeby liczyło się tylko tu i teraz, nie odwracam się do tyłu i nie samobiczuję się. Było , minęło. Stałam się asertywna, mam swoje pasje, dbam o swoich samców-małżowinka i syna, mam pieska, kotka i "kuku-na muniu" na ich punkcie. Robię to , co chcę i mam to, co na świecie najświętsze-święty spokój.

No, to mamy dużo wspólnego :bezradny: Może poza upodobaniem do alko. Ja raczej niepijąca jestem, ale nie zarzekam się.
Zarzekałam się już w kwestii facetów na całe życie, a teraz niespodziewanie mi się odmieniło i to o 180 stopni :yeah: Więc jak Ci to sprawia przyjemność to dogadzaj swoim samcom, w miarę zdrowego rozsądku oczywiście. Chłopy muszą znać swoje miejsce :nono: Ja asertywna już od jakiegoś czasu jestem, chcociaż przez to czasami niezbyt miła dla otoczenia, ale cóż :bezradny: Gdzie rąbią drwa, tam wióry lecą :lol: Teraz próbuję nauczyć, póki co bezskutecznie, moją mamusię, Twoją imienniczkę :P, choć trochę własnego zdania. Ale ja bardziej jestem córeczką tatusia, jakby co, niestety z całym dobrodziejstwem inwentarza, znaczy się nerwicą, problemami ze snem i wybuchowością :mrgreen:

-- 18 wrz 2014, 20:59 --

szary_wicher Miałeś się odezwać po wizycie u doktora :nono: Wszystko OK ? Bo się zaczynam martwić :roll: Odezwij się do nas.

szary_wicher napisał(a): Arasha ja bym się naprawdę cieszył z napisania egzaminu bez żadnego "wspomagacza". Nie przejmuj się tą jedną pastylką tylko uważaj w kolejne dni żeby nie zaczął regularnie brać.

szary_wicher Nie mogę się nie przejmować, bo ja tą pastylkę regularnie co 2 dni sobie od dłuższego czasu zapodaję :why: A egzamin udało się napisać, bo we krwi były jeszcze resztki poprzedniej dawki :bezradny: Ale mówiłam już i powtórzę - nie narzekam :D

szary_wicher napisał(a):Generalnie od niedzieli nic w zasadzie nie jestem w stanie zrobić. Rano wstaję i już mam atak i tak do wieczora aż wezmę mirtazapinę. W ciągu dnia tylko z psem na 5 minut wyszedłem. Najgorsze, że chodzę po domu i jęczę a psisko nie wiec co się dzieje i się też przejmuje .. :(

Biedaku :( Jak Ci można pomóc ? Ty w ogóle sam mieszkasz z tym zwierzęciem ? A piesek podobny może do tego wilka na avku ...?

-- 18 wrz 2014, 22:01 --

Przemek_44
Świętuję z Tobą Twój sukces ... specjalnie dla Ciebie wybrałam najsmaczniejszy torcik ( z pomocą jednego forumowicza :D ) Mam nadzieję, że on też się przyłączy do gratulacji :great:

Przemek, kolejnych lat bez benzo, jak najmniej objawów lęku uogólnionego i wychodzenia do ludzi z uśmiechem i bez spiny :P

póki co biorąca Arasha ;)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 18 wrz 2014, 23:43
Martwią mnie leki z groopy benzodiazepin :(
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 19 wrz 2014, 15:34
Witam. Ja dzisiaj (5 dzień bez benzo) mam się już trochę lepiej chociaż rano mnie jeszcze porządnie przetrzepało. Najgorzej było dnia 3, jak się wybrałem do psychiatry to miałem wrażenie, że nie w swoim mieście jestem, do tego jeszcze nie mogłem normalnie w prostej linii przejść, jak po kilku głębszych. Lekarz zalecił żeby zwiększyć dawkę mirtazapiny (Mirtor) z 15mg do 30mg, przepisał też relanium czyli znacznie słabsze benzo niż xanax ale tylko na wypadek gdyby było bardzo źle. Nie wziąłem :great:. Mam nadzieje, że teraz będzie szło już tylko ku lepszemu.

buraczek58 Moje objawy chociaż nie tak straszne jak opisywane w tym wątku to jednak bardzo nieprzyjemne przyszły same. Wtedy dopiero gdy się pojawiły zacząłem szukać jak takie odstawianie benzo wygląda. I rzeczywiście im bardziej się w to wczytywałem tym to gorzej na mnie wpływało. Teraz staram się myśleć pozytywnie ale ciągle mam takie chwile, że nie potrafię powstrzymać czarnych myśli i strachu przed nasileniem objawów. Ale może właśnie ten strach w przyszłości powstrzyma mnie przed sięgnięciem po kolejną tabletkę kto wie. Mnie lekarze zawsze uprzedzali o możliwym uzależnieniu od benzodiazepin tylko człowiek nic sobie z tego nie robił. Zawsze mówiłem, że jutro już odłożę. Następnego dnia była kolejna tabletka i tak w koło. Jeszcze dwa tygodnie temu w głowie mi się rodziła myśl, żeby wrócić do swoich poprzednich lekarzy i każdego z osobna poprosić o przepisanie opakowania xanax'u. O terapii behawioralno-poznawczej myślałem, niestety w moim mieście nikt takowej nie prowadzi :( .

Arasha Pamiętałem, że mam napisać jak po wizycie u doktora ale tak się fatalnie czułem, że nawet komputera nie miałem siły włączyć. A piesek to owczarek berneński (taki mniejszy bernardyn ;) ). Wiesz co ja myślę, że tabletka co 2 dzień to jeszcze nie tragedia, zwłaszcza jeżeli nie zwiększasz dawki. Masz dni kiedy nie musisz jej wziąć, to jest najważniejsze. Ja brałem codziennie i czasem do oporu aż przestało "boleć" :hide:. Dodatkowo pijałem też różne napoje energetyczne + kawa. Benzo mnie uspokajało a energetyki pobudzały, świetnie się wtedy czułem. Mogłem pracować, iść na imprezę, na zakupy, wszystko na luzie no ale w końcu musiałem ponieść tego konsekwencje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez taterka25 19 wrz 2014, 16:31
Witam jest to moj pierwszy post , Ludzie mam powazny problem problemy w domu , w zyciu osobistym i od 1,5 miesioca zasigonolem po RELANIUM 5MG, na poczatk bylo po 1 tabletce , po tygdodniu 2 od 2-4 , i niestety gdy zrobilem sobie dwa dniowa przerwe objawy byly straszne , wiec wrocilem do relanium biorac od 1-2 , Dzsiaj bylem u lekarki jej o tym powiedzieć prziepisala mi relaniu2mgb i skierowanie pilne do Psyhiatry CZY MAM SZANSE Z TEGO WYJC SZYBO ma dwujk dzieci moja zona o tym nie wie a jak staram sie jej nie wzioc moj swiat wydaje mi sie dziwne stres jakby wymiarze 3D czy PSYHIATRA pomoze mi wyjsc z tego w ciagu chociasz 6 miesiecy , chialbym dodac ze tydzien temu u mnie Psyhiatra stwiedzil DEPRESJE ,Przepisujac mi lek Aciprex ale go nie wziolem bo bralem relanium i nie przyznalem mu sie do tego , aciprxu jeszcze nie wziolem czy moge go brac z relanium Pozdrawiam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
19 wrz 2014, 16:22

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michaela 19 wrz 2014, 19:45
taterka25.. powiem Tobie tylko jedno najlepiej jak byś nie brał nic , brałeś nie długi czas 1,5 miesiąca, to krotko, spróbuj to wszystko zastąpić coś ziołowego , herbaty z melisy , do tego witaminy a przede wszystkim magnes to jest podstawa , ja własnie to robię, oczywiście tez mi czasami łapie , ale się nie poddaje , wiele pracuje zawodowo i w domu , ale ja długo brałam to świństwo, i teraz już 5 miesięcy nie biorę, i proszę Ciebie nie idź z tym do przodu bo mówisz ze teraz już jest źle , a pomyśl co będzie po dłuższym braniu tych tabletek, będziesz chodzić po ścianie , przeczytaj sobie co piszą inni , jak z tym walczyli i nadal walczą, wyrzuć to wszystko i myślę ze jesteś silny dasz rade , a tak jak już pisałam wspomagaj się ziołami , naprawdę pomaga.. powodzenia Ci życzę, głowa do góry
liffe is beautiful, just need to know how to live
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 lip 2014, 09:49
Lokalizacja
Daleko w swiecie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do