Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 16 sie 2014, 02:43
JużTuByłem napisał(a): Myślę ,że w takich sytuacjach ona na niego Despota,on Alkoholiczka i komu wierzyć...
Dużo dawki brała ? Ja odziwo się dobrze czuje 3 dzień bez benzo ,ale szykuje się ,ze na deszcz :evil:
Wcześniej pisałeś o tej kumulacji ,efekt jojo itd.włąsnie było tak jak napisałeś mnie do PRZERAZILO .Ja nawet po tym jednym opakowaniu w dzien :hide: nie poczułem tego pluszowego uczucia co kiedyś na 1,5 mg ,a miałem przerwe bardzoooo długo nie pamiętam kiedy tyle wytrzymałem.Przed tą przerwą bardziej mnie klepało, 6 mg i było dobrze.9 dni przerwy 5 mg dupy nie urywa ,słabiutko 10mg dobrze,ale to już nie to co kiedyś.Luz i wyj.ebane,brak eufori.Mi się wydawało ,że ja normalnie się zachowuje.I porwałem się się na spotkanie rodzinne, jeziorko itd. było po mnie widać ,że na czyms jestem,co mi mama powiedzała...A ja się normalnie czułem.


Ja idę na Ochojec ,nie stać mnie na prywatny odwyk a wydzownilem duzo osrodkow i ceny się wachaja strasznie od 6-12 tys za 28 dni 12 tysiecy ?

-- 15 sie 2014, 03:20 --

Rabitt dzieki za info jaka kwota w tych gliwicach ? Nie chce być z ludzmi co gadają do ściany..



JużTuByłem dzięki za dobre słowo na temat bloga,miło mi..

Tak, dokładnie; ona do niego despota, on do niej alkoholiczka..kto ma racje (?) sądzę, że oboje ..nigdy nie jest tak,że tylko uzależniony jest chory..Człowiek, który ma problem z uzależnieniem nie żyje przecież w próżni , najczęściej zaburzone są relacje w związkach, małżeństwach..

Zwykle jest tak,że już w rodzinie pochodzenia jest tak, że są zaburzone relacje męsko damskie i dziecko wyrasta już z piętnem..wzorcem nie prawidłowych przekonań, wyobrażeń, zachowań..Później przenosi je do swojego związku, mało tego, podświadomie poszukuje (nawet wbrew sobie) partnera / partnera, jakiego miała ojca (ona) matkę (on) lub ich totalne przeciwieństwo..Tylko,że jak mówią psychologowie, na odwrót to też tak samo :)

Rodzina pochodzenia to pewien "system" lub konstelacja, później ludzie wychodząc z takie systemu powielają wzorce i zakładają podsystemy, czasem jakiś chory model rodzinny jest nieświadomie przekazywany przez pokolenia, a ludziom się wydaje,że skoro tak mieli w domu "od urodzenia" to normalność :( nie znają innych możliwości..

Ktoś napisał, że Scarlett nie miała tak źle w dzieciństwie, bo nie było może bogato, ale też na pewno nie było biedy, ok..Tyle,że opierunek, pieniądze są wiadomomo ważne, ale nie są gwarantem szczęścia..

Ja akurat pochodzę z tzw "dobrego domu", rodzice bardzo wykształceni, prestiż, żadnego alkoholizmu, żadnego bicia, przemocy fizycznej, jeśli chodzi o przemoc psychiczną, to nie wiem.. stałe poniżanie przez matkę despotkę, ojca, mnie, braci, wszyscy mamy teraz /cenzura/..e poczucie wartości..Nieprawidłowy wzór mężczyzny- ojca, który był stale niepewny siebie, uległy, z niskim, zupełnie nieuzasadnionym poczuciem wartości..Kwalifikacja psychologa klinicznego, DDD, dorosłe dziecko rodziców dysfunkcyjnych, DDA, to jak pewnie wiesz, z kolei syndrom dorosłych dzieci alkoholików

Znalazłem sobie żonę, również krytyczną i dominującą (jak matka) - nieświadomie przyciągnęliśmy się do siebie - teraz oboje chodzimy od dłuższego czasu do psychologa, ja do swojego, ona do swojego..Oczywiście kocham zakochałem się w niej przed laty, kocham ją nadal, ale nasze małżeństwo z wielu przyczyn było zaburzone (relacje, role, moje nerwica, poczucie wadliwości, wycofanie) Mało tego, moja córka wylądowała również u psychiatry, bo zaczęła mieć stany lękowe i depresyjne, później przez rok uczęszczała na psychoterapię..

Na szczęście cała rodzina wychodzi POWOLI na prostą (bardzo powoli), choć bywa różnie, żona się bardzo zmieniła, ja też się zmieniłem, córka również, nie stało by się to jednak bez fachowej pomocy (psychoterapia)..

Moja matka wychowywała się praktycznie bez matki (zmarła na raka, gdy żona miała 4 latka), wychowywał ją surowy ojciec despota..Ja z kolei wychowywany byłem przez despotyczną matkę, bez ojca, który fizycznie niby był, ale tak naprawdę to osobowościowo nie istniał, nie miał własnych poglądów, dopasowywał się do matki we wszystkim..

Może Scarlett też nie miała prawidłowego wzoru kobiety w dzieciństwie (?) może czuła się nikim jako kobieta (?) może jej ojciec nie szanował, poniżał jej matkę (?) może tak, a może nie (nie wiem) Może nie miała warunków i skąd nauczyć się, jak być silną, zaradną kobietą, matką, mającą dobre mniemanie o sobie i wiarę w swoją sprawność (?) do tego 4 -rka dzieci, w tym jedno ponoć z autyzmem.. Jak można mierzyć się z problemami życia, jeśli nie ma się oparcia w sobie, jeśli czuje się pustkę w sobie, jeśli rodzice nas nigdy nie chwalili, nie okazywali dumy, tylko stale strofowali..albo nie pozwalali na samodecydowanie, wolność, własne myślenie, działanie..Wtedy w dorosłym życiu człowiek staje się przerażony, nagle pojawiają się lęki, do tego dochodzą być może jakieś traumy, więc żeby to ogarnąć jedni idą do lekarza i zaczynają łykać leki, inni piją, jeszcze innie to i to..

JużTuByłem co do ilości dzieci, to oczywiście zgodzę się z twoim stwierdzeniem, że trzeba podchodzić do tego z głową i w miarę możliwości planować, tylko, że to duży skrót..Jestem od dawna już za tzw świadomym rodzicielstwem..Tzn decyduję się na tyle dzieci ile uważam,że będę w stanie wychować, i to nie tylko mam na myśli,że będę w stanie zapewnić im utrzymanie, dobre szkoły, ale także swój czas, uwagę, będę obecny w ich życiu, będę w stanie pomagać rozwiązywać ich problemy, bo problemy będą mieć w każdym wieku..Nie rozwagą jest mieć poważne kłopoty zdrowotne. raka, stwardnienie rozsiane i płodzić kolejno dzieci, tyle,że człowiek uzależniony, być może jego partner, po prostu ludzie żyjący w określonym, często toksycznym, zaburzonym modelu mają również zaburzone myślenie, przekonania, często realizują ślepo ,nieświadomie jakiś program, wizje, którą wpoili im rodzice, często również z zaburzonym myśleniem, na zasadzie "chipa",dyskietki z programem komputerowym..

Albo wychowywali się w rodzinie, gdzie wypisz, wymaluj również była 4 - 8 dzieci i po mimo, że być może ojciec pił, bił , nie wiem co jeszcze (nie piszę o konkretnym przyp., tylko tak ogólnie) to później u nich jest naturalną rzeczą, że płodzą taką samą lub zbliżoną ilość dzieci, po prostu żyją, jak umieją, jak nauczyli, podpatrzyli w domu..no bo skąd mają wiedzieć, często pewne zasady, normy, sytem wartości, choć np toksyczny, zostały im wpojone w sposób tak kategoryczny, że wydaje im się tą najsłuszniejszą słusznością..Dlatego moim zdaniem dobra psychoterapia jest tak ważna, ponieważ pomaga "przestroić", przebudować pewne nieprawidłowe, chore "kierunki", w rodzinach, małżeństwach, które często przekazywane są przez pokolenia, bez szansy na zmianę..Doba terapia nie oznacza zaraz, ,że płatna..

Kiedy idziesz na ten detoks? jak szybko tam odstawiają, wiesz? a załatwiałeś sobie jakąś psychoterapię? to moim zdaniem jest sedno sukcesu..będziesz być może potrzebował porządnego wsparcia i być może przede wszystkim na tym powinieneś się skupić

No tak, rozwój tolerancji ..jeśli o mnie chodzi, to wróciła u mnie (tolerancja) dopiero minimum po 2 latach od odstawienia..nie to,żebym zażył, czy próbował , bo nie miałem benzo w ustach, ani nie przyjąłem w żadnej innej postaci od 6 lat

-- 16 sie 2014, 02:57 --

Krzysiek85 No tak, przykre..czasem ludzie (np twój kolega) robią różne głupstwa w silnym afekcie lub pod wpływem właśnie jakiegoś środka, lub mikstury, dlatego nie chciałem nigdy brać i nie brałem żadnych narkotyków, ani nawet trawki w obawie, żeby nie strzeliło mi coś do głowy głupiego, jak czasem ludzie opowiadają o różnych wizjach..benzodiazepiny to co innego, poszedłem do lekarza z napadami paniki i dostałem..

Chce Ci powiedzieć a pro po twojej matki i thioridazinum (nie wiem,czy dobrze napisałem), miałem już wcześniej Ci o tym wspomnieć, ale czasu zabrakło..To nie benzodiazepina, ani lek jakoś specjalnie kwalifikowany do grupy leków uzależniających, ale lek raczej z grupy neuroleptyków właśnie stosowany w chorobach psychicznych, psychozach, sam go brałem jakiś czas w małych dawkach na lęk, jednakże w większych dawkach rzeczywiście otumania, więc dobrze , że mama bierze go mniej, jeśli nie ma potrzeby..Oczywiście niektórzy ludzie uzależniają się psychicznie także od leków nieuzależniających..

-- 16 sie 2014, 02:58 --

Przemek_44 napisał(a):
JużTuByłem napisał(a): Myślę ,że w takich sytuacjach ona na niego Despota,on Alkoholiczka i komu wierzyć...
Dużo dawki brała ? Ja odziwo się dobrze czuje 3 dzień bez benzo ,ale szykuje się ,ze na deszcz :evil:
Wcześniej pisałeś o tej kumulacji ,efekt jojo itd.włąsnie było tak jak napisałeś mnie do PRZERAZILO .Ja nawet po tym jednym opakowaniu w dzien :hide: nie poczułem tego pluszowego uczucia co kiedyś na 1,5 mg ,a miałem przerwe bardzoooo długo nie pamiętam kiedy tyle wytrzymałem.Przed tą przerwą bardziej mnie klepało, 6 mg i było dobrze.9 dni przerwy 5 mg dupy nie urywa ,słabiutko 10mg dobrze,ale to już nie to co kiedyś.Luz i wyj.ebane,brak eufori.Mi się wydawało ,że ja normalnie się zachowuje.I porwałem się się na spotkanie rodzinne, jeziorko itd. było po mnie widać ,że na czyms jestem,co mi mama powiedzała...A ja się normalnie czułem.


Ja idę na Ochojec ,nie stać mnie na prywatny odwyk a wydzownilem duzo osrodkow i ceny się wachaja strasznie od 6-12 tys za 28 dni 12 tysiecy ?

-- 15 sie 2014, 03:20 --

Rabitt dzieki za info jaka kwota w tych gliwicach ? Nie chce być z ludzmi co gadają do ściany..



JużTuByłem dzięki za dobre słowo na temat bloga,miło mi..

Tak, dokładnie; ona do niego despota, on do niej alkoholiczka..kto ma racje (?) sądzę, że oboje ..nigdy nie jest tak,że tylko uzależniony jest chory..Człowiek, który ma problem z uzależnieniem nie żyje przecież w próżni , najczęściej zaburzone są relacje w związkach, małżeństwach..

Zwykle jest tak,że już w rodzinie pochodzenia jest tak, że są zaburzone relacje męsko damskie i dziecko wyrasta już z piętnem..wzorcem nie prawidłowych przekonań, wyobrażeń, zachowań..Później przenosi je do swojego związku, mało tego, podświadomie poszukuje (nawet wbrew sobie) partnera / partnera, jakiego miała ojca (ona) matkę (on) lub ich totalne przeciwieństwo..Tylko,że jak mówią psychologowie, na odwrót to też tak samo :)

Rodzina pochodzenia to pewien "system" lub konstelacja, później ludzie wychodząc z takie systemu powielają wzorce i zakładają podsystemy, czasem jakiś chory model rodzinny jest nieświadomie przekazywany przez pokolenia, a ludziom się wydaje,że skoro tak mieli w domu "od urodzenia" to normalność :( nie znają innych możliwości..

Ktoś napisał, że Scarlett nie miała tak źle w dzieciństwie, bo nie było może bogato, ale też na pewno nie było biedy, ok..Tyle,że opierunek, pieniądze są wiadomomo ważne, ale nie są gwarantem szczęścia..

Ja akurat pochodzę z tzw "dobrego domu", rodzice bardzo wykształceni, prestiż, żadnego alkoholizmu, żadnego bicia, przemocy fizycznej, jeśli chodzi o przemoc psychiczną, to nie wiem.. stałe poniżanie przez matkę despotkę, ojca, mnie, braci, wszyscy mamy teraz /cenzura/..e poczucie wartości..Nieprawidłowy wzór mężczyzny- ojca, który był stale niepewny siebie, uległy, z niskim, zupełnie nieuzasadnionym poczuciem wartości..Kwalifikacja psychologa klinicznego, DDD, dorosłe dziecko rodziców dysfunkcyjnych, DDA, to jak pewnie wiesz, z kolei syndrom dorosłych dzieci alkoholików

Znalazłem sobie żonę, również krytyczną i dominującą (jak matka) - nieświadomie przyciągnęliśmy się do siebie - teraz oboje chodzimy od dłuższego czasu do psychologa, ja do swojego, ona do swojego..Oczywiście kocham zakochałem się w niej przed laty, kocham ją nadal, ale nasze małżeństwo z wielu przyczyn było zaburzone (relacje, role, moje nerwica, poczucie wadliwości, wycofanie) Mało tego, moja córka wylądowała również u psychiatry, bo zaczęła mieć stany lękowe i depresyjne, później przez rok uczęszczała na psychoterapię..

Na szczęście cała rodzina wychodzi POWOLI na prostą (bardzo powoli), choć bywa różnie, żona się bardzo zmieniła, ja też się zmieniłem, córka również, nie stało by się to jednak bez fachowej pomocy (psychoterapia)..

Moja matka wychowywała się praktycznie bez matki (zmarła na raka, gdy żona miała 4 latka), wychowywał ją surowy ojciec despota..Ja z kolei wychowywany byłem przez despotyczną matkę, bez ojca, który fizycznie niby był, ale tak naprawdę to osobowościowo nie istniał, nie miał własnych poglądów, dopasowywał się do matki we wszystkim..

Może Scarlett też nie miała prawidłowego wzoru kobiety w dzieciństwie (?) może czuła się nikim jako kobieta (?) może jej ojciec nie szanował, poniżał jej matkę (?) może tak, a może nie (nie wiem) Może nie miała warunków i skąd nauczyć się, jak być silną, zaradną kobietą, matką, mającą dobre mniemanie o sobie i wiarę w swoją sprawność (?) do tego 4 -rka dzieci, w tym jedno ponoć z autyzmem.. Jak można mierzyć się z problemami życia, jeśli nie ma się oparcia w sobie, jeśli czuje się pustkę w sobie, jeśli rodzice nas nigdy nie chwalili, nie okazywali dumy, tylko stale strofowali..albo nie pozwalali na samodecydowanie, wolność, własne myślenie, działanie..Wtedy w dorosłym życiu człowiek staje się przerażony, nagle pojawiają się lęki, do tego dochodzą być może jakieś traumy, więc żeby to ogarnąć jedni idą do lekarza i zaczynają łykać leki, inni piją, jeszcze innie to i to..

JużTuByłem co do ilości dzieci, to oczywiście zgodzę się z twoim stwierdzeniem, że trzeba podchodzić do tego z głową i w miarę możliwości planować, tylko, że to duży skrót..Jestem od dawna już za tzw świadomym rodzicielstwem..Tzn decyduję się na tyle dzieci ile uważam,że będę w stanie wychować, i to nie tylko mam na myśli,że będę w stanie zapewnić im utrzymanie, dobre szkoły, ale także swój czas, uwagę, będę obecny w ich życiu, będę w stanie pomagać rozwiązywać ich problemy, bo problemy będą mieć w każdym wieku..Nie rozwagą jest mieć poważne kłopoty zdrowotne. raka, stwardnienie rozsiane i płodzić kolejno dzieci, tyle,że człowiek uzależniony, być może jego partner, po prostu ludzie żyjący w określonym, często toksycznym, zaburzonym modelu mają również zaburzone myślenie, przekonania, często realizują ślepo ,nieświadomie jakiś program, wizje, którą wpoili im rodzice, często również z zaburzonym myśleniem, na zasadzie "chipa",dyskietki z programem komputerowym..

Albo wychowywali się w rodzinie, gdzie wypisz, wymaluj również była 4 - 8 dzieci i po mimo, że być może ojciec pił, bił , nie wiem co jeszcze (nie piszę o konkretnym przyp., tylko tak ogólnie) to później u nich jest naturalną rzeczą, że płodzą taką samą lub zbliżoną ilość dzieci, po prostu żyją, jak umieją, jak nauczyli, podpatrzyli w domu..no bo skąd mają wiedzieć, często pewne zasady, normy, sytem wartości, choć np toksyczny, zostały im wpojone w sposób tak kategoryczny, że wydaje im się tą najsłuszniejszą słusznością..Dlatego moim zdaniem dobra psychoterapia jest tak ważna, ponieważ pomaga "przestroić", przebudować pewne nieprawidłowe, chore "kierunki", w rodzinach, małżeństwach, które często przekazywane są przez pokolenia, bez szansy na zmianę..Doba terapia nie oznacza zaraz, ,że płatna..

Kiedy idziesz na ten detoks? jak szybko tam odstawiają, wiesz? a załatwiałeś sobie jakąś psychoterapię? to moim zdaniem jest sedno sukcesu..będziesz być może potrzebował porządnego wsparcia i być może przede wszystkim na tym powinieneś się skupić

No tak, rozwój tolerancji ..jeśli o mnie chodzi, to wróciła u mnie (tolerancja) dopiero minimum po 2 latach od odstawienia..nie to,żebym zażył, czy próbował , bo nie miałem benzo w ustach, ani nie przyjąłem w żadnej innej postaci od 6 lat

-- 16 sie 2014, 02:57 --

Krzysiek85 No tak, przykre..czasem ludzie (być może twój kolega) robią różne głupstwa w silnym afekcie lub pod wpływem właśnie jakiegoś środka, lub mikstury, dlatego nie chciałem nigdy brać i nie brałem żadnych narkotyków, ani nawet trawki w obawie, żeby nie strzeliło mi coś do głowy głupiego, jak czasem ludzie opowiadają o różnych wizjach..benzodiazepiny to co innego, poszedłem do lekarza z napadami paniki i dostałem..

Chce Ci powiedzieć a pro po twojej matki i thioridazinum (nie wiem,czy dobrze napisałem), miałem już wcześniej Ci o tym wspomnieć, ale czasu zabrakło..To nie benzodiazepina, ani lek jakoś specjalnie kwalifikowany do grupy leków uzależniających, ale lek raczej z grupy neuroleptyków właśnie stosowany w chorobach psychicznych, psychozach, sam go brałem jakiś czas w małych dawkach na lęk, jednakże w większych dawkach rzeczywiście otumania, więc dobrze , że mama bierze go mniej, jeśli nie ma potrzeby..Oczywiście niektórzy ludzie uzależniają się psychicznie także od leków nieuzależniających..
Artykuł o uzależnieniach od Zolpidemu (Stilnoxu) w Newsweek Polska Uwolnić się od życia - A.Szulc

www.lekomaniablog.pl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59
Lokalizacja
*- WIELKA OTCHŁAŃ INTERNETU -*

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 16 sie 2014, 16:45
Przemek_44, Cholernie mądrze piszesz, Przemek :uklon:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3520
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 17 sie 2014, 02:46
Dzięki ala1983 :smile: , w teorii już coś nie coś wiem, gorzej jeszcze w praktyce, ale pracuję nad tym i nie zamierzam się poddawać..Dalej bierzesz venlafaxinum? Bo ja właśnie "przesiadłem się" z Paxtinu (Paroksetyny) również na venlafaxinum? po tym pierwszym leku i prawdopodobnie po depakinie przytyłem parę kilo, a jestem cukrzykiem to muszę ograniczyć wszystkie czynniki wzmagające apetyt..
Artykuł o uzależnieniach od Zolpidemu (Stilnoxu) w Newsweek Polska Uwolnić się od życia - A.Szulc

www.lekomaniablog.pl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59
Lokalizacja
*- WIELKA OTCHŁAŃ INTERNETU -*

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 17 sie 2014, 19:55
Przemek_44, Trzymam się tych mini dawek, bo samodzielnie jeszcze nie potrafię żyć. Obecnie mam 37,5 mg wenlafaksyny.
Z jednej strony niesamowicie mnie to wkurza :evil: a z drugiej, widząc na forum jakie ludzie kosmiczne dawki biorą tych leków :shock: to jestem z siebie naprawdę bardzo dumna :great: .
I przez całe moje życie, jak siegam pamięcią te dawki i tak nie były wysokie, a kiedyś się tym martwiłam :time: bo wydawało mi się, że sporo biorę. Ale wtedy nie znałam się jeszcze na lekach :bezradny: W najgorszym moim okresie życia to było 75 mg wenlafaksyny + max 1,5 mg alprazolamu :roll:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3520
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 18 sie 2014, 15:44
Tak, dokładnie; ona do niego despota, on do niej alkoholiczka..kto ma racje (?) sądzę, że oboje ..nigdy nie jest tak,że tylko uzależniony jest chory..Człowiek, który ma problem z uzależnieniem nie żyje przecież w próżni , najczęściej zaburzone są relacje w związkach, małżeństwach..

Setki jest takich przypadków gdzie osoba słabsza popadająca w nałóg niszczy wszystko dookoła, rownież małżenstwo.Ona odsuwa się od drugiej osoby , wszyna kłótnie gdy ta druga zaczyna zauważać problem i nalegać na leczenie.Ludzie mający w rodzinie taki problem nie wiedzą jak postępować z taką osobą i popadają w wir kłotni wtedy(nam ludzia z boku) trudno rozróżnić kto jest normalny ,a kto cichaczem popija wódke w kuchni.
Powielanie schematów rodzinnych itp. czytałem ,wiem i zauważam u siebie zależność.Jestem bardzo podobnym przypadkiem do twojego jeśli chodzi o rodzinę.U mnie dwóch rodziców z "mocnymi charakterami"taki mialem zawsze obraz ,jednak on się zmienił gdy dorosłem mama jednak była słaba ,a nie silna jak myślałem,zresztą choruje na to co ja .Ojca nigdy nie było ,bo na delegacji(tutaj despotyczny charakter,dużo by można pisać).Z kolei moja mama też była wychowywana zimno przez moją babcię ,zero miłości itp.
Była nas 3 z czego ja ten na uboczu.Rodzeństwo zdrowe, nawet czasami mi się wydaje,że za zdrowe jakby mi pobrali energie.Mi się najwięcej oberwało,urodziłem się w złym czasie.Dużo by pisać można o mnie ,mojej rodzinie.
Nie zawsze powiela się takie schematy jak duża ilość dzieci,zero miłości opiekunczosc,picie alkoholu.Z tymi 3 się spotkałem(dwie ze szpitala ,jedna to moja mama,oczywiscie te dwie mogły tylko gadać ,a nic nie robić jednak widzę po swojej mamie ,że się sprawdza).Takie osoby nienawidzą czegoś ze swojego dziecinstwa,robią wręcz na odwrót.Takie rzeczy łatwiej wychwycić.
Co innego jeśli robi się rzeczy trudne do uświadomienia,zorientowania jak np.wybór partnerki,partnera.Kierujemy się uczuciami i trudno nam pomyśleć o tym ,że nasza partnerka, to "kopia" mamy.
Jednak te moje 3 przypadki to tylko przypadki nie zmienia to faktu ,że dużo ludzi właśnie kopiuje te "oczywiste schematy".Ciekawe ,że ani jednej osobie nie udało się do końca uciec przed czym uciekali.Osoba która nie chciała dużo dzieci ,owszem udało się ,ale znów wnuków od... Koleś nie chciał picia alkoholu ,bo cała rodzina piła mama,ojciec,ojczym wszyscy to ludzie bez uczuć ,skurwysyny on nie chce taki być dlatego przez xx lat nie spojrzał na butelke.Nie pije ,ale ma tyle złości ,gniewu w sobie ,ze po krótkim czasie nikt go nie lubił.Go nie można było lubić,odrzucał ludzi i był/jest skur.wysynem.Nie jego wina ,bo rzeczywiście jego dzieciństwo pisał Tarantino i moje się kryje.
Mama była owszem opiekuncza (wszystko zawsze było posprzatane,jedzonko)jednak miłości niepotrafiła stabilnie przekazywać.Starała się bardzo ,ale do końca nie wyszło.O tym najważniejszym zapomniała.Nie tylko ja to tak widzę ,a moja np. siostra blizniaczka też która jest zdrowa i niema na co narzekać.Brata nie pytałem ,bo nigdy nie rozmawialiśmy o takich rzeczach ,nie jesteśmy na tym poziomie.
Masz rację ;) To powielanie schematów jednak jakoś pomimo tego co czytałem (jest moją mała biblia i dużo tam takich przypadków)doswiadczenia, nie potrafiłem pomyśleć,że xx dzieci to wzorzec.To dla mnie tak oczywiste ,że az głupie do tego mocno ten fakt mnie wkurza i staje się po części osobisty.



Kiedy idziesz na ten detoks? jak szybko tam odstawiają, wiesz? a załatwiałeś sobie jakąś psychoterapię? to moim zdaniem jest sedno sukcesu..będziesz być może potrzebował porządnego wsparcia i być może przede wszystkim na tym powinieneś się skupić


Zrezygnowałem ze szpitala gdzie by mnie odrazu przyjęli ,bo warunki (wiezienie)sposób leczenia(tylko farmakologia) nie satysfakcjonują mnie.Pewnie bym poszedł gdyby nie parę osób z tego forum ;)
Mam termin 26 sierpnia do innego szpitala gdzie pierwszy etap to 2 miesiące ,a drugi 14 miesięcy.To niemożliwe żeby siedzieć w szpitalu tyle czasu .Nie wypytałem o to ,bo się tak kijowo czułem ,że zapomniałem.
Wydaje mi się ,że coś pochrzaniła.Jutro tam jeszcze zadzownię.
Psychoterapię będę miał po wyjściu ze szpitala prywatnie.

-- 18 sie 2014, 16:08 --

Nawet dobrze idzie jak do tej pory nic nie wziąłem ,nie załatwiłem sobie benzo i wypiłem tylko dwa piwa.Alko to nie jakiś sukces ,bo w ogole mnie do niego nie ciągnie chyba ,ze mam takie lęki i nic obok wtedy walnę na szybko 3 piwa ,najlepiej gdyby nie miały smaku;) Lęk znika ,ale nie podoba mi jego działanie..szczegolnie utrata kontroli nad ty co się robi,kręciołek w głowie.Do tego derealizacja pozostaje na swoim miejscu.
Benzo rzadko miksowałem z alko ,jak było mało to popijałem dwoma piwami dla wzmocnienia ,ale to naprawdę rzadko.Wolałem do tego tramal,kode ,ale w tym roku i powłowa starego sporadyczne zarzucałem ,bo nie było ,nie było kasy a jak się trafiło to wałowane.
Jestem czystym lekomanem :pirate:
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
825
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 19 sie 2014, 01:04
JużTuByłem Dziś krótko, bo nie mam za dużo czasu..

Nie wiem, czy mam racje..nie wiem nawet,czy powinienem Ci to pisać (?), ale ja na twoim miejscu dałbym spokój z tymi piwami (nie twierdzę,że jesteś alkoholikiem, albo nawet kandydatem na alkoholika, nie mam też nic Boże broń przeciwko piwu) ale do 26 tego jeszcze jest parę dni, jak masz możliwość (legalnie) to załatw sobie trochę tych benzodiazepin, taką ilość,żebyś mógł do detoksu przetrwać, nie za dużo, co byś się przed wyjazdem nie nażarł ze strachu (zdarzało się mi) , taką ilość,abyś po prostu jakoś się czuł, bo jak teraz będziesz jadł dużo,to będziesz z większej dawki schodził i głupiego robota..Nie odstawiaj jednak sam w tej chwili, jeśli nie musisz, bo Cię jeszcze ściśnie i będziesz miał problem..
Później się oddasz specjalistom , poddasz programowi..14 miesiecy?! to jakiś ośrodek odwykowy?! słyszałem,że jest na Śląsku jakiś świetny ośrodek terapeutyczny dla narkomanów, turnus trwa 6 miesięcy, albo 12 miesięcy..Córka mojej dobrej kumpeli z terapii i sąsiadki z osiedla była uzależniona od amfetaminy i alkoholu (i innych chyba), siedziała tam pół roku, ale wyszła z nałogu (ma 22 lata bodajże), ma dziecko, faceta, mieszka i pracuje w Anglii, matce od czasu do czasu bilet i wycieczki funduje, a kiepsko było..
Artykuł o uzależnieniach od Zolpidemu (Stilnoxu) w Newsweek Polska Uwolnić się od życia - A.Szulc

www.lekomaniablog.pl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59
Lokalizacja
*- WIELKA OTCHŁAŃ INTERNETU -*

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 19 sie 2014, 15:20
No ten ośrodek jest w Gliwicach nazywa się Familia.Ja tam będę 3 miesiące maks ,bo mam mature ostatni rok kiedy moge tylko zdawać przedmioty które oblałem czyli matematykę.W 2016 wszystko odnowa.Jak pojade do tego ośrodka to mogę wypisać się kiedy chce ?

-- 19 sie 2014, 15:33 --

Benzo załatwiłem sobie i biorę małe dawki , specjalnie mniej wziąlem ,bo gdybym cała pakę wziął to tak jak mówisz poszło by wszystko.
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
825
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 21 sie 2014, 18:22
JużTuByłem napisał(a):Setki jest takich przypadków gdzie osoba słabsza popadająca w nałóg niszczy wszystko dookoła, rownież małżenstwo.Ona odsuwa się od drugiej osoby , wszyna kłótnie gdy ta druga zaczyna zauważać problem i nalegać na leczenie.Ludzie mający w rodzinie taki problem nie wiedzą jak postępować z taką osobą i popadają w wir kłotni wtedy(nam ludzia z boku) trudno rozróżnić kto jest normalny ,a kto cichaczem popija wódke w kuchni.


JużTuByłem to prawda, jest setki takich przypadków, tylko,że ja nie wiem,czy to rzeczywiście jest tak, że za całe "zło" odpowiedzialna jest ta "słabsza", czyli uzależniona osoba..Moim zdaniem jest to pewien model, nie do końca zdrowy schemat związku, taka jakby matryca, również często powielana przez pokolenia, gdzie dobierają się dwie osoby, jedna dominująca, druga podporządkowana, zależna (uzależniona)..Ta druga ma o wiele niższe poczucie wartości, niż ta pierwsza i szuka (podświadomie) jakby osoby nadopiekuńczej, dominującej, czerpiąc z niej "siłę", której sama w sobie nie ma, albo nie czuje..Z kolei ta druga, pewniejsza siebie (współuzależniona) czerpię siłę z "opiekowania się" tą rzekomo słabszą osobą, na tym buduje swój system wartości (dowartościowuje się), ale czy jest rzeczywiście silniejsza osobowościowo od tej pierwszej (?) czy nie ma także dużych kompleksów np w innej dziedzinie (?) Nie wiem..To swoisty tandem..Osobie dominującej, nadopiekuńczej nie zależy na tym,aby ta druga osoba zaczęła myśleć pozytywniej o sobie, poczuła "moc", bo stała by się samodzielna i ta druga nie miała by się kim zajmować i dowartościowywać, a wiec osoba dominujące często jest krytyczna w stosunku do tej podporządkowanej, ta druga z kolei mając "od urodzenia" zaniżoną samoocenę pragnie być doceniana, chwalona, gdyż nigdy nie była chwalona a spotyka ją jedynie krytyka, bo ma być w związku tą słabszą w danej dziedzinie, z drugiej strony może być z kolei mocniejsza w innej ..

To jest jakby układ osoba uzależniona i osoba współuzależniona, dlatego prawdopodobnie, międzyinnymi ośrodki leczenia uzależnień nazywają się np wojewódziki ośrodek leczenia uzależnienia i współuzależnienia od alkoholu..To wszystko jest złożone i oczywiście nieświadome, na tym punkcie dochodzi często do nieporozumień, kłótni, konfliktów, nie jest to partnerski związek,gdzie osoby są na tej samej "pozycji", z tymże jedna jest z pozoru bardziej sprawna, funkcjonuje, nie pije, druga "słabsza" popada w np nerwice,a w konsekwencji uzależnienia np od benzo (nie wiem,czy słusznie, ale biorąc pod uwagę swoje doświadczenia tak to teraz widzę, oczywiście to duży skrót, wszystko może być bardziej złożone i mniej oczywiste)

JużTuByłem napisał(a):No ten ośrodek jest w Gliwicach nazywa się Familia.Ja tam będę 3 miesiące maks ,bo mam mature ostatni rok kiedy moge tylko zdawać przedmioty które oblałem czyli matematykę.W 2016 wszystko odnowa.Jak pojade do tego ośrodka to mogę wypisać się kiedy chce ?
Benzo załatwiłem sobie i biorę małe dawki , specjalnie mniej wziąlem ,bo gdybym cała pakę wziął to tak jak mówisz poszło by wszystko.


Nie wiem,czy to ten ośrodek, o którym wspominała mi znajoma, ale biorąc pod uwagę kilku miesięczny czas leczenia, może być sensowny (nie wierze w tym temacie w szybkie, natychmiastowe efekty)

No tak, matura ważna rzecz, widzę,że jesteś młody, to dobrze, masz szanse i czas "wyprostować" swoje życie i być szczęśliwy, jednak daj sobie czas, pamiętaj,że nie od razu " Kraków zbudowano..", lecz im wcześniej zaczniesz leczenie, tym lepiej dla Ciebie..

Ja bym Ci radził nie rezygnować wcześniej z terapii, trzeba ją odbyć od deski do deski, musisz poznać wszystkie mechanizmy choroby (uzależnienia), sądzę, a nawet jestem przekonany, że dadzą Ci przepustkę na maturę, na pewno pójdą Ci w tej sprawie na rękę (100%), możesz też tam przecież uczyć się..Na takich terapiach po jakimś czasie jeździ się chyba na przepustki..
Leczenie to w tym temacie moim zd bardzo ważna sprawa, może nawet najważniejsza..Spróbuj spojrzeć na to w takiej perspektywie, a co jeśli zamiast uzależnienia miałbyś nowotwór, po prostu raka (odpukać, oczywiść, nie życzę Ci), bez względu na to,czy byłby złośliwy,czy nie musiałbyś się bez względu na szkołę, maturę, plany równolegle zacząć leczyć i jakoś to zorganizować (tak ma wiele ludzi, którzy chorują na różnego rodzaju poważniejsze choroby), a jak mawia mój psychoterapeuta z raka można się wyleczyć całkowicie (nawet z złośliwego),a z uzależnienia nigdy:)..

p.s. Sądzę,że będziesz mógł zrezygnować z terapii, "wypisać się" na żądanie w każdej chwili, to nie więzienie, tylko, jeśli to zrobisz, to jest chyba jakiś przepis,że przez okres kilku lat nie będziesz miał możliwości leczyć się tam..
Artykuł o uzależnieniach od Zolpidemu (Stilnoxu) w Newsweek Polska Uwolnić się od życia - A.Szulc

www.lekomaniablog.pl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59
Lokalizacja
*- WIELKA OTCHŁAŃ INTERNETU -*

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Krzysiek85 22 sie 2014, 04:19
Mianseryna to samo zło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 wrz 2012, 00:19
Lokalizacja
Gdynia

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 23 sie 2014, 10:46
Przemek_44
2 razy zjadłem benzo od 12 sierpnia raz 3 mg ,a wczoraj 1mg.Zawsze rozgryzałem ,rozwalałem na mak alpro w buzi ,wczoraj połknąłem normalnie,poczułem dość mocno te 1mg tak ,że mi lęki przeszły(zaznaczam bez narkomańskiej fazy),byłem pewien ,że nic nie poczuje. Wziąłem wieczorem (pora wazna ,bo wtedy lepiej się czuje).Ma jakieś znaczenie rozgryzanie tabletki ,a połykanie całej?

Krzysiek85
Mianseryny dość długo już nie jem ,mi tam pomagała z początku na spanie i generalnie jest dobra na nyny;) jak schodziłem z ciągu po opio bardzo pomogła w zasypianiu.Chociaż Mirta mocniejsza według mnie.
Mianseryna ma to do siebie ,że niektórym pogarsza "nieodwracalnie" stan z którego chcieli wyjść za jej pomocą.Odstawienie jej mało pomaga.Ty pewnie jesteś tym wyjątkiem,dlatego tak napisałeś;)?

Przez parę dni piszę ,że biorę doraznie promazyne ,a wcale tak nie jest ,bo to kwetiapina :hide: Nie wiem czemu się tak tej promazyny uczepiłem.
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
825
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Lucid_dreamer 24 sie 2014, 12:11
Witam wszystkich serdecznie, mam nadzieje, ze to dobry dzial. Mam nerwice od wielu lat, uzywalem kilku lekow, ktore summa summarum nic nie po ogly a skonczylem z uzaleznieniem. Mialem lekarza ktory probowal wszystkiego, ostatecznie zostalem od pol roku na klonazepamie 1.5 mg dziennie. On poszedl na emeryture, kazal obnizac. Jak poczulem jakie to pieklo to masakra. Tak wiec chcialbym odstawic klonazepam, naczytalem sie o nim dopiero niedawno.. Czy ktos mogly mi prosze polecic namiary na psychiatre w Warszawie, ktory pomogl by mi zamienic to na relanium i zejsc do 0? (Ponoc tak najlepiej). Bede wdzieczny za jakas wiadomosc
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 kwi 2013, 12:37

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 25 sie 2014, 17:43
JużTuByłem napisał(a):Przemek_44
2 razy zjadłem benzo od 12 sierpnia raz 3 mg ,a wczoraj 1mg.Zawsze rozgryzałem ,rozwalałem na mak alpro w buzi ,wczoraj połknąłem normalnie,poczułem dość mocno te 1mg tak ,że mi lęki przeszły(zaznaczam bez narkomańskiej fazy),byłem pewien ,że nic nie poczuje. Wziąłem wieczorem (pora wazna ,bo wtedy lepiej się czuje).Ma jakieś znaczenie rozgryzanie tabletki ,a połykanie całej?

Przez parę dni piszę ,że biorę doraznie promazyne ,a wcale tak nie jest ,bo to kwetiapina :hide: Nie wiem czemu się tak tej promazyny uczepiłem.


JużTuByłem czyli w sumie 4 mg Alpra na 11-ście dni ? skoro tego posta dodałeś 23 ciego sierpnia..Nie za ostro przyjacielu? Pamiętaj, że pewnych rzeczy nie przeskoczysz, wszystko ma swoje tempo i bezwładność, organizm, percepcja, zmysły muszą się adaptować powoli do trzeźwości..Co by było, gdybyś tak przez miesiąc siedział w ciemnej izolatce bez światła i nagle wyszedł na ostre słońce? mógłbyś nawet oślepnąć, a na pewno poczuł byś ból w oczach..

Prawdę mówiąc nie wiem, czy rozgryzanie alprazolamu ma w ogóle sens (?), kiedyś natrafiłem w sieci na amerykańską stronę dla uzależnionych od alprazolamu, to pisali, że ludzie między innymi uzależniają się od niego, bo bardzo szybko zaczyna działać 10-15 min..Także dlatego, że nie ma długiego okresu półtrwania i po kilku godzinach trzeba kolejną dawkę dostarczać..Ja, owszem dzieliłem czasem leki na połówki, ćwiartki, ale powiem szczerze, że nigdy nie rozgryzałem..Te leki raczej z tego co się orientuje tak zostały zaprojektowane, aby działały szybko, wyjątkiem są Xanax SR, który stopniowo się uwalnia..W przypadku np leków nasennych czasem radzę, żeby tabletki zażywać dopiero przed samym snem, jak już zrobisz toaletę, siedzisz w piżamie, bo co wrażliwsze osoby mogą ponoć nie dojść do łóżka :)

Co do kilkumiesięcznej terapii, to jeśli to jest ten ośrodek, gdzie była córka mojej znajomej, albo zbliżone, to nie jest to szpital w którym człowiek leży na łóżku i chodzi tylko na posiłki, ale taka jakby mała "społeczność", której członkowie pełnią różne dyżury, funkcje, wykonują jakieś proste prace, chodzą po zakupy, sprzątają no i terapia grupowa, indywidualna, jakieś wieczorki może itd

p.s. Kwetiapina jest chyba ok, sam na noc biorą 0.25 mg, w małych dawkach działa nasennie..Gdzieś czytałem, że jakiś psychiatra przepisał komuś właśnie kwetiapinę na odstawianie Clonazepamu

-- 25 sie 2014, 18:00 --

Lucid_dreamer napisał(a):Witam wszystkich serdecznie, mam nadzieje, ze to dobry dzial. Mam nerwice od wielu lat, uzywalem kilku lekow, ktore summa summarum nic nie po ogly a skonczylem z uzaleznieniem. Mialem lekarza ktory probowal wszystkiego, ostatecznie zostalem od pol roku na klonazepamie 1.5 mg dziennie. On poszedl na emeryture, kazal obnizac. Jak poczulem jakie to pieklo to masakra. Tak wiec chcialbym odstawic klonazepam, naczytalem sie o nim dopiero niedawno.. Czy ktos mogly mi prosze polecic namiary na psychiatre w Warszawie, ktory pomogl by mi zamienic to na relanium i zejsc do 0? (Ponoc tak najlepiej). Bede wdzieczny za jakas wiadomosc


Lucid_dreamer Cześć, współczuję Ci nerwicy i uzależnienia..Nie jestem z Warszawy, co do tego miejsca to słyszałem, że sporą wiedzę i doświadczenie ma dr n med. Anna Basińska ordynator odziału F3 Oddział Leczenia Zespołów Abstynencyjnych (OLZA) Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie ma sporą wiedzę i doświadczenie choć są głosy, że charakter i stosunek do pacjentów to ona ma nieciekawy..Ponoć ona kwalifikuje z jakiejś przychodni na ten oddział, odstawiasz tam 6 tygodni..nie będę się rozpisywał, jak chcesz więcej się dowiedzieć to przeczytaj mój wpis ;

Gdzie odstawiać leki uspokajające (benzodiazepiny)? cz.II.

-- 25 sie 2014, 18:10 --

ala1983 napisał(a):Przemek_44, Trzymam się tych mini dawek, bo samodzielnie jeszcze nie potrafię żyć. Obecnie mam 37,5 mg wenlafaksyny.
Z jednej strony niesamowicie mnie to wkurza :evil: a z drugiej, widząc na forum jakie ludzie kosmiczne dawki biorą tych leków :shock: to jestem z siebie naprawdę bardzo dumna :great: .
I przez całe moje życie, jak siegam pamięcią te dawki i tak nie były wysokie, a kiedyś się tym martwiłam :time: bo wydawało mi się, że sporo biorę. Ale wtedy nie znałam się jeszcze na lekach :bezradny: W najgorszym moim okresie życia to było 75 mg wenlafaksyny + max 1,5 mg alprazolamu :roll:


ala1983 A bierzesz jakieś jeszcze inne leki oprócz tej wenlafaksyny? Chyba trochę zbyt surowa jesteś dla siebie (?) :smile:

Ja biorę 150 mg wenlafaksyny, wprawdzie od niedawna ok 3 miesiące, po zmianie z Paroksetyny, możesz napisać jak śpisz po tej wenlafaksynie? generalnie chodzi mi o sny, bo mam po niej jakieś takie dziwne, męczące, czasem wręcz koszmarne sny..Nie mówię, że po paro nic mi się nie śniło, bo też dużo się w moich snach "działo", ale te sny jakby były przez dużą mgłę, a teraz takie strasznie wyraziste, dziwaczne, nie miałem wcześniej czegoś takiego..Zastanawiam się też,czy to nie dlatego, że zdarza mi się coś zjeść w nocy (?) czy to ten lek "tak ma" (?)
Artykuł o uzależnieniach od Zolpidemu (Stilnoxu) w Newsweek Polska Uwolnić się od życia - A.Szulc

www.lekomaniablog.pl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59
Lokalizacja
*- WIELKA OTCHŁAŃ INTERNETU -*

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez irek 77 29 sie 2014, 20:50
Witam clony bralem 28 lat dzisiaj 7 dzien bez clonow .powolutku,do cwiartki 0,5 .zastopilem hydroxizina 10.3 razy dziennie i spamilan2x 10 zyje sie trudno DZIEKI BOGU MOZE PRZETRWAM oprocz tegochodze do pracy,,a pomogla mnie mloda lekarka,,bralem 28 lat ale ostatni rok cwiartka 0.5 .pozdrowka .prubujcie xydroxizinyi to dobry stary lak .pomyslnosci
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
29 sie 2014, 20:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 29 sie 2014, 22:48
Przemek_44 napisał(a):
ala1983 napisał(a):Przemek_44, Trzymam się tych mini dawek, bo samodzielnie jeszcze nie potrafię żyć. Obecnie mam 37,5 mg wenlafaksyny.
Z jednej strony niesamowicie mnie to wkurza :evil: a z drugiej, widząc na forum jakie ludzie kosmiczne dawki biorą tych leków :shock: to jestem z siebie naprawdę bardzo dumna :great: .
I przez całe moje życie, jak siegam pamięcią te dawki i tak nie były wysokie, a kiedyś się tym martwiłam :time: bo wydawało mi się, że sporo biorę. Ale wtedy nie znałam się jeszcze na lekach :bezradny: W najgorszym moim okresie życia to było 75 mg wenlafaksyny + max 1,5 mg alprazolamu :roll:


ala1983 A bierzesz jakieś jeszcze inne leki oprócz tej wenlafaksyny? Chyba trochę zbyt surowa jesteś dla siebie (?) :smile:

Ja biorę 150 mg wenlafaksyny, wprawdzie od niedawna ok 3 miesiące, po zmianie z Paroksetyny, możesz napisać jak śpisz po tej wenlafaksynie? generalnie chodzi mi o sny, bo mam po niej jakieś takie dziwne, męczące, czasem wręcz koszmarne sny..Nie mówię, że po paro nic mi się nie śniło, bo też dużo się w moich snach "działo", ale te sny jakby były przez dużą mgłę, a teraz takie strasznie wyraziste, dziwaczne, nie miałem wcześniej czegoś takiego..Zastanawiam się też,czy to nie dlatego, że zdarza mi się coś zjeść w nocy (?) czy to ten lek "tak ma" (?)

Nie, nie biorę nic poza tym "lekiem". Śpię normalnie, na 37,5mg nic raczej nie czuję, poza minimalnym odczuciem noradrenaliny i lekkimi zawrotami głowy przy wstawaniu. Albo mi się wydaje?

Na wyzszych dawkach sny są bardziej wyraziste.
Ja miałam ze 2 podejścia do 150 mg, na 3ci dzień musiałam odstawiać, bo serce waliło niesamowicie, nie mogłam tego znieść.

-- 29 sie 2014, 21:53 --

Gdybym mogła mieć terapię 3 razy w tygodniu, to podejrzewam, że nie potrzebowałabym wtedy żadnych leków.
Ale niestety w tym kraju taka częstotliwość terapii przy naszych zarobkach graniczy z cudem. :evil:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3520
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do