Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 04 cze 2014, 13:19
dzisiaj w nocy nie spalem nie zadzialala dawk beznodiazepien 2 stilnox 2 cloranksen. Co robic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 04 cze 2014, 13:21
some1 napisał(a): Nie mam lęków żadnych typu społecznego, itd. - normalnie rozmawiam z ludźmi, prowadzę normalne życie, codziennie muszę konfrontować się z sytuacjami społecznymi na trzeźwo(tj. bez benzo) i jakoś mi to wychodzi.
Jestem osobą nerwową i wcześniej przed benzo, też byłem, ale po prostu przyjmowałem to za oczywistość, a teraz nagle zacząłem rozmyślać nad czymś, co w sumie nie komplikuje mi życia, bo idealnie mam je poukładane(jestem swego rodzaju perfekcjonistą) i urządzone, tylko w mojej głowie są jakieś dziwne pytania egzystencjonalne, które wcześniej również występowały, gdyż każdy człowiek zastanawia się nad tym, ale kto na przystanku autobusowym myśli o tym, czy podczas robienia obiadu?

Czyli nie masz lęków społecznych, ani agorafobii (?) Wiesz,czasem agorafobia występuje jako samodzielna jednostka chorobowa, ktoś jak miał atak serca na mieście, ma po tym czasem uraz..albo jakieś zasłabnięcie w miejscu publicznym (?) No, ale skoro piszesz,że jeździsz po kilkaset km i nic się nie dzieje..A może cierpisz na GAD (zespół lęku uogólnionego), które też czasem występuje jako samodzielna jednostka chorobowa, stałe napięcie, stały lęk (nie napadowy) tylko na jakimś powiedzmy stałym poziomie, nie odczuwany tak "wprost" jako lęk, tylko właśnie napięcie w różnych partiach ciała (?) ..

Być może to wynika z twojego perfekcjonizmu, który utrudnia Ci życia sprawiając,że stale musisz być NAJ..stale super i na baczność..100 % perfekcjonizm wcale nie jest taką dobrą cechą (mówi Ci to były 100 % perfekcjonista!:) ..), to skrajna postawa, a skrajności zawsze komplikują życie..Utrzymując ideał, nie dając sobie żadnego prawa do błędów, słabości nie czujesz się swobodnie, nie jesteś dobry i wyrozumiały dla siebie (dla innych też). Ja oczywiście nie namawiam Cię na "bylejakość", bo to kolejna skrajność, najlepiej jest być gdzieś "po środku", wyluzować nie co..Tylko kilkanaście procent ludzi żyje w skrajnym perfekcjonizmie, kolejne kilkanaście żyje byle jak nie dbając o siebie, nie dbając o nic, a większość ludzi żyje gdzieś pomiędzy, w różnych "odcieniach" (krzywa Gaussa), świat nie jest czarno-biały..

some1 napisał(a):Moje problemy to jest tachykardia, co wiąże z odstawieniem benzo oraz derealizacja(chociaż nie wiem czy to rzeczywiście derealizacja
Derealizacja, co przez to rozumiem: głupie myśli i odczucia, typu jak to jest, że jestem człowiekiem, czy ja faktycznie egzystuję.

Ja za derealizację uważam takie jakby zaburzenie, skrzywienie postrzegania..Nie omamy, czy halucynacje itp, wszystko jest jak najbardziej realne, tzn ludzie są ludźmi, budynki, budynkami, ale wszystko jakieś takie dziwne, jak z innego świata, na pograniczu jawy i snu, odrealnione, ja w tym wszystkim samotny (bardzo paskudne uczucie), miałem to na kilka miesięcy przez rozpoczęciem przyjmowania leków, i ok 2.5 roku po ich odstawieniu w fazie silnego lęku..Tzn chcę przez to powiedzieć, że przez 14 lat jak łykałem benzo,to nie miałem derealiz...Czyli brak lęku = brak derealizacji (depersonalizacji też)

some1 napisał(a):Przez to, wszystko wydaje mi się trywialne na tym świecie, a człowiek jawi mi się jako jakiś rodzaj zwierzęcia takiego czy innego. Konsumpcjonizm wszechobecny, itp.


No, ale ten świat moim zdaniem trochę "sfiksował", konsumcja jest rzeczywiście nie wiem,czy wszechobecna, ale obecna..Człowiek stawia sobie coraz większe wymagania (stąd liczne frustracje, nerwice, bezsenność), dzieci mają coraz trudniejsze programy w szkołach, ludzie dążą do zdobywania dóbr materialnych zapominając o sferze niematerialnej..

Czasem już człowiek tak zapierd***, że już sam biedny czasem nie wie po co..Co roku pojawiają się nowe modele samochodów, telefonów, komputerów itd itd, agresywna reklama, wszystko trzeba kupić, wszystko trzeba mieć, bo sąsiad ma ,bo koleżanka ma, zapomina się o prozaicznych przyjemnościach, o odpoczynku, relaksie, człowiek lata cały czas z spiętą dupą, bo wpojono mu w domu, że ma być NAJ
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 04 cze 2014, 15:02
Przemek_44, Czytalem Twojego bloga w ktorym pisales o terapeucue uzaleznien. Niebyl przypadkiem z Warszawy?

-- 04 cze 2014, 16:21 --

czy ktos zna jakiegos psychiatre z Warszawy ktory zajmiuje sie uzaleznieniemi od bezno?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 05 cze 2014, 19:28
devnull napisał(a):Przemek_44 Korzystałem już z wszelkich możliwości, 4 terapie grupowe (w różnych nurtach psych.),
do tego 8 terapii indywidualnych - na przestrzeni 10 lat.

Mnie już nie chcą wszędzie przyjmować na terapię, podejrzewam że nie jestem
dla nich "wygodny". Parę razy nie dopuszczali mnie na grupowe/ośrodkowe
nie podając przyczyny.
Nie stać mnie by iść prywatnie.


devnull Byłem u swojej lekarki w ośrodku, zmieniła mi leki:)..Faktycznie po depakinie można czasem przytyć, ale powiedziała mi też, że i po paroksetynie, którą wprowadziła mi razem z depakiną 1.5-2 lata temu również można przytyć..Nie którzy tyją i szczególnie jest parcie na słodkie, a ja mam tendencję do wpieprzania słodkiego, co w przypadku mojej cukrzycy..hmm, NO COMMENTS! :( Dostałem zamiast Paxtinu , Velaxin ER 75, a później po 2 tyg 150 mg, nie twierdzę,że to będzie jakaś rewelacja, ale ponoć działanie antylękowe ma porównywalne do paroksetyny, ale masa ciała ulega zmniejszeniu..Brałem go już kiedyś parę miesięcy pod postacią Efectinu ER, nie pomógł, ani nie zaszkodził ,ale to było zaraz po odstawieniu clona,więc nic nie miało prawa działać..Za miesiąc z kolei jeśli lek się przyjmie, to zmieniam Depakinę i wracam do Neurotopu (karbamazepiny),który brałem wcześniej..Także dzięki za poradę!

Łoo..ho,ho to Ty też "weteran" jesteś ! 8 psychoterapii indywidualnych ?? Współczuję! I to wszystko była prawdziwa terapia, tj psychoterapia u psychologów klinicznych z uprawn.do prowadzenia psychoterapii? No, ale skoro piszesz,że w różnych nurtach, to pewnie tak..Nie rozumiem,dlaczego nie chcieli Cię ponownie przyjąć (?) A możesz powiedzieć (jeśli to nie tajemnica) jaką masz zdiagnozowaną chorobę,zaburzenie, (organiczne, nie organiczne) ..Ja mam fobię społeczną, z wtórną od tej fobii agorafobią i współistniejącym zespołem lęku uogólnionego (zaburzenie osobowości "typu unikającego")..Przez 1 rok po odstawieniu benzo miałem też niektóre cechy PTSD (po 23 nieudanych próbach odstawiania BDZ), na szczęście powoli wszystko mija (BARDZO POWOLI), agorafobia z derealizacją też..

Devnull napisał(a):Przemek_44 Wiesz, ja znam osobiscie ludzi w wieku 50-70 lat którzy całe życie się leczą
i jakoś nic nie pomaga. W pewnym sensie mnie to załamało, bo oni podśmiewają
się ze mnie że się "leczę", bo twierdzą że to nieuleczalne, że z tym trzeba żyć
i żadna terapia w tym nie pomoże, bo jak twierdzą, to było budowane przez całe życie
i trzeba by się na nowo urodzić by uwolnić się od silnie wykształconyh zachowań/reakcji.


Nie słuchaj malkontentów! A jak oni się leczyli ? Benzodiazepinami? Skoro mają po 50-70 lat, to chyba nie psychoterapią, bo ta w Polsce jest dostępna stosunkowo od nie dawna, chyba od kilku, góra kilkunastu lat (?) Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą ciągnąć Cię "w dół", żeby poprawić sobie samopoczucie, no bo jeszcze by się okazało,że tobie leczenie pomaga,to oni musieli przyznać się do porażki,a tak w kupie raźniej:) Jasne,że przekonania, zachowania zdobywa się przez całe życie, od dzieciństwa, poprzez młodość, dlatego psychoterapia to nie leczenie grypy, trwa od kilku miesięcy do kilku lat..To taki jakby kurs stopniowego oduczania się pewnych rzeczy, zmiany utrwalonych przekonań , wzorców myślenia, lub zmiany stosunku do siebie i innych spraw..Wydaję mi się, że nie trzeba przebudowywać calej swojej osobowości, by zacząć zdrowo żyć, dobra psychoterapia to taki przyspieszony kurs oduczania się starych rzeczy i nauka nowych..Oczywiscie nie od razu Kraków zbudowano, wszystko wymaga czasu
devnull napisał(a):Przemek_44Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ograniczony jestem, ja udaje że żyję
i zdaję sobie z tego sprawę, co jest dodatkowo deprymujące.


Pewnie nie, ale domyślam się, nie wychodziłem prawie dwa lata z domu. Teraz też nie jest idealnie, ale jest już lepiej..

devnull napisał(a):Przemek_44Mam 30 lat.

Jesteś jeszcze młody, jak ja miałem 30 lat to powiem szczerze,że byłem jeszcze w czarnej dupie! :(



wieslawpas napisał(a):Przemek_44, Czytalem Twojego bloga w ktorym pisales o terapeucue uzaleznien. Niebyl przypadkiem z Warszawy?

-- 04 cze 2014, 16:21 --

czy ktos zna jakiegos psychiatre z Warszawy ktory zajmiuje sie uzaleznieniemi od bezno?

wieslawpas Nie, nie jest z Warszawy, ale czasem tam bywa..Odpowiem Ci na priv..

Co do terapeuty uzależnień to nie mam za bardzo rozeznania, kto tam jest dobry (nie jestem z Warszawy)..
Szukasz kogoś z NFZ, czy płatna terapia też wchodzi w grę?
Jeśli chodzi o odstawianie benzo, to jak tu już w wątku wspominano wcześniej wydaję mi się,że może dr Anna Basińska - Szafrańska..Jak nie chcesz iść na oddział F3, to może poprowadzi twoje odstawianie benzo ambulatoryjnie (nie wiem,czy jest taka w ogóle możliwość i jak lepiej (?) ) W internecie znajdziesz na nią namiar, oprócz IPiN pracuje też w jakiejś prywatnej przychodni

Jeśli chodzi o psychoterapeutę uzależnień w Wawie, no to oczywiście prof Jerzy Mellibruda, legenda jeśli chodzi o leczenie alkoholizmu, ale też narkomanii, wydał wiele książek, to nie lekarz, tylko psycholog kliniczny..Trudno powiedzieć,czy w ogóle jest dostępny (w linku pod spodem jest jakiś adres mail do niego), może poleci Ci kogoś z swoich wychowanków terapeutów
http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=222

albo mgr Zofia Sobolewska-Mellibruda (chyba jego żona (?)..)
http://www.psychoterapiawarszawa.pl/zofia_sobolewska_mellibruda.html

też specjalista psycholog kliniczny, po jednym z odwyków miałem do niej jeździć, ale przeraziła mnie odległość i cena, już wtedy brała chyba 150 za sesję, musisz chyba poszukać w sieci, podzwonić, popytać
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 06 cze 2014, 01:51
Przemek_44 napisał(a):
Łoo..ho,ho to Ty też "weteran" jesteś ! 8 psychoterapii indywidualnych ?? Współczuję! I to wszystko była prawdziwa terapia, tj psychoterapia u psychologów klinicznych z uprawn.do prowadzenia psychoterapii? No, ale skoro piszesz,że w różnych nurtach, to pewnie tak..Nie rozumiem,dlaczego nie chcieli Cię ponownie przyjąć (?) A możesz powiedzieć (jeśli to nie tajemnica) jaką masz zdiagnozowaną chorobę,zaburzenie, (organiczne, nie organiczne) ..Ja mam fobię społeczną, z wtórną od tej fobii agorafobią i współistniejącym zespołem lęku uogólnionego (zaburzenie osobowości "typu unikającego")..Przez 1 rok po odstawieniu benzo miałem też niektóre cechy PTSD (po 23 nieudanych próbach odstawiania BDZ), na szczęście powoli wszystko mija (BARDZO POWOLI), agorafobia z derealizacją też..

Nie słuchaj malkontentów! A jak oni się leczyli ? Benzodiazepinami? Skoro mają po 50-70 lat, to chyba nie psychoterapią, bo ta w Polsce jest dostępna stosunkowo od nie dawna, chyba od kilku, góra kilkunastu lat (?) Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą ciągnąć Cię "w dół", żeby poprawić sobie samopoczucie, no bo jeszcze by się okazało,że tobie leczenie pomaga,to oni musieli przyznać się do porażki,a tak w kupie raźniej:) Jasne,że przekonania, zachowania zdobywa się przez całe życie, od dzieciństwa, poprzez młodość, dlatego psychoterapia to nie leczenie grypy, trwa od kilku miesięcy do kilku lat..To taki jakby kurs stopniowego oduczania się pewnych rzeczy, zmiany utrwalonych przekonań , wzorców myślenia, lub zmiany stosunku do siebie i innych spraw..Wydaję mi się, że nie trzeba przebudowywać calej swojej osobowości, by zacząć zdrowo żyć, dobra psychoterapia to taki przyspieszony kurs oduczania się starych rzeczy i nauka nowych..Oczywiscie nie od razu Kraków zbudowano, wszystko wymaga czasu


Tak, były to najlepsze warszawskie ośrodki, m.in klinika nerwic, centrum psychoterapii na sobieskiego 112 i dolnej 42, Synapsis, Rasztów i różne PZP.
Nie wiem czemu nie chcą przyjąć, nie dają konkretnej odpowiedzi. Ale będę się jeszcze starał coś załatwić.
Miałem diagnozowane: Zaburzenia depresyjno-lękowe, zaburzenia osobowości: unikające, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Wlaśnie to nie malkontenci, oni mieli terapię już w latach 70, wtedy były takie zasady że na czas psychoterapii wyłączali leczenie farmakologiczne,
wiem że się leczyli bo to zaufani ludzie, nie pamiętam w jakich konkretnie ośrodkach, ale leczą się od dawna, aktualnie mimo wszystko też próbują.
Znam ich od dawna, sami namawiali mnie na różne terapie, pomimo że im nie pomogły i nie pomagają, więc nie mam wrażenia że ciągną mnie w dół,
to nie ten typ ludzi.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 06 cze 2014, 19:10
devnull napisał(a):Wlaśnie to nie malkontenci, oni mieli terapię już w latach 70, wtedy były takie zasady że na czas psychoterapii wyłączali leczenie farmakologiczne,
wiem że się leczyli bo to zaufani ludzie, nie pamiętam w jakich konkretnie ośrodkach, ale leczą się od dawna, aktualnie mimo wszystko też próbują.
Znam ich od dawna, sami namawiali mnie na różne terapie, pomimo że im nie pomogły i nie pomagają, więc nie mam wrażenia że ciągną mnie w dół,
to nie ten typ ludzi.


Ok, rozumiem..Lata 70 i psychoterapia (?) no proszę, tu mnie zaskoczyłeś (miałem wtedy 1 roczek:)..), ale Ty mieszkasz w Warszawie, to może w stolicy lub większych miastach wojewódzkich lepiej to wyglądało, ja jestem z miasta ok 80 tys mieszkańców, to tu jest wciąż słabo..Wprawdzie w końcu spotkało mnie chyba duże szczęście i trafiłem do bardzo dobrego fachowca, ale to musiałem "w Polskę" pojechać,żeby zdobyć do niego namiar, facet się specjalnie nie afiszuje, nawet w ogóle nie przyjmuje prywatnie..

A nie zapytałeś się ich wprost dlaczego nie chcą przyjąć Cię z powrotem na terapię?..
Nie wiem co Ci doradzić i w czym rzecz (?), jedno Ci mogę powiedzieć, zmiana jest możliwa, nawet tych bardzo ugruntowanych przekonań, ja nie jestem jeszcze w pełni zdrowy i daleko mi do ideału, ale pamiętam jaki byłem 5 lat temu, a jaki byłem 8-10 lat temu, pełen niewiary, kompletnie zależny i podporządkowany najpierw w dzieciństwie i młodości nadopiekuńczej, despotycznej matce, a później żonie..Pisałem już o tym,że nie miałem prawidłowego wzoru mężczyzny, jakim jest zwykle dla młodego chłopaka jego ojciec..Mój ojciec fajny i inteligentny gość,ale z bardzo niską samooceną jako facet, niskim poczuciem wartości ,wiecznie uległy, podporządkowany matce..

Jeśli chodzi o Ciebie i twoją terapię, to przyszła mi jeszcze jedna myśl do głowy..Od razu zastrzegam,że nie wiem,czy słuszna, a właściwie to 2 myśli ..

Po 1. Kiedyś w jednej z klinik nerwic powiedzieli nam, że z terapią i leczeniem jest tak,że młodzi ludzie, którzy mogli by mieć najlepsze efekty w leczeniu (no bo teoretycznie im w młodszym wieku zaczyna się leczenie,tym szybciej można wyzdrowieć) niestety nie chcą się za bardzo leczyć, dopiero leczą się, gdy już mają trochę latek i dostaną od nerwicy w kość

po 2. Benzodiazepiny..Nie wiem jakie masz na ten moment zdanie na temat swojego przyjmowania alprazolamu, czy uważasz,że to uzależnienie, czy nie (?) Prawdę mówiąc nie wiem nawet jaki jest stan faktyczny w tym temacie..

Zmierzam do tego, że jeśli założymy (czysto hipotetycznie),że jesteś uzależniony od benzo, a nigdy nie leczyłeś się z uzależnienia, tylko zajmowałeś się problemem pierwotnym (nerwicą, depresją) to niekoniecznie miałeś w ogóle szanse na postęp..
Ty bierzesz małe dawki, więc trudno powiedzieć, ale ja np wcześniej leczyłem tylko nerwicę ,a powinno się moim zdaniem leczyć uzależnienie i nerwicę równolegle ..Trudno powiedzieć jak to jest z benzo, to jeszcze wciąż "świeży" temat, ale u alkoholików np jest tak, że najpierw detoks, później terapia odwykowa w celu uświadomienia i zatrzymania myśli i zachowań nałogowych, a później terapia rozwoju osobistego, być może zaburzenia osobowości itd

Ja wprawdzie byłem na terapii odwykowej, ale jako jedyny lekoman czułem się tam chu**o, dlatego zdecydowałem się na detoks ambulatoryjny i współpracę z fachowcem z doświadczeniem zarówno w temacie leczenia uzależnień, jak i zaburzeń osobowości..

Mnie się wydaje, że uzależnienie od benzo to cholernie trudny temat do ogarnięcia ! (przynajmniej dla ludzi predysponowanych), benzodiazepiny strasznie "kotwiczą" się w psychice i jest to z wielu względów bardzo "wygodne" uzależnienie i przez to być może nawet w pewnych aspektach gorsze od uzależnienia od alkoholu lub narkotyków (?)..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez AmnuM 07 cze 2014, 13:46
Znajdzie się tu jakaś osoba, która aktualnie odstawia benzodiazepiny?

-- 07 cze 2014, 13:13 --

Piszę, ponieważ około 2 miesiące temu, po nagłym odstawieniu dużych dawek clonazepamu i usypiaczy (2 tygodnie bez).
dostałem ataku padaczki (stwierdzona padaczka - nieokreślona). Z góry wiadomo, że chodzi o benzodiazepiny.
Aktualnie zszedłem z Clonazepamu np. 6-8-10mg albo i lepiej, do alprazolamu 0.5mg, 2 razy dziennie + zolpidem 30mg
Jest już jakiś sukces jeśli chodzi o benzodiazepiny, lecz nadal są to wysokie dawki np. dla typowej osoby, która nie miała z takimi lekami
żadnej styczności wcześniej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
08 sty 2013, 14:20

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 08 cze 2014, 00:01
AmnuM, :brawo: gratulacje. Ja niestety co dzień muszę brać 4 mg klona,a zdarzało się że już więcej było...przechodzę ciężki okres w życiu,może to dlatego?
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 08 cze 2014, 00:12
A nie miałeś innych objawów odstawiennych ( typu mdłości ) ? I jakim cudem teraz udaje Ci się zasnąć ? A w ogóle jak długo brałeś Clona ? ( sorki za tyle pytań ;) )

Ja biorę Clonazepam co 2, 3 dni po 2 mg, a po tym czasie dostaję nagle lęku i muszę wziąć kolejną dawkę, bo organizm się domaga :(

Myślę, że 0,5 mg Alprazolamu to tyle co nic ... :bezradny:( oczywiście w stosunku do tego, co brałeś dotychczas ). Ja parę lat temu przez 3 lata brałam Alprazolam w różnych dawkach nasennie, który później zamieniono mi na Estazolam( do stopniowego odstawiania ) i włączono mirtazapinę.

Ale obecnie z powodu sinych lęków, muszę doraźnie ratować się Clonem. Niestety na własnej skórze czuję, jak silne jest jego działanie - zwłaszcza gdy go nie wezmę :roll:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 16 cze 2014, 08:13
AmnuM napisał(a):Znajdzie się tu jakaś osoba, która aktualnie odstawia benzodiazepiny?

Piszę, ponieważ około 2 miesiące temu, po nagłym odstawieniu dużych dawek clonazepamu i usypiaczy (2 tygodnie bez).
dostałem ataku padaczki (stwierdzona padaczka - nieokreślona). Z góry wiadomo, że chodzi o benzodiazepiny.


AmnuM Współczuję Ci tej padaczki! tak to niestety bywa w przyp. nagłego odstawiania benzo, a Clonazepamu szczególnie, bo on ma bardzo silne działanie miorelaksacyjne i przeciwdrgawkowe, a często objawy abstynencyjne bywają odwrotnością tego co dawał lek..Przed "odstawką" zawsze lepiej skontaktować się z psychiatrą, który wprowadzi jakieś leki przeciwdrgawkowe (np karbamazepina itp)

AmnuM napisał(a):Aktualnie zszedłem z Clonazepamu np. 6-8-10mg albo i lepiej, do alprazolamu 0.5mg, 2 razy dziennie + zolpidem 30mg
Jest już jakiś sukces jeśli chodzi o benzodiazepiny, lecz nadal są to wysokie dawki np. dla typowej osoby, która nie miała z takimi lekami
żadnej styczności wcześniej.


Jasne,że sukces, jakiekolwiek obniżenie dawki, w przypadku,gdy są one wysokie to pozytyw, gratulacje! :uklon: Sądze,że stopniowe dzałanie i rozwaga w tym temacie przede wszystkim!
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Ryfka 17 cze 2014, 16:26
Jestem już kawał czasu bez alproxu i niby wszystkie objawy mi mineły ale wczoraj tak mi powyginało palce u rąk że pozachodziły mi jeden na drugi i niemogłam ich rozprostować. Śmiałam się jak wariatka z tego bo to takie dziwne uczucie.I miał rację kotoś kto napisał na forach że Alprazolam długo nie traci swojej mocy!
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 17 cze 2014, 16:47
ale wczoraj tak mi powyginało palce u rąk że pozachodziły mi jeden na drugi i niemogłam ich rozprostować

myślisz ,że to od braku alprazolamu ?
Nie będę się sprzeczał , bo przecież lepiej znasz siebie , ale tylko chciałbym się zapytać jak długo brałaś alprę i w jakich dziennych ilościach .
Ja biorę koło 2 miesięcy dzień w dzień . Akuratnie zszedłem do poziomu 0,125 mg dziennie z rana ,,, i sam nie wiem czy to już placebo , czy jeszcze konkretne działanie .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Ryfka 17 cze 2014, 17:08
Kalebx3, Tak to jest od tego jestem zdrowa i nigdy wcześniej nie miałam takich objawów! Zresztą przy odstawianiu nie takie cuda działy się ze mną. Ja brałam Alprox przez 5l doszłam do 6mg dziennie.
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez monmaria 17 cze 2014, 17:27
Witam nawiązując do Waszych dzisiejszych rozmów o benzo chciałam powiedzieć, że ja zazywalam clonazepanum przez kilka lat. Schodzilam powoli z dawki dziennej maksymalnej 0,5 mg. Nie wspomagalam się innymi lekami. Może nie było super łatwo, ale też okropnie ciężko nie było. Obecnie jak zazyje dawkę 0,25 mg doraźnie to czuję się jak pijana. Mając swoje doświadczenia z benzo wiem, że jak ma się motywację to można w domowym zaciszu powoli redukować dawki leku. Pozdrawiam Wszystkich zmagajacych się z odstawieniem leków i życzę wytrwałości.
monmaria
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do