Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 16 maja 2014, 21:09
scarlett33 napisał(a):jestem niepijącą alkoholiczką ale leki biorę (benzo). wierzcie mi,wyjście z alkoholu to wielki h...uj w porównaniu z odstawieniem leków. nawet porównania nie ma. wiem to z autopsjii


Coś w tym jest scarlett33 co piszesz:(.., powtórzę się i powiem,że spotkałem się z kilkoma głosami ludzi którzy byli uzależnieni od heroiny lub leków przeciwbólowych na bazie tramalu, że z benzodiazepin jest trudniej wyjść (nie wiem,czy to prawda, ale tak słyszałem) zdaję się ,że "pani medycyna" zaliczyła dużą wtopę w tym temacie i nie specjalnie wie co na to teraz poradzić:(..

Jeden psychoterapeuta z Poznania to napisał mi na blogu, że benzodiazepiny to "legalne narkotyki" ..hmm, nie wiem czy tak jest, ale ponoć heroina też kiedyś była lekarstwem..

Myślę jednak (moja teoria), że może faktycznie łatwiej jest odstawić alkohol (oczywiście na detoksie) ale za to alkoholicy są później na nawroty, a później po latach też im się może zdarzyć, a lekomanii jak już przetrwają ten 1-1,5 rok (w zależności od okresu zażywania) to już są później coraz mocniejsi..

Lekomania co jak co to z pozoru dość "wygodny" nałóg, nie śmierdzi, nie upaja, benzo to w końcu leki, na lęki, na stres i ludzie zrozumieją szybciej, że ktoś w tych czasach bierze uspokajacze, a nie tam jakieś narkotyki,czy alkohol w dodatku przepisywane przez psychiatrę, niby mniej toksyczne, póki co tanie (na razie!), bo jak wprowadzą komputerowy system bazy danych i każdy lekarz będzie miał wgląd w ilość i rodzaj przepisywanych danemu pacjentowi leków to skończy się doctor shopping, wtedy to będzie utrudnienie ..ale to pozory, bo benzodiazepinach owszem funkcjonuje się "jakoś", ale jakoś, bo wszelkie "parametry" intelektualne, wydajność spadają, refleks, zdolność koncentracji, pamięć również, wypadki samochodowe, w ruchu ulicznym, w pracy na wysokości, lub maszynach w ruchu, no i tu różne komplikacje, zdrowotne, swoje, cudze, kłopoty z prawem, policja ma już testy na benzo, a i pewnie w niektórych zakładach, firmach przed przyjęciem do pracy też będą robić testy..Np mój kumpel z Anglii, były alkoholik od 10 lat nie pijący jak przyjmował się do brytyjskiego Tesco, to tam robili każdemu badania na obecność narkotyków i benzo..


halenore napisał(a):Pacjenci lekowi to inny temat. Jest kolosalna różnica między alkoholikami i lekomanami. Mam na myśli przebieg nałogu.

halenore to prawda, ja też jestem zdania, że są różnice w przebiegu obu tych nałogów, dlatego też uważam, że powinna być osobna terapia dla lekomanów..ale podstawowe mechanizmy uzależnienia takie jak mechanizm iluzji i zaprzeczeń, mechanizm nałogowego regulowania uczuć, mechanizm rozproszonego ja, koloryzowanie wspomnień są chyba takie same (?)..

halenore Ty pisałaś wcześniej, że jesteś na terapii odwykowej AA, a Ty scarlett33 byłaś, to pewnie miałyście zajęcia z tego i wiecie o co chodzi..
Generalnie to ja nie mam jeszcze tak w 100% wyrobionego zdania jak to rzeczywiście jest z tymi benzodiazepinami, tylko takie swoje przypuszczenia..

Jeśli chodzi o różnice, to ja np. widzę takie:

- lekomani to zwykle ludzie, którzy szukali pomocy w swoich problemach (nerwicach, fobiach) u lekarzy ufając im, (nie zapijali ich alkoholem, nie kupowali prochów u dealerów , np. amfetaminę, kokainę) tylko próbowali załatwić problem w powiedzmy bardziej rozsądny, konstruktywny sposób idąc do specjalisty, często nawet psychiatry, a ci pomagali jak umieli, przepisywali benzo, a później ludzie się uzależniali, bo co tu dużo mówić benzodiazpiny to świetne leki na lęki, bolesne napięcie tyle tylko,że tak świetne jak morfina na ból, do podania tylko w wyjątkowych przypadkach, na krótko, no i nie tędy droga..No ale to też stereotyp chyba, bo nie którzy „benzyniarze” to byli alkoholicy lub narkomanii, jedni i drudzy używają benzo

- wydaje mi się też (może mylnie),że alkoholicy częściej piją do sporego zamroczenia tracąc nad tym kontrolę, a lekomanii biorą tylko taką dawkę leku by zredukować lęk i móc jakoś funkcjonować, no i jest to na początku zwykle taka dawka jaką przepisał im lekarz, dopiero później u wielu (nie wszystkich) rozwój tolerancji..., ale to też trochę stereotyp, po spotykałem ludzi leczących się na uzależ. od alko, którzy pili małe dawki, drinki itd, żeby móc się wyluzować, zasnąć..

- z tego co pamiętam z terapii, to alkoholikowi ponoć wraz latami picia maleje tolerancja i potrzebuje on coraz mniej alkoholu,by się upić, z lekomanami jest raczej odwrotnie potrzebują tyle samo, albo więcej (u mnie tak było)

- alkoholicy często lądują na detoksie w fazie totalnego "zgonu", tj upojenia, w ogólnie marnej formie fizycznej, po paru dniach i różnych kroplówkach, delirkach, dochodzą do siebie, później przez miesiąc mają tzw "miodowy miesiąc", kiedy wzrasta im poziom neuroprzekaźników (czy tam jakichś substancji, nie pamiętam) i czują się na ten czas wspaniale (do czasu)..., natomiast ja jako lekoman jechałem tam zwykle w niezłej formie psycho- fizycznej, zwykle z własnego wyboru, a w trakcie odstawiania następował stopniowy "zjazd"..

- alkoholicy z tego co ja zaobserwowałem piją różnie, ale zwykle chyba ciągami z przerwami od nich (nie wiem od czego to zależy, może od fazy uzależnienia albo jakichś innych czynników ?), ja brałem leki non stop praktycznie jednym długim 14 letnim "ciągiem" i tak brały te osoby, które do mnie napisały..Ja podczas swojego nałogu brałem tyle, żeby poczuć rozluźnienie napięcia mięśni, dodać sobie pewności siebie i odwagi, ale się nie zamroczyć..przynajmniej wtedy,kiedy byłem w pracy (wieczorami nadrabiałem) Za dnia regulowałem ten stan kawą, 1, 2, 3 -cią itd w zależności od potrzeb..

- różnica może być też taka, że w uzależnieniu od alko szybciej można się stoczyć..Chodzi o to, że alkoholizm jest bardziej poznany, ludzie bardziej świadomi, od razu wiadomo, kto lubi wypić i kto ma z tym problem, może też taka taka osoba być szybciej "wykryta" w pracy, bo aklko po prostu czuć, przez co uzależniony może szybciej stracić pracę, a później delikwent chcąc kontynuować picie musi albo łapać się prac dorywczych, albo wyprzedawać swoje rzeczy, alko kosztuje..

W końcu (tak w dużym uproszczeniu) przerzuca się na różne wynalazki, ruskie „roleksy”, albo denaturaty, co go zdrowotnie wykańcza, wyniszcza..Lekomanii mogą teoretycznie dłużej utrzymywać swoje uzależnienie w tajemnicy będąc stale pod wpływem, benzodiazepiny z tego co wiem, są ogólnie raczej mniej toksyczne jeśli chodzi o działanie na organizm, choć brane latami i w dużych dawkach ponoć przyspieszają starzenie się mózgu, jego demencje..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 16 maja 2014, 21:46
kiedy byłam na odwyku leżeli ze mną narkomani. uwieżcie, im szybciej rzychodziło dojść do siebie niż mi,uzależnionej "tylko" od benzo
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 16 maja 2014, 23:14
Żeby odstawić benzo musiałbym wyprowadzić się z chorego domu,
tylko na to jest już za późno, bo przesiąkłem tym do końca i zabieram
to ze sobą i przerzucam na innych.
Lata psychoterapii nic nie dały, wszystkie leki na przestrzeni 14 lat przerobione,
większość tylko zaszkodziła, niektóre pomogły jedynie chwilowo finalnie
jeszcze bardziej pogarszając mój stan. Te które biorę obecnie, to jedne
z 5-6 substancji (na 30 wypróbowanych) na które w miarę pozytywnie odpowiadam.
Moje życie zbliża się ku końcowi, więc biorę benzo bo wszystko już i tak stracone,
sprawy zawędrowały za daleko, żaden z psychiatrów nie jest w statnie pojąć
niektórych moich reakcji i sposobu myślenia, jedynie przytakują udawając
że rozumieją albo zmieniają temat.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 17 maja 2014, 17:11
devnull napisał(a):Żeby odstawić benzo musiałbym wyprowadzić się z chorego domu,
tylko na to jest już za późno, bo przesiąkłem tym do końca i zabieram
to ze sobą i przerzucam na innych.
Lata psychoterapii nic nie dały, wszystkie leki na przestrzeni 14 lat przerobione,
większość tylko zaszkodziła, niektóre pomogły jedynie chwilowo finalnie
jeszcze bardziej pogarszając mój stan. Te które biorę obecnie, to jedne
z 5-6 substancji (na 30 wypróbowanych) na które w miarę pozytywnie odpowiadam.
Moje życie zbliża się ku końcowi, więc biorę benzo bo wszystko już i tak stracone,
sprawy zawędrowały za daleko, żaden z psychiatrów nie jest w statnie pojąć
niektórych moich reakcji i sposobu myślenia, jedynie przytakują udawając
że rozumieją albo zmieniają temat.

Przestraszyłeś mnie. Jak to "ku końcowi"?

-- 17 maja 2014, 16:13 --

devnull napisał(a):Żeby odstawić benzo musiałbym wyprowadzić się z chorego domu,
tylko na to jest już za późno, bo przesiąkłem tym do końca i zabieram
to ze sobą i przerzucam na innych.
Lata psychoterapii nic nie dały, wszystkie leki na przestrzeni 14 lat przerobione,
większość tylko zaszkodziła, niektóre pomogły jedynie chwilowo finalnie
jeszcze bardziej pogarszając mój stan. Te które biorę obecnie, to jedne
z 5-6 substancji (na 30 wypróbowanych) na które w miarę pozytywnie odpowiadam.
Moje życie zbliża się ku końcowi, więc biorę benzo bo wszystko już i tak stracone,
sprawy zawędrowały za daleko, żaden z psychiatrów nie jest w statnie pojąć
niektórych moich reakcji i sposobu myślenia, jedynie przytakują udawając
że rozumieją albo zmieniają temat.

Przestraszyłeś mnie. Jak to "ku końcowi"?
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 17 maja 2014, 17:25
scarlett33 napisał(a):Przestraszyłeś mnie. Jak to "ku końcowi"?


no trzeba w końcu podjąć ostateczną decyzję,
jaki ma sens życie na prochach, które jedynie tłumią objawy,
do tego gigantyczne bezrobocie i brak jakiejkolwiek
pomocy z zewnątrz - wykluczenie społeczne.

mam już dość bycia zniewalanym przez innych, zostałem
źle wychowany, nieprzystosowany, kompletnie odmienny,
od dziecka nienormalny, nie mam się jak bronić przed
złem innych, co budzi jedynie zachowania autodestrukcyjne,
bo gdybym miał wyładowywać się na innych to skończyłbym
w więzieniu.
prawo w polsce nie istnieje, ono jest nastawione na tych
wpływowych, człowiek chory i jednocześnie biedny,
jest je*any w dupę przez resztę, której też się nie przelewa,
a człowiek obrany z godności jest gotów krzywdzić innych
słabszych, taka spirala. w dzisiejszych czasach nie daje
się szans słabym, żebra się tylko o litość, samoocena
spada poniżej zera bo człowiek nie jest w żaden sposób
nagradzany a jedynie tępiony.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 18 maja 2014, 01:58
devnull Jak czytam to co napisałeś, to jakbym siebie widział (przynajmniej z przeszłości)..
Też pochodzę z chorego domu, tzn z takiego z chorymi relacjami, całe życie tylko krytyka i krytyka,
żadnych pochwał, żadnego ciepła ..Matka despotka, straszna perfekcjonistka, wiecznie ze mnie nie zadowolona, ojciec z poczuciem gorszości..
Brak wolności, swobody wyborów, moje własne zdanie było od dziecka krytykowane, tępione aż prawie znikło.
Musiałem robić to co mi kazano i to od razu dobrze, 100% perfekcyjnie, bez prawa do błędów, miałem się tylko uczyć i jeszcze raz uczyć,
aby zdobyć prestiż, wiedzę, zostać po prostu geniuszem. Tylko,że w ogóle nie nauczono mnie tej "życiowej strony" ,przez co całe życie czułem się ofiarą losu, kimś również nieprzystosowanym, niezaradnym ..Przez tą ciągłą krytykę wyniosłem z domu strasznie niską samoocenę, a przez ten brak zgody na własne zdanie i działanie, zatrzymanie nastoletniego buntu moje własne "ja", moja odrębność, osobowość była przez wiele lat zduszona

Teraz od paru lat odkrywam, że to fałsz i tak naprawdę to wcale nie jestem ofiarą, wprost przeciwnie, okazuje się że potrafię zrobić wiele rzeczy, które mi wcześniej do głowy nie przyszły!! po prostu nie próbowałem wcześniej, bo skoro wmówiono mi że jestem ofiarą..

devnull Ty nie jesteś słaby, robisz wrażenie kumatego gościa ,nie mam tu na myśli pewnych twoich przekonań, tylko twoją inteligencję, więc to może chodzi o to ,że tobie też wmówiono że jesteś do niczego, a jak coś robisz to masz to robić na maksa i osiągać "szczyty"..(?)
Ludzie różnie żyją, jedni hodują ogórki i później sprzedają, inni są fizjoterapeutami, albo coś tam, jeszcze inny gość hoduje maltańczyki i ma z tego kasę (700zł) za szt..Nie każdy musi być zaraz profesorem, lekarzem, osiągać wielki sukces i zaniedbywać rodzinę, niemieć czasu na nic..Przecież są inne fajne rzeczy w życiu, jak np fajny seks dziewczyną :), no może też jakieś inne rzeczy..
Ostatnio edytowano 18 maja 2014, 02:06 przez Przemek_44, łącznie edytowano 1 raz
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tahela 18 maja 2014, 02:05
Przemek_44,
helen nie była na odwyku AA , bo źłe napisaęłs wyzej cos Ci sie pomieszało
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10992
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 18 maja 2014, 02:15
tahela Nie ?! ..Oj to w takim razie przepraszam! :( .. Wydawało mi się, że kiedyś tam (nie w ostatnich postach) pisała, że ma do czynienia z ruchem AA..No tak, ale to faktycznie nie oznacza zaraz terapii odwykowej.., może po prostu miała na myśli mittingii AA, albo coś innego..tak,czy siak sorry :D
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 18 maja 2014, 02:19
Przemek_44 napisał(a):devnull Jak czytam to co napisałeś, to jakbym siebie widział (przynajmniej z przeszłości)..
Też pochodzę z chorego domu, tzn z takiego z chorymi relacjami, całe życie tylko krytyka i krytyka,
żadnych pochwał, żadnego ciepła ..Matka despotka, straszna perfekcjonistka, wiecznie ze mnie nie zadowolona, ojciec z poczuciem gorszości..
Brak wolności, swobody wyborów, moje własne zdanie było od dziecka krytykowane, tępione aż prawie znikło.
Musiałem robić to co mi kazano i to od razu dobrze, 100% perfekcyjnie, bez prawa do błędów, miałem się tylko uczyć i jeszcze raz uczyć,
aby zdobyć prestiż, wiedzę, zostać po prostu geniuszem. Tylko,że w ogóle nie nauczono mnie tej "życiowej strony" ,przez co całe życie czułem się ofiarą losu, kimś również nieprzystosowanym, niezaradnym ..Przez tą ciągłą krytykę wyniosłem z domu strasznie niską samoocenę..

Teraz od paru lat odkrywam, że to fałsz i tak naprawdę to wcale nie jestem ofiarą, wprost przeciwnie, okazuje się że potrafię zrobić wiele rzeczy, które mi wcześniej do głowy nie przyszły!! po prostu nie próbowałem wcześniej, bo skoro wmówiono mi że jestem ofiarą..

devnull Ty nie jesteś słaby, robisz wrażenie kumatego gościa ,nie mam tu na myśli pewnych twoich przekonań, tylko twoją inteligencję, więc to może chodzi o to ,że tobie też wmówiono że jesteś do niczego, a jak coś robisz to masz to robić na maksa i osiągać "szczyty"..(?)
Ludzie różnie żyją, jedni hodują ogórki i później sprzedają, inni są fizjoterapeutami, albo coś tam, jeszcze inny gość hoduje maltańczyki i ma z tego kasę (700zł) za szt..Nie każdy musi być zaraz profesorem, lekarzem, osiągać wielki sukces i zaniedbywać rodzinę, niemieć czasu na nic..Przecież są inne fajne rzeczy w życiu, jak np fajny seks dziewczyną :), no może też jakieś inne rzeczy..


No racja, wiele prawdy.
Ale co z tego skoro wyprowadzenie sie od starych skaze mnie na żebractwo, no
bo z tego utrzymam kawalerkę, do tego jestem już tak zaburzony że nie wchodzi
w grę mieszkanie z kimś, a jednocześnie mieszkanie totalnie samemu wpędza w
paranoje. Nie dogaduje się z żadną babą bo przenosze chore relacje rodziców
na nią, do tego zaczyna mnie irytować i drażnić swoją odmiennością.
Pracy nie ma dla pełnosprawnych, a co dopiero dla mnie z orzeczoną niepełnosprawnością,
bez renty, nawet byle czego na 1/2 etatu nie mogę znaleźć a utrzymanie się
ze sprzatąnia biur itp. to abstrakcja, a przy moich zaburzeniach praca w pełnym
etacie jest niemożliwa.
Mam wrażenie, że wymagam jakiejś terapii środowiskowej, do tego jakiejś socjoterapii.
Ale na wszystko trzeba kasy.
A z tego co dorabiam starcza mi tylko na leki, fajki, rachunki za net i telefon i czasem coś do żarcia (od święta).
Dzisiaj biednemu wiatr w oczy, więc mało kto się lituje.
A rodzina nie ma żadnych znajomości ani nic.
Lęk bardzo ogranicza, starch przed derealizacją jeszcze bardziej, to co dzieje
się w rodzinie też rzutuje na mnie i wzmaga to wszystko.
Więc ani w lewo ani w prawo, wkurwienia naszego powszedniego, amen.
Jestem skazany na benzo, jedynie mogę się pocieszać że ciągle biorę te same dawki od lat,
bo jestem już odporny na leki SSRI, które już zamiast mi pomagać to coraz częściej
szkodzą, neuroleptyki jakoś tam podnoszą na nogi ale kosztem większego lęku.
Może trafię na lepszy okres, zupełnym przypadkiem i uda mi się zmniejszyć
dawki benzo do mikrodawek, czasami zdarzały się takie cuda, no ale póki co
jest ciężko i biorę klasycznie 0,5mg Alprazolamu na wieczór.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez hania33 18 maja 2014, 08:36
Mam znajomego , ktory byl na odwyku rok temu , zamiast alko dostal benzo , przez pewien czas bral benzo i pil nie wytrzymal, teraz tylko pije, mowi , ze benzo nie pomogly , nie mogl wytrzymac bo ciagle mu rece lataly , teraz tylko pije , wiec to wszystko jest takim kolem bez wyjscia.. :roll:
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 18 maja 2014, 10:15
Devnull
Rzeczowo i pragmatycznie streściłes swoją sytuację.
Jakakolwiek polemika z Twoimi argumentami nie ma sensu. Są nie do podważenia. Polemizować mogą tylko materialnie zaspokojeni idealiści, ktorych idealizm nie został jeszcze skonfrontowany z chorobą psychiczną lub prawdziwym i długotrwalym niedostatkiem materialnym...
Ja uwolniłem się od benzo. Skutecznie. Moja gehena jest w tym temacie opisana ( zamierzchłe czasy - chyba jeszcze pod nikiem "rober6666" oraz "clony"). Odstawiłem z prostego powodu-clon po długim czasie stosowania powodował więcej zgorzeli niźli pożytku. Tylko tyle i aż tyle. Jednakże na trzeźwo codzienne wnoszenie krzyża na Golgotę jest nie do przyjęcia. Dysfunkcje i ogromne problemy wynikające bezpośrednio z choroby psychicznej są nie do pokonania. Można tylko i wyłącznie z nimi koegzystować, czy raczej wegetować.
Tak więc piję i palę każdego dnia, czy raczej wieczora. Ekspediuję się na kilka słodkich godzin do świata wolnego od objawów choroby psychicznej i świadomości przegranego dożywotnio życia...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez lucy1979 18 maja 2014, 10:27
Kiedy ja mam depresje to nawet alkohol mi nie poprawia humoru. Clonazepam to nigdy na mnie nie działał, nie czuję kompletnie żadnego odprężenia, zupełnie nic, poza tym, że nawet po ćwiartce potwornie chce mi się spać.
Ciekawi mnie czy są jeszcze inni ludzie na których benzo nie działają.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 18 maja 2014, 15:50
lucy1979 napisał(a):Kiedy ja mam depresje to nawet alkohol mi nie poprawia humoru. Clonazepam to nigdy na mnie nie działał, nie czuję kompletnie żadnego odprężenia, zupełnie nic, poza tym, że nawet po ćwiartce potwornie chce mi się spać.
Ciekawi mnie czy są jeszcze inni ludzie na których benzo nie działają.


Działa na ciebie, tylko widocznie nie przoduje u ciebie lęk i nie odczuwasz z tym związanej ulgi,
więc możesz się tylko cieszyć, że nie ma czynników które bez przerwy kotłują w ciebie irytację,
która obraca się w lęk, więc nic tylko pozazdrościć. A sprawa dobrego humoru to dziś utopia,
ciężko być szczęśliwym nie mając zaspokojonych podstawowych potrzeb, często z pogrzebanymi
marzeniami i poczuciem życiowych strat, bilans zawsze na minus, to taka nasza narodowa choroba.


-- 18 maja 2014, 15:54 --

INTEL 1 napisał(a):Devnull
Można tylko i wyłącznie z nimi koegzystować, czy raczej wegetować.
Tak więc piję i palę każdego dnia, czy raczej wieczora. Ekspediuję się na kilka słodkich godzin do świata wolnego od objawów choroby psychicznej i świadomości przegranego dożywotnio życia...


A nie masz takiego wrażenia, że najbliższe otoczenie negatywnie reaguje na alko ?
Ja nie piję alko w ogóle, za to biorę benzo. Sam nie wiem co gorsze.
Na razie pociesza mnie to, że benzo jakkolwiek mi pomaga, bo
starzy i rodzina na alkohol gorzej by zaragowali, z resztą nie mam
głowy do picia, zawsze miałem kaca nawet po niewielkiej ilości alko.

-- 18 maja 2014, 16:00 --

hania33 napisał(a):Mam znajomego , ktory byl na odwyku rok temu , zamiast alko dostal benzo , przez pewien czas bral benzo i pil nie wytrzymal, teraz tylko pije, mowi , ze benzo nie pomogly , nie mogl wytrzymac bo ciagle mu rece lataly , teraz tylko pije , wiec to wszystko jest takim kolem bez wyjscia.. :roll:


bo był źle leczony, w alkoholiźmie stosuje się różne zestawy leków, indywidualnie co do objawów,
samo benzo to za mało. w polskich szpitalach robi się szybki i byle jaki detox, często niestety
skutkuje to powrotem do nałogu, bo człowiek po prostu nie wytrzymuje, objawy abstynencyjne
nie ustępują, to trudne i długotrwałe leczenie.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez hania33 18 maja 2014, 17:36
devnull, Byl leczony pol roku w Niemczech, nie dali rady niestety , dalej pije.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do