Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 27 kwi 2014, 17:46
@Arasha

No to masz zły przelicznik, 10mg = 0,5mg = 0,5mg.

a tabelka wygląda tak:
Obrazek
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez halenore 27 kwi 2014, 22:42
zaqzax-3 napisał(a):przyzwyczaiłem się do benzo bo są dobre na wszystko, maskują skutki uboczne innych leków,
rozluźniają mięśnie i wszystko staje się prostsze, po prostu zanika ten lęk uogólniony, którego
nie sposób stłumić czym innym - bo SSRI tłumią lęk, ale kosztem utraty spontanicznych i wyższych emocji (empatia, miłość, radość itd),
a po benzo mam wrażenie że zanika lęk, ale dobre emocje pozostają, nie są tłumione jak po SSRI.
Moja pierwsza psychiatra miała rację, przez miesiące wzbraniała mnie przed antydepresantami,
dając benzodiazepiny, było w miarę - jakoś jeszcze żyłem, byłem taki "prawdziwy",
od momentu kiedy inny lekarz przypisał mi pierwsze SSRI, depresja zamiast mijać
to jedynie się nasilała, jedynie lęk opadał, ale kosztem nastroju, spadku motywacji, utraty sił itd.

Niestety masz rację. Najbardzie wkur.wiający jest fakt, że lekarze wciskają nam kit. Antydepresanty mają mnóstwo skutków ubocznych i często nie wygaszają lęków. Nie ma innego leku, który tak dobrze znosiłby objawy lęku. Smutne, ale prawdziwe. A najlepsze, że psychiatrzy dobrze to wiedzą.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 28 kwi 2014, 01:57
zaqzax-3 napisał(a):u mnie standardem było 0,5mg alprazolamu na dobę, niestety teraz potrzebuję łącznie 0,75mg.

przyzwyczaiłem się do benzo bo są dobre na wszystko, maskują skutki uboczne innych leków,
rozluźniają mięśnie i wszystko staje się prostsze, po prostu zanika ten lęk uogólniony, którego
nie sposób stłumić czym innym - bo SSRI tłumią lęk, ale kosztem utraty spontanicznych i wyższych emocji (empatia, miłość, radość itd),
a po benzo mam wrażenie że zanika lęk, ale dobre emocje pozostają, nie są tłumione jak po SSRI.

Moja pierwsza psychiatra miała rację, przez miesiące wzbraniała mnie przed antydepresantami,
dając benzodiazepiny, było w miarę - jakoś jeszcze żyłem, byłem taki "prawdziwy",
od momentu kiedy inny lekarz przypisał mi pierwsze SSRI, depresja zamiast mijać
to jedynie się nasilała, jedynie lęk opadał, ale kosztem nastroju, spadku motywacji, utraty sił itd.

sami to znacie.


zaqzax-3 Można wiedzieć jak długo bierzesz ten alprazolam? Bierzesz go regularnie (codziennie), czy sporadycznie?..

Od razu może powiem,że nie odczuwam jakiejś wielkiej misji aby nawracać, agitować innych do NIE brania benzodiazepin albo nie zażywania ich regularnie dłużej niż 3-4 tygodnie.., tym bardziej,że w Polsce psychoterapia, jako główna, ponoć najbardziej skuteczna i zalecana przez specjalistów metoda leczenia nerwic i depresji psychogennych jest albo płatna a jeśli nie, to jeszcze nie tak dostępna publicznie lub nie na takim poziomie jak w innych krajach, ale skoro jest to wątek pt "benzodiazepiny - moja walka z uzależnieniem" to chciałbym napisać coś od siebie..

Przede wszystkim to,że nie mogę się zgodzić z stwierdzeniem, że " benzo są dobre na wszystko i wszystko staje się po nich prostsze"..

To samo można by generalnie napisać o alkoholu, który w małych dawkach działa bardzo podobnie jak benzodiazepiny na CUN i można by rzec, że alkohol jest ogólnie " w porządku", gdy używamy go rozsądnie wypijając piwko w pubie, kilka kieliszków (lub więcej) na imieninach u cioci Krysi, lub na weselu u bratanka..

Wyluzowuje, dodaje odwagi, puszczają nam hamulce, mam na myśli te negatywne blokady, kompleksy, jakieś sztywne normy, które sprawiają,że nie umiemy być spontaniczni;.., jest cała masa ludzi, którzy korzystają z dobrodziejstw tych trunków i nic złego się nie dzieje ALE!..jest też niestety cała masa ludzi, którzy leczą się z uzależnienia od alko i są alkoholikami, a ci co się nie leczą robią różne rzeczy, które wolniej lub szybciej sprawiają,że staczają się jak kula po równi pochyłej na sam dół..

Pisałem juz w tym wątku, o tym,że łykałem Clonazepam i Xanax (Alprazolam) na zmianę latami (14 lat) i mam wrażenie,że z prochami jeśli nie jest tak samo, to podobnie..Jedni wezmą raz na jakiś czas w trudnych chwilach i nic się nie dzieje, inni muszą brać codziennie, przez wiele miesięcy,czy lat, czyli inaczej, niż pisze w ulotce, w tej chwili już prawdopodobnie każdego leku z grupy benzodiazepin..Ta informacja z jakiegoś powodu została tam przecież wpisana..

..ale nie o to mi chodzi, piszesz, że po benzo wszystko staje się prostsze..stajesz się "prawdziwszy", a to SSRI upośledzają wyższe uczucia, empatię, miłość, moim zdaniem (nie wiem,czy słusznym) to jest jedynie twoje subiektywne odczucie, bo tak naprawdę jest odwrotnie, tak przynajmniej podają specyfikacje różnych leków i literatura..I tak np benzodiazepiny działają depresyjnie na CUN obniżając nasze zdolności psychomotoryczne (nie można po nich prowadzić samochodu), a więc refleks, pamięć,zdolność koncentracji, ogólnie obniżają poziom inteligencji, tłumią silne emocje WSZYSTKIE!, takie jak silny lęk, panika, a skoro lęk, to takie objawy jak podwyższone ciśnienie, szybkość bicia serca, przyśpieszone tętno, oddech itd itd, to można by powiedzieć na upartego że stan zakochania, bicie serce, ekscytacja, nie mówiąc już o namiętności, podnieceniu seksualnym, to równie silne emocje dające trochę podobne symptomy, więc wszystko po benzo też raczej "siada", kwestia dawki! Zamiast 0,5 mg Alprazolamu dostajesz 4 - 5 mg tego leku i być może będziesz siedział na fotelu znieczulony jak po długim, kilkukilometrowym biegu z brakiem ochoty do robienia czegokolwiek

Co do uczuć wyższych, to być może jest tak, że ta póki co niewielka ilość leku sprawia, że stajesz się śmielszy, odważniejszy, bardziej spontaniczny, znika lęk, a więc poprawia Ci się samopoczucie, lek Cię aktywizuje i uwydatniają się twoje pozytywne cechy charakteru, ukryte pod kompleksami, ale jeśli rozwinie się u Ciebie uzależnienie (jeśli już się nie rozwinęło) to leki mogą zacząć zmieniać twoją osobowość ( może to zadziać się zupełnie poza twoją świadomością) i powoli tabletki zaczną stawać się dla Ciebie "centrum wszechświata" szczególnie w chwilach,gdy Ci ich z jakiegoś powodu zabraknie..Wtedy miłość, empatia, spontaniczność nie będzie miała dla Ciebie żadnego znaczenia..,

A co jeśli tolerancja urośnie na tyle,że będziesz musiał iść do drugiego lekarza, skłamać, aby wyłudzić dodatkowe pudełko?! A co jeśli za jakiś czas wprowadzą komputerową bazę danych (była mowa już o tym na tym forum nie dawno) i każdy lekarz na monitorze będzie widział twoją kartę, na której będzie odnotowany każdy przepisany Ci wcześniej lek, pierwsze etapy tego systemu zostały już wdrożone..Cena Clonazepamu na "czarnym rynku" podskoczyła z 90 zł do 120-140 zł za 1 opak 30 tabl (2 mg)!
Co wtedy stanie się z osobowością, uczuciami wyższymi, radością, gdy tolerancja będzie wynosiła np 4-6 mg Alprazolamu/dzień, a obecny lekarz, nie będzie chciał Ci przepisać takiej ilości leku?

Zgadzam się z tym,że lekarze psychiatrzy nie mają jakiejś alternatywy dla benzodiazepin i najpierw przepisują ludziom "ciasteczko", za jakiś czas zabierają "ciasteczko" i się jeszcze czasem dziwią,że się ktoś uzależnił, rozkładają wtedy, w ogóle to leczenie to wciąż na takim sobie poziomie, choć zdarzają się już fachowcy z prawdziwego zdarzenia!

Co do Clonazepamu, to brałem go 9 lat i mogę powiedzieć,że jeśli chodzi o moc (siłę działania), to jest ona porównywalna do Alprazolamu, choć w mojej ocenie Clonazepam jest trochę mocniejszy i mi osobiście bardziej odpowiadał..Myślę,że chodzi o to,że ma bardzo silne działanie miorelaksacyjne, czyli zwiotczające mięśnie szkieletowe( lek antypadaczkowy) najsilniejsze z wszystkich benzodiazepin! z kolei alprazolam ma słabsze od Clona działania miorelaks, ale za to silniejsze antylękowe..Sądzę,że lekarze nie chcę przepisywać Clona z powodu jego bardzo dużego potencjału uzależniającego, choć Alprazolam też ma wysoki
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Ryfka 29 kwi 2014, 21:01
Czym jest przedłużony Zespół Odstawienny. Osoby przyjmujące antydepresanty i benzodiazepiny przez długie lata,po ich odstawieniu doświadczają zespołu odstawiennego. Jego objawy mogą się utrzymywać przez kilka kolejnych lat. Najgorszy jest pierwszy i drugi rok po ich odstawieniu. Najczęstszymi objawami zespołu odstawiennego są skurcze i napięcie mięśni,drżączka,problemy gastryczne,bezsenność,zawroty głowy,zaburzenia postrzegania,depresjonalizacja,derealizacja,depresja i wiele innych. Na szczęście zbiegiem czasu objawy te stopniowo ustępują.Gojenie się systemu nerwowego nigdy nie przebiega liniowo. Po każdej poprawie stanu chorego następuje jego pogorszenie.

-- 29 kwi 2014, 20:31 --

Fragment zaczerpnełam ze strony Toksyczne Antydepresanty. Warto przeczytać polecam.
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 01 maja 2014, 18:45
Arasha, miałam przerwę 3prawie 3 m-ce ale nie dałam rady. wróciłam. mam w chwili obecnej bardzo poważne problemy,klona mam przepisanego dorażnie ale od paru dni biorę codziennie 2mg. dziś wzięłam 4mg bo myślałam że zwariuję całkowicie. boję się zwiększać dawkę,kiedyś brałam pół paczki na dzień. to był koszmar. na dzień dzisiejszy moim założeniem jest nie brać więcej niż 2mg na dzień ale to dla mnie cholernie trudne. może gdybym miała wsparcie,kogoś bliskiego przy którym czułabym się bezpieczna?może wtedy byłoby mi łatwiej? a tak to nic więcej tylko z dnia na dzień gorsze problemy,silniejsze lęki...psycha mi siada. w tej chwili czuję napięcie i bezsens życia ale nie wezmę następnej tabletki. wiem jednak dokładnie,że jak rano obudzę się zdrętwiała ze strachu,roztrzęsiona i w dodatku usłyszę parę niewybrednych słów pod swoim adresem,zacznie mnie dusić i serce napiepszać jak szalone to nie będę miała wyjścia. ja chcę się leczyć nie ćpać ale dokładnie wiem jaka cienka granica jest między jednym a drugim....
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 01 maja 2014, 23:18
scarlett33 napisał(a):Arasha, miałam przerwę 3prawie 3 m-ce ale nie dałam rady. wróciłam. mam w chwili obecnej bardzo poważne problemy.., może gdybym miała wsparcie,kogoś bliskiego przy którym czułabym się bezpieczna?może wtedy byłoby mi łatwiej? a tak to nic więcej tylko z dnia na dzień gorsze problemy,silniejsze lęki...psycha mi siada. w tej chwili czuję napięcie i bezsens życia ale nie wezmę następnej tabletki. wiem jednak dokładnie,że jak rano obudzę się zdrętwiała ze strachu,roztrzęsiona i w dodatku usłyszę parę niewybrednych słów pod swoim adresem,zacznie mnie dusić i serce napiepszać jak szalone to nie będę miała wyjścia. ja chcę się leczyć nie ćpać ale dokładnie wiem jaka cienka granica jest między jednym a drugim....


scarlett33 a jakiego rodzaju Ty masz problemy? Możesz cokolwiek napisać na ten temat?.. Wiesz, wprawdzie uzależnienie od benzodiazepin to oddzielna jednostka chorobowa, ale moim zdaniem to tylko wierzchołek góry lodowej, pracowałaś kiedyś w ogóle nad swoim "problemem pierwotnym"? Przecież benzo, czy alkohol to znieczulacze, którymi się otumaniamy,żeby nie czuć przykrych objawów nerwicy itp ,ale nerwica to też z kolei objaw jakiegoś problemu..Pisałaś wcześniej,że byłaś na terapii odwykowej, ale samo odstawienie substancji i odwyk często nie wystarcza, trzeba później zająć się z pomocą specjalisty (mam na myśli psychologa) problemami, które były powodem twojego sięgnięcia po leki uspokajające, przecież od czegoś uzależnienie się zaczęło (?)

Tak jak sama piszesz, ja np sądzę podobnie,że potrzebujesz wsparcia, często jest tak,że nikt z rodziny ,bliskich nie jest w stanie nam go dać, bo zwykle jest tak, że cała rodzina jest z jednej "bajki", mam tu na myśli jakieś niezdrowe układy, relacje, psychologowie uważają, że rodzina to pewien system funkcjonujący wg określonego modelu, który czasem jest również zaburzony
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 02 maja 2014, 18:28
Przemek_44, moje problemy są związane z tym, że moje życie się przewróciło całkiem. rozwód,walka o dzieci którą mogę przegrać przez to, jak żyłam i że choruję. mąż jest despotą,zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć. już to mu się udaje...
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 02 maja 2014, 19:14
Przemek_44 napisał(a):
zaqzax-3 Można wiedzieć jak długo bierzesz ten alprazolam? Bierzesz go regularnie (codziennie), czy sporadycznie?..


najpierw nieregularnie, teraz regularnie, 4 lata.
są dni że wystarcza mi 0,25mg a czasem aż 0,75 (3x 0,25).
to o czym piszesz to nie było branie leków, tylko ich ćpanie,
moja znajoma podobnie jak ja brała latami (12 lat) stałe dawki i
nie było potrzeby ich zwiększania, bo po co.
sam wielokrotnie odstawiałem benzo redukując dawki i dochodząc do zera,
po czym brałem sporadycznie.
póki co nad tym panuję i wiem co robię, nie każdy od razu chce stosować
końskie dawki tak jak ty, bo wyczuwam, że takie brałeś.
Ja stosuję się do zasady IM MNIEJ TYM LEPIEJ, nie mam umysłu nastolatka,
który łyka to jak cukierki, mam nad sobą gruby bat i mój rekord to 1mg dziennie,
co zdarzyło się kilka razy w życiu (w trakcie traumatycznych wydarzeń).
Aktualnie nie widzę sensu schodzenia do zera, skoro alkoholicy wychodzą
na prostą, to co dopiero w przypadku benzo kiedy używa się dawek
terapeutycznych a nie narkomańskich. Alkoholu nie piję już w ogóle,
po 1-2 piwach czułem się właśnie jak po 1mg Alprazolamu, więc
porównaj sobie skalę uwalenia gdy ludzie piją po 4-5 browarów! a nawet więcej.


Znajoma kiedy zaszła w ciąże i musiała odstawić benzo po 12 latach,
spodziewała się koszmarnego detoxu, wpierw zniżyła dawkę do minimum a potem do zera,
a jedynie wymęczyła się 3 dni (w nocy), i jej odpuściło.
Kiedy już urodziła dziecko, wróciła do 2x niższych dawek niż stosowała dotychczas
i bierze je nieregularnie.

Mam takie dni, że nawet zapominam wziąć benzo i jest ok.
Nie demonizowałbym tego aż tak, ludzie w PL chleją alko na umór,
a benzo przy tym to jak witaminy w porównaniu do heroiny.

Do tego bardzo rzadko biorę benzo za dnia, głównie na noc,
za dnia nie potrzebuję, chyba, że wydarzy się jakaś bardzo stresująca sytuacja,
ale to bardzo rzadko.

-- 02 maja 2014, 19:31 --

(dokończenie)...

Ty z tego co czytam to pojechałeś na ostro, a teraz chcesz być
czysty jak perełka, jesteś sam winien sobie, to są lekarstwa a nie zabawki,
a ty poniosłeś tego konsekwencję, ja po 1mg Alpra/Clona bym padł na ryj,
jesteś lekkomyślny. Trzeba zdrowego rozsądku przy takich lekach.
Ty mnie pewnie odebrałeś właśnie tak jak siebie, że wcinam te benzo
jak cukierki i że urośnie mi tolerancja. Z benzo mam doczynienia od
12 lat, nigdy nie skoczyła mi tolerancja, trzeba się trzymać żelaznych zasad,
a ty sobie "zaszalałeś".
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 04 maja 2014, 00:17
zaqzax-3 Tak jak wspomniałem, w poprzednim poście nie czuje jakiegoś wielkiego przymusu namawiania kogokolwiek „na siłę” na porzucenie benzodiazepin, chcesz przyjacielu to bierz, nie chcesz to nie bierz, twoja sprawa..

..ale nie musisz mi tu zaraz zajeżdżać epitetami „lekkomyślny”, rozumiem, że Ty czujesz się ode mnie lepszy, tzn prawdziwie chory (nie uzależniony!), bardziej odpowiedzialny, bo bierzesz stałe, niskie dawki "lekarstwa" (pojęcie względne), a mnie uważasz za ćpuna,w dodatku z umysłem nastolatka, który łykał tabletki jak cukierki w sposób "narkomański" dla „fun-u”, haju, rekreacyjnie, albo z nudów, tak (?!) :))
Wydaje Ci się,że jak bierzesz stałe, małe dawki leku to jest wszystko OK.., to polecam Ci w takim razie artykuł największej specjalistki w temacie benzodiazepin prof. Heather Ashton "Benzodiazepiny – jak działają, jak je odstawić po wielu latach zażywania” (link pod spodem)

http://www.benzo.org.uk/polman/bzcha01.htm

w którym autorka wyróżnia zasadniczo dwa rodzaje uzależnień :

- uzależnienie od rosnących dawek benzodiazepin aż do wysokich (rozwój tolerancji)
- uzależnienie od niskich, stałych dawek (terapeutycznych)
Ja bym dodał od siebie, biorąc pod uwagę swoje własne doświadczenia, że w obu przypadkach największą rolę odgrywa uzależnienie psychiczne (psychologiczne), z tym że w pierwszym przypadku (uzależ. od wysokich dawek) dochodzi silniejsze uzależnienie fizyczne..
Jeśli chodzi o mnie,to mylisz się.., Wyobraź sobie, że cierpiąc na fobie społeczną i ciężkie ataki paniki trafiłem załamany do psychiatry, który z mety zaaplikował mi na początek od razu 2 x 2 mg/dzeń Clonazepamu i Fevarin..Nie wiem dlaczego tak dużo? Może dlatego, że mam 185 cm wzrostu i ważę ponad 100kg, a moze dlatego,że byłem w tak kiepskim stanie (?) Wiedz,że nigdy nie nadużywałem alkoholu, nigdy nie zdiagnozowano u mnie uzależnienia od alko (nie jestem alkoholikiem), nigdy nie brałem żadnych narkotyków w żadnej postaci, ani razu nawet nie zapaliłem trawki!

Pochodzę jak to się mówi z inteligenckiej rodziny, sam jestem po studiach, przez kilkanaście lat swojego nałogu prawie cały czas pracowałem.. i jako technolog w zakładzie produkcyjnym i 10 lat jako urzędnik państwowy na bardzo odpowiedzialnym stanowisku, mając poważną nerwicę i zaburzenie osobowości (typu unikającego), jakoś kleiłem tę swoją rzeczywistość za pomocą proszków..
W ciągu 3 lat regularnego brania tolerancja z 4 mg Clonazepamu urosła mi do 6 mg, w dalszych latach rosła dalej (po prostu potrzebowałem coraz więcej, aby uzyskać ten sam efekt uspokojenia) a w 9 roku brałem już od 24 – 30 mg tabl / dzień..
Później rozpocząłem terapię, odstawiłem Clonazapam na detoksie (z bólem), ale nie wytrzymałem i po trzech mies przesiadłem się na słabszą benzodiazepinę Cloranxen (Tranxene) który brałem przez 6 lat w STAŁEJ, tej samej DAWCE 20 mg! a 5 lat temu odstawiłem do zera.
Nie to że chce być zupełnie czysty, ale muszę być taki, bo w moim przypadku zażywanie w niskich dawkach nie wchodzi w grę, nie sprawdza się.., a konkretnie mówiąc jak odstawiłem 20 mg Cloranxenu/ dzień (odpowiednik ok 0.66 mg Alprazolamu) to rozpadłem się "w mak", moja psychika siadła, więc ta dawka (choć mała) miała bardzo duże znaczenie dla mojej psychiki!

Rozumiem,że Ty mając do czynienia z benzo od 12 lat doskonale panujesz nad tymi jak to nazwałeś „witaminami”..notabene każdy uzależniony w początkowej fazie twierdzi, że panuje nad swoim nałogiem, standard! ale wyrażasz się w swoich postach dość sprzecznie:
zaqzax-3 napisał(a):u mnie standardem było 0,5mg alprazolamu na dobę, niestety teraz potrzebuję łącznie 0,75mg.

to znów o ostatnim poście napisałeś
zaqzax-3 napisał(a):najpierw nieregularnie, teraz regularnie, 4 lata.

a na koniec napisałeś
zaqzax-3 napisał(a):Z benzo mam doczynienia od 12 lat


Więc jak to jest z tym twoim braniem ?! Używasz benzodiazepin od 12 lat? najpierw brałeś sporadycznie i 0.5 mg? teraz bierzesz już regularnie i musisz brać 0,75 mg?..to nie jest tendencja zwyżkowa?? A zapytam wprost, jesteś w stanie wyobrazić sobie swoją przyszłość zupełnie BEZ tych leków?? skoro tak doskonale panujesz?

A pro po porównania benzodiazepin do "witamin" to moim zdaniem to Ty pomniejszasz wielkość niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą ich regularne, stałe zażywanie oraz skale zjawiska jakim jest coraz częstsze uzależnienie ludzi od tych leków, szczególnie w tej grupie ryzyka (mam tu na myśli ludzi cierpiących na nerwice, zaburzenia osobowości, fobie, itp), choć oczywiście nie każdy się tak samo mocno i szybko uzależni i od razu po 3-4 tygodniach.. Ale też spotkałem się już z kilkoma opiniami (także na tym forum) że z uzależnienia od benzodiazepin jest trudniej wyjść niż z uzależnienia od heroiny (?).., napisała do mnie też jedna osoba uzależniona od opiatów (tramal, heroina) twierdząc to samo..Nie wiem jak jest naprawdę (?) nie byłem uzależniony od heroiny

Czasem zapomnisz zażyć dawki ? Wielkie mi co! ..zapomnij jej zażyć przez 1 rok, to wtedy pogadamy.. (niech będzie 6 miesięcy na początek, jesteś w stanie?!..)


Nie wiem ,czy jesteś uzależniony,czy nie jesteś (?), to twoja sprawa i sam musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć, ale :

po 1. wiedz,że istnieje coś takiego w uzależnieniu jak mechanizm iluzji i zaprzeczeń, to taki nieświadomy „myk” głowy, nazywany też racjonalizacją, który ma za zadanie pomniejszać, minimalizować problem, usprawiedliwiać pewne, nawet niezdrowe zachowania, po to by np. niemieć wyrzutów sumienia i poczucia winy, takie samooszukiwanie się..
Piszesz, jak typowy uzależniony... np od alkoholu, "panuje nad tym", "piję mało", "te same dawki od lat" " nie jestem taki pijak jak ty! bo piję tylko 2 kieliszki dziennie i do dobrego koniaku, a nie jakiegoś taniego jabola" "piję tylko na noc", a co Ty myślisz,że jak łykasz Alprazolam tylko na noc,to w dzień w osoczu i organiźmie go nie masz?! zwłaszcza, że łykasz go od kilku lat? słyszałeś o zjawisku kumulacji benzodiazepin w organiźmie po długim okresie brania i o tym, że po tak długim okresie realne stężenie tego leku się zwiększa i nie jest adekwatne do dziennej dawki? (jeśli nie to odsyłam do w/w artykułu prof Heather Ashton) Po za tym T0.5 Alprazolamu to 6-12 godzin, a to oznacza, że ten lek po tym czasie działa o połowę słabiej,ale nie oznacza to,że jest wydalany z ustroju

po 2. jak na prezentowany przez Ciebie „obojętny” stosunek do benzodiazepin to bardzo bronisz swojego sposobu brania, piszesz wytłuszczonym drukiem, tak jakbyś sam siebie chciał najbardziej przekonać o tym,że nie jesteś uzależniony..

Cóź z tego,że twoja znajoma odstawiła leki na okres ciąży, skoro powróciła do nich po wszystkim, a może fakt zajścia w ciąże i zdrowie dziecka był tak silną motywacją i bodźcem dla niej do przerwy, że „spięła się” na ten czas i zapomniała o chorobie? Wszystkie benzodiazepiny maja teratogenny wpływ na płód (potworotwórczy), powodują różne wady płodu itd., w każdej ulotce tych leków o tym pisze..
zaqzax-3 napisał(a):Aktualnie nie widzę sensu schodzenia do zera, skoro alkoholicy wychodzą
na prostą, to co dopiero w przypadku benzo kiedy używa się dawek
terapeutycznych a nie narkomańskich.


Nie tak hop siup z tym kolego, nie każdy alkoholik wychodzi z tego (byłem na terapii AA), oni z kolei twierdzą, że benzodiazepiny to dopiero syf i że gorzej z tego wyjść

scarlett33 Współczuję Ci szczerze! :( twoja sytuacja jest rzeczywiście nieciekawa, jako kobieta i matka musisz czuć się okropnie! :( Wiem co to znaczy mieć partnera despotę / despotkę..Ja z kolei miałem taką matkę i żonę, a sam byłem głęboko uzależniony i czułem się jak nikt (jako człowiek, jako facet), gorszy, głupszy, pod każdym względem, teraz jest inaczej, choć jeszcze daleeeeko do ideału..Trudno tu tak coś w skrócie na szybko doradzić, powtórzę się i powiem,że moim zdaniem potrzebna Ci jest solidna psychoterapia, ale nie jakieś tam "pitu, pitu" raz na jakiś czas, z zwykłym psychologiem bez licencji, tylko prawdziwa długofalowa psychoterapia z psychologiem, psychoterapeutą z uprawnieniami do prowadzenia sesji psychoterapeutycznych zrzeszonym w jakimś związku PTP (Polskie Towarzystwo Psychologiczne) lub PTPU (Polskie Towarzystwo Psychoterapii Uzależnień)..
Być może teraz mąż ma nad Tobą przewagę i przegrasz z nim tą bitwę (jesteś dalej czynnie uzależniona od benzo, ma na Ciebie haka:(..), ale tu chodzi o to by nie przegrać wojny..o dzieci. Jak zaczniesz leczyć swoją chorobę, problemy pierwotne i uzależnienie, to z czasem wyzdrowiejesz, wzmocnisz swoje poczucie wartości i pozycję, to w przyszłości będąc zdrowa będziesz miała większe szanse na ich odzyskanie (tak mi się przynajmn zdaje):)
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Nihil6 04 maja 2014, 02:48
Przemek_44, Jebany ma poczucie misji, żeby takie długie posty napierdalać :D Nie bój nic, zaqzax wie co robi ;)

P.S. A ta Twoja prof. Heather Ashton to może nam co najwyżej kutachy opierdolić :D

-- 04 maja 2014, 02:09 --

edit:

Dobra, może lepiej nie, myślałem że to jakiś milf, ale sprawdziłem w google i ... :P
"Volenti non fit iniuria."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1134
Dołączył(a)
02 lut 2014, 13:45

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 04 maja 2014, 14:55
Przemek_44 napisał(a):zaqzax-3 Tak jak wspomniałem, w poprzednim poście nie czuje jakiegoś wielkiego przymusu namawiania kogokolwiek „na siłę” na porzucenie benzodiazepin, chcesz przyjacielu to bierz, nie chcesz to nie bierz, twoja sprawa..


Przemek, pachniesz mi teraz psem ogrodnika, który wściekły, że sam nie może sobie pozwolić na 1 tabletkę,
przerzuca ten problem na innych.
Oczywiście u mnie uzależnienie występuje, ale nie jest ono na takim etapie jak było u ciebie, nie koniecznie
będzie takie samo, bo u mnie podejście do benzo było wielokrotne, najdłużej nie brałem ich przez 4 lata,
więc da się, biorę je teraz bo twierdze że całkowita abstynencja nie ma sensu, a zdarzają się dni
że nie biorę w ogóle.

Masz mózg wyprany przez terapeutów od uzależnień i wspólnoty 12 krokowe, współczuję,
teraz masz wyryte na bani, że do końca życia nie tkniesz nawet 1 tabletki, śmieszne,
współczuję Ci bardzo.

Trafileś widać na nienormalnego psychiatrę, dawki 2x2mg by mnie zabiły, miej pretensje
sam do siebie oraz do idioty lekarza, o takich dawkach nie słyszałem NIGDY.
Ja mam 183cm wzrostu i 92kg wagi więc nie jest to duża różnica.

No to masz przykład swojej słabości, 6mg!! to już ostateczna narkomania,
próbujesz wyprać się moim kosztem, skoro mi starcza 0,5mg czyli
porównanie do ciebie na poziomie 1 piwko kontra 1 litr spirytusu, taka skala!
Więc nie ośmieszaj się, uzależniłeś się od tego jak od ciężkich narkotyków.

Apropo dawek, to tymczasowe zwiekszenie z 0,5mg do 0,75mg to nie
zwiekszenie 2mg do 6mg! Nie porównuj mnie do siebie, bo to inna planeta,
dobrze wiesz że przez własną głupotę się wjebałeś i teraz życzysz tego samego innym.
Nie zależy mi na tłumaczeniu się, ale ponownie zmniejszam dawki, przez ostatnie
3 dni starczyło tylko 0,25mg i nie ma tragedii, u ciebie była stała progresja,
a u mnie od lat poziom ten sam. Skoro na przestrzeni 12 lat nie doszedłem
nawet w 50% do takich dawek jak ty to chyba poziom uzależnienia jest inny.
Ty na detoxie przeżywałeś gehennę, a ja gdy odstawiam jestem tylko lekko
podirytowany co mija po maksimum tygodniu i wszystko wraca do normy.


Jestem w stanie sobie wyobrazić przyszłość bez benzo bo robiłem to
wielokrotnie i nie przez parę dni, tylko kolejno przez, 1 rok, 2 lata i 4.

Powiem na koniec Ci jedno, totalna abstynencja nie zrobi z ciebie
szczęśliwego człowieka.
Mityngi 12 krokowe, zrobią Ci wodę sodową z głowy, zastraszonego
biednego faceta, który o swojej trzeźwości z wielką obsesją będzie
gadał przez lata, bo uzależnienie siedzi dalej w twojej głowie i
szukasz w tym poparcia, swojej teorii,

Ciekawe więc czemu dziecko mojej przyjaciółki urodziło się w 100% zdrowe.

A co do mechanizmu iluzji zaprzeczeń dot. uzależnienia, to ja sobie zdaję
sprawę z uzależnienia od dawek terapeutycznych, ale konsekwencje ich stosowania
są dla mnie na dobrze poznane i przeżyte nie raz, więc wiem doskonale
co robię.

Artykuły tej dr. którą podałeś znam na pamięć, to samo pisze ona o antydepresantach,
więc sam sobie określ na ile racjonalne to jest.

A co do tych pijaków, to wiesz, jest różnica między zwykłym alkoholikiem, który
ogarnia swoje życie, od takiego alkoholika który jest stoczony na samo dno,
ty chciałbyś postawić znak RÓWNOŚCI między nimi, bo sam stoczyłeś się
na samo dno, a jest różnica między ogarniętym alkoholikiem a żulem który
śpi zasikany w krzakach - ta różnica to jest standard życia,
najwidoczniej ty osiągnąłeś takie dno i teraz chciałbyś aby cały świat
nie tknął ani jednej tabletki, bo ty biedny musiałeś przejść pranie mózgu
na mityngach.

Zrobiłeś z siebie męczennika, współczuję.
Jestem uzależniony, bo chcę, nie kryję się z tym, ale ten
stan pozwala żyć mi na przyzwoitym poziomie i nie jest na
tyle ciężki bym mógł sobie zrobić dłuższą przerwę od tych środków,
o czym pisałem już wcześniej.

Dożywotnia trzeźwość/abstynencja nie jest i nigdy nie była drogą do szczęścia,
bo sprawdziłem wielokrotnie w swoim życiu, tak samo jak setki
osób z tego forum, które to potwierdzą. A ty jesteś tylko jeden, czarna owca.


Współczuję Ci bardzo, tak ostrych przeżyć.
Ostatnio edytowano 04 maja 2014, 15:03 przez devnull, łącznie edytowano 1 raz
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 04 maja 2014, 15:03
Nihil6 E tam zaraz, poczucie misji, po prostu szybko przebieram paluchami po klawiaturze :D No dobra, może faktycznie za długie posty napierdalam :) za bardzo się wczuwam i rozpisuje KONIEC Z TYM! :smile: każdy radzi sobie jak umie i chce..

Pani Ashton to nie milf ,raczej grandma ,ale wszystko rzecz gustu :mrgreen:
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 04 maja 2014, 16:44
Przemek_44, Czytam czasami twojego bloga noca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 04 maja 2014, 17:09
nie jadłem benzo już chyba ponad 2 miesiące i jestem dumny z tego tyle powiem :P
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do